przypadłość ogrodnika..

22.09.12, 08:31
..czyżby juz ,że palce mrowieją,dopiero gdy solidnie potrząsam -przechodzi..pielegniarkę do siebie poproszę:)
    • leloop Re: przypadłość ogrodnika.. 22.09.12, 09:32
      Ty se Newill serducho może zbadaj, bo to mogą być krążeniowe przypadłości, a może gdzieś Ci coś na jakiś nerw uciska.
      dbaj o siebie :)
      • dorkasz1 Re: przypadłość ogrodnika.. 22.09.12, 11:13
        Jeśli częściej dzieje się to w nocy i obejmuje: kciuk, wskazujący, środkowy i połowę serdecznego w części przylegającej do środkowego, to może być zespół cieśni nadgarstka. Kierunek - neurolog. A serducho przebadać "w naszym wieku", jak najbardziej wskazane. Choć równie dobrze może to być zmęczenie, niedobór magnezu i co tam jeszcze sobie wymyślisz. Lekarza naprawdę warto odwiedzić. Choćby po to, aby się uspokoić.
        • niebieska.kokardka Re: przypadłość ogrodnika.. 22.09.12, 11:17
          O kurcze, neurolog?
          Mi od tygodnia skręca w nocy łydkę, tak, że normalnie płakać się chce, teraz mnie boli już trzeci dzień ale skurczu nie było. Masakra, to z braku słodkiego i czekolady pewno;)
          • dorkasz1 Re: przypadłość ogrodnika.. 22.09.12, 11:25
            "Ciężarówki" w końcówce tak mają. Przeżyć musisz. Poratuj się prawdziwym kakao, no i pomidorami, bo to niedobór potasu też może być. Dziecko się rozpycha, uciska na pęcherz, no i jak często siusiasz, to wydalasz więcej potasu. Tabletkami lepiej się nie faszerować, bo po pierwsze chemia, a po drugie gorzej się wchłania. Koncerny farmaceutyczne i bez naszego wsparcia mają się całkiem, całkiem nieźle.
            • horpyna4 Re: przypadłość ogrodnika.. 22.09.12, 12:19
              Dobrze mówisz, w końcu jest teraz sezon na pomidory i można się nimi opychać.
              • leloop Re: przypadłość ogrodnika.. 22.09.12, 12:44
                i sok pomidorowy do popicia tych pomidorow. jedna z nielicznych niedogodnosci ciazy jaka mnie dopadla to te skurcze cholerne. jak Cie zlapie to masuj, no i czekolada, kukurydza etc.
              • niebieska.kokardka Re: przypadłość ogrodnika.. 22.09.12, 12:49
                Właśnie lekarka mi zapisała jakieś witaminy, profilaktycznie, bo w sumie nic się nie dzieje z żelazami i innymi, ale brać nie mogę, bo potem w do toalety rzadziej chodzę;D
                Nienawidzę leków a do lekarza idę jak muszę, bleee...
                Pomidory uwielbiam, mogę jeść i jeść, sok pomidorowy pić, jedziemy dzisiaj na zakupy to i sobie nakupię soczków jakichś, dzięki dziewczyny:)
                Chociaż może lepiej nakupić pomidorów i narobić soków, hm... Pomyślimy:D
                Się wypowiem w ogóle. Ja to jakaś dziwna jestem chyba, ani humorów nie mam, ani zachcianek, chudnę w ciąży zamiast tyć, całkiem żwawo się poruszam. No, bo przed ważyłam 73 a teraz w 9 miesiącu ważę niezmiennie 70 kilo, hahahaha... Przynajmniej na ciuchach zaoszczędzę:D
                Pierwsze dziecko to się chyba zawsze tak przeżywa...?
                • lellapolella Re: przypadłość ogrodnika.. 22.09.12, 14:20
                  każde dziecko się przeżywa:)

                  ja mam tak, ze cierpnie mi noga w nocy, no, szlag mnie trafia, tym bardziej, że to się dzieje tylko, gdy nie mogę spać- jeszcze nigdy mnie ten ból nie obudził. Pomaga, gdy wstanę, zagotuję sobie trochę mleka i poczytam;)
                  • yoma Re: przypadłość ogrodnika.. 22.09.12, 15:01
                    Magnezu jakby wam brak?
                    • niebieska.kokardka Re: przypadłość ogrodnika.. 22.09.12, 15:56
                      Masakra z tymi skurczami, mnie właśnie budzi. Zakupiłam pomidory w dwóch postaciach. A jak magnezu brak to mamy przyzwolenie na czekoladę;D
                      • yoma Re: przypadłość ogrodnika.. 22.09.12, 20:01
                        Zwłaszcza że schudłaś, zabidzona bidulo ty :)
                • leloop Re: przypadłość ogrodnika.. 22.09.12, 19:07
                  > Właśnie lekarka mi zapisała jakieś witaminy, profilaktycznie
                  no bo tak się zapisuje, wiadomo, ze nie nastarczysz a i matce i dziecku potrzeba. ja łykałam magnez i w pewnym momencie mój organizm zareagował biegunka, akurat byliśmy w Paryżu, zwiedziłam chyba wszystkie mekdonaldy ;D no to potem już nie brałam i były skurcze.

                  Ja to jakaś dziwna jestem chyba, ani humorów nie mam, ani
                  > zachcianek, chudnę w ciąży zamiast tyć,
                  to tak jak ja. w czasie obydwu ciąż przytyłam raptem po 4 kilogramy, czyli trochę więcej niż Młode ważyły po urodzeniu. na nic nie miałam ochoty a już najmniej na jedzenie, za to potem sobie odbiłam ;) w czasie ciąży latałam z taczkami, wykopałam doły i posadziłam drzewka owocowe (12 sztuk), w dniu urodzenia mojej córki pomagałam mężowi ciąć drewno do pieca, potem sobie pojechałam do szpitala i urodziłam ;)
                  przezywa się każde dziecko jednakowoż, nieważne pierwsze czy ostatnie :) jeżeli wszystko przebiega prawidłowo to trzeba tylko dbać bardziej o siebie i zawartość. ani ciąża ani poród to nie choroba.
                  Ty nam lepiej powiedz kiedy mamy o Was intensywnie myśleć, żeby było rach, ciach i po wszystkiem ;)
                  • niebieska.kokardka Re: przypadłość ogrodnika.. 22.09.12, 19:19
                    Oj ja tak może przeżywam, bo w sumie po przejściach w temacie trochę jestem, hehe..
                    A termin na 10.10, mam się do tego dnia wyrobić i niejako zmusić córkę, żeby się na tym świecie pojawiła:D bo cukrzyca ciążowa mnie dodatkowo dopadła:( na szczęście dieta jedynie, uf.. Oby mi przeszło, bo mam taką kurde ochotę na schabowego, że masakra...
                    • yoma Re: przypadłość ogrodnika.. 22.09.12, 20:02
                      A mówiłaś, że nie masz zachcianek :P
                    • niebieska.kokardka Re: przypadłość ogrodnika.. 22.09.12, 20:07
                      Hahahaha...:D
                      Yomka, jak się całe życie jadło schaboszczaki i inne kutleciki, i jak mi tego zabronili to niestety, tęskni się, buuuu..:(
                      Najlepsza była moja Rodzicielka: "Matko jedyna, dziecko, co ty jesz? Całe życie jadła co chciała a teraz nic nie może..."
                      • yoma Re: przypadłość ogrodnika.. 22.09.12, 20:14
                        Doskonale cię rozumiem, ja też mięsożerna... ty, a nie jest tak, że ci w ciąży proteiny i witamina B12 potrzebne? No przecież potrzebne :)
                        • niebieska.kokardka Re: przypadłość ogrodnika.. 22.09.12, 20:22
                          Zawsze znajdzie się jakieś wytłumaczenie, nie?;D nie mogę nic słodkiego jeść, smażonego, wieprzowiny i innych rzeczy, na których do tej pory żyłam. No ale żeby kawy nie posłodzić albo herbaty? Jak ci czegoś zabraniają, to oczywiście musisz to zjeść, nie? Nawet jak tego nie lubisz. "Na złość tacie, nasram w gacie"
                          Od trzech miesięcy nie słodzę herbaty, blee.. To jak mogłam bez słodkiego żyć, tak teraz mi chyba jednak trochę tego zaczyna brakować.
                          Przy okazji skurczów, oczywiście czego mi brakuje? Magnezu. A gdzie jest magnez? W czekoladzie. No to zeżarłam naleśniki z kremem czekoladowym ze sklepu na B. Nie dość, że smażone to ten krem to pewnie taki czekoladowy, że koło czekolady to on leżał;D
                          • leloop Re: przypadłość ogrodnika.. 22.09.12, 20:30
                            na cukrzyce uważaj, normalnie po ciąży powinno się uregulować, wiec lepiej się pomęczyć jeszcze trochę niż później cale życie.
                            czekoladę gorzką a nie produkty czekoladopodobne ;)
                            • niebieska.kokardka Re: przypadłość ogrodnika.. 22.09.12, 20:34
                              No, liczę te wymienniki węglowodanowe, czytam etykiety, jeszcze trochę... Oby mi to przeszło.. Im bliżej końca tym gorzej, ale. No, trzeba spiąć poślady i się jeszcze trochę postarac;)
                          • yoma Re: przypadłość ogrodnika.. 22.09.12, 20:35
                            Herbatę stewią słódź :) Ona zdaje się nawet coś tam obniża cukrzykom, to co się obniża cukrzykom.
                    • leloop Re: przypadłość ogrodnika.. 22.09.12, 21:02
                      > A termin na 10.10, mam się do tego dnia wyrobić i niejako zmusić córkę, żeby si
                      > ę na tym świecie pojawiła:D
                      a z córką to pogadaj jak baba z baba, powinna posłuchać.
                      moja córka miała termin na 7 listopada. myślałam, ze się załamię nie dość, ze listopad, którego nie znoszę, to jeszcze w okolicach Wszystkich Świętych. mowie do niej, dziecko drogie październik to taki piękny miesiąc, nie rob tego matce. no i urodziła się ostatniego dnia października, wieczorem, prawdziwa wiedźma :) wprawdzie tez obok Wszystkich Świętych ale zawsze w październiku ;)
                      • niebieska.kokardka Re: przypadłość ogrodnika.. 22.09.12, 21:07
                        Mądre dziecko, a co.
                        Oj żeby posłuchała, i jeszcze ma przykaz od tatusia, że ma wyskakiwać, jak tatuś będzie w domu a nie w pracy:D
                        • se_nka0 Re: przypadłość ogrodnika.. 22.09.12, 21:13
                          Jadłam to, na co miałam ochote. Uważam, że organizm sam zawoła co mu brakuje. Ale ja starej daty to moze nie mam racji ;)
                          • niebieska.kokardka Re: przypadłość ogrodnika.. 22.09.12, 21:26
                            Ja też jadłam, dopóki mi tej cukrzycy nie stwierdzili;) ja się cieszę w sumie, że to tylko dieta, że na oddziale nie muszę leżeć i insuliny brać, nie ma co narzekać..
                        • leloop Re: przypadłość ogrodnika.. 22.09.12, 22:04
                          > Oj żeby posłuchała, i jeszcze ma przykaz od tatusia,
                          to się samo przez się rozumie ;)
                          moja urodzona w niedziele, a syn w sobotę :) syn na dodatek się spieszył wiec urodził się bardzo wczesnym rankiem, żeby ruchu nie było na drodze bo gnaliśmy jak do pożaru ;)
                          • niebieska.kokardka Re: przypadłość ogrodnika.. 22.09.12, 22:20
                            Koleżanka pracująca na położnictwie już mi powiedziała, jak to doświadczone położne mówią: "Kiedy robione, wtedy rodzone":D zobaczymy czy się sprawdzi;D;D
                      • yoma Re: przypadłość ogrodnika.. 22.09.12, 21:11
                        O, to ma urodziny razem z moim chłopem :)
Pełna wersja