yoma
03.07.12, 08:38
poszłam do chałupy po kawę, wychodzę z kawą, patrzę, kręci mi się pod furtką jakiś robol (o nawet inteligentnym wyglądzie), pewnie z sąsiedniej budowy. Kręci się i gada przez telefon, a gadając i kręcąc a to berberys kopnie, co mi tam rośnie, a to gałąź z drzewa uskubnie, noż mać! Nie zdzierżyłam i pytam grzecznie, co panu te moje krzaki tak przeszkadzają. Facet wielkie oczy, jakie krzaki. On sobie wcale nie zdawał sprawy, co robi...
To taki przyczynek do dzieła o poszanowaniu estetyki i zieleni wśród narodu, oddolnie.