yoma
18.03.11, 15:17
Mam krasnokwiat Katarzyny. Wyjeżdżając w tropiki, poleciłam dziecku, żeby go nie podlewało, niech sobie odpocznie. (Potem się doczytałam, że jego wcale nie trzeba zasuszać, krasnokwiatu, nie dziecka, ale pal sześć.) Chciałam go ożyć dopiero w kwietniu, jak część zielska wyjedzie na balkon, bo jak wszyscy wiedzą nie mam za grosz miejsca. I tak sobie w tej wysuszonej na pył ziemi w kącie tkwił.
Aż tu patrzę, a on ma zielone na czubku; wyciągam, aż korzenie jak malowanie... no i nie ma bata, trzeba było posadzić :)