conscientious
09.01.10, 17:33
Mam okropny problem od wielu lat- bardzo sie tego wstydze.
Paraliżują mnie wszelkie pozytywne relacje na temat
czegokolwiek...każda ciepła i pozytywna informacja na temat czyjegoś
życia jest przeze mnie odbierana jak cios poniżej pasa. Nie potrafię
nad tym zapanować...często czuję się, jak na ringu, na którym
dochodzi do K.O. To samo dotyczy mnie samej- nie jestem w stanie
mówić czegokolwiek pozytywnego o sobie, bo zwyczajnie mam wrażenie,
że robię komuś tym krzywdę. Wstydzę się własnych sukcesów. NIE
POTRAFIĘ sobie z tym poradzić. Jestem otwartym człowiekiem, z
perspektywami, lubię ludzi...a jednak ta przypadłość nie pozwala mi
normalnie żyć. Jak można normalnie funkcjonować, odbierając wszelkie
pozytywne impulsy jako atak na swoją osobę? Czy ktokowiek cierpi na
takie dziwactwo? Wydaje mi się, że ten kłopot może mieć źródło w
potwornych kompleksach tkwiących głęboko w środku. Ale jak sobie z
tym poradzić?
NIE CHCĘ tak ŻYĆ.