saretta
15.10.09, 15:01
ach cierpię już od dłuższego czasu i nie wiem co mi jest ale napewno
normalna nie jestem. depresja? no nie wiem bo myslę raczej
optymistycznie o przyszłości ale często mam ,,doła". nazwałabym to
bardziej apatią, a wrecz lenistwem z którego chcę wyjśc ale nie wiem
jak. jestem osoba wykszałconą ale bez pracy, nie potrafię sie
dostosowac do otoczenia i wydaje mi się, ze wszyscy mnie mają za
nic. nie znam nikogo zyczliwego.całe dnie spedzam w domu przed
komputerem. mąż się mną nie interesuje, prawie go nie widuję. dzieci
nie mam i nie mam sie kim zająć, mąż nie mysli jeszcze o nich pomimo
mego wieku (30 lat).szczęśliwa sie nie czuję bo brak mi radości w
życiu.najchetniej pieprznęłabym to wszystko i gdzies wyjechała ale
czy tam bedzie lepiej? brakuje mi pomysłu na siebie bo we wszystkim
widzę bezsens i nie wiem jak to zmienić.może mam wygórowane ambije i
niemoznośc ich realizacji tak mnie dołuje. jedno wiem ze chciałabym
byz szczęsliwa ale jak tak dłużej to potrwa to wpadne w depresję.