chochlick
05.02.04, 23:51
Mam na imięKrzysiek, mam 24 lata.
Mam problem, a właściwie może lepiej powiedzieć "jakiś syndrom" problemowy.
NIe wiem od czego zacząć. Mam ostatnnio dziwne "humory", jakoś bardziej
potrzebuję samotności. W tej chwili bardzo dokuczają mi tiki nerwowe, które
wykrzywiają mi twarz, jestem bardzo nadpobudliwy i nerwowy. Nie chce mi się
rozmawiać z ludźmi, bo dziwnie wyglądam z tymi tikami. A do tego mnie mocno
przytyka, nie mogę się wypowiedzieć, jąkam się. Mówienie sprawia mi trudności
a nawet czuję zmęczenie fizyczne, całe ciało mam spięte jak chce coś
powiedzieć. A zawsze byłem bardzo rozmowny i wysoce cenię sobie dyskurs.
Boję się, że zrobię albo powiem coś głupiego w jakiejś sytuacji "społecznej".
Coraz więcej jem, a właściwie się obżeram. Zawsze byłem szczupły, a teraz
wyglądam chyba "normalnie", choć chciałbym jeszcze przytyć. Cały czas myślę o
jedzeniu. Czuję, że tracę kontrolę nad sobą. Nie panuje nad wieloma rzeczami.
Boję się, że wszystko mi się wymknie z rąk i że stracę kontakt z
rzeczywistością. Każdy większy stres odbija się na moim zdrowiu fizycznym
(miałem problemy z sercem, astmą, nowotworem - jestem inwalidą 2 stopnia).
Każda jakaś kłótnia, czy nieporozumienie powoduje u mnie uciążliwe arytmie
serca. MIałem podobno w dzieciństwie jakieś nerwice dziecięce. A pod koniec
liceum chodziłem na terapie (miałem lęki, już nie mam z tym problemu,
aczkolwiek czasem się zdarzą stany dziwnego pobudzenia "lękowego", zwłaszcza
w nocy - ale to rzadko). Do tego bardzo uciążliwe jest dla mnie drapanie się,
rozdrapywanie wszelkich strupów. Zwłaszcza na głowie. Ale nie mam żadnego
świerzba ani alergii. Po prostu muszę się drapać. Mógłbym napisać jeszcze i
jeszcze, ale i tak dużo napisałem.
Boże, jak mi głupio o tym wszystkim pisać. Czuję się nieswojo.
ZAwsze to ja pomagałem innym, a sam nie potrafię zbytnio poprosić o pomoc. W
oczach innych jestem osobą ambitną, inteligentną, wesołą, otwartą, podobno
stać mnie na spory dystans do wszystkiego, nawet siebie. Nie wiem, co się
dzieje we mnie. Napiszcie mi coś.