Jajcarskie skorupki

04.03.13, 10:08
Droga Redakcjo oraz jajcarskie specjalistki,
no to wysuszyłam te skorupki i nawet je w melakserze starłam na pył... prawie że, a przynajmniej część pyliła ja nie wiem co. No i co dalej? Zmieszać z wodą, sypać z ręki czy z łyżki? I komu najlepiej? Klematisy, róże, pewnie też kaliny, lawendy... Komuś jeszcze?
    • asta6265 Re: Jajcarskie skorupki 04.03.13, 10:35
      Ja bym po prostu sypnęła. Jeśli chodzi o klemki uprawiam w donicach, kładę skorupki w donicy i przykrywam korą. Chyba im pasuje, bo kwitną pięknie. Myślę, że pomoże, ten link.
      Jeden z linków które trzymam na wszelki wypadek:
      forumogrodnicze.info/viewtopic.php?f=33&t=40211
      • lellapolella Re: Jajcarskie skorupki 04.03.13, 16:49
        Asta w sumie odpowiedziała, dodam tyle, że rosołek na skorupkach lepiej robić z rozgniecionych, bez mielenia. I później, bo to już regularne nawożenie.
        A ile sypać? Ja sypię dookoła, lekko raczej i faktycznie dobrze jest przykryć lub troszkę wymieszać z ziemią. I wygląda lepiej:)
        • se_nka0 Re: Jajcarskie skorupki 04.03.13, 18:48
          Mielone skorupki starsze pokolenie używało jako doskonały środek na osteoporozę.
          Ja zalewam i podlewam np.lawendę. Sporo wyrzucam lekko pokruszonych do kompostu.
          • horpyna4 Re: Jajcarskie skorupki 04.03.13, 20:16
            Nie tylko na osteoporozę, ale na wszelkie ubytki wapnia. Na przykład podczas ciąży.

            Moja mama urodziła dwoje dzieci zaledwie kilka lat po wojnie, kiedy to nie było w sprzedaży wypasionych preparatów witaminowo-mineralnych. Było ubogo i siermiężnie.

            Ale lekarka prowadząca ciąże kazała swoim pacjentkom zbierać skorupki, opłukiwać, suszyć i nieco wyprażać w piekarniku. Wyprażone łatwiej było sproszkować w moździeżu na drobny pył, a poza tym unikało się różnych takich salmonelli. No i pacjentki tejże lekarki nie traciły zębów podczas ciąży, chociaż w tamtych czasach była to normalka.
            • leloop Re: Jajcarskie skorupki 05.03.13, 08:10
              > Moja mama urodziła dwoje dzieci zaledwie kilka lat po wojnie, kiedy to nie było
              > w sprzedaży wypasionych preparatów witaminowo-mineralnych. Było ubogo i sierm
              > iężnie.
              wiesz Horpyno, jeszcze w latach 80tych szału nie było ;)
              a powiedz lepiej Horpyno, ten proszek to potem jak się zjadało ? dosypywało do czegoś ? czy na sucho ? i w jakich ilościach ?
              cz ze współczesnych jajców można ? nie za dużo tam świństwa pt. antybiotyki, cuda-wianki ?
              ja kupuje albo 0 albo 1, w okolicy nikt kur nie ma wiec nie mogę "od chłopa" :/
              • horpyna4 Re: Jajcarskie skorupki 05.03.13, 08:37
                Ilość była taka, jaki przerób jajek. Po prostu zżerało się wszystkie skorupki.

                Nie wiem, czy się dosypywało, czy jadło po prostu np. pół łyżki proszku. Ale to przecież nie ma znaczenia.

                Co do współczesnych jajec, to antybiotyki są chyba też w białku i żółtku. Zresztą wyprażenie skorupek może pomóc w usunięciu związkówi organicznych, zostaje raczej czyste wapno.

                Co do lat 80. - wtedy były po prostu braki na rynku. Trudno było dostać cokolwiek, ale teoretycznie było. Na przełomie lat 40. i 50. rzeczywiście nie było nic. Potem (jeszcze w latach 50.) pojawiły się jakieś preparaty, chyba zachodniej produkcji. Były głównie dla dzieci.
              • hesperia1 Re: Jajcarskie skorupki 05.03.13, 11:42
                Leloop,ja czasem taki proszek skorupkowy dosypuje do jogurtu,lub sałatki,albo co tam mam.Gotuje jajko na twardo i po wysuszeniu skorupek miele je a potem do wszystkiego można.
                Tylko ze ja mam jajka wsiowe,te ze sklepu mi śmierdzą i chybabym się nie odważyła.
        • leloop Re: Jajcarskie skorupki 05.03.13, 08:11
          > Asta w sumie odpowiedziała, dodam tyle, że rosołek na skorupkach lepiej robić z
          > rozgniecionych, bez mielenia. I później, bo to już regularne nawożenie.
          proporcje poproszę, bo przecież taki goły to wypali.
          • lellapolella Re: Jajcarskie skorupki 05.03.13, 10:37
            właśnie nic nie wypala, oprócz nosa;) Tylko nie lej na rośliny, ino pod:)
            te mielone skorupki to i ja jadłam, jak byłam z Młodą w ciąży, mieliło się to na proszek i posypywało lekko na kromki, albo wręcz mieszało z masłem. Działały faktycznie świetnie na zęby, przy Młodym byłam pasiona cudami z apteki i miałam więcej strat.
      • bei Re: Jajcarskie skorupki 07.03.13, 15:03

        Ponoc te skorupki-zmielone i wcześniej dokładnie myte-można samemu spozywac.
        Jedna lyzeczka to sezam wapniowe na caly dzionek.
        (Czy trzeba je wcześniej wyprazac?...roslina ma wszak inny żołądek i dla niej salmonella to pikus)
        • horpyna4 Re: Jajcarskie skorupki 07.03.13, 15:46
          Toż przecie napisałam, trzeba.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja