Czy ktos probowal terapii odwrotnej?

09.09.09, 14:16
Wiekszosc lekow dziala na zasadzie zwiekszania ilosci serotoniny.
Organizm sie po pewnym czasie przyzwyczaja i klops. Mozna albo
zwiekszac a tego sie da robic w nieskonczonosc albo odlozyc a wtedy
powrot depresji czasem z podwojna moca bo organizm przyzwyczajony do
lepszego.
A gdyby tak zrobic na odwrot? strzelic sobie terapie z lekow
zwiekszajacych depresje, przetrwac jakos ten okres, w tym czasie
organizm przyzwyczaja sie do gorszego. I po odstawieniu lekow
nromalny nasroj przychodzi sam.
    • lucyna_n Re: Czy ktos probowal terapii odwrotnej? 09.09.09, 14:28
      wypróbuj i daj znać jak poszło.
    • neuroleptyk Re: Czy ktos probowal terapii odwrotnej? 09.09.09, 21:22
      drsamaprawda napisał:

      > Wiekszosc lekow dziala na zasadzie zwiekszania ilosci serotoniny.
      > Organizm sie po pewnym czasie przyzwyczaja i klops. Mozna albo
      > zwiekszac a tego sie da robic w nieskonczonosc albo odlozyc a
      wtedy
      > powrot depresji czasem z podwojna moca bo organizm przyzwyczajony
      do
      > lepszego.
      > A gdyby tak zrobic na odwrot? strzelic sobie terapie z lekow
      > zwiekszajacych depresje, przetrwac jakos ten okres, w tym czasie
      > organizm przyzwyczaja sie do gorszego. I po odstawieniu lekow
      > nromalny nasroj przychodzi sam.

      Nikt ci nie zabrni przetestować tej hipotezy na własnej skórze.
      Nie wiem tylko skąd wezmiesz leki zwiekszające depresje, bo
      rozumiem, że chyba chodzi ci o działanie odwrotne od inhibitorów
      wychwytu zwrotnego serotoniny.
      Podejrzewam jednak, że w najlepszym wypadku wrócisz do punktu
      wyjścia.
    • kefirka.de Re: Czy ktos probowal terapii odwrotnej? 09.09.09, 22:19
      Depresja jest dla mnie nieprzewidywalną chorobą. Coś dziwnego
      "eksperymentalnie" zastosował lekarz w moim przypadku, skojarzyło mi się to z
      tokiem rozumowania autorki wątku. Zwiększono mi antydep. do poziomu sporo ponad
      maksymalną dawkę. Błogo mi było i byłam otumaniona. Przy schodzeniu, na małej
      dawce poczułam się normalnie. Przez wiele lat miałam spokój z chorowaniem.
      Lekarz który mnie teraz leczył odmówił zastosowania takiego leczenia.A miał do
      wglądu kartę leczenia z przed lat. Przyjmuję dawkę bezpieczną tego samego leku.
      Niby nie jest źle ale i dobrze też nie jest.
Pełna wersja