pamparampa
10.10.09, 11:09
Od pewnego czasu zauważyłem, że poprzez sam fakt "wychodzenia z
cienia" życie dostarcza mi zarówno więcej pozytywnych jak i
negatywnych bodźców. Niby to truizm i banał, ale jednak zastanawiam
się, czy oby to na pewno jest w porządku, bo nie tylko i ja mam
więcej lepszych chwil i sympatyczniejszych doznań, ale i łatwiej
wyrażam swoje zdanie i łatwiej przychodzi mi skrytykować czyjeś
postępowanie.
A i ja - dzięki temu że jestem lepiej "widoczny" - przyciągam i te
dobre, i te złe komentarze bądź słowa krytyki.
Najważniejsze, że jest trochę spokojniej wyrażać swoje zdanie jak i
przyjąć tzw. "ochrzan" bądź konstruktywną krytykę.
Boję się tylko tego, że (choć pracuję, pracuję nad sobą -
oczywiście!) pozbawiony tej niewielkiej dawki wspomagacza znowu
wrócę do cienia, a nawet jeśli nie, to będę źle przyjmować słowa
krytki, znowu zacznę się nakręcać (mimo woli) i będzie tak jak
wcześniej.
I to na tyle filozofowania! :)
Dziękuję za uwagę.