kara.mija
23.11.09, 11:13
i znowu mi gorzej .... leki zawodzą, własne sposoby też - w srodę
idę do nowego lekarza ... starego lubię ale jest w ramach prywatnej
opieki z pracy 3 razy w roku a pewnie mnie w końcu z tej pracy
wywalą ..... dodatkowo mnie podłamał bo zwiększył mi znowu dawkę i
stwierdził, że na pewno będę brać to jeszcze cały przyszły rok a
może i w małych dawkach do końca życia. Rodzinny natomiast twierdzi,
że powinnam starać się zmienić lek bo zna przypadki uzależnienia a
ja mam pewne objawy wskazujące ... głupieję ... Było ciut lepiej ...
zooterapię sobie zastosowałam .. zwierzęta pomogły ale ludzie
(rodzina) i wszelki "obowiązki" mnie wykańczają więc rezultat
mierny ... jedyny pozytw, że dostałam rehabilatacyjny na 6 mies.....
ale powód do jakiegoś wybuchu radości to nie jest .....