psychiatra, czy neurolog?

11.01.04, 12:06
Cierpie na bezsenność i obniżony nastrój, dolegliwości te nasilają się
jesienią i zimą. Próbowałam leczyć się u psychiatry i psychologa, ale zero
rezultatu. Zaznaczam, ze moje funkcjonowanie pomimo tych dolegliwości nie
jest znacząco zaburzone, po prostu czuje się źle, doskwiera mi ciągłe
przemęczenie, przygnębienie i ogólne spowolnenie. Dodam, że nigdy nie było
lepiej, samopoczucie poprawia mi sie zazwyczaj na krótko, gdy zmienie klimat,
otoczenie, po powrocie znowu dno. Lekarz pierwszego kontaktu uważa takie
dolegliwości za fanaberie, a w postępowaniu psychiatry nie podoba mi sie
lekcewazenie stanu somatycznego i koncentracja wyłącznie na psychice. Testy
psychologiczne owszem, psychoterapia tak, ale żadnego zainteresowania stanem
somatycznym. Myślałam o tym by udac się ze swoimi dolegliwościami do
neurologa, nie wiem czy to dobry pomysł, czy nie spławi mnie tak samo jak
lekarz pierwszego kontaktu. Może ktoś zmaga sie z podobnym problemem i
podzieliłby sie doświadczeniami?
    • lolo76 Re: psychiatra, czy neurolog? 11.01.04, 20:27
      > Zaznaczam, ze moje funkcjonowanie pomimo tych dolegliwości nie
      > jest znacząco zaburzone, po prostu czuje się źle, doskwiera mi ciągłe
      > przemęczenie, przygnębienie i ogólne spowolnenie. Dodam, że nigdy nie było
      > lepiej, samopoczucie poprawia mi sie zazwyczaj na krótko, gdy zmienie klimat,
      > otoczenie, po powrocie znowu dno.

      No, więc ja się zmagam od bardzo dawna z podobnym problemem. I co mogę
      powiedzieć ? IMHO Twoje funkcjonowanie nie jest JESZCZE zaburzone, ale to tylko
      kwestia czasu. Ja też tak miałem i trwało to ładnych parę lat zanim wsponiane
      przez Ciebie objawy zaczęły naprawdę poważnie utrudniać funkcjonowanie :(

      Jeżeli ktoś może pomóc w takich zaburzeniach to chyba tylko właśnie psychiatra.
      Oczywiście najpierw trzeba wykluczyć choroby somatyczne. Ale jeśli masz
      zrobione wszystkie podstawowe badania ( krew,eeg,ekg itd.) i wszystko jest ok
      no to na czym ma się skupiać psychiatra jak nie na psychice ??? za
      przemęczenie, przygnębienie i spowolnienie b. często jest odpowiedzialna
      psychika ( zbyt niski poziom serotoniny, dopaminy, noradrenaliny itp.)
      • doris00 Re: psychiatra, czy neurolog? 11.01.04, 21:14
        lolo76 napisał:

        > No, więc ja się zmagam od bardzo dawna z podobnym problemem. I co mogę
        > powiedzieć ? IMHO Twoje funkcjonowanie nie jest JESZCZE zaburzone, ale to
        tylko
        >
        > kwestia czasu.
        czy to groźba? ;)
        30 lat żyje z tymi objawami, udało mi sie skonczyc studia i znaleźć prace, ale
        to prawda że nie ma lekko... nie nadawałam sie do roboty typu 8 h za biurkiem
        od 8 rano, brrrrr co za godzina. Na szczęście mam nienormowany czas pracy. Z
        dugiej strony całe zycie układałam pod dyktando swojej bezsenności i
        przygnębienia - zostałam tłumaczem, bo to daje szanse na prace w domu. Można
        więc powiedzieć, ze moje fukcjonowanie jest nie tyle zaburzone, co
        zdeterminowane przez chorobe, czy dziwactwo, jest to jednak bardzo męczące.

        > Oczywiście najpierw trzeba wykluczyć choroby somatyczne. Ale jeśli masz
        > zrobione wszystkie podstawowe badania ( krew,eeg,ekg itd.) i wszystko jest ok

        Własnie nie mam zrbionych żadnych badań, gdyż ani internista, ani psychiatra
        nie uważali by były mi potrzebne, psychiatra wypisał mi "na twarz" Seronil,
        Stilnox, zalecił też Melatoninę i kazał robić testy psychologiczne. Efekty były
        pożałowania godne.

        >( zbyt niski poziom serotoniny, dopaminy, noradrenaliny itp.)
        To są właśnie przyczyny biologiczne, a nie psychologiczne sensu stricte.
        Zastanawiam nie czy można mieć jakoś upośledzone działanie tych
        neuroprzekaźników od urodzenia, bo przecież nigdy nie było lepiej. Moja babcia
        na starość miała zaburzenia psychiczne, matka jest typową neurotyczką, od 10
        lat nie mieszkam z rodzicami, ale coś sie chyba dziedziczy?



        • lolo76 Re: psychiatra, czy neurolog? 11.01.04, 23:38
          doris00 napisała:

          > lolo76 napisał:
          >
          > > No, więc ja się zmagam od bardzo dawna z podobnym problemem. I co mogę
          > > powiedzieć ? IMHO Twoje funkcjonowanie nie jest JESZCZE zaburzone, ale to
          > tylko
          > >
          > > kwestia czasu.
          > czy to groźba? ;)
          > 30 lat żyje z tymi objawami, udało mi sie skonczyc studia i znaleźć prace,
          ale
          > to prawda że nie ma lekko... nie nadawałam sie do roboty typu 8 h za biurkiem
          > od 8 rano, brrrrr co za godzina. Na szczęście mam nienormowany czas pracy. Z
          > dugiej strony całe zycie układałam pod dyktando swojej bezsenności i
          > przygnębienia - zostałam tłumaczem, bo to daje szanse na prace w domu. Można
          > więc powiedzieć, ze moje fukcjonowanie jest nie tyle zaburzone, co
          > zdeterminowane przez chorobe, czy dziwactwo, jest to jednak bardzo męczące.
          >
          > > Oczywiście najpierw trzeba wykluczyć choroby somatyczne. Ale jeśli masz
          > > zrobione wszystkie podstawowe badania ( krew,eeg,ekg itd.) i wszystko jest
          > ok
          >
          > Własnie nie mam zrbionych żadnych badań, gdyż ani internista, ani psychiatra
          > nie uważali by były mi potrzebne, psychiatra wypisał mi "na twarz" Seronil,
          > Stilnox, zalecił też Melatoninę i kazał robić testy psychologiczne. Efekty
          były
          >
          > pożałowania godne.
          >
          > >( zbyt niski poziom serotoniny, dopaminy, noradrenaliny itp.)
          > To są właśnie przyczyny biologiczne, a nie psychologiczne sensu stricte.
          > Zastanawiam nie czy można mieć jakoś upośledzone działanie tych
          > neuroprzekaźników od urodzenia, bo przecież nigdy nie było lepiej. Moja
          babcia
          >
          > na starość miała zaburzenia psychiczne, matka jest typową neurotyczką, od 10
          > lat nie mieszkam z rodzicami, ale coś sie chyba dziedziczy?
          >
          >
          >
        • lolo76 Re: psychiatra, czy neurolog? 11.01.04, 23:39
          > czy to groźba? ;)

          zdecydowanie nie :) przepraszam jeśli to co napisałem zabrzmiało jak coś co
          musi nieodwołalnie nastąpić

          > 30 lat żyje z tymi objawami, udało mi sie skonczyc studia i znaleźć prace,
          > to prawda że nie ma lekko... nie nadawałam sie do roboty typu 8 h za biurkiem
          > od 8 rano, brrrrr co za godzina. Na szczęście mam nienormowany czas pracy. Z
          > dugiej strony całe zycie układałam pod dyktando swojej bezsenności i
          > przygnębienia

          Ja też mam nienormowany czas pracy i od lat układełem plan zajęć pod kątem
          przemęczenia, senności, tego żybym mógł dużo spać itd... Głównie polegało to na
          ograniczeniu wszelkiej działalności życiowej oprócz pracy i nauki ( 0 życia
          towarzyskiego, rozrywek itd. z tego powodu, że po pracy lub zajęciach w szkole
          a potem na studiach byłem prawie nieżywy ze zmęczenia ) Tylko wszystko to
          trwało do czasu. Stopniowo było coraz gorzej. Po pewnym czasie nie byłem już w
          stanie funkcjonować nawet zawodowo. 3 godziny intensywniejszej pracy potrafiły
          mnie totalnie dobić, pozbawić jakiejkolwiek energi i chęci do życia :(


          > Własnie nie mam zrbionych żadnych badań, gdyż ani internista, ani psychiatra
          > nie uważali by były mi potrzebne, psychiatra wypisał mi "na twarz" Seronil,
          > Stilnox, zalecił też Melatoninę i kazał robić testy psychologiczne. Efekty

          Dziwne bo to błąd w sztuce lekarskiej. Lekaz ogólny powinien dać skierowanie na
          podstawowe badania ( przecież takie objawy moga byc spowodowane np. cukrzycą
          problemami kardiologicznymi lub innymi chorobami )Psychiatra też powinien
          na "dzieńdobry" poprościć o wyniki podstawowych badan.

          > ( zbyt niski poziom serotoniny, dopaminy, noradrenaliny itp.)
          > To są właśnie przyczyny biologiczne, a nie psychologiczne sensu stricte.
          > Zastanawiam nie czy można mieć jakoś upośledzone działanie tych
          > neuroprzekaźników od urodzenia, bo przecież nigdy nie było lepiej. Moja

          Takimi sprawami zajmuje się właśnie psychiatra a nie neurolog lub inny lekarz.

          A czy można mieć takie zaburzenia od dziecka. Z tego co mówili mi lekarze to
          zdecydowanie tak. Tylko że jedni lekarze uważają że to związane właśnie z
          obciążeniem genetycznym a inni że to związane i z predyspozycjami genetycznymi
          i doświadczeniami z okresu dzieciństwa ( lub nawet okresu bycia niemowlęciem),
          wychowaniem, wpływem otoczenia itp. itd.

          Niezależnie od tego jakie są przyczyny to, tak jak już miałaś się okazję
          przekonać jedynym rozwiązaniem i sposobem leczenia jakie oferują psychiatrzy to
          antydepresanty (zwykle właśnie na początek fluoksetyna lub inny SSRI) +
          psychoterapia. Niestety :(

          W tej chwili mając za sobą taką "kurację" (marzec-wrzesień 2003) obie opcje (
          tzn. choroba lub antydepresanty ) wydają mi się równie nieciekawe. Aczkolwiek
          powolutku skłaniam się chyba jednak w stronę antydepresantów. Skutki uboczne
          były, ale z drugiej strony życie było dużo milsze i łatwiejsze niż bez nich. Co
          tu dużo mówić po miesiącu łykania Seronilu, poczułem się jakby mi wyrosły
          skrzydełka i że wreszcie zacząłem funkcjonować tak jak wszyscy ludzie ( bez
          tego cholernego zmęczenia, bez przygnębienia, wreszcie miałem siłe do pracy do
          nauki i na zycie prywatne ). Gdyby nie skutki uboczne to bym zapewne nie
          odstawił Seronilu. A tak znowu się męczę :(.

          pozdro
          Lolo76
          • doris00 Re: psychiatra, czy neurolog? 12.01.04, 00:04
            lolo76 napisał:

            > > czy to groźba? ;)
            >
            > zdecydowanie nie :) przepraszam jeśli to co napisałem zabrzmiało jak coś co
            > musi nieodwołalnie nastąpić

            nie ma za co, no problem

            >po miesiącu łykania Seronilu, poczułem się jakby mi wyrosły
            > skrzydełka

            szcęściarz.... u mnie 2 miechy tego specyfiku - straszne zaburzenia
            koncentracji uwagi, zobojętnienie na wszystko, utrata apetytu, mdłości
            po stilnoxie koszmary
            • kakofonia Re: psychiatra, czy neurolog? 12.01.04, 08:27
              Zgodzę się z lolo. Miałam i mam tak samo. Różne depresyjne zaburzenia od późnej
              szkoły podstawowej. Teraz mam 27 lat. I zeszłej zimy po prostu wszystko się
              zawaliło. Leżałam i nie byłam w stanie robić nic. Potem się podniosłam, ale
              każdy dzień i każdy wysiłek był koszmarem.
              Bywało różnie, ale generalnie ledwie żyłam. Bez siły, bez energii, tylko z
              poczuciem obowiązku, które kazało mi jednak wyleźć z łóżka koło południa.
              Obawiam sie, że bez leków i poczucie obowiązku przestałobny działać.
              Od września na antydepresantach. Na początku zero różnicy. Klorazepat - i
              trochę lepiej. Od jakichś czterech tygodni na zwiększonej dawce efectinu i
              jakoś się łatwiej żyje. Bez rewelacji, ale nie oczekuję cudów po paru
              miesiącach terapii lekami.
              Doris, mogę Ci życzyć tylko lepszego lekarza i dużo szczęścia.
            • pia.ed Re: psychiatra, czy neurolog? 14.01.04, 23:30
              Biore stilnoct od 5 lat na zasypianie,5 mg. Czuje sie cudownie, rano nie mam
              ciezkiej glowy jak po WSZYSTKICH srodkach ktore probowalam, a probowalam
              wiele.
    • iwona.grobel Re: psychiatra, czy neurolog? 15.01.04, 13:58
      Jeśli są jakiekolwiek dolegliwości somatyczne, zawsze należy sprawdzić, czy nie
      maja organicznego (a nie tylko psychogennego) podłoża.
      Pozdrawiam
Pełna wersja