wyc sie chce

19.02.10, 09:51
zainwestowalam w zwiazek (uczuciowo). wychodzi z tego...nic....poza moim
zaazngazowaniem.np.wczoraj facet odwiozl mnie do mojego domu, przy moim
jednoczesnym zszokowaniu bo myslalam ze jedziemy do niego.jego motywacja- bo
"on zle sie czuje". dla mnie to jest nie do zniesienia gdy mezczyzna odmawia
kobiecie, tego psychicznie nie jestem w stanie tolerowac. z rozpaczy wypilam w
samotnosci szampana. jak juz sie upilam, zadzwonilam do niego i powiedzialam,
co zreszta chyba jest jedynym rozwiazaniem, ze musze rzucic prace (bo
pracujemy razem). dla mnie niemoznosc zrealizowania tego zwiazku i jednoczesne
bycie razem w pracy sa okropnym cierpieniem.dlatego musze to jakos uciac,
chociaz na pewno oznaczac to bedzie mnostwo komplikacji.
mam dola. luty nie skonczy sie nigdy.koszmarna szarosc i koszmarne
zimno.lodowate powietrze i zero nadziei na cholerne slonce. nienawidze
lutego.chce umrzec, ale sie nie da.samobojstwa nie popelnie bo mam jeszcze
jakies zdrowe odruchy. chce zapracowac sie na smierc, ale w pracy jest facet z
ktorym laczy mnie zwiazek przynoszacy mi cierpienie. wiec nawet zapracowac sie
nie moge, bo praca oznacza kontakt z tym czlowiekiem.cholera, jak wyjsc z tej
sytuacji.jestem jak w pulapce. nigdy wiecej wchodzenia w relacje w pracy, bo w
razie niepowodzenia, mam przekichane zarowno zycie uczuciowe jak i zawodowe.
teraz nawet pracowac nie moge- a ucieczka w pracoholizm jest dla mnie czasem
ratunkiem.cholera, jak to mozliwe ze znowu znalazlam sie w zyciu w tym samym
punkcie-jestem w zwiazku, czy raczej w ukladzie, gdzie to on rozdaje karty, on
decyduje, ile i jak daje siebie. ba, on potrafi odwiezc mnie do mojego domu
gdy ja tego nie chce-a to jest dla mnie psychicznie nie do zniesienie gdy
facety mowi"nie".odbieram to jako odrzucenie.naprawde nie wiem co
robic.wczesniej, pracowalam od rana do wieczora, zeby zapomniec. teraz, nie
widze zadnego rozsadnego wyjscia. mam przewracac zycie do gory nogami bo ktos
mnie zawiodl??czuje sie jak w potrzasku. cholera, gdzie jest ratunek.
    • onemama Re: wyc sie chce 19.02.10, 10:21
      To przykre, ale sama widzisz jak to jest z jego strony. Chyba czas się ewakuować
      z tego toksycznego układu, co? Dasz radę.
      • lucyna_n Re: wyc sie chce 19.02.10, 11:13
        z układu ale nei z pracy, zwłaszcza jak to jest dobra praca, no chyba że to
        bezpośredni szef...
    • lucyna_n Re: wyc sie chce 19.02.10, 11:12
      no to niestety nie ma jak w banku że co zainwestujesz to z procentem odbierzesz,
      raczej to gra na giełdzie
      co do cholernego slońca, to neistety tylko kwestia czasu kiedy to cholerne
      słońce znowu cholernie przygrzeje
      nie wpadaj w alkoholizm, w pracy rób co masz robić i nie nawiązuj kontaktu
      wzrokowego, z czasem okrzepniesz. Za rok pewnie mgliście będziesz pamiętać i
      dziwć się sobei o co wogóle Ci chodziło.
      nie ma co przez jakiegoś faceta życia sobei do góry nogami przewracać, czemu Ty
      masz rzucać pracę? on zostanie na cieplej posadce a Ty się będziesz po świecie
      katulać? bez sensu i bardzo niefeministycznie.
      ps a dzwonienie po alko to nie jest dobry pomysł, smsy i maile też nie.
    • juzefinajuzefinka Re: wyc sie chce 20.02.10, 22:42
      Nie uzależniaj swojego szczęścia od niego, zadbaj o siebie, on to tylko tło
      twojego życia, Ty jesteś jego treścią. Rób swoje i się tak nie dręcz, bo od tego
      krok do doła.
    • opcja-0 Re: wyc sie chce 09.03.10, 10:56
      głowa do góry i rób swoje, nie uzależniaj związku czy układu z facetem z życiem
      zawodowym, żal ci minie kiedyś, a jak chcesz uciec to raczej nie przed nim tylko
      przed sobą, a przed sobą się nie da
Pełna wersja