dopada mnie chyba

26.09.10, 21:11
jakaś jesienna chandra :/,
dziś było zimno wprawdzie ale słonecznie nieomalże, a ja cały dzień przesiedziałam w domu, tlumacze się bakcylem, który mi zatkał zatoki (łeb pęka) ale to chyba nie to :( ani mi się nie chce spać ani czytać, filmu żadnego sensownego nie mogę w necie znaleźć, lodówka tez mnie nie nęci, nawet napić się nie mam ochoty, czarno to widzę :(
    • yoma Re: dopada mnie chyba 26.09.10, 21:35
      Bo są takie dni w roku, co się nic nie chce i nawet nie należy nic robić, bo się i tak nie uda. Ibuprom na łeb, kocyk bezpieczeństwa, łónio i herbatka...
      • horpyna4 Re: dopada mnie chyba 27.09.10, 07:47

        Herbatka oczywiście "z prądem".
    • lellapolella Re: dopada mnie chyba 26.09.10, 21:39
      Bywa, moja droga, znuży człeka nawet najlepsze:)
      Trzymaj się :)
      • leloop Re: dopada mnie chyba 26.09.10, 21:50
        dzięki :)
        czuje się pogłaskana po głowie, najgorsze, ze jutro trzeba się zwlec z rana i młode do autobusu doprowadzić :}
    • hesperia1 Re: dopada mnie chyba 27.09.10, 08:21
      A bo to taki doliniasty czas:(Trzeba jakoś przemęczyć się,przeczekać.Będzie dobrze!A herbata z prądem baaaardzo pomaga,sam dodatek też:)
      • yoma Re: dopada mnie chyba 27.09.10, 09:55
        Nie wspominałam o prądzie, bo mówiła Leloop, że jej się nawet pić nie chce... :)
        • se_nka0 Re: dopada mnie chyba 27.09.10, 10:09
          Przeczekać. Robić tylko co się musi. Wzmacniać się czymś dla ciała jak dziewczyny radziły. Każdy tak czasami ma. Jeżeli tylko czasami - nic to, poradzimy. I zaglądać i gadać do nas ! Super ogrodnicy np. moi sasiedzi na działce, pisaliby o idealnym wykorzystaniu tych 300 m2. Jak ja napiszę o moim gospodarowaniu, to pękniesz ze śmiechu i chandrę diabli wezmą ;) Polecam kawkę z Baileys'em .
          • yoma Re: dopada mnie chyba 27.09.10, 11:14
            Pisz zaraz

            muszę wykonać 2 pisma urzędowe, jak cię poczytam, to może mi lepiej pójdzie :)
    • hesperia1 Re: dopada mnie chyba 27.09.10, 10:30
      Kawa,ciacho najlepiej czekoladowe,bo wiadomo jak to działa:)Ja dziecku mojemu zły przykład daję,bo zajadam smutki słodyczami.Są jeszcze inne sposoby na poprawienie humoru;)ale czy można tak publicznie....?
      • se_nka0 Re: dopada mnie chyba 27.09.10, 10:36
        Sposoby są, ale jak się wtedy - np. mnie - nieeee chceeee ;)
        • hesperia1 Re: dopada mnie chyba 27.09.10, 11:01
          Jak się człek przemoże to i się zachce;)
          • yoma Re: dopada mnie chyba 27.09.10, 11:15
            Bo tu się nie ma co pieścić, tu się musi zmieścić, powiedział słoń do mrówki :P
            • se_nka0 Re: dopada mnie chyba 27.09.10, 11:34
              Yoma - no to o słonecznikach będzie. Urosły ponad 2 metrowe. Pięęękne :) Dojrzewały sobie w upale, więc też dobrze. Wtedy sąsiedzi się wtrącili, że trzeba stare rajstopy ponakładać, żeby ptaki ziarna nie zjadły. Na takie piękne słoneczniki - stare rajstopy!! Po tygodniu zaczęło znikać po parę ziaren, więc mogliśmy się domyśleć, że już są dojrzałe. Mało tego. Podczas pracy Małża na działce, ptaszki siedziały na drzewie opodal i bardzo Go ponaglały, kiedy sobie wreszcie pójdzie i przestanie przeszkadzać :) Po wydziobaniu 1/3 ziaren uznałam, że dla mnie też coś się należy. Obcięłam. Położyłam w zamykanej altanie. Po dwóch dniach pięknie podeschły, a nawet... same się poobierały ze skorupek. Skorupki leżały obok :) Dziewczyny napisały, że co jak co ale słonecznik myszy wyczują na odległość. Zgadza się !!! W ten oto sposób ptaki szczęśliwe, myszy z zapasem na zimę, my radośni i jeszcze ziaren do zimowego karmienia dla ptaków zostało. Co sąsiedzi na to, nie wiem ;)
              • yoma Re: dopada mnie chyba 27.09.10, 12:42
                Śliczne :)

                Sąsiedzi, mimo gadaniny, też chyba wolą starych rajstop nie oglądać. A moje słoneczniki się wzięły za kwitnienie., Teraz. Ale ja na tych piachach cudów od nich nie wymagam, nawet lepiej, że teraz, jak już mało co kwitnie. Pro forma je sieję...

                A słoneczniki takie do jedzenia, kupione ta targu, wyrzucam na kompost i puste łupinki się wykompostowały i położyły obok. Ciekawe, co je wyciągnęło, bo myszy chyba nie ma. Ale kiedyś przydybałam jeża, jak nie wiem czym się pożywiał, nie mówiąc o kocie bardzo, ale to bardzo podobnym do mojej Marcel...

                Ostatnio wyrzuciłam jajka z lodówki, co zostały po lecie. W całości, bo nie miałam odwagi rozbić. Ciekawe, czy coś je zje, czy się przekompostują.
                • yoma Re: dopada mnie chyba 27.09.10, 12:42
                  PS Wykonałam 1 pismo urzędowe. Dawaj jeszcze :)
                  • se_nka0 Re: dopada mnie chyba 27.09.10, 13:30
                    Dobra :)
                    Ogórki.
                    Troszkę póznawo, bo mokro było posiałam ogórki. Rzadko, no bo jak się rozrosną... to ho, ho.
                    Wschodzą i wschodzą, sprawdzam przy każdym pobycie na działce. Chwasty zadowolone (m.in. oset) bo grządka puściutka i pulchna. Wreszcie - jest! Jeden ! Gdzie reszta?? Sam przedstawiciel ogórków troszkę nie bardzo wyglądał na grządce. Dokupiłam gotowce w doniczkach. Wchodzę na grządkę a po moim jedynaku smętne resztki leżące na szczycie kretowiska. Innych kretowisk w okolicy nie było. Co zakupiłam, posadziłam - rosły i miały ogóreczki wystarczająco na cały sezon. W przyszłym sezonie chyba na parapecie posieję, żeby mieć gotowe sadzonki na czas.
                    • yoma Re: dopada mnie chyba 27.09.10, 13:34
                      Byle nie za wcześnie

                      łońskiego roku dyni na parapecie nasiałam już w lutym, bo nie mogłam wytrzymać. Oczywiście była chorowita i nieszczęśliwa.

                      Dawaj jeszcze, pół pisma mi zostało :)
                      • se_nka0 Re: dopada mnie chyba 27.09.10, 15:58
                        Na razie nie mogę. Pierwszy zimny dzień i okazało się, że to co okrążałam w kuchni, to było pranie czekające cicho na uprasowanie :( W upał nie będę prasowała, ale dziś... nic nie wymyślę ;) :)
                        • lellapolella Re: dopada mnie chyba 27.09.10, 17:36
                          ja na szczęście wymiksowałam się z prasowania zaraz na początku- zalety mieszkania na wsi:) Ale też się pogoda zepsuła, leje i nie mogę nie widzieć dłużej, że na tarasie leży cała kupa cukinii, koślawe pietruszki do skrobania i zmielenia, a na szafie przejrzałe pomidory...Ojojoj, chyba wezmę się za zarabianie pieniążków przez kabelek a robotę zostawię chłopakom, ktoś wspominał ostatnio, że jak zostanie zwolniony z obierania fasoli, pójdzie dla mnie na Księżyc i z powrotem... Jest okazja:)))
                          • yoma Re: dopada mnie chyba 27.09.10, 17:56
                            Pogoda się zepsuła. Sprzątam, bo jak się jeździ na Wieś, to miasto zarasta :) Przesadziłam imbir, bo po co mi dwa, poza tym jak stały na zewnątrz, to ziemia im się zbiła i utworzyła kluchę. Prasowanie załatwia chłop. Pisma napisałam. Kot ma ruję. Ja też :/
    • yoma Re: dopada mnie chyba 27.09.10, 17:57
      Leloop

      a odezwij się!

      jak samopoczucie!
      • leloop Re: dopada mnie chyba 27.09.10, 18:47
        :)
        na szczęście był to fałszywy alarm ;) dziś już było lepiej i w głowie i na duszy :)
        posadziłam w związku z tym prawie wszystkie lilie, które przysłała mi Chynia oraz część tulipsow i takich tam :)
        ponadto szukając jednej cebuli kamasji, która była pół metra dalej niż mi się wydawało natknęłam się na stado cebul krokusów i wiecie co ? one już miały wypuszczone kły, to prawda co pisze Capek, wiosna zaczyna się jesienią :)
        a propos przypomniało mi się, ze nie zapodałam fragmentu ksiazki o wrześniu, wszystko przez te cholerne wakacje :/ jutro nadrobię, przecież zaraz październik :}
        • se_nka0 Re: dopada mnie chyba 27.09.10, 19:13
          Mam wątpliwości czy na pewno pażdziernik??
          Yoma napisała ,, Kot ma ruję. Ja też,, - może to jednak marzec jest ? ;)
          • leloop Re: dopada mnie chyba 27.09.10, 21:09
            kiedyś się mówiło, ze "Lenin w październiku a koty w marcu" może teraz jest odwrotnie ;)
            moje kocury zaczną w styczniu ...
        • yoma Re: dopada mnie chyba 27.09.10, 20:00
          No to moja się cieszyć twoja lepiej :)

          Senka - Lenin w październiku, a koty w marcu - może kotu się pomyliło. W ogóle jest porządny kot, bo przez całe lato na Wsi rui nie miał, a tam to byłby kłopot.
          • horpyna4 Re: dopada mnie chyba 28.09.10, 09:03

            Koty potrafią mieć ruję nawet w styczniu. Kiedyś podczas styczniwego ocieplenia dzika kotka ogrodowa dostała rui i zaraz ustawili się do niej w ogonku kawalerowie. Nie bili się, każdy czekał grzecznie na swoją kolej.
            • yoma Re: dopada mnie chyba 28.09.10, 11:08
              Marcel potrafi mieć ruję w dowolnej porze roku, z tym, że chwilami mam wrażenie, że potrafi ją powstrzymać siłą woli...
              • yoma Re: dopada mnie chyba 28.09.10, 11:09
                PS Nie wiem jak wy, ale ja wolałabym mieć ruję niż miesiączkę, coś tu Stwórca spieprzył zdecydowanie.
                • leloop Re: dopada mnie chyba 28.09.10, 12:45
                  Yoma, zgadzam się z Toba ;) to jest ewidentnie do dupy, choć wolałabym być wtedy niedożywiona ;D
                  choć mój mąż się zawsze zastanawia, jak by to wyglądało, idzie kobita a za nią stado śliniących się facetów ;), estetyka wygrała z komfortem :/
                  • yoma Re: dopada mnie chyba 28.09.10, 14:34
                    No to i tak często-gęsto idzie kobita, a za nią stado... No może się nie ślini, może gwiźdźe, albo cóś.

                    To mi przypomina, jak kiedyś w towarzystwie podczas ożywionej dyskusji o wadach i zaletach obu płci kumpel spytał, co by kto wolał: niekontrolowane wzwody czy miesiączkę co miesiąc. Wszystkie baby jak jedna żona opowiedziały się za wzwodami :)
                • lellapolella Re: dopada mnie chyba 28.09.10, 12:53
                  PS Nie wiem jak wy, ale ja wolałabym mieć ruję niż miesiączkę, coś tu Stwórca s
                  > pieprzył zdecydowanie

                  raz na miesiąc?!
                  :)
                  ja się z czasem pogodziłam z wyrokami Stwórcy;-) Raz, że wiem, czemu chodzę wściekła i syczę, dwa, że przy okazji przechodzą mi drobne dolegliwości, teraz też czekam na okres z bolącym gardłem i katarem

                  • yoma Re: dopada mnie chyba 28.09.10, 14:31
                    Nie no, ruja to jest dwa-trzy razy do roku, bez przesady

                    i wiadomo, kiedy nie wolno :) Wolałabym.
              • leloop Re: dopada mnie chyba 28.09.10, 11:12
                kotki domowe, odkarmione mogą niemal bez przerwy, te zewnętrzne już bardziej się pilnują por roku. moje maja zwykle odstawione piguły od października do końca grudnia.
                • se_nka0 Re: dopada mnie chyba 28.09.10, 12:40
                  Leloop !!!
                  Popatrz - od chandry się zaczęło a na rui kończy ;)
                  Pomogliśmy choć troszkę?? :)
                  • leloop Re: dopada mnie chyba 28.09.10, 12:46
                    Senko, jak widzisz ;)
                  • yoma Re: dopada mnie chyba 28.09.10, 14:36
                    > od chandry się zaczęło a na rui kończy ;)

                    I tak powinno być :D
                    • lellapolella Re: dopada mnie chyba 28.09.10, 20:41
                      jeśli chodzi o mnie, wolałabym miesiączkę i niekontrolowane wzwody niż regularne golenie paszczy:P
                      • yoma Re: dopada mnie chyba 28.09.10, 20:43
                        To ja wolę brodę i wzwody :)
                      • leloop Re: dopada mnie chyba 28.09.10, 20:53
                        paszcze można wydepilować permanentnie ;)
Pełna wersja