lellapolella
26.12.12, 14:07
czyli somatyczna embriogeneza:P
Na czym z grubsza polega rozmnażanie roślin in vitro, każdy chyba wie: fragment tkanki roślinnej umieszczamy w odżywce i tkanka porasta kalusem, z którego następnie wyodrębniają się korzenie i pędy przybyszowe. Ale jeżeli w momencie wytworzenia kalusu, przełożymy eksplantat czyli nasz obiekt, do odżywki o innym składzie, cała bryłka rozsypie nam się w diabły, tworząc zawiesinę. Jej składnikami są odzywka i tzw. zarodki somatyczne. No i o te zarodki właśnie chodzi, ponieważ z grubsza, są one rodzajem nasion, jakkolwiek wytworzono je na drodze wegetatywnej. Jeśli je odpowiednio spreparujemy, można je sprzedawać podobnie jak nasiona, bo będą kiełkować po wrzuceniu do ziemi. To się wszystko już robi, tyle, że na małą skalę, bo na razie zarodki są niestabilne genetyczne i nie wszystkie powtarzają cechy rośliny macierzystej.
Trudno sobie wyobrazić konsekwencje, jakie pociągnie za sobą, masowe rozmnażanie roślin w ten sposób. Nie będzie plantacji nasiennych, produkcja żywności będzie zaczynała się w wyspecjalizowanych laboratoriach. Zastanawiam się, czy mogą nagmerać na tyle, aby rośliny stały się bezpłodne nasiennie, bo wtedy zegnajcie naturalne mutacje i krzyżówki. Wczoraj, gdy o tym przeczytałam, nawet się zachwyciłam ale im więcej o tym myślę, tym mniej mi się podoba- technologia stwarza tyle okazji do nadużycia władzy:/