O tym jak wyszłam z tego

13.11.09, 23:45
Chcę napisać na początku, że jeszcze dwa lata temu moje życie było
koszmarem. Myślałam, że umrę i prosiłam Boga o śmierć. Nie
potrafiłam rano wstać z łóżka, miałam przeraźliwe lęki przed
pójściem do sklepu. Byłam wyłączona ze społeczeństwa, zupełnie
odizolowana. Dziś wiem, że jedyną drogą do pokonania tej choroby
jest Chrystus. Inne metody, czy leki może dają poprawę na chwilę,
ale życie ewangelią gwarantuje pełne wyleczenie i ja jestem tego
dowodem. Oczywiście Chrystusa nie nalezy traktować przedmiotowo jako
środka leczniczego, trzeba się najpierw uniżyć i bardzo dokładnie
wyspowiadać. Potem oddać mu siebie i czekać, On napewno nie zostawi
nikogo.Dziś wiem, że przez tę chorobę Chrystus mnie przyprowadził do
siebie, inaczej nigdy bym się nie nawróciła i dziękuję Mu za to z
całego serca. Poczytajcie.

www.voxdomini.com.pl/plmsg/plindex.html
www.duchprawdy.com/plomien_milosci_NSM.htm
    • tiktak100 Re: O tym jak wyszłam z tego 14.11.09, 02:06

      Wszystkie objawy minęły jak ręką odjął ?
    • nowa76 Re: O tym jak wyszłam z tego 17.11.09, 15:34
      Moniko moze napisac cos wiecej o swoim uleczeniu ile trwal proces uzdrawiania
      co w tym czasie robilas jakie byly pierwsze oznaki ze jest lepiej itp
      • monika0603 Re: O tym jak wyszłam z tego 19.11.09, 22:52
        W moim przypadku proces wychodzenia z fobii trwał długo i trwa chyba
        nadal, ale powtarzam,że Chrystus nie jest lekarstwem i jeżeli
        poddamy się Jego woli to On wie jak poprowadzić każdego człowieka.
        Wiem, że gdy będę wierna ewangelii nigdy nie wrócę do tego. Zresztą
        z Chrystusem cierpienie nabiera innego wymiaru- ma sens.
        • emil80 Re: O tym jak wyszłam z tego 20.11.09, 18:06
          Chcę podpisać się pod tą opinią. Też jestem zdania, że to długi i trudny proces.
          A sama pomoc psychologiczna często nie wystarcza. Ja może na razie nie
          zaobserwowałem jakiś wielkich zewnętrznych zmian w swoim życiu, ale za to widzę
          ogromne zmiany wewnętrzne. Potwierdzam zdecydowanie, że cierpienie nabiera
          innego wymiaru. Może nawet jest z biegiem czasu możliwe uwolnienie się od niego
          (w pewnym sensie).

          Może podzielę się moim odczuciem, które od kilu tygodni mnie nie opuszcza.
          "Zrobiłem już wszystko na co mnie stać w tym zakresie. (walka z samym sobą - z
          lękami, wstydem, itp. itd.) Teraz mogę już tylko cierpliwie czekać."
Pełna wersja