yoma
12.07.11, 09:58
sąsiad od koszenia. Kosił w niedzielny poranek, posłałam chłopa z interwencją (jak to miło poczuć się słabą, bezbronną kobietką, która posyła chłopa z interwencją), chłop wrócił zataczając się ze śmiechu, miałaś rację, powiada. Sąsiad zaczął się usprawiedliwiać, że on ma chłopaczka od koszenia, ale chłopaczek przyjdzie dopiero w poniedziałek, a dzisiaj jest niedziela, a on MUSI SKOSIĆ...
Ale zdaje się, że i Pan Bóg ma dosyć, bo mu zesłał całodniową burzę.
Dzisiaj latał tam facet w hełmie i z bakiem na plecach i z rusznicą i coś robił z rusznicy żywopłotowi. Pewnie sąsiad mszycę na żywopłocie zobaczył. A hałas był taki, żeśmy się musieli z chłopem na własnym podwórku przekrzykiwać...