co za porażka

02.10.12, 12:08
czułam, że porażka ale miałam nadzieję, bo ta, jak wiadomo, umiera ostatnia a czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal. Ale nadejszła wiekopomna chwila i poszłam zbierać dynie. I wróciłam. Miałam takie świetne odmiany i, tępa pała, wysiudałam je na obleśną łąkę, nawet czarna włóknina nie pomogła:/ W ogrodzie była tylko Jaspee de Vendee i jest jej cała kupa i ładne. Tylko po grzyba mi melonowa?!
Niech mnie kto pocieszy...
    • hesperia1 Re: co za porażka 02.10.12, 12:14
      Lelluniu,biedactwo moje,przytulam z całych sił,całym sercem i głaszczę Twą główkę która wcale nie jest tępa(nie mów tak brzydko!).
      • se_nka0 Re: co za porażka 02.10.12, 12:43
        Lella w przyszłym sezonie melonowa dasz na łąkę i będzie remis;) Rozumiem, przytulam.
        • lellapolella Re: co za porażka 02.10.12, 14:58
          dzięki, dziewczyny:) Postanowiłam, że nie będę się długo dołować, bo roboty kupa a do takiej kupy potrzebny jest entuzjazm. No i wzięłam byka za roki: upiekłam melonową. Nie jest taka zła, zje się. Choć to nie to, co Hokkaido...
          • asta6265 Re: co za porażka 02.10.12, 16:11
            Lella szkoda życia na dołowanie. Głowa do góry i heja:)
    • leloop Re: co za porażka 02.10.12, 19:42
      tez wysiałam cuda wianki, przez cale lato urosły może ze dwa metry, NAPRAWDĘ :/
      jedynie potimarron i butternut do rzeczy bo wsadziłam je nie zważając na zimnych ogrodników jeszcze w kwietniu, dały rade :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja