Kłopot w kontaktach z ludzmi.

05.11.09, 00:26
Witam serdecznie!
Będę naprawdę bardzo wdzięczny jeśli ktoś zechce to przeczytać, zrozumieć mnie
i pomóc.
Mam już dość siebie i własnego gó...anego życia. Mam 21 lat, a czuję, że nic
nie osiągnąłem, że jestem jakimś idiotą bez ambicji. Dawno temu straciłem
wiarę w marzenia, Po tym jak zostawiła mnie dziewczyna 2 lata temu
postanowiłem nic nie planować, bo to i tak nie ma sensu-zawsze znajdzie się
ktoś kto to zniszczy. a w dodatku i tak nie jestem pewny co chcę w życiu
robić. Ale po kolei.
1. W podstawówce z kolegami było raz oka raz gorzej. Byłem przezywany -
ignorowałem to, bo nie lubiłem się bić. dokuczali mi koledzy, śmiali się ze
mnie, jeden kradł i rower i koledzy mieli z tego zabawę, bo on się na nim
wygłupiał i np wyrzucał mi go w krzaki, musiałem go wyciągać i to było
śmieszne dla nich. Skargi nic nie pomagały. Mój ojciec zmarł gdy miałem 3,5
roku także nikt nie wstawiał się za mną i nie rozumiał po męsku. Nikt nie
nauczył "męskiego" życia. Do dziś tęsknie za ojcem i nie potrafię zrozumieć
jak mógł umrzeć kiedy był mi tak bardzo potrzebny do życiowego startu. Jakoś
przeżyłem podstawówkę raz z tym raz z tamtym kolegą trzymając się. Oglądając
serial komediowy dla dzieci (bodajże "Tacker Becky i inni")postanowiłem, że
będę zabawny jak główny bohater. Będę rozbawiał ludzi, starał się wymyślić coś
zabawnego, bo sam też lubię się śmiać. Jakoś przeżyłem podstawówkę. Ale nie
ufałem już ludziom. W międzyczasie bracia cioteczni parę razy oszukali mnie na
kasę. Sprzedawali mi coś po zawyżonej cenie, czego później żałowałem.
Pomyślałem, że skoro nawet rodzina potrafi tak oszukać to co dopiero ktoś
znajomy.. Kiedy grupa z klasy przyszła do mojego domu przygotowywać scenkę na
historię, a później we własnym gronie beze mnie ustaliła, że zrobią coś
innego(co okazało się całkowitą klapą)miałem żal, że zaufałem ludziom, a oni i
tak mieli mnie gdzieś. Wiem - ludzie nie są zawsze ok i trzeba się nimi nie
przejmować, ale widocznie nie umiem sobie z tym radzić.
2. W gimnazjum poznałem kolegę z którym złapałem dobry kontakt. Obaj lubiliśmy
się zgrywać i śmiać. To nas połączyło, siedzieliśmy razem, spędzaliśmy dużo
czasu razem. Później jemu spodobała się pewna dziewczyna.. której ja się
spodobałem. To był chyba początek końca naszej przyjaźni. Ja zacząłem spędzać
czas z tą dziewczyną, kolega zaczął spotykać się z innym kolegą z naszej
klasy, do dziś są bardzo zżyci, grają razem w piłkę w jednej drużynie. Myślę,
że on do dziś ma żal do mnie o tamtą dziewczynę, albo tylko sam sobie taką
historię zmyślam. Byłem z tą dziewczyną 3.5 roku.
3. W tym czasie poszedłem do technikum, które było blisko gimnazjum mojej
dziewczyny - chciałem się z nią widywać po szkole po prostu. Ponieważ jej
ojciec był nastawiony anty do wszystkich chłopaków. Chciał widocznie ochronić
córeczkę przed złem całego świata. To śmieszne, bo byliśmy tak długo razem, a
ja nawet nie byłem u niej w domu i nie poznałem jej ojca.. Oczywiście
składałem papiery do innego technikum w innym mieście, ale znów zwyciężyło we
mnie poświecenie dla innych niż własne plany. W technikum siedziałem z kolegą,
z którym znaliśmy się od podstawówki. Mieliśmy dobry kontakt, ale z czasem on
złapał lepszy kontakt z innym kolegą, który zajął moje miejsce. NIe wiem -
zrażam ludzi do siebie? Widocznie tamten był bardziej śmieszny. Brali go na
imprezy, wygłupiali się, a o mnie mieli opinię, że wolę siedzieć w domu i grać
na komputerze i się uczyć(przecież jedno wyklucza drugie). Wszyscy mieli mnie
za kujona, który nie ucieka z lekcji itd podczas gdy ja np wolałem zostać po
lekcjach i poczekać aż moja dziewczyna skończy swoje zajęcia i będziemy mieli
okazję się spotkać. W weekendy nie mogliśmy. W 3ej klasie moja dziewczyna
chciała iść na ognisko swojej klasy. Mi się nie chciało, ale skoro tak rzadko
wychodziła z domu zgodziłem się, aby poszła sama. Tam pocałowała się z kolegą
z klasy. Mój świat się załamał. Wraz z nim zaufanie do ludzi. Rozstaliśmy się
chociaż to było trudne. Ona nie mogła się zdecydować czy chce być ze mną czy z
tym kolegą. Miałem naprawdę ciężki okres może 2 miesięcy. Próbowaliśmy do
siebie wrócić. W międzyczasie ten jej kolega groził mi pobiciem, ja głupi się
bałem, bo jesteśmy z jednej miejscowości, nagadałem na niego dla jednej
dziewczyny, ta mu przekazała i miałem przerąbane. Później inna
koleżanka-dwulicowa nagadała innemu, że go obgaduję. Ten był tym razem
koksiarzem, a że ja nie lubię przemocy nie chciałem się z nim bić i w ten
sposób udowadniać coś - nawet gdybym go pobił to miał znajomości takie, że
przyjechałoby 15 i by mnie pobili w akcie zemsty. Wolałem publicznie dostać z
otwartej niż mieć później mieć przerąbane. I cały czas bałem się chodzić do
szkoły, w oczach innych byłem słabeuszem i frajerem - bo unikałem przemocy?
Kiedy w grudniu ostatecznie rozstałem się z tą dziewczyną postanowiłem, że
skończę szkołę i nigdy nie będę musiał oglądać tych ludzi. Do dziś mam tylko
jakiś lęk, że ktoś mi coś chce zrobić - pobić, wyśmiać czy coś kiedy wychodzę
na miasto.
4. W czasie kiedy było ze mną źle po pierwszym rozstaniu z dziewczyną poznałem
pewną koleżankę. Mieliśmy od początku super kontakt, pisaliśmy do późna w
nocy, śmialiśmy się i żartowaliśmy. Z czasem ona zakochała się we mnie, ja
postanowiłem być z nią i z czasem też się zakochałem. Poszliśmy razem na
studia. I to było chyba coś co nas pogrążyło. Minęły prawie 2 lata jak
jesteśmy razem, ona mnie zostawiła 2 tyg temu. Zaczęliśmy się kłócić coraz
częściej. Nie, żeby o jakieś ważne rzeczy, ale wręcz o błahostki. Nie podobało
mi się to, że była taka szczera z ludźmi(potrafiła powiedzieć coś co ktoś może
przeciwko niej wykorzystać, dlatego też 3 razy w życiu ukradziono jej telefon,
poprzedni chłopak prawie ją zgwałcił). Chciałem jej tego oszczędzić, nie wiem
- zapobiec, nauczyć, żeby była ok z ludźmi, ale w pewnych granicach, bo znów
się przejedzie. Na początku studiów byłem zazdrosny o kolegę, z którym złapała
bardzo dobry kontakt. Lubiłem tego kolegę, jest bardzo mądry i go cenię. On
chciał się jej zwierzać, a ona miała z kim pogadać i lubiła wysłuchać.
Nauczyłem się przestać być zazdrosnym po to, aby było dobrze. I Wy też nie
myślcie, że to jakiś kolega, który chciał mi ją odbić. Później zresztą okazało
się, że jest gay'em zazdrość przeszła już w ogóle.
4. Ta dziewczyna zarzuca mi, że nie mam przyjaciół, że mamy tylko wspólnych
znajomych, bo ona poznała mnie ze swoimi znajomymi. A marzyła, że kiedyś ja ją
zapoznam ze swoimi znajomymi tak jak ona zapoznała mnie ze swoimi, że pozna
moje życie. A tym czasem okazało się, że nie mam planów, ambicji ani
znajomych. Nigdzie jej nie zabieram, nie mam auta, nie szukam pracy na wakacje
i utrzymuje mnie tylko matka(po 60tce). Fakt to nie za fajne, ale też nie
takie proste. Czasem wsydzę się powiedzieć do sąsiada "dzień dobry" a co
dopiero szukać pracy, nie wiem jak niektóre rzeczy się robi, matka mi nie
pokazała. Zawsze narzekała jeśli miałem jakieś jedynki w szkole, mimo, że
miałem więcej dobrych ocen. Nie chwaliła mnie to i uznałem, że po co mam się
starać skoro i tak zawsze będzie widziała te gorsze oceny. Rzadko wyraża
uczucia, jeśli nie pójdę do kościoła potrafi mi wypomnieć cokolwiek z życia i
każe wynosić z domu, A do religii nie można zmusić przecież. Dlatego też ją
oszukiwałem często i nie rozmawiałem nigdy o tym co czuję w środku. O tym, że
miałem dziewczynę 3,5 roku wiedziała od znajomych nie ode mnie. ale wracając
do tego dlaczego ja nie mam znajomych w swojej małej miejscowości. Każdy tu
każdego zna i ulubione zajęcie to "gadam dobrze z Tobą i obgadujemy np Janka,
ale jak przyjdzie do mnie Janek to obgadujemy Ciebie". Zatem z nikim nie byłem
otwarty i nikomu nie dałem się poznać. Zawsze wstydziłem się matki, która
traktowała mnie jak dziecko i nie ufała mi, bo parę razy ją oszukałem. Do dziś
jeśli gdy plan jakoś zmieni się - w trakcie coś innego postanowię to ona
myśli, że pewnie tak już dawn
    • s1ood3mk4 cd Kłopot w kontaktach z ludzmi. 05.11.09, 00:53
      .. tak już dawno wymyśliłem i teraz jej kłamię.
      Nie chcę mieć znajomych, z którymi nie będę mógł być szczery! Oni też mnie nie
      brali na imprezy myśląc, że jestem kujonem. Nawet jak już byliśmy na imprezie
      razem to mnie obgadywali później, a po co mi tacy ludzie. Od małego nie lubię
      jak ktoś śmieje się ze mnie lub coś mi zarzuca nieszczerze. Chyba do dziś nie
      umiem sobie z tym radzić i zbytnio biorę wszystko do siebie. Moja ostatnia
      dziewczyna powiedziała, że znajomi boją się czasem ze mną rozmawiać, bo boją się
      jak zareaguję. Jestem znów impulsywny jak w gimnazjum. Mówiła też, że nie mam do
      niej szacunku, bo mówiłem, że jest popier.. gdy np chciała się wykapać nago z
      grupą chłopaków. Byłem zazdrosny w prawdzie o samych gay'ów, ale byłem. Fakt nie
      ładnie się odzywałem, ale jak nie chciała zrozumieć moich próśb to już w akcie
      desperacji wrzeszczałem. Albo gdy była z kimś bardzo szczera - to mnie
      denerwowało - nie chciałem, aby mówiła zbyt wiele o sobie lub o nas, bo może się
      przejechać na tym kimś. Później przeważnie na szczęście okazywały się to być
      dobre osoby, z którymi rozmawiała i do dziś są przyjaciółmi. Mógłbym się od niej
      nauczyć tej ufności, ale wciąż czuję, ze nie jestem w stanie, bo zbyt wiele razy
      się przejechałem. Poza tym mam słomiany zapał - kiedy zacząłem ćwiczyć na
      siłowni wytrzymałem 2 tyg. I tak za każdym razem gdy coś sobie postanowiłem,
      wymyśliłem co będę robił. Nie mam ambicji ani marzeń, a to bardzo smutne. Nie
      wiem co chcę robić w życiu. Często mam problemy z podjęciem decyzji - bo oba
      wybory wiążą się z konsekwencjami. Wciąż kocham swoją dziewczynę i ona kocha
      mnie tylko odeszła, bo miała dość kłótni. Nie mogła zrozumieć dlaczego czasami
      coś robię, dla niej to było nielogiczne i nie do zrozumienia. A ja czułem się
      jak idiota, bo faktycznie czasami robiłem coś jak gó...arz. Bałem się jej
      postawić coś samemu wymyślić, bo trudno było jej czasem dogodzić. Nie mam odwagi
      powiedzieć sąsiadowi "dzień dobry", a co dopiero ma szukać pracy.. nie mam
      znajomości. Czasem czuję jakbym wysługiwał się innymi, bo sam boję się
      odpowiedzialności za swoje czyny. Zawsze chcę wszystkim dogodzić, pogodzić ich,
      a nie udaje mi się i dlatego wolę się w nic nie angażować.

      Jak nabrać pewności siebie?! Chcę wrócić do swojej dziewczyny.. właściwie byłej
      i niby jesteśmy w separacji. Jest już późno więc skończę pisanie.

      Dziękuję wszystkim, którzy są zainteresowani tematem. Pytajcie jeżeli czegoś nie
      rozumiecie. Wiem, że czasem potrafię coś zagmatwać i później muszę tłumaczyć co
      miałem na myśli. Zatem pytam jak też panować nad swoim językiem - celnie
      przekazywać swoje myśli. Jakby to było tak, że podświadomie nie chcę powiedzieć
      komuś o tym co naprawdę czuję. Nikogo nie obchodzi moje życie, a zresztą sam nie
      daję szansy mnie poznać:(
      • fallen86 Re: cd Kłopot w kontaktach z ludzmi. 05.11.09, 11:46
        s1ood3mk4 napisał:

        > Chcę wrócić do swojej dziewczyny..

        Nie warto.
        W sumie nie wiem co napisać, staraj się? ważne są małe kroki?
        W sumie najważniejsza jest doba pamięć by pamiętać o postanowieniach... O celach...

        Alleluja i do przodu! ;)
      • olga_w_ogrodzie Re: cd Kłopot w kontaktach z ludzmi. 05.11.09, 13:11
        zdaje się, że wiele problemów ma związek ze śmiercią Tego Taty, z
        jego brakiem - masz chyba wiele niepewności w sobie - ta nieśmiałość
        o której piszesz, brak wiary w siebie, chyba niska samoocena z
        której wynikały próby bycia przez Ciebie tym, kim nie jesteś.
        moim zdaniem przydałaby Ci się dobra terapia grupowa.
        • blackamber Re: cd Kłopot w kontaktach z ludzmi. 05.11.09, 20:20
          Brak ojca w życiu to rzeczywiście główne źródło większości Twoich problemów. Ja
          też nie miałam ojca. Tzn. tak zawsze mówię, choć był, ale żył swoim życiem i
          nadużywał alkoholu. Ja dla niego nie istniałam.Kiedyś myślałam, że to nic, żaden
          problem dla mnie i nie ma wpływu na moje życie. Teraz widzę jak bardzo się
          myliłam. Ja sama i moje kontakty z ludźmi są popaprane.Nie potrafię zupełnie
          ustawić się w życiu.Czuję się jak Ty bezsilna i zagubiona, często nieporadna i
          wpadam wtedy w rozpacz.Przewrażliwiona na różne zachowania ludzi.Może
          rzeczywiście najlepszym wyjściem jest terapia.I czyjeś wsparcie. Dla mnie to
          ważne, bo druga osoba motywuje mnie do działania i zmian, choć w tej kwestii jak
          na złość mi nie wychodzi;( A Ty nie myśl, że nic nie osiągnąłeś, a tym bardziej,
          że jesteś idiotą!! Jesteś jeszcze młody i wszystko przed Tobą:)Może warto
          zamknąć za sobą kolejny rozdział związany choćby z dziewczyną i skupić się
          wyłącznie na sobie, żeby wyprostować wszystko to, co zatruwa życie.
          • neuroleptyk Re: cd Kłopot w kontaktach z ludzmi. 01.12.09, 15:21
            blackamber napisała:
            > Brak ojca w życiu to rzeczywiście główne źródło większości Twoich
            problemów. Ja
            > też nie miałam ojca.

            Jak czytam takie wnioskowanie, to tylko boki zrywać.

            >Tzn. tak zawsze mówię, choć był, ale żył swoim życiem i
            > nadużywał alkoholu.

            No to w końcu miałaś czy nie miałaś??
            Zastanawiam się skąd te gry słów...

            >Czuję się jak Ty bezsilna i zagubiona, często nieporadna i
            > wpadam wtedy w rozpacz.

            I wynika z tego i podobnych przesłanek, że to z powodu
            właśnie "braku" ojca??
      • s1ood3mk4 Re: cd Kłopot w kontaktach z ludzmi. 15.12.09, 22:03
        Czesc wszystkim!
        Podjalem decyzje o leczeniu. Chyba siegnalem dna i juz nic gorszego nie moge
        zrobic, zatem teraz moge chyba robic tylko dobre rzeczy prawda? :)
        Ostatnio moja byla dziewczyna z ktora nie jestem juz od 2 miesiecy, powiedziala
        ze mnie kocha, a wczesniej zmienilem sie troche, poczulem sie lepiej ze soba,
        spokojniejszy i w ogole, kupielem sobie nowe super ciuchy, perfume i zaczalem
        czuc sie lepiej sam ze soba. Rwoniez zaczalem czytac ksiazki polecane przez Was
        kochani - dziekuje :*
        To wszystko sprawilo ze moja byla zaczela lepiej czuc sie ze mna. Caly czas
        czulismy ze ciagnie nas do siebie, wszyscy widzieli ze jak na bylych mamy dziwne
        relacje - jakbysmy byli wciaz razem, lub prawie razem. Kilka dni temu
        dowiedzialem sie od mojej bylej ze poznala przez czat na Bearshare gdzie ma swoj
        profil goscia ktory jest taki och i ach - jest w naszym wieku, ma swoja firme,
        podobno rzucila go panna po 5ciu latach zwiazku, jest inteligetny, duzo przezyl
        w zyciu i est jej bratnia dusza. Ona uwielbia poznawac nowych ludzi. Zagotowalo
        mnie, tym bardziej ze nie wierze ze ktos poznany w internecie jest taki cudowny
        dopoki go nie poznam osobiscie. Tym bardziej ze proponowal jej ze przyjedzie dla
        niej z Angli gzie mieszka i zabierze ja na wakacje do Wladyslawowa na 2
        tygodnie.. No halo! Cos tu mi zasmierdzialo. Najpierw wlamalem sie na konto
        mailowe swojej bylej i zdobylem jego adres. Napisalem zeby sie nie wtracal w nie
        swoje sprawy, bo ta dziewczyna jest zajeta! Taka naprawde nie chcialem mu robic
        krzywdy, chociaz mam brata tez w Londynie ktory moglby go skrzywdzic. Nie wiem
        co mna kierowalo, to bylo glupie. Dzis wszystko wyszlo na jaw i stracilem
        wszystko w oczach mojej bylej. Przyznalem sie chociaz do tego do czego moglem.
        Strasznie zaluje ze zaprzepascilem wszystko co budowalem, swoja zmiane na
        lepsze, ktora mi wychodzila. O tej glupocie wiedza moi-nasi wspolni najlepsi
        znajomi, teraz wstyd mi patrzec im w oczy. Jeszcze raz napisalem do tamtego
        goscia i go przeprosilem, powiedzial jej ze uwazal mnie od poczatku za
        inteligentnego faceta, a mi ze mnie rozumie i ze wszystko ok, nie zrobi jej
        krzywdy i sam troche przezyl w zyciu. Moze znow sciemnia zeby uspic czujnosc...
        moze jest taki naprawde.. W kazdym razie jestem teraz na dnie, nie obchodze juz
        zupelnie swojej bylej(ktora wciaz chyba niestety kocham), czuje sie sam ze soba
        zle i przed innymi ktorzy maja mnie napewno za skonczonego dupka. Nie dziwilbym
        sie im... Ale ostatnio idac ulica na skroty ktoredy jeszcze nigdy nie szedlem
        minalem Centrum Zdrowia Psychicznego. To bylo chyba jak znak, samo mnie znalazlo
        i chyba zglosze sie tam. Chyba ze znow zabraknie mi odwagi i motywacji aby cos
        rozpoczac. Najgorzej jesli mialbym cos placic ale chyba jesli to NZOZ to
        powinien miec kontrakt z NFZ i bedzie dobrze..
    • mskaiq Re: Kłopot w kontaktach z ludzmi. 06.11.09, 13:59
      Mysle ze nie nalezy tracic wiary w marzenia. Lepiej sie nauczyc je
      realizowac co jest najwiekszym Twoim problemem.
      Popelniasz bledy, w Twoim wieku popelnia sie ih wiele. Nie mniej
      warto uczyc sie na nich, starac sie rozumiec dlaczego cos nie
      wychodzi albo sie nie udaje.
      Zastano sie dlaczego nie masz przyjaciol, dlaczego nie potrafisz ich
      utrzymac.
      Poza tym jestes bardzo nieufny, jest wiele w Tobie strachu, co
      przeszkadza miec przyjaciol. Aby ich miec trzeba byc otwartym co nie
      znaczy ze nalezy mowic wszystko.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • evee1 Re: Kłopot w kontaktach z ludzmi. 06.11.09, 14:54
      Jezeli faktycznie czujesz, ze Twoje zycie sie nie uklada i bladzisz po omacku,
      to przydalaby Ci sie terapia.
      Wydaje mi sie, ze Ty masz bardzo niska samoocene (do czego przyczynila sie nie
      tylko smierc ojca, ale i wymagajaca postawa matki) i wydaje Ci sie, ze
      wartosciowe jest istnienie tylko jezeli jestes lubiany i atrakcyjny dla innych
      ludzi. W calym Twoim tekscie stale przewija sie motyw kontaktu z innymi ludzmi
      jako czegos od czego zalezy Twoje szczescie i poczucie wartosci. Ludzie
      spotykaja sie, przyjaznia sie, potem dojrzewaja, zmieniaja sie i te przyjaznie
      czasami (ba, nawet dosc czesto) sie rozpadaja. A wydaje mi, ze Ty uwazasz, ze
      jak przyjazn, to juz na wieki wiekow ;-) i moze jestes z kontaktach zbyt
      drapiezny i zbyt powazny (nie wiem, bo dokladnie nie opisujesz jakosci tych
      kontaktow z innymi, a jedynie wydarzenia).
      Ja osobiscie wieloma sytuacjami, ktore opisales nawet bym sie nie przejela,
      tylko pomyslala sobie o innych, ze mam gdzies ich i ich glupie sady. A ja, jako
      grube dziecko, latwego dziecinstwa nie mialam, oj nie. Ale dosc wczesnie doszlam
      do wniosku, ze mam inne zalety, niz bycie chuda, byc moze nawet cenniejsze ;-).
      Owszem czlowiek jest zwierzeciem stadnym (ja tez potrzebuje wokol siebie ludzi),
      ale tak naprawde Twoje zycie przezywasz Ty sam, a nie inni za Ciebie i Twoje
      szczescie zalezy w duzej mierze od tego jakie jest Twoje nastawienie do
      otoczenia i innych ludzi, a nie od tego co o Tobie mysla inni i jak postepuja.
      • tadzionalepa Re: Kłopot w kontaktach z ludzmi. 07.11.09, 17:03
        Coz mozna dodac, Evee napisala prawie sama prawde, mozna jej
        postawic dobra kolacje za to ! ;)

        Nie przejmuj sie tak innymi, masz dopiero 21 lat i cale zycie przed
        toba chlopie!
        myslisz ze inni sa bardzo mili i myslao tym czy kots ich lubi ?
        rzadko to sie zdarza naprawde...
        ja mam prawie 30 i prawie takie same problemy jak Ty, wiec sie nie
        zalamuj !

        pozdrawiam
      • s1ood3mk4 Re: Kłopot w kontaktach z ludzmi. 08.11.09, 17:28
        Dzięki wielkie za zainteresowanie :)
        Wiem, że nie należy się załamywać. strasznie czasem mnie buja - tzn mam okresy,
        że jest ok, mam energię i zapał(na dzień dwa) a innym razem dzień do kitu..
        Bardzo lubię muzykę i to dzięki niej lepiej się trzymam.
        "moze jestes z kontaktach zbyt drapiezny i zbyt powazny" - potrafię powiedzieć
        komuś prosto z mostu, że źle robi, że to co zrobił mi się nie podoba i to może
        zrażać ludzi do mnie.
        "jak przyjazn, to juz na wieki wiekow" może jestem zbyt naiwny, że coś takiego
        może istnieć, może nie znam uczucia kiedy należy się wycofać, nie mam instynktu,
        że coś przyniesie więcej straty niż zysków, bo umiem się poświęcić.
        Czuję, że żyję dla ludzi i jeśli ktoś mnie skrzywdzi bardzo przeżywam to
        niepowodzenie - jeśli coś źle powiem, skrzywdzę najbliższą osobę, a jednocześnie
        nie umiem sie przyznać do błędu, przeprosić i zapomnieć o tym.
        Wasze wypowiedzi rzuciły mi trochę inne światło na sytuację - DZIĘKUJĘ!!! :*
        • olga_w_ogrodzie Re: Kłopot w kontaktach z ludzmi. 08.11.09, 18:58
          cieszy, że pojawiłeś się.
          widziałam tylko Twój post o tym, że zostałeś wycięty, a nie
          wiedziałam o co chodzi.
          dobrze, że całość wypowiedzi została przywrócona i możemy pogadać.

          tzw. naiwność to często nadwrażliwość.
          ale zaskakuje mnie mnie, że przepraszać nie umiesz.
          się ja często byle drobiazgiem dotknięta czuję, ale często równie
          się mi wydaje, że winnam przepraszać.
          rzecz jasna, w żadną stronę przegięcie dobrym nie jest.

          mówienie ludziom, że robią źle zawsze jest ryzykowne.
          łatwiej i skuteczniej chyba rzec im asertywnie - nie, że robi
          głupio, ale , że JA odbieram to zachowanie jako nie bardzo halo.
          • s1ood3mk4 Re: Kłopot w kontaktach z ludzmi. 08.11.09, 20:52
            niektorych rzeczy niestety nikt mi nie pokazal, wymagano ode mnie, ale nie
            nauczono jak to robic niestety. Pewnie, ze inaczej brzmi jesli cos komus
            lagodnie powiemy, ja niestety jestem impulsywny. Strasznie nie toleruje
            chamstwa, klamstwa i gdy ktos jest dwulicowy. Nie kazdemu tez jestem w stanie
            sie postawic i tak zareagowac. Jesli ktos mnie obraza i jest silniejszy
            najprawdopodobniej dam po sobie jechac bo boje sie zostac np uszkodzonym..
            • ilquad Re: Kłopot w kontaktach z ludzmi. 02.12.09, 00:14
              ... no i tak jak biedne dziecko próbujesz zwalić
              odpowiedzialność na innych. Nikt mi nie pokazał, nikt mnie nie
              nauczył.
              Ach, i mamy frustrację w wyniku tłumionego stresu.
              Ja ci nie pomogę, bo miałem to samo, i wiem, że kupę czasu zajmuje
              odizolowanie się od tego typu ścierwa, w którym jesteś. Życzę
              sukcesów.
          • bazoooka Re: Kłopot w kontaktach z ludzmi. 08.11.09, 21:13
            > mówienie ludziom, że robią źle zawsze jest ryzykowne.
            > łatwiej i skuteczniej chyba rzec im asertywnie - nie, że robi
            > głupio, ale , że JA odbieram to zachowanie jako nie bardzo halo.

            problem w tym, że część ludzi funkcjonuje wyłącznie w świecie komunikatów: coś
            JEST głupie / złe albo NIE JEST głupie / złe. i w momencie kiedy powiesz, że Ty
            odbierasz tak i tak, możesz się narazić na bycie niewiarygodną (bo 'źle
            odbierasz, wydaje Ci się, JEST inaczej, a myśleć to sobie możesz co chcesz').
            ps. też odetchnęłam z ulgą, że post został przywrócony. choć moja wiara w aesów
            chyba jeszcze długo przywrócona nie zostanie.
            • s1ood3mk4 Re: Kłopot w kontaktach z ludzmi. 09.11.09, 08:23
              Dajcie spokój - pisałem swój post ponad pół godziny, a nawet więcej, bo raz mi
              skasowało pół tekstu. Liczyłem na szczerą pomoc dlatego tak dużo i szczerze
              chciałem przedstawić temat. Ktoś musiał to docenić, dziękuję administracji.

              A co do tego jak niektórzy funkcjonują to gdy coś inaczej odebrałem, inaczej
              kogoś zrozumiałem, nie tak jak ten ktoś chciał to przekazać to później z tym
              kimś staram się dojść do porozumienia, wyjaśnić jak to odebrałem. A jak mojej
              dziewczynie mówiłem, że to tak odebrałem, to tak odczułem, to mi takie się
              wydawało to była to moja wina - ze ja źle odczytuje intencje, a nie, że ktoś mi
              to źle pokazał, nie dostosował się do tego, że ja inaczej na niektóre rzeczy
              patrzę. Dlatego czuję się tak pomijany czasem.
              • bazoooka Re: Kłopot w kontaktach z ludzmi. 09.11.09, 13:28
                > Ktoś musiał to docenić, dziękuję administracji.
                >

                dziękujesz im, że najpierw wycieli, a potem, po interwencji olgi, przywrócili?
                przede wszystkim, nie powinno było dojść do wycięcia. to co opisujesz jak
                najbardziej wpisuje się w tematykę forum, ale ktoś tego na początku nie zauważył
                - pewnie dlatego, że nie użyłeś słowa 'depresja'.
                owszem, trzeba docenić, że administracja naprawiła swój błąd - to się zdarza
                dość rzadko. ale z tym dziekowaniem to bez przesady. Oldze podziękuj a nie aesom.
                • s1ood3mk4 Re: Kłopot w kontaktach z ludzmi. 09.11.09, 13:46
                  Jestem nowy na forum, więc nie wiem na jakiej zasadzie co się odbywa, nie
                  wiedziałem ,że Olga interweniowała, sorry.
    • s1ood3mk4 Re: Kłopot w kontaktach z ludzmi. 25.11.09, 22:43
      Było ok teraz znowu mnie "buja" - rano czuję się ok, piękny i zabawny, a po
      zajęciach przychodzi do mnie ile mam zaległości, ile rzeczy musze się nauczyć do
      szkoły, ile poprawić, w dodatku widzę jak moja była dziewczyna(którą wciąż
      kocham) dobrze się bawi z naszym znajomym gayem. Dno :(
    • ilquad Jesteś nieszczęśliwy, bo nikt cię nie kocha 02.12.09, 00:11
      I tak spragniony miłości, że lepisz się do byle kogo, kto okaże ci
      jakieś zainteresowanie, choćby wiązało się to z krzywdą zadaną tobie.
      No i boli.

      Twoja opowieść z cyklu "biedne dziecko" (to nie cynizm, tak się
      nazywa ta przypadłość, patrz: Eric Berne, Games People Play, też
      tutaj) ma na celu wywołanie w nas uczucia sympatii do
      ciebie. Jednak nie jest to dobre wyjście, chyba że uda ci się
      natrafić na panienkę, co wypełni rolę twojej matki w twoim życiu.

      Przydałaby się terapia z podwyższenia samooceny, a w życiu -
      wyprowadzka z toksycznego domu. Zmień towarzystwo, bądź sobą, a nie
      czyjąś wycieraczką.
    • gonia301 książka 02.12.09, 21:39
      polecam książkę wojciecha eichelberga "zdradzony przez ojca"
      • s1ood3mk4 Re: książka 15.12.09, 22:04
        Czesc wszystkim!
        Podjalem decyzje o leczeniu. Chyba siegnalem dna i juz nic gorszego nie moge
        zrobic, zatem teraz moge chyba robic tylko dobre rzeczy prawda? :)
        Ostatnio moja byla dziewczyna z ktora nie jestem juz od 2 miesiecy, powiedziala
        ze mnie kocha, a wczesniej zmienilem sie troche, poczulem sie lepiej ze soba,
        spokojniejszy i w ogole, kupielem sobie nowe super ciuchy, perfume i zaczalem
        czuc sie lepiej sam ze soba. Rwoniez zaczalem czytac ksiazki polecane przez Was
        kochani - dziekuje :*
        To wszystko sprawilo ze moja byla zaczela lepiej czuc sie ze mna. Caly czas
        czulismy ze ciagnie nas do siebie, wszyscy widzieli ze jak na bylych mamy dziwne
        relacje - jakbysmy byli wciaz razem, lub prawie razem. Kilka dni temu
        dowiedzialem sie od mojej bylej ze poznala przez czat na Bearshare gdzie ma swoj
        profil goscia ktory jest taki och i ach - jest w naszym wieku, ma swoja firme,
        podobno rzucila go panna po 5ciu latach zwiazku, jest inteligetny, duzo przezyl
        w zyciu i est jej bratnia dusza. Ona uwielbia poznawac nowych ludzi. Zagotowalo
        mnie, tym bardziej ze nie wierze ze ktos poznany w internecie jest taki cudowny
        dopoki go nie poznam osobiscie. Tym bardziej ze proponowal jej ze przyjedzie dla
        niej z Angli gzie mieszka i zabierze ja na wakacje do Wladyslawowa na 2
        tygodnie.. No halo! Cos tu mi zasmierdzialo. Najpierw wlamalem sie na konto
        mailowe swojej bylej i zdobylem jego adres. Napisalem zeby sie nie wtracal w nie
        swoje sprawy, bo ta dziewczyna jest zajeta! Taka naprawde nie chcialem mu robic
        krzywdy, chociaz mam brata tez w Londynie ktory moglby go skrzywdzic. Nie wiem
        co mna kierowalo, to bylo glupie. Dzis wszystko wyszlo na jaw i stracilem
        wszystko w oczach mojej bylej. Przyznalem sie chociaz do tego do czego moglem.
        Strasznie zaluje ze zaprzepascilem wszystko co budowalem, swoja zmiane na
        lepsze, ktora mi wychodzila. O tej glupocie wiedza moi-nasi wspolni najlepsi
        znajomi, teraz wstyd mi patrzec im w oczy. Jeszcze raz napisalem do tamtego
        goscia i go przeprosilem, powiedzial jej ze uwazal mnie od poczatku za
        inteligentnego faceta, a mi ze mnie rozumie i ze wszystko ok, nie zrobi jej
        krzywdy i sam troche przezyl w zyciu. Moze znow sciemnia zeby uspic czujnosc...
        moze jest taki naprawde.. W kazdym razie jestem teraz na dnie, nie obchodze juz
        zupelnie swojej bylej(ktora wciaz chyba niestety kocham), czuje sie sam ze soba
        zle i przed innymi ktorzy maja mnie napewno za skonczonego dupka. Nie dziwilbym
        sie im... Ale ostatnio idac ulica na skroty ktoredy jeszcze nigdy nie szedlem
        minalem Centrum Zdrowia Psychicznego. To bylo chyba jak znak, samo mnie znalazlo
        i chyba zglosze sie tam. Chyba ze znow zabraknie mi odwagi i motywacji aby cos
        rozpoczac. Najgorzej jesli mialbym cos placic ale chyba jesli to NZOZ to
        powinien miec kontrakt z NFZ i bedzie dobrze..
        • mskaiq Re: książka 16.12.09, 14:01
          Mysle ze trzeba uczyc sie na bledach. Twoj problem to podejrzliwosc
          i nie zwracanie uwagi na innego czlowieka.
          Potrafisz falszywie oskarzyc inna osobe, jesli czujesz sie przez nia
          zagrozony.
          Serdeczne pozdrowienia.
          • s1ood3mk4 Re: książka 16.12.09, 16:34
            nauka na bledach to faktycznie najlepsze co mozemy zawsze zrobic ze soba, u mie
            to sie przeradza w chec osiagniecia idealu, co nie jest mozliwe.. A na innych
            wiele razy sie przejechalem stad moja nieufnosc i podejrzliwosc, nie umiem tego
            zmienic.
            • mskaiq Re: książka 19.12.09, 02:15
              Ale rozumiesz ze ze nie mozna osiagnac idealu a to bardzo wiele.
              Piszesz ze przejechales sie na innych.
              Zwykle funkcjonuje w taki sposob zeby nie byc tak bardzo zaleznym od
              zachowan innych ludzi. Staram sie rozumiec dzialania ludzi co bardzo
              pomaga i pozwala uniknac podejrzliwosci. Empatia bardzo otwiera na
              kontakty z ludzmi.
              Serdeczne pozdrowienia.
              • s1ood3mk4 Re: książka 19.12.09, 23:48
                Twoje słowa:"Staram sie rozumiec dzialania ludzi co bardzo
                pomaga i pozwala uniknac podejrzliwosci." to chyba klucz do tego jak uniknąć podejrzliwości.. Bardzo mądrze napisane! Dziękuję :)
                A od innych chyba zależny jestem ponieważ liczę czasem na nich, podświadomie chcę chyba nawet, żeby załatwiali za mnie wszystko. A jeżeli nie załatwiali to, aby było tych kilku, do których mam zaufanie i których nie chcę stracić dlatego staram się przed nimi być "idealny". Egoizm by się przydał.. tylko nie ślepy.. nie wiem..
                • mskaiq Re: książka 20.12.09, 06:21
                  Mysle ze lepiej samemu zalatwiac wszystko bo tylko wtedy jest sie
                  niezaleznym. Znajomi, przyjaciele moga pomoc za pierwszym razem ale
                  pozniej pojawia sie uczucie wykorzystania i wtedy traci sie bliskie
                  i zaufane osoby.
                  Nie mozna byc idealnym, nie ma takich ludzi, co najwyzej mozna
                  udawac idealnego ale to wczesniej czy pozniej wyjdzie na jaw i wtedy
                  pojqwia sie wiele zlych uczuc.
                  Serdeczne pozdrowienia.
                  • s1ood3mk4 Re: książka 20.12.09, 15:40
                    Szkoda tylko ze Centrum Zdrowia Psychicznego gdzie chciałem się zapisać ma
                    najbliższy wolny termin dopiero za 3 miesiące.. Do tej pory muszę sam sobie
                    radzić. Może coś poczytam w tym czasie.
    • lucyna_n Re: Kłopot w kontaktach z ludzmi. 20.12.09, 16:27
      a ja twierdzę że ze mną wszystko jest ok, tylko świat jest popie...ny.
      • s1ood3mk4 Re: Kłopot w kontaktach z ludzmi. 20.12.09, 20:27
        też prawda, tylko, że trzeba się dostosować do tego jaki jest świat..
        • lucyna_n Re: Kłopot w kontaktach z ludzmi. 20.12.09, 20:28
          serio, trzeba?

          trzeba to robić wdech i wydech
    • mskaiq Re: Kłopot w kontaktach z ludzmi. 21.12.09, 11:16
      Lucyna_n napisala
      >a ja twierdzę że ze mną wszystko jest ok, tylko świat jest popie.ny.
      Swiat nie jest idealny, jest bardzo wiele ludzi ktorzy maja wieksze
      problemy niz Ty i mozesz uwazac ze sa popie..ni.
      Jest rowniez wiele osob ktorzy maja mniejsze niz Ty i wtedy tez
      mozesz uwazac ze sa popie..ni.
      Mysle ze to wlasnie trzeba rozumiec. Trzeba akceptowac innosc ludzi
      ale aby to osiagnac najpierw trzeba zaakceptowac siebie takim jakim
      sie jest.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • lucyna_n Re: Kłopot w kontaktach z ludzmi. 21.12.09, 13:59
        mhm, tylko że to ironia była.
        • mskaiq Re: Kłopot w kontaktach z ludzmi. 21.12.09, 22:09
          Kiedy czytam to co piszesz to nie wiem czy to ironia czy naprawde w
          to wierzysz. Bardzo czesto zaprzeczasz, sprowadzasz wiele rzeczy do
          wypowiedzi typu sralis mazgalizm.
          Serdeczne pozdrowienia.

          • lucyna_n Re: Kłopot w kontaktach z ludzmi. 21.12.09, 22:29
            bardzo wiele?
            jakieś inne przykłady sprowadzania oprócz sralis mazgalis w wątku obok? Zresztą
            autorka dobrze wie że choruje i dobrze też wie że ja nei napisalam tego serio ,
            to tylko rodzaj takiego depresyjnego poczucia humoru dwoch dyndających obok
            siebie wisielców, co to jeden do drugiego mówi to co urywamy sie stąd?.
            ja raczej nie zaprzeczam, gdzie ty te zaprzeczenia widzisz?
            • s1ood3mk4 Re: Kłopot w kontaktach z ludzmi. 21.12.09, 22:39
              Od siebie dodam w woli wyjaśnienia - autor, nie autorka :)
              I proszę nie kłóćcie się. Każdy jest inny i ma ma prawo myśleć jak chce. Jeśli
              ktoś sam czuje, że coś jest nie tak to znaczy, że coś mu nie pasuje i źle mu z
              tym, więc chce to zmienić. A jeśli komuś dobrze to cieszmy się razem z nim.
              • zoltanek Re: Kłopot w kontaktach z ludzmi. 21.12.09, 22:42
                a więc cieszmy się!
                (przeczytałem tylko ostatnią linijkę :-/)
                • lucyna_n Re: Kłopot w kontaktach z ludzmi. 21.12.09, 23:08
                  tyle że nikt od dawna nei napisał że mu dobrze
              • lucyna_n Re: Kłopot w kontaktach z ludzmi. 21.12.09, 23:06
                autorka z wątku obok, Vento chyba, nie pisalam o Tobie
                a w ogólności to się zgadzam z powyższym.
                • s1ood3mk4 Re: Kłopot w kontaktach z ludzmi. 21.12.09, 23:42
                  aha, sorry.
                  a w dziale depresja raczej trudno znaleźć kogoś kto napisze, że mu dobrze.. :)
                  • zoltanek Re: Kłopot w kontaktach z ludzmi. 21.12.09, 23:46
                    depresja to nie anhedonia. często jest mi dobrze!
                    • s1ood3mk4 Re: Kłopot w kontaktach z ludzmi. 22.12.09, 19:02
                      Dla mnie jest czasem dobrze, owszem. Tylko jak zrobić, aby gdy jest źle nie
                      pogłębiać się w tym tylko wyjść do stanu choćby neutralnego.
                      A tak btw fajna piosenka wpadła mi w ucho, więc polecam wszystkim :)
                      Falco - Out of
                      the dark
                      • mskaiq Re: Kłopot w kontaktach z ludzmi. 22.12.09, 22:12
                        U mnie jest dobrze, od lat nie pojawiaja sie zle stany, tyle ze to
                        ja decyduje jak bedzie ze mna.
                        Bardzo wazne sa regularne cwiczenia fizyczne, warto rowniez zachowac
                        diete ktora ktora jest malo toksyczna. To pozwala panowac mi nad
                        cialem.
                        Trzeba nauczyc sie panowac nad emocjami, wyperswadowac sobie zlosc,
                        bardzo pomaga w tym empatia. Trzeba rowniez przestac sie bac
                        siebie, ludzi, okolicznosci, nauczyc sie kontrolowac takie uczucia
                        jak niechec, nienawisc, zawisc czy zazdrosc.
                        Przyjrzec sie swoim myslom, jak bardzo sa przeciwko nam samym, innym
                        ludziom. Zamiast myslec zle, trzeba nauczyc sie myslec pieknie.
                        Widziec dobre strony, widziec piekno swiata a nie jego zlo, rozumiec
                        siebie, umiec wybaczyc sobie i innym.
                        Serdeczne pozdrowienia.
    • s1ood3mk4 Re: Kłopot w kontaktach z ludzmi. 24.12.09, 14:51
      Wesołych i pogodnych Świąt Kochani :*:*:*:):):)
    • s1ood3mk4 Re: Kłopot w kontaktach z ludzmi. 26.12.09, 02:17
      Czuję się cholernie samotny :(
      Moja była dziewczyna poszła na dyskotekę ze naszymi wspólnymi znajomymi, a ja
      najpierw jak głupi się tym martwiłem, że jakiś fagas będzie ją obracał w tańcu i
      dotykał.. poradziłem sobie z tym w miarę i przestałem sobie to wyobrażać - ma
      prawo być wolną kobietą. Nawet jeżeli w życiu zrobi sobie krzywdę to i tak jest
      to jej życie. A ja mam żyć swoim życiem. Niestety sam.. nikt mnie nie poprosił
      na dyskotekę, na sylwestra też nigdzie nie pójdę, bo nie mam z kim, ani gdzie..
      :( najsmutniejsze święta od kilku lat.. Do tego te myśli jak bardzo chciałbym
      bawić się z moją byłą. Każdego dnia coraz mocniej czuję ,że kocham ją, a
      najgorsze będzie to, że nigdzie więcej nie znajdę dziewczyny podobnej do niej, z
      którą tak cudownie było mi spędzać czas. Nawet gdyby się znalazła to ja nie będę
      w stanie być z kimś, dać mu szczęście, bo za mało się staram?-nie wiem jak to
      nazwać. Dziewczyna jest mi matką, a tym czasem to ja ją powinienem zabierać na
      dyskotekę(tylko, że auta nie mam i nie wiem jak to rozwiązać), po prostu więcej
      się starać w trakcie trwania związku, a tymczasem osiadam na larach i nie umiem
      szanować tego co mam. Chociaż myślę, żę tym razem nauczyłem się dużo po
      rozstaniu i wiem jak nie można robić i ile ta była dla mnie znaczyła. Boję się
      jedynie, że nie przeżyję tego kiedy ona zwiąże się z innym.. :( Wiem, że im
      szybciej wybiję ją sobie z głowy tym lepiej będzie dla mnie, ale.. wciąż się
      łudzę jak głupi mimo tego, że przez swój głupi wybryk straciłem u niej chyba
      wszystko... Nic nie wiem, smutno mi i tyle, sorry, że zawracam głowę.
      Potrzebowałem się podzielić myślami z kimś. Jednak to prawda - przyjaciół warto
      o ile nie TRZEBA mieć.
      • lucyna_n Re: Kłopot w kontaktach z ludzmi. 26.12.09, 02:44
        znajdziesz dziewczynę,
        ale lepiej nie szukaj wśrod tych dla ktorych posiadanie samochodu jest wymogiem
        pójścia na dyskotekę.
        współczuję samotności, ale nic nie trwa wiecznie, za kilka lat mam nadzieję
        zapomnisz o tym jak o złym śnie.
      • mskaiq Re: Kłopot w kontaktach z ludzmi. 26.12.09, 03:40
        To bardzo wazne ze poradziles Sobie z tymi wyobrazeniami. Mysle ze
        podobne wybrazanie doprowadzily do tego ze ta dziewczyna zerwala z
        Toba.
        Jesli chodzi o ta dziewczyne to moze warto sprobowac jeszcze raz,
        jesli nie chce z Toba rozmawiac to moze warto napisac list, napisac
        ze rozumiesz Swoj blad.
        Ja napisalbym w takim liscie rowniez ze bardzo ja kocham ale nie
        proponowalbym spotkania tylko czekal cierpliwie az Ona sie odezwie.
        Mysle ze masz dobre szanse, moze sie odezwac, z tego co rozumiem to
        byla z Toba bo kochala Ciebie.
        Nie probuj sie tylko narzucac tej dziewczynie, wedlug mnie to moze
        wywolac niepokoj i strach i zaprzepascic caly wysilek.
        To dziewczyna musi sama chciec wrocic i trzeba dac jej czas na
        podjecie wlasnej decyzji. Czasem trzeba poczekac.
        Napisales o braku samochodu, mysle ze tego nie potrzebujesz sie
        obawiac. Kiedy ktos kocha to tramwaj potrafi byc o wiele bardziej
        atrakcyjny niz mercedes.
        Serdeczne pozdrowienia.
        • s1ood3mk4 Re: Kłopot w kontaktach z ludzmi. 26.12.09, 14:18
          Dzięki za rzucenie trochę innego światła.
          Jeśli chodzi o samochód to ja to sobie sam narzuciłem - to jest niestety wymóg
          ponieważ mieszkamy 35km od siebie i chcąc się spotkać czy gdzieś wyjść trzeba
          liczyć na to, że ona przyjedzie gdzieś albo na autobusy, a te wiadomo kursują do
          pewnej godziny jedynie, potem przecież trzeba się gdzieś przespać czy wrócić do
          domu. Słowem samochód to wymóg sytuacji, a nie kwestia polepszenia swojej
          atrakcyjności u kobiet.
          Właśnie ważne jest, aby nie narzucać się, bo można wiele zniszczyć. Bardzo widać
          po mnie jak lgnę do niej, chcę z nią przebywać, patrzeć na nią. Tym bardziej, że
          studiujemy na jednym(bardzo skromnym osobowo) roku. To dla mnie najtrudniejsze -
          widzieć ją, a nie móc się odezwać, bo wtedy zdradzam się, że w każdej chwili
          polecę na nią i wyglądam jak wierny pies. Jestem jej pierwszą prawdziwą miłością
          i ona również pokazała mi jak wyglądać powinna miłość-co się wtedy czuje, tylko
          przy niej tego doświadczyłem i dlatego tak bardzo nie chcę tego stracić.
          Boję się też, że ona w tym czasie kiedy nie jesteśmy razem zakocha się w kimś
          innym, nie jest taka raczej, ale sam sobie coś mogę wymyślić i wtedy się
          nakręcam. Wiecie, to jest straszne jak coś sobie wymyślisz i nie możesz tego się
          pozbyć.
          Straszne jest dla mnie to, że nawet tak wielką miłość jaką ktoś mnie obdarza
          potrafię zgasić.. mimo, że sam kocham to nie umiem tego okazać, podtrzymać żaru,
          zaskakiwać. Ale staram się teraz uczyć na błędach, a aby przyszły efekty musi
          minąć czas.. niestety.
        • s1ood3mk4 Re: Kłopot w kontaktach z ludzmi. 26.12.09, 15:00
          A co jeśli czekając okaże się, że wszystko było daremne i ona będzie wolała być
          z kimś innym? To będzie straszne. Pozostanie przyjaźń.. Nie, nie będę mógł na to
          patrzeć!
          • s1ood3mk4 Re: Kłopot w kontaktach z ludzmi. 27.12.09, 11:26
            Słowa wpowiedziane do mnie:
            "po akcji z mailem straciles w moich oczach wszystko, nie moglam na Ciebie
            patrzec, upadles najnizej jak sie da" oraz slowa wypowiedziane do chlopaka z
            ktorym pisze z Angli: "Uśmiech zniewalajac, moj Aniolek kocham Cie, wszystkiego
            najlepszego slodki buraczku" oraz do mnie o nim, ze mowia dosiebie ze sie
            kochaja, bo juz zbrzydlo powtaraac ze sa zauroczeni, ze kocha go jak
            przyjaciela, a czy jak chlopaka to sie okaze w wakacje bo wtedy przyjedzie, to
            ze cale noce gadaja przez Skypa, ze on mowi ze ona jest jego szczesciem...
            "incydent z mailem przekreslil mi wszystko. wczesniej sie ludzilam ze moze
            jeszcze bedziemy razem, zasada uchylonych drzwi, a po tym juz wszystko mi
            minelo jak reka odjal..nie moglam na Ciebie patrzec, w moich oczach upadles tak
            nisko ze nizej chyba sie nie da, w sumie ciagle cos do Ciebie czuje, nie moge
            powiedziec ze zupelnie nic, bo czuje, ale ja juz sama nie potrafie tego nazwac..
            a poza tym proces odkochiwania sie nie trwal od zerwania- bo zerwalam z Toba
            wiedzac ze nie czuje juz tego co czulam wczesniej- ze jestes miloscia mojego
            zycia, mowilam Ci ze cos umarlo, to trwalno dluzej" a z drugiej strony: "wiem
            tez co czules i czujesz wiec Cie rozumiem", "spokojnie, juz mi przeszlo.... jest
            ok", "XYZ jest w tym momencie calym moim swiatem, kocham go na swoj sposob a on
            mnie, mowimy do siebie ze sie kochamy, bo nie umiemy tego inaczej nazwac, nie
            bedziemy przeciez powtarzac ze sie zauroczylismy..", "ale milosc to nie jest, bo
            nigdy sie nie spotkalismy, o tym dpoiero bedziemy mogli powiedziec w wakcje"
            czyli brak tylko spotkania aby stwierdzic ze cos jest i ostatecznie zmknac
            sprawe, bo ja przeciez nie moge byc wyjsciem awaryjnym, wiernie czekajacym psem
            ktory z nadzieja bedzie czekal ze jednak im nie wyjdzie, tym bardziej, ze nie
            chce zlozyczyc! Dzis w nocy 3 razy mi sie snila i zawsze budzilem sie w momencie
            kiedy ona mowi o nim albo przypominalem sobie jej podpis pod jageo zdjeciem(ze
            jest jej i ze go kocha). Cholera jak o tym nie myslec?? :(
            Dla mnie najgorsze jest to ze drugiej takiej dziewczyny naprawde nie znajde(juz
            to gleboko przemyslalem) i naprawde drugiej takiej lub podobnej do niej nie ma i
            nie wierze aby sie znalazla, a skoro tak to zostane sam na swiecie lub ktos mnie
            pokocha bez wzajemnosci, a wtedy kolejna osobe skrzywdze bo nie bede mial do
            niej dosc szacunku jezeli nie bede jej kochal. Nie wiem co zrobic :(
            • lucyna_n Re: Kłopot w kontaktach z ludzmi. 27.12.09, 13:29
              za kilka lat to Ci będzie wstyd że tak serio to traktowałeś,i w dodatku
              wywlokłeś wszystko na forum.
              Pewne rzeczy należy zostawiać dla siebie a nie robić z tego publiczne występy.
              Chłopie, miejże odrobinę godności bo aż głupio to czytać.
              • s1ood3mk4 Re: Kłopot w kontaktach z ludzmi. 27.12.09, 14:24
                wiodcznie juz stracilem godnosc..
                • lucyna_n Re: Kłopot w kontaktach z ludzmi. 27.12.09, 17:27
                  może ja już za stara jestem i dlatego Cię nie rozumiem, chociaż ja chyba nigdy
                  nie potrafiłam tak na siłę kochać nawet we wcześniejszej mlodości, jak widziałam
                  że coś nie halo to wolałam się ewakuować i nie ciągnąć się za kimś jak przydługi
                  ogon.
                  Kochać za mocno to też jak się okazuje problem, żebyś jej tylko nie zaczął nękać
                  bo znowu będzie że depresyjni są niebezpieczni dla otoczenia.
                  • s1ood3mk4 Re: Kłopot w kontaktach z ludzmi. 27.12.09, 18:41
                    lucyna_n napisała:

                    żebyś jej tylko nie zaczął nęka
                    > ć
                    > bo znowu będzie że depresyjni są niebezpieczni dla otoczenia.

                    Spokojnie - wycofuję się z jej życia i nie ingeruję w nic. Nie pisze i nie
                    odzywam się do niej, po prostu mnie nie ma. Zechce to zapyta co słychać. Ma
                    kogoś innego i chcąc czy nie muszę się z tym pogodzić. A tak mocno o niej
                    pamiętam ponieważ teraz wiem jakbym się zachował, co zmienił, aby było dobrze
                    dlatego wciąż chciałbym, aby ona była przy mnie, bo teraz złe rzeczy by się nie
                    powtórzyły. Ale cóż..

                    Herbata też masz rację, że zachowuję się jak dziecko tylko nie wiem jak z tym
                    sobie poradzić - jak właśnie wydorośleć. Na razie studiuję, więc praca byłaby
                    trochę problematyczna, ale na wakacje czemu nie. Całe życie słyszałem, że nie
                    nadaję się do pracy i nic ze mnie nie będzie, dlatego na razie nie mam takiej
                    wiary w siebie i wysokiej samooceny, aby porwać się na coś większego. Wstyd mi
                    owszem i to mnie dobija, nie pozwala się wziąć za siebie, bo żałuję, że tyle lat
                    "przespałem".
                    • mskaiq Re: Kłopot w kontaktach z ludzmi. 28.12.09, 11:08
                      Nauczyles sie bardzo wiele. Rozumiesz co zrobiles zle, uczysz sie a
                      to jest najwazniejsze.
                      Paradoksem czesto jest to ze kiedy zwiazek sie konczy to jedna ze
                      stron bardzo chcialaby aby trwal on nadal i mozna kochac wiecej niz
                      wtedy kiedy bylo sie z druga osoba.
                      Czesto odczucia milosci przenosza sie z przeszlosci a razem z nimi
                      tworzy sie bardzo duzy zal za utrata tego co bylo, wspolnych marzen,
                      nadziei.
                      Nie zachowujesz sie jak dziecko, nie pracujesz bo nie bardzo wierzysz
                      w siebie, w to ze sobie poradzisz w pracy. Jednego dnia znajdziesz
                      prace, przekonasz sie ze poradzisz sobie w niej i uwierzysz w
                      siebie.
                      Serdeczne pozdrowienia.
            • herbata_z_makaronem Re: Kłopot w kontaktach z ludzmi. 27.12.09, 17:13
              Facet, dorośnij, co? Na razie zachowujesz się jak 15-latek. Naprawdę, dziewczyna
              się zachwyci, ze juz prawie wszystko wywlokłeś na forum.
              A wolne dni zamiast myślenia wykorzystaj na szukanie pracy - przynajmniej biedną
              matkę trochę odciążysz. Nie wstyd ci, ze kobieta cie musi utrzymywac? Nawet jak
              dziewczynie lody kupujesz to za matczyne?
              • tadzionalepa Re: Kłopot w kontaktach z ludzmi. 03.01.10, 20:22
                jedziecie po nim jak po lyse kobyle, a prawda est taka ze laskom nie mozna wierzyc ( do konca ) , zapamietaj to siódema , bo jeszcze nie raz sie przekonasz
                • s1ood3mk4 Re: Kłopot w kontaktach z ludzmi. 04.01.10, 15:41
                  Zaiste prawdę powiadasz Tadziu... nie odzywasz się to się o Ciebie martwi, nie
                  chcesz, aby się martwiła spędzasz z nią miło czas to ma Cię gdzieś, bo już nie
                  musi się przejmować czy coś sobie nie zrobisz, chce być z Tobą przyjacielem,
                  wyjściem awaryjnym gdyby ten nowo poznany okazał się tylko chudzielcem, z którym
                  się jedynie dobrze gada. Facet często imponuje kobiecie, a ta siłą rzeczy coś
                  już sobie myśli, marzy, układa, zakochuje, poświęca.. tak mają kobiety(nie
                  mówię, że wszystkie!) i staram się to rozumieć, bo to czasem silniejsze od nich.

                  Ktoś kiedyś powiedział mniej więcej coś takiego: Facet zwróci uwagę na kobietę
                  na ulicy i potrafi dla niej zmienić swoje myślenie i tor, którym podąża - wtedy
                  taka kobieta przestanie się interesować, a zainteresuje się takim, który idąc
                  dalej własnym torem, nie zwracając uwagi na innych będzie upierał się swojego
                  zdania. Na takiego faceta kobieta zwróci uwagę, bo będzie się cieszyła na samą
                  myśl, ze to dla niej na chwilę ten facet odbiegnie od tego co ma już poukładane.
                  Sorry za taki wykład..:/
                  • lucyna_n Re: Kłopot w kontaktach z ludzmi. 04.01.10, 15:44
                    chyba za dużo sobie wyobrażasz na temat przemyślności i celowości dzialania
                    kobiet, zwlaszcza młodych dziewcząt. Jest ono tak samo przemyślane i zaplanowane
                    jak to że Tobie dana dziewczyna na ulicy sie spodoba.
                    • s1ood3mk4 Re: Kłopot w kontaktach z ludzmi. 04.01.10, 16:17
                      To są oczywiście ogóły, których nie bierz tak poważnie. Czy ktoś się komuś
                      spodoba oczywiście, że nie wyliczysz ze wzoru czy przeglądając statystyki. Pewne
                      rzeczy jednak są powtarzalne i dzięki temu możemy starać się przewidzieć(nie
                      znać, ale tylko starać się przewidzieć) zachowania innych. Wszystko oczywiście
                      ujęte w bardzo szerokie klamry.
                      • tadzionalepa Re: Kłopot w kontaktach z ludzmi. 04.01.10, 19:32
                        przypomnialo mi sie tez takie troche nieladne ale prawdziwe powiedzenie :
                        "suka nie da , to i pies nie wezmie "
                        • lucyna_n Re: Kłopot w kontaktach z ludzmi. 04.01.10, 19:44
                          faktycznei nieładne
                          • s1ood3mk4 Re: Kłopot w kontaktach z ludzmi. 04.01.10, 21:55
                            dla mnie też się nie podoba.. i aż tak bym nie pomyślał o kobiecie.. NIGDY!
                        • grosik68 Re: Kłopot w kontaktach z ludzmi. 04.01.10, 22:36
                          Wybacz Tadziu odrobine brutalnej szczerosci, ale jezeli takie pseudomadrosci
                          wypisujesz (nawet na anonimowym forum), to sie nie dziwie, ze masz klopoty z
                          kontaktami z ludzmi.
                          Ja bym uciekala...
                          • tadzionalepa Re: Kłopot w kontaktach z ludzmi. 06.01.10, 21:53
                            Grosik68 to nie moj temat i problem.
                            A szczery jestem, bo troche juz mam lat na karku i wiem jak jest
    • s1ood3mk4 Re: Kłopot w kontaktach z ludzmi. 14.01.10, 17:50
      Jak pozbyć się irytacji? Jak szybko się nie denerwować i nie wyobrażać sobie
      najgorszych rzeczy, nie przypominać o niemiłych historiach? Wszystko po to, aby
      nie wkurzyć się i nie powiedzieć czegoś nieprzemyślanego i nie urazić kogoś..
      Jak nie wpadać w irytację?!
      Jakieś pomysły?
      • lucyna_n Re: Kłopot w kontaktach z ludzmi. 14.01.10, 19:22
        neuroleptyki?
        • s1ood3mk4 Re: Kłopot w kontaktach z ludzmi. 14.01.10, 19:50
          nauroleptyki mówisz? ale ile można na nich jechać..:(
          czasem wystarczy, że ktoś powie do mnie coś obraźliwego, przezwie, a ja nie
          umiem się bronić, wpadam w nerwy, nie wiem co odpowiedzieć, jaką ripostę zadać,
          najchętniej bym zabił takie ściewrwo - tu mówię już o sytuacji kiedy ktoś obraża
          mojego znajomego(a szczególnie moją znajomą), albo jest fałszywy, zakłamany,
          chce się popisać. Dla mnie takie osoby są żałosne. I nie umiem m tego udowodnić
          spokojem o opanowaniem tylko sam się poniżam i denerwuję..
          bo nie umiem odpowiedziec, odgryzc sie, kulturalnie ale dosadnie
          • mskaiq Re: Kłopot w kontaktach z ludzmi. 15.01.10, 23:25
            Mozna kontrolowac wlasne nerwy. Mozna sie nauczyc opanowania ich.
            Bardzo pomaga w tym empatia, rozumienie dlaczego ktos obraza
            znajoma, jest falszywy czy zaklamany.
            Zwykle ludzie dzialaja tak bo nie radza sobie ze strachem, zloscia,
            podobnie jak Ty nie radzisz sobie ze swoimi nerwami.
            Codzienne cwiczenia fizyczne pozwalaja o wiele lepiej panowac nad
            emocjami.
            Nie trzeba sie rowniez odgryzac, im bardziej efektywny jestes w
            odgryzaniu sie tym wieksze masz szanse na konfrontacje z druga osoba.
            Serdeczne pozdrowienia.
        • s1ood3mk4 Re: Kłopot w kontaktach z ludzmi. 14.01.10, 20:00
          neuroleptyki mówisz..? ale ile mozna na lekach jechac..
          bylem wyzywany w szkole, jeszcze 2 lata temu grozono mi ze zostane pobity,
          codziennie w szkole spotykalem ludzi ktorzy mi grozili.. ciezko z tym bylo mi i
          balem sie ze nie umiem odpowidzeiec takiemu komus z kultura i pogarda dla tego
          co robi. nie jestem mistrzem riposty i dlattego chyba tylko zlosc we mnie sie budzi.
          • tadzionalepa Re: Kłopot w kontaktach z ludzmi. 17.01.10, 11:50
            musisz sie wyluzowac i dac upust swojej irytacji, frustracja Cie
            zzera po prostu. Nie ona pierwsza i nie jedyna,
            zajmij sie soba, pochodz na silownie czy cos, odreaguj. Kobita to
            nie wszystko. Zajmij sie robota, pomoz mamie czy rodzicom.

            Wyrwij jakas laske, od razu poczujesz sie lepiej odnosnie tamtej.
            Pamietaj laska nigdy nie bedzie kochac przegranych - jesli sie
            czolgasz przed nia , zmiesza Cie z blotem i upodli.
            pozdrawiam
            • mskaiq Re: Kłopot w kontaktach z ludzmi. 17.01.10, 12:30
              Tadziu, nie mozna uogolniac. Sa kobiety ktore moga zmieszac z blotem
              i upodlic, choc na poczatku prawdziwie kochaja. Sa to zwykle osoby
              ktore maja wiele problemow ze soba.
              Te ktore maja ich mniej potrafia kochac i nie wybieraja wygranych,
              wybieraja tych ktorych kochaja.
              Lepiej byc soba w kontaktach z kobietami, to bardziej pomaga niz
              przeszkadza.
              Serdeczne pozdrowienia.

              • tadzionalepa Re: Kłopot w kontaktach z ludzmi. 19.01.10, 23:44
                jestem juz w takim wieku ze moje wyobrazenia o milosci powoli upadaja, w to co kiedys wierzylem teraz widze ze to albo kurestwo albo pogon za przyjemnosciami lub kasa....
                • s1ood3mk4 Re: Kłopot w kontaktach z ludzmi. 20.01.10, 01:49
                  jak to ktoś powiedział: "Prostytucja to zawód, kur.estwo to cecha charakteru..."
                  Tadzio, jeżeli mogę zapytać - masz żonę lub kogoś bliskiego? Bo widzę, że
                  wątpisz w ideały miłości.. ja też z czasem przestaję w to wierzyć. Kogoś
                  wartościowego naprawdę ciężko znaleźć. Tym bardziej, że dziewczyny teraz stają
                  się gorsze od chłopaków-więcej piją, wcześniej zaczynają palić itd.
                  Im częściej coś przeżywamy tam nasze odczucia są słabsze-im więcej razy spotka
                  nas śmierć kogoś bliskiego tym bardziej się uodparniamy, im częściej się gdzieś
                  zranimy tym mocniejszy naskórek wyrasta(i tego typu przykłady, napewno wiecie o
                  co biega). Ciekawe czy podobnie jest z miłością - im więcej razy się zawiedziemy
                  na kimś ukochanym tym bardziej później jesteśmy odporni na zranienie? Jesteśmy
                  silniejsi kiedy przychodzi rozstanie?
                • mskaiq Re: Kłopot w kontaktach z ludzmi. 20.01.10, 07:59
                  Milosc jest piekna Tadziu ale trwa bardzo krotko. Zwykle nie
                  potrafimy jej obronic. Pojawia sie zlosc i wtedy czesto krzyczy sie
                  na osobe ktora sie kocha, pojawia sie zawod i nie potrafimy wybaczyc
                  osobie ktora kochamy, pojawia sie roznica zdan a razem z nia pojawia
                  sie niechec.
                  Milosc czesto oznacza idealizacje, ktos jest piekny, dobry, madry,
                  nie widzi sie po drugiej strony czlowieka ktory moze nie umiec
                  kochac, ktory moze miec pelno wad.
                  Kiedy wychodza wady wtedy nastepuje dewaluacja milosci i kobiety tak
                  jak to sie stalo u Ciebie.
                  To jakim jest zwiazek zalezy od inteligencji emocjonalnej obojga
                  ludzi. Czy potrafisz zrozumiec Swojego partnera a on Ciebie a
                  jeszcze przed tym czy sam potrafisz zrozumiec siebie.
                  Jesli nie rozumie sie samego siebie to nikt nie bedzie w stanie
                  zrozumiec Ciebie, co najwazej moze wykorzystywac Twoje slabosci czy
                  emocje.
                  Sztuka polega na tym aby nie poddawac sie, nie dewaluowac milosci i
                  kobiet, a rozwijac rozumienie siebie, rozumienie kobiet i milosci.
                  Inaczej odrzuca sie milosc i wtedy gasnie swiatlo ktore prowadzi
                  przez zycie.
                  Serdeczne pozdrowienia.
                  • s1ood3mk4 Re: Kłopot w kontaktach z ludzmi. 20.01.10, 14:51
                    Dla chcących zrozumieć siebie i jak przetrwać burze w związku polecam książkę
                    "Kochaj siebie, a nieważne, z kim się zwiążesz" Evy Marii Zurhorst
Pełna wersja