asta6265 12.11.12, 10:56 Moje zbiory grzybków. Miałam 11 słoiczków, a zostało mi 5. Muszę schować głęboko do szafy, bo zostanę z niczym:) Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
yoma Re: Zachomikowałam:) 12.11.12, 11:14 Jakie pięęęękne :) A ja mam bardzo dzielnego chłopa. Dżem z dyni stoi na wierzchu, bo jeszcze nie wymyśliłam, gdzie go schować - a chłop nic (a na razie mu nie wolno). Odpowiedz Link
se_nka0 Re: Zachomikowałam:) 12.11.12, 12:55 Tak ładnie ,,zapakowanych,, grzybów szkoda ruszać;) Niech stoją. Odpowiedz Link
lellapolella Re: Zachomikowałam:) 12.11.12, 13:20 Yomuś, przy mnie też mogłabyś zostawić dżem z dyni a nawet całą półkę;P Schowaj, Asta, schowaj, niech choć do Świąt dociągną. Odpowiedz Link
asta6265 Re: Zachomikowałam:) 12.11.12, 16:26 Koniec z rozdawaniem grzybów:-) Schowałam do szafy. Wyciągnę przed wigilią na pierogi. Ale będzie smacznie:-) Odpowiedz Link
dorkasz1 Re: Zachomikowałam:) 12.11.12, 16:28 Mnie też dżemy (a już dyniowy szczególnie) wcale nie ruszają. Ale już takie grzyby, gdyby mi się nawinęły, to nie ręczę za siebie :) Odpowiedz Link
niebieska.kokardka Re: Zachomikowałam:) 12.11.12, 18:42 Ślinotok po raz drugi:D takie święta to mogą być. Odpowiedz Link
yoma Re: Zachomikowałam:) 12.11.12, 20:27 Bo my bardzo lubimy dżem z dyni... [nieśmiało] :) Odpowiedz Link
kizuk Re: Zachomikowałam:) 12.11.12, 22:32 U mnie o żadnym chomikowaniu nie ma mowy,bo mąż uwielbia karmić dzieci.Jak któraś przyjedzie (a przyjeżdżają zawsze z dziećmi i mężami),on wyciąga wszystkie zapasy z wszystkich kątów i obraża się,jak nie nie zjedzą wszystkiego.;) Na Wszystkich Świętych po powrocie z cmentarzy na rozgrzewkę był kieliszek a do kieliszka takie grzybki schodzą,aż furczy.Poszły 3 słoiczki.Czwarty dostał do domu zięć,który zachwycał się ich smakiem.Mam nadzieję,że do mężowych imienin (na Nowy Rok) dotrwa przynajmniej jeden. Odpowiedz Link
dorkasz1 Re: Zachomikowałam:) 13.11.12, 08:27 A my na przykład uwielbiamy szparagi, a moi Rodzice nie lubią i dziwią się jak można TAKI kawał ogrodu "bez potrzeby" zasadzić szparagami :))) Yomka, całe szczęście że gusta są tak różne. Inaczej świat byłby nudny, ludzie byliby nieszczęśliwi (jak tu sobie znaleźć babę lub chłopa, skoro wszystkim podoba się to samo?), no i gdyby chcieli jeść to samo, to chodziliby głodni. Kizuk, czy Twój mąż mógłby mnie adoptować? Choćby w zakresie grzybków słoiczkowych? :))) A tak przy okazji, to gdzie on te grzybki znajduje? Czy kupuje? Odpowiedz Link
leloop Re: Zachomikowałam:) 13.11.12, 08:35 > Kizuk, czy Twój mąż mógłby mnie adoptować? Choćby w zakresie grzybków słoiczkow > ych? :))) i mnie, i mnie :) miałam koleżankę na studiach, której tata robił cudowne grzybki. najpierw przywoziła jeden słoik, potem dwa, potem trzy a potem przestała bo stwierdziła, ze po co ma się męczyć jeżeli zostaje jej tylko trochę przypraw na dnie ;) à propos szparagów, co tera z nimi. obdzielam bo mi się kładły, niektóre zaczęły wypuszczać młode, rzucić im kupy ? czy czego ? a mogę je teraz przesadzić ? bo w związku z wielka reorganizacja ogrodu (przeniesienie oczka) część szparagowej grządki mi bruździ i wolałabym ja "odwrócić". pani od szparagów pomóż :) Odpowiedz Link
kizuk Re: Zachomikowałam:) 13.11.12, 11:59 W temacie adopcji-chyba nie byłoby problemu.Mamy 17 sztuk (z wnukami),to te dwie dodatkowe też się pożywią.:))) A grzybki mamy z różnych źródeł:od dobrych ludzi,czasem dzieci coś zbiorą,ale najczęściej kupujemy,niestety.Zdarza mi się kupować je nawet na allegro.Kiedyś uwielbiałam grzybobranie,wychowałam się blisko lasu.Dlatego nie wyobrażam sobie kuchni bez grzybów.Suszonych,mrożonych,słoikowanych,kiszonych. Odpowiedz Link
dorkasz1 Re: Zachomikowałam:) 13.11.12, 12:51 Leloop, możesz szparagi przesadzić teraz (u Ciebie pewnie jeszcze długo będzie ciepło) możesz i jak najwcześniej wiosną. A grzybów kiszonych nie jadłam. Rydze się kisi? Odpowiedz Link
dorkasz1 Re: Zachomikowałam:) 13.11.12, 12:52 A szparagom kupy jak najbardziej rzucić. One uwielbiają kupę. Odpowiedz Link
horpyna4 Re: Zachomikowałam:) 13.11.12, 16:21 Moja mama robiła rydze solone. Potem się tylko opłukiwało z soli, na patelnię i były jak świeże smażone. No i jak podawała gościom na swoje urodziny (czyli w marcu), to z poważną miną wciskała im kit, że ma hodowlę w piwnicy. Było to w I połowie lat 50. Odpowiedz Link