Fobia społeczna? Psycholog czy psychiatra?

25.09.09, 22:55
Witam
Od pewnego czasu, a konkretnie około 3 lat (teraz mam 21), mam objawy fobii społecznej. Zawsze byłam towarzyska, wygadana, nawet bezczelna, lubiłam się spotykać ze znajomymi i dyskutować a teraz stopniowo zamieniam się w szarą mysz, która najchętniej nigdzie by nie wychodziła i z nikim się nie widywała. Tylko w domu czuję się bezpiecznie. Przeraża mnie to, bo czuję, że moje życie traci sens. Staram się na siłę gdzieś wychodzić, ale spotkania towarszyskie są dla mnie męką. I o ile dobrze czuję się w towarzystwie jednej/dwóch bardzo dobrze znanych mi osób, o tyle w większej grupie albo przy kimś nienzajomym zaczynam się dziwnie zachowywać - trzęsą mi się ręce, pocę się, mam czerwone plamy na twarzy, szyi, ramionach. Nagle tracę język w gębie, nie mogę się wysłowić i mam ochotę wrócić natychmiast do swoich czterech ścian. Nie umiem dzwonić do obcych ludzi.
Kiedy znalazłam w wikipedii hasło fobii społecznej, to tak jakbym czytała o sobie. Jedno się nie zgadza - fobia ta podobno najczęściej dotyka osoby nieśmiałe. A ja taka nie jestem, ale przez to cholerstwo w taką się zamieniam. Cały czas staram się z tym walczyć, ale ostatnio zauważyłam, że chyba przegrywam.
Wiem, że jeszcze nie jest najgorzej. Chociaż gdy tylko wychodzę z domu to automatycznie moje ręce stają się niesamowicie spocone, a policzki purpurowe to nie sprawia mi problemu, jeżeli mam isć np. do sklepu sama. Ale problemem już jest gdy ktoś mnie zaczepi na ulicy, pytając choćby o drogę czy godzinę. Nie chcę tak żyć, dlatego zdecydowałam się na wizytę u psychiatry lub psychologa. Czy możecie mi poradzić gdzie lepiej iść? Chciałabym iść do psychiatry, bo wierzę w skuteczność leków . Jednak psychiatra zawsze kojarzył mi się z ludźmi z ogromnymi problemami, boję się, że zostanę niezrozumiana, że przychodzę z jakąś drobną sprawą, bo przecież nie jest tak źle skoro jeszcze wychodzę z domu... Wiem, że są cięższe przypadki, że niektórzy dotknieci fobią nigdzie się nie ruszają z domu. Ale o to chodzi, że mój przypadek stopniowo staję się coraz gorszy... A terapia polegająca na rozmowie mnie przeraża.
Będę wdzięczna za rady
Pozdrawiam
Judyta
    • elzbieta007 Re: Fobia społeczna? Psycholog czy psychiatra? 26.09.09, 08:49
      Jedyną skuteczną metodą pozbycia się fobii jest psychoterapia. Leki w jakimś
      stopniu mogą zmniejszyć dolegliwość lęków, ale ich nie leczą.
      Jeśli chcesz normalnie żyć, to musisz pokonać opór przed psychiatrą i
      psychoterapeutą.
    • phobiczka Re: Fobia społeczna? Psycholog czy psychiatra? 30.09.09, 17:59
      Witaj
      Powiem Ci, że z własnego doświadczenia wiem, iż warto zgłosić się do psychiatry
      już na etapie, kiedy człowiek zaczyna wycofywać się z życia społecznego. Osoba,
      która nie opuszcza domu wcale, to już skrajny przypadek cierpiącego na to
      schorzenie. Psychiatra dobiera leczenie, które łagodzi m.in. objawy somatyczne
      takie jak np. drżenie, poza tym leki przepisywane na fobie społeczną działają na
      poprawę nastroju (stosowane również w depresji). Warto jednocześnie włączyć
      psychoterapię u terapeuty behawioralno-poznawczego. Jeśli boisz się, że terapia
      byłaby dużym obciążeniem dla Ciebie, podpowiem tylko, że jak włączysz leki, jest
      duża szansa że Cię niejako "wzmocnią" i będziesz mogła stawić czoło takiej
      wizycie. Poza tym nasze lęki wywodzą się często z tego, że boimy się, że w
      sytuacji ekspozycji społecznej ujawnią się/uwidocznią przykre objawy, które nam
      towarzyszą, ale uwierz, że akceptacja i zrozumienie ze strony terapeuty neijako
      łagodzą ten przykry stan.

      pzd
      • jksilver Re: Fobia społeczna? Psycholog czy psychiatra? 23.10.09, 22:00
        Ja cierpię na zaawansowane stadium... przeczytaj mój wątek i rób
        wszystko żeby nie dopuścic do tego, co dotyka mnie.
        ps. Ja ogólnie jestem nieśmiała i przyznam że nowością jest dla mnie
        że towarzyska osoba może się zmienic w kogoś kto boi się ludzi. Może
        w Twoim życiu wydarzyło się coś, co miało wpływ na to że zaczęłaś
        wycofywac się z życia towarzyskiego?
Pełna wersja