wiem ze to depresja - latwiej czy trudniej?

04.10.09, 07:38
Odkad wiem, ze moje zachowania wynikaja z depresji mam mieszane uczucia
odnosnie jednostki chorobowej. No bo niby latwiej mi zrozumiec, ze mam
biegunke na dzien przed wyjsciem z domu, ze to tylko objaw choroby. Ale za to
strasznie mnie drazni ze przez ta chorobe nie moge zapanowac np. nad drzeniem
ciala w czasie rozmowy z kims. Pol biedy jak to jest ktos, kogo widze pierwszy
i ostatni raz. Wczoraj bylam na uczelni - musialam rozmawiac z ludzmi, z
ktorymi spedze caly semestr a drzenie jest tak silne, ze nie da sie nie
zauwazyc. Latwiej mi w domu jak nie mam motywacji zeby cokolwiek zrobic -
wiem, ze to znow objaw choroby, nie lenistwo. Ale cholery dostaje jak nie moge
sie zmusic do wyjscia z dzieckiem na spacer bojac sie ze kogos spotkam bo
choroba znow daje o sobie znac. To samo jak musze gdzies zadzwonic - przeciez
nie widze rozmowcy, a i tak sie go panicznie boje.
Podsumowujac: czy swiadomosc ze to depresja pomaga Wam w zyciu czy raczej
utrudnia? Przeciez to TYLKO choroba, nie mozna by w wybranych sytuacjach
wylaczac objawow fizycznych?
    • lucyna_n Re: wiem ze to depresja - latwiej czy trudniej? 04.10.09, 14:06
      biegunka przed wyjściem z domu to chyba nei jest typowy objaw depresji, raczej
      nerwicy. Tak samo lęk przed rozmową z ludźmi czy spotkaniem z ludźmi. Bardziej
      te objawy pasują do fobii społecznej.
    • elzbieta007 Re: wiem ze to depresja - latwiej czy trudniej? 04.10.09, 14:44
      Lucyna ma rację, objawy wskazują raczej na nerwicę, być może z epizodami
      depresyjnymi.

      Rozumiem, że chodzi Ci o to, czy jak trąd, który Cię toczy, nazwiesz "Lepra", to
      będzie Ci łatwiej go znosić? Otóż raczej nie.

      Natomiast wiedząc, jaka to choroba, możesz zacząć ją leczyć. I w tym sensie
      nadanie chorobie nazwy może być pożyteczne.
    • bertrada Re: wiem ze to depresja - latwiej czy trudniej? 04.10.09, 15:12
      A skąd pomysł, że to depresja? Co prawda objawy przypominają zaburzenia lękowo
      depresyjne, ale równie dobrze może to być jakaś fobia albo cokolwiek innego.
      Dopóki nie pójdziesz do lekarza, nie dasz się zdiagnozować i nie zaczniesz się
      leczyć, to nic się nie zmieni. Będziesz się męczyć a osoby z otoczenia będą się
      męczyć razem z Tobą.
      A przeciwko depresji przemawia Twoja niechęć do leczenia się i upajanie się
      swoim stanem psychicznym. Depresyjni zazwyczaj dążą do tego żeby się jak
      najszybciej pozbyć swojej przypadłości.
      • rupiowa Re: wiem ze to depresja - latwiej czy trudniej? 04.10.09, 19:53
        bylam u lekarza, zdiagnozowalam sie, podejmuje leczenie, nie sprawia mi
        przyjemnosci moj stan i nie jest mi dobrze jak nie moge nad tym zapanowac.
        Chodzi mi wylacznie o to, ze z jednej strony jest mi latwiej poradzic sobie
        wiedzac ze to choroba a z drugiej wkurza mnie ze to wlasnie ta choroba i ze to
        przez nia reaguje w dziwny sposob. Takie pomieszanie z poplataniem - wiem z czym
        walcze ale przeciwnik mi sie nie podoba.
    • aiszka4 Re: wiem ze to depresja - latwiej czy trudniej? 05.10.09, 12:51
      Łatwiej.
      Świadomość, co się ze mną dzieje i z jakiego powodu. Wyłapanie
      pierwszych symptomów, by w porę zareagować.

      A wcześniej tylko wyrzucanie sobie lenistwa, histerii, że wyrodna
      matka i żona jestem itd., co nie podnosiło mi samooceny i nie
      poprawiało samopoczucia.
      • grosik68 Re: wiem ze to depresja - latwiej czy trudniej? 05.10.09, 13:58
        Latwiej. Jestem w stanie zrozumiec, co sie ze mna dzieje, skad sie to bierze.
        Wiem, ze to choroba, ze nie jestem wcale beznadziejna, bezsilna i calkiem do
        niczego.
        Jestem w stanie rozpoznac symptomy, wiem ze to przejdzie, ze nie na stale. Zanim
        wiedzialam ze to depresja, myslalam, ze jestem strasznie nieszczesliwa. Teraz
        wiem, ze jestem chora, a to roznica.
        • elzbieta007 Re: wiem ze to depresja - latwiej czy trudniej? 05.10.09, 16:41
          Jak się zrzuci winę na czynnik zewnętrzny (choroba, bakteria, ufo, inni ludzie),
          to od razu poprawia się samopoczucie. Taka racjonalizacja. Co prawda poprawa
          jest chwilowa, ale co tam! Grunt, że to nie moja wina. I, co najważniejsze, nie
          moja odpowiedzialność. Więc JA nic nie mogę z tym zrobić. Niech się inni
          martwią. Fajna iluzja.
          • bertrada Re: wiem ze to depresja - latwiej czy trudniej? 05.10.09, 18:21
            Nie do końca. Nikt nie mówi, żeby od razu zrzucać odpowiedzialność na innych,
            usiąść na kanapie z założonymi rękami i zmuszać otoczenie do znoszenia własnych
            humorów. Na zasadzie jestem chora to mi wszystko wolno i cały świat ma mnie
            akceptować taką jaka jestem i jeszcze nadskakiwać mi 24h/dobę.

            Coś jak z alkoholizmem. To, że alkoholik zachowuje się w sposób skandaliczny nie
            jest winą jego złej woli czy złośliwości. Winna jest choroba alkoholowa. I
            zrozumienie tego jest istotne zarówno dla alkoholika jak i jego bliskich.
            Natomiast nie jest jednoznaczne z przyzwoleniem na poalkoholowe ekscesy.
            • elzbieta007 Re: wiem ze to depresja - latwiej czy trudniej? 05.10.09, 19:08
              Przykro mi, Berciu, ale nie zrozumiałaś. Jakby nie ten poziom, który podałaś w
              przykładzie alkoholika.

              1. Jestem chora i moje objawy (samopoczucie) wynikają z tej choroby. Choroba
              jest skutkiem CZEGOŚ zewnętrznego w stosunku do mnie (bakteria, uraz, ufo, inni
              ludzie). Choroba minie (wycofają się objawy), jak bakterie zostaną zatłuczone
              antybiotykiem, zrośnie się złamanie, ufo ktoś odstrzeli, a innych ludzi szlag
              trafi. Ktoś (np. lekarz) coś (np. lekarstwo albo działo kosmiczne) zrobi. Ale to
              nie ode mnie zależy.

              2. Moje objawy są skutkiem tego, co jest we mnie. Mojej psychiki, ciała,
              mechanizmów obronnych. Tego, jaka jestem. Jeśli się zmienię, to choroba (objawy)
              ustąpią. Więc jeśli chcę, żeby objawy ustąpiły, muszę się zmienić. Ale to, czy
              się zmienię czy nie, zależy ode mnie. W celu zmiany mogę skorzystać z pomocy:
              leków, lekarzy, terapeutów, magików, Maska albo kapłanów. Ale to do mnie należy
              wybór. I inicjatywa.

              Jeśli nadanie objawom klasyfikacji czy nazwy powoduje zdjęcie ze mnie
              odpowiedzialności za mnie i moje zdrowie - to jest to działanie szkodliwe.

              • bertrada Re: wiem ze to depresja - latwiej czy trudniej? 05.10.09, 19:47
                Z alkoholikiem to akurat dość adekwatne porównanie. W przypadku każdej choroby
                najważniejsze jest to, żeby być świadomym tego, że jest się chorym. Inaczej nie
                ma szans na wyleczenie. Bo nie będzie się leczył ktoś, kto uważa się za zdrowego.

                Uświadomienie sobie, że jest się chorym i w związku z tym wszystko co nas
                spotyka nie jest naszą winą tylko choroby nie oznacza zwolnienia od
                odpowiedzialności za swoje czyny. Oznacza tylko tyle, żeby zamiast się dołować,
                obwiniać czy szukać winnych wśród otoczenia, zabrać się za leczenie. A po
                wyleczeniu ponaprawiać to co się zepsuło w czasie choroby.

                Natomiast zupełnie czym innym jest postawa osób, które pod pretekstem choroby
                zatruwają życie sobie i otoczeniu. Na zasadzie nic nie jest moją winą, mogę
                robić co mi się podoba bo jestem chora/y i wszystko mi wolno. I za nic nie
                odpowiadam. Na tej zasadzie może działać zarówno alkoholik, którego nie obchodzi
                co robił po pijaku, bo wtedy nie był sobą a za wszystko odpowiedzialny jest
                alkohol a nie on, jak i osoba z zaburzeniami obsesyjnymi, która tyranizuje
                rodzinę. Bo to nie jej wina ze ma potrzebę życia w wyczesanym dywanie po którym
                nie wolno chodzić bo się podepcze. A ponieważ jest chora to wszyscy muszą się
                dostosować do jej hopli i jej nie denerwować, tylko grzecznie chodzić po
                gazetach, żeby przypadkiem ataku nie dostała.
                • elzbieta007 Re: wiem ze to depresja - latwiej czy trudniej? 05.10.09, 20:04
                  Przykro mi, ale dalej nie rozumiesz. No, ale trudno. Nie ma to większego
                  znaczenia, bo mój post nie był adresowany do Ciebie, lecz do grosik68, aiszka4 i
                  rupiowa.
                  • bertrada Re: wiem ze to depresja - latwiej czy trudniej? 05.10.09, 20:51
                    No ale mimo wszystko staram się zrozumieć. ;)
                    Niezrozumienie wynika z tego, że nieco inaczej patrzymy na kwestię zaburzeń
                    psychicznych, a zwłaszcza ich przyczyn. Po prostu ja uważam, że to takie same
                    choroby jak każde inne, czyli mają całkiem fizyczną przyczynę, którą można
                    lekami wyleczyć. A Ty z tego co pamiętam jesteś zwolenniczką teorii
                    psychoanalitycznych i psychoterapeutycznych.
                    • elzbieta007 Re: wiem ze to depresja - latwiej czy trudniej? 05.10.09, 21:42
                      >A Ty z tego co pamiętam jesteś zwolenniczką teorii
                      > psychoanalitycznych i psychoterapeutycznych.
                      Zdecydowanie tak.

                      Współczesna medycyna (akademicka, żeby nie było wątpliwości) zmierza w kierunku
                      paradygmatu, że wszystkie choroby są psychogenne. To wpływ ruchu New Age. Jestem
                      daleka od uznania jego ustaleń. Ale bez wątpienia w zaburzeniach psychicznych
                      (afektywnych) kolosalną rolę odgrywają czynniki środowiskowe. A tych
                      farmakologicznie usunąć się nie da.
                      • grosik68 Re: wiem ze to depresja - latwiej czy trudniej? 05.10.09, 21:50
                        > Ale bez wątpienia w zaburzeniach psychicznych
                        > (afektywnych) kolosalną rolę odgrywają czynniki środowiskowe. A tych
                        > farmakologicznie usunąć się nie da.

                        I tu sie calkowicie z Toba zgodze.
                      • lucyna_n Re: wiem ze to depresja - latwiej czy trudniej? 06.10.09, 12:43
                        ten new age to już jakaś zamierzchła staroć jest przecież
          • grosik68 Re: wiem ze to depresja - latwiej czy trudniej? 05.10.09, 21:47
            Troszeczke inaczej Elzbieta, a wlasciwie zupelnie odwrotnie. Miesiacami bylam
            chora, nieszczesliwa, samotna, taki zaryczany klebek nieszczesc, kompletne zero,
            bez pracy, sily i motywacji do robienia, zmienienia czegokolwiek, bez wiary, ze
            w ogole mozna cokolwiek zmienic, ze w ogole istnieje dla mnie jakakolwiek
            przyszlosc, a dobrowolna smierc byla jedyna perspektywa, zeby to wszystko zakonczyc.
            Po diagnozie podjelam leczenie - farmakoterapie, pobyt w klinice, psychoterapie.
            W miedzyczasie powoli bralam zycie we wlasne zycie, zamieszkalam sama i
            skonczylam studia (za granica - to bylo nie lada wyzwanie). Momentami bylo
            koszmarnie, ale przez ten caly czas kontynuowalam leczenie. W farmakoterapii
            mialam przerwy. Wszystko zaczelo sie ponad 7 lat temu.
            Fazy depresyne wracaja od czasu do czasu, ale umiem sie z nimi obchodzic, bo je
            znam, bo wiem ze to depresja. Nikt poza mna nie jest odpowiedzialny za moje
            zycie, jest ono w moich rekach. Ale swiadomosc choroby pozwala mi lepiej sie z
            tym obchodzic. Tak samo jak gdy jestem przeziebiona, to biore aspiryne, pije
            duzo cieplej herbatki z cytryna i w ogole cieplo sie trzymam. Swiadomosc jest
            pierwszym krokiem do wyleczenia.
            • elzbieta007 Re: wiem ze to depresja - latwiej czy trudniej? 05.10.09, 21:54
              Super! Jestem pełna uznania. Naprawdę. Pewnie nie zdajesz sobie sprawy, jak
              rzadko taka, jak Twoja, świadomość choroby i sposób radzenia sobie z nią, się
              zdarza. Większość - po uzyskaniu diagnozy - z wdziękiem i ulgą oddaje swój los
              (i odpowiedzialność) w ręce innych. Małżonka, lekarza, rodziców, kogo tam dorwie.

              Życzę Ci powodzenia

              Pozdrawiam
              Elżbieta
              • grosik68 Re: wiem ze to depresja - latwiej czy trudniej? 05.10.09, 22:19

                Dzieki stokrotne! Faze obwiniania wszystkich w okol mialam przed "radosna
                nowina". Jeczenie nigdzie mnie nie zaprowadzi. Poplacze sobie czasem, ze pracy
                nie moge znalesc, jecze mojemu facetowi, ze nikt mnie nie chce, przy tym chce
                byc wyglaskana i pozalowana, ale tyle to mi sie od zycia nalezy :)
              • aiszka4 ??? 06.10.09, 09:40
                elzbieta007 napisała:

                Większość - po uzyskaniu diagnozy - z wdziękiem i ulgą oddaje swój
                los
                > (i odpowiedzialność) w ręce innych. Małżonka, lekarza, rodziców,
                kogo tam dorwi
                > e.

                Ile zdiagnozowanych osób znasz na tyle dobrze, że możesz tak
                autorytatywnie się wypowiadać?
                I gdzie,w której mojej wypowiedzi wyczytałaś, że zrzucam
                odpowiedzialność na innych?
                • elzbieta007 Re: ??? 06.10.09, 09:56
                  > Ile zdiagnozowanych osób znasz na tyle dobrze, że możesz tak
                  > autorytatywnie się wypowiadać?
                  Niestety sporo.

                  > I gdzie,w której mojej wypowiedzi wyczytałaś, że zrzucam
                  > odpowiedzialność na innych?
                  Nie napisałam, że Ty tak robisz. Napisałam jedynie, że tak bywa i że to błędne
                  podejście.

                  Przywołałam Twój nick w polemice z Bertradą, ale to był wątek poboczny. W nim
                  także nie napisałam, że zrzucasz odpowiedzialność na innych.
                  • aiszka4 no cóż 06.10.09, 10:55
                    Najpierw:
                    forum.gazeta.pl/forum/w,99,101099297,101156225,Re_wiem_ze_to_depresja_latwiej_czy_trudniej_.html

                    A potem:
                    forum.gazeta.pl/forum/w,99,101099297,101164968,Re_wiem_ze_to_depresja_latwiej_czy_trudniej_.html
            • lucyna_n Re: wiem ze to depresja - latwiej czy trudniej? 05.10.09, 23:36
              Elżbieta każdego kto się na potęgę nie psychoterapeutyzuje wpędza w poczucie
              winy, moim zdaniem zupełnie niepotrzebnie bo większość kobiet z zaburzeniami
              depresyjnymi ma poczucia winy w nadmiarze.
              • elzbieta007 Re: wiem ze to depresja - latwiej czy trudniej? 06.10.09, 10:05
                >większość kobiet z zaburzeniami depresyjnymi ma poczucia winy w
                >nadmiarze.
                Masz rację. Nie było i nie jest moim zamiarem wpędzanie w dodatkowe poczucie
                winy, a nakłonienie do wzięcia odpowiedzialności za siebie, za wyzdrowienie. Co
                u osób w depresji wcale nie jest łatwe.

                Nie wszystkie depresje są endogenne, jak wiesz, większość jest objawem innych
                zaburzeń, które można wyleczyć przy pomocy psychoterapii. I do tego namawiam.
                Ale psychoterapia będzie skuteczna tylko wtedy, kiedy chory świadomie i
                odpowiedzialnie do niej podejdzie. Dlatego ważne jest zrozumienie, że to, czy
                się wyleczę, zależy ode mnie, a nie od innych i to ja muszę się wyleczyć, a nie
                ktoś ma wyleczyć mnie.
                • lucyna_n Re: wiem ze to depresja - latwiej czy trudniej? 06.10.09, 11:05
                  a wiesz że depresja poporodowa zalicza się do endogennych?
                  • elzbieta007 Re: wiem ze to depresja - latwiej czy trudniej? 06.10.09, 15:28
                    A my mówiłyśmy o depresji poporodowej? Pisałam o depresjach psychogennych.
                    Czytaj ze zrozumieniem.
                    • lucyna_n Re: wiem ze to depresja - latwiej czy trudniej? 06.10.09, 17:18
                      tutaj babeczki wyraźnie po dzieciach mają takie jakieś dziwne jazdy, albo wątek
                      pomyliłam, co jest możliwe przy mojej koncentracji.
                      • grosik68 Re: wiem ze to depresja - latwiej czy trudniej? 06.10.09, 18:55
                        Grund, ze jestes pewnna, ze sie obudzilas ;)
                        Pozdrawiam serdecznie.
                        • lucyna_n Re: wiem ze to depresja - latwiej czy trudniej? 08.10.09, 10:40
                          chyba grunt?
                          jezu, z kim ja tu piszę
                          z jakimiś analfabetami...
                          • grosik68 Re: wiem ze to depresja - latwiej czy trudniej? 08.10.09, 11:22
                            To wtorny anaalfabetyzm ;) Ja juz bardziej niemieckim niz polskim operuje, a z
                            niemiecka jest Grund. Coz, przykre, ale to niestety nie pierwszy i nie ostatni
                            blad ortograficzny w moim wydaniu.
                            Ale jezeli Ci to poczucie wlasnej wartosci podnosi, to jestem zawsze do uslug :)
                            Dobrego dnia!
                            • lucyna_n Re: wiem ze to depresja - latwiej czy trudniej? 08.10.09, 13:23
                              zero godności osobistej, czemus się cieszysz zamiast pogniewać?
                              tłumienie emocji jest szkodliwe dla zdrowia, a wiecznie uśmiechnięte gęby
                              sztuczne i irytujące
                              i na litość bez tych życzeń!
                              • grosik68 Re: wiem ze to depresja - latwiej czy trudniej? 08.10.09, 16:22
                                lucyna_n napisała:

                                > zero godności osobistej,
                                Cóż, można i tak to nazwać. Ja poprostu jestem świadoma moich słabych stron i
                                jako tako potrafie się z nimi obchodzic.
                                > czemus się cieszysz zamiast pogniewać?
                                Bo pogniewanie się by Cię usatysfakcjonowało, a radość Cię irytuje :)
                                > tłumienie emocji jest szkodliwe dla zdrowia,
                                Nic nie było tłumione, jestem z natury łagodnym człowiekiem.
                                > a wiecznie uśmiechnięte gęby sztuczne i irytujące
                                Nie uśmiecham się wiecznie, ale niektóre zachowania wzbudzają we mnie (połażliwy
                                raczej) uśmiech, nic na to nie poradzę.
                                > i na litość bez tych życzeń!
                                Do usług!
                                • lucyna_n Re: wiem ze to depresja - latwiej czy trudniej? 08.10.09, 18:05
                                  Radość mnei absolutnie nie irytuje, jeżeli jest radością a nie maską. Jeżeli
                                  Twoja radość z nazwania Cię analfabetką jest szczera to proszę bardzo, również
                                  służę uprzejmie, mogę co jakiś czas po tobie się przejechać nartami, będzie Ci
                                  wesoło.
                                  • grosik68 Re: wiem ze to depresja - latwiej czy trudniej? 08.10.09, 18:49
                                    Absolutnie nie sprawilo mi radosci nazwanie mnie analfabetka, jednynie zgodnie z
                                    prawda stwierdzilam: "Coz, przykre, ale to niestety nie pierwszy i nie ostatni
                                    blad ortograficzny w moim wydaniu." Moim zdaniem zareagowalam racjonalnie.
                                    Nie wiem, co jest Twoim problemem i tak nie do konca rozumiem cel tego forum,
                                    jezeli ludzie sie wzajemnie tempia zmiast wspierac.
                                    • lucyna_n Re: wiem ze to depresja - latwiej czy trudniej? 08.10.09, 20:01
                                      tępią, celu:)

                                      Trochę nudny wątek był, to się uczepiłam.
                                      Pisz sobie spokojnie, nic do Ciebie nie mam, a za analfabetę przepraszam.
                                      • elzbieta007 Re: wiem ze to depresja - latwiej czy trudniej? 08.10.09, 20:18
                                        > Trochę nudny wątek był, to się uczepiłam.

                                        Z takimi aspiracjami, to raczej przenieś się na jakieś fora dla debilnych
                                        blondynek. Na pewno takie są. Będą akurat. I nie zaśmiecaj wątków, które inni
                                        traktują poważnie.
                                      • grosik68 Re: wiem ze to depresja - latwiej czy trudniej? 08.10.09, 20:46
                                        Dzieki za laskawe przyzwolenie. Bez niego bym sie pewnie nie odwazyla :)
                                        Ale przynajmniej dotrzymalam slowa i znowu bledow narobilam. Coz 17 lat na
                                        obczyznie robia swoje...
                                        • lucyna_n Re: wiem ze to depresja - latwiej czy trudniej? 08.10.09, 20:54
                                          no ba:)
                                          17 lat to rzeczywiście długo, można wogóle języka zabyć.
                                      • laurpi Re: wiem ze to depresja - latwiej czy trudniej? 09.10.09, 04:23
                                        cel.tam było:nie do końca rozumiem cel, a nie: nie rozumiem celu.
                                        • grosik68 dzieki za wsparcie :) 11.10.09, 22:41
                                          Elzbieta007 i Laurpi, dzieki wielkie za wsparcie, milo jak ktos sie za
                                          czlowiekiem ujmie :) Ale nie bylo ono konieczne. W zyciu mam wystarczajaco duzo
                                          problemow, zeby sie uszczypliwych uwagach niektorych forumowiczek zatrzymywac.
                                          Aczkolwiek irytujacy jest fakt, ze wlasnie akurat na tym forum ma to tak czesto
                                          miesce. Jestem tu co prawda dopiero od miesiaca, ale nie umknelo mojej uwadze, w
                                          jak czesto wrogi sposob forumowicze sie tu do siebie wzajemnie zwracaja. Ale to
                                          raczej temat na osobny post, zeby nie zasmiecac obecnego.

    • jsolt absolutnie łatwiej 08.10.09, 10:03
      Piszesz, że wiesz z czym walczysz ale nie podoba ci się przeciwnik - lepiej
      jednak wiedzieć, z kim/czym walczysz, w przeciwnym razie zawsze będzie to walka
      z wiatrakami.

      Na dzień dzisiejszy ja np. czuję się ogólnie dobrze, i to już od wielu miesięcy,
      choć wciąż przychodzą doły jak kratery na marsie. Ale wtedy już wiem, o co
      chodzi; jak otwieram rano oczy, wszystko jest be, i wiem że nic sensownego
      dzisiaj nie zrobię, to przynajmniej nie dołuję się dodatkowo myśleniem jaka to
      jestem beznadziejna, głupia, leniwa i niezorganizowana - wręcz przeciwnie, gadam
      sama do siebie na zasadzie: "dobra, kobito, nie wyglądasz dziś najlepiej i
      czujesz się jak 'idź stąd', ale teraz jednak ruszysz dupsko, umyjesz zęby,
      weźmiesz psa na spacer i dodatkowo jeszcze po drodze zrobisz zakupy, a potem
      możesz dalej leżeć i gapić się w sufit". Zwykle działa, czyli coś jednak zrobię,
      no i wtedy to czuję się z siebie wręcz dumna, a resztę czasu przeleżę bez
      większych wyrzutów sumienia. Dodatkowo, od razu informuję np. mamę czy
      przyjaciółkę, że chyba się zaziębiłam/boli mnie kręgosłup/mam okres i marnie się
      czuję itp. itd, żeby nie zawracali głowy przez dwa dni (bo w takie dni jak mi
      zadzwoni telefon to mam ochotę wyskoczyć przez okno, o niespodziewanych wizytach
      nie wspominając...).
      W moim przypadku powyższe działa od dawna, a w Twoim - sama musisz obmyśleć
      strategię :-)
      • lucyna_n Re: absolutnie łatwiej 08.10.09, 13:24
        wiesz, tylko nie każdemu mija takie samopoczucie po dwóch dniach.
        • aiszka4 Re: absolutnie łatwiej 08.10.09, 14:02
          wiesz, tylko my piszemy o SWOICH odczuciach i doświadczeniach, a nie
          o doświadczeniach KAŻDEGO
          generalizowanie, to chyba ogródek ewy
          • lucyna_n Re: absolutnie łatwiej 08.10.09, 14:24
            a my to kto? i dlaczego ja jestem (w domyśle) wy?
          • lucyna_n Re: absolutnie łatwiej 08.10.09, 14:25
            o jakiej ewie piszesz, nie za bardzo rozumiem co tak naskoczylaś na mnei z jakąś
            ewą i dużymi literami.
            To forum nerwica czy depresja?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja