wyjdeztego
14.11.09, 20:16
nie wiem w zasadzie czemu Wam to pisze, ale weszlam na to forum i czytam i
pomyslalam, ze moze Wam powiem chociaz, bo nie mam komu. Biorę tabletki,
kończę 3 opakowanie lexapro, ale tabletki nie leczą samotności, nie leczą ran
po zawiedzionej miłości, wprawdzie już nie płaczę tak często i wstaję do
pracy, ale to co jest w mojej głowie, a czego nie widać... to jest piekło.
Jest kolejny weekend, a ja siedzę na sofie i nie mam siły zebrać się, zeby
zrobic jakies zakupy, bo po co. Po prostu nic nie ma sensu. A facet, ktoremu
zaufalam, ktoremu poswiecilam 3 lata mojego zycia i ktorego pokochalam, ma
mnie chyba totalnie w dupie i teraz zrozumialam, ze on tak naprawde nigdy nie
myslal o mnie na powaznie. On chyba wiedzial, ze wszystko to jest tymczasowe,
wiec bylam sobie dla niego taka blondynka tylko. Nie wiem sama po co to tu
pisze, chyba powinnam pojsc na terapie, ale zastanawiam sie jak to bedzie w
obcym jezyku, nie wiem, moze jakos bedzie, dostalam namiar od lekarza na jakas
darmowa terapie, ale ciagle jeszcze nie zadzwonilam. Bo ja tak mam, ze
wszystko robie powoli, albo wcale. MOje zycie nie ma sensu i cierpie tak
bardzo, ze czasem mysle, ze lepej byloby nie zyc. A wiecie co, po mnie chyba
nie widac tak bardzo, ze mam depresje. Jak musze byc w pracy te 8 godzin, to
potrafie usmiechac sie do ludzi, cos tam zazartowac nawet, ale tylko ja wiem,
ze udaję i duzo mnie to kosztuje wysilku. Boze jakie ja mam pieklo w glowie,
chcialabym poczuc spokoj w koncu.