zagubiona0000
23.02.10, 16:06
Nigdy nie sądziłam, że wyżalę się na forum. Jednak to zrobię...
Nigdy też nie sądziłam, że można mieć tak dziwny problem. Myliłam się...
Dwa pierwsze lata w gimnazjum były mało ciekawe. Moje życie zaczęło się
rozkręcać w 3 gimnazjum od kiedy zaprzyjaźniłam się z kolegą z tej samej klasy
oraz mieszkaliśmy/mieszkamy na tym samym osiedlu. Na początku naszej
"przyjaźni" było wszystko dobrze. Sporo rozmawialiśmy, śmialiśmy się,
pomagaliśmy sobie nawzajem. Z czasem coś zaczęło się zmieniać. Nie potrafiłam
określić co do niego czuje, ale wiedziałam że przy nim czuję się inaczej niż
przy jakimkolwiek innym chłopaku. Zrozumiałam, że się w nim po prostu
zakochałam. Szczerze zakochałam...po raz pierwszy w życiu. Zauważyłam również,
że zaczął się zmieniać. Na gorsze...co raz częściej się kłóciliśmy i to z jego
winy, lecz za każdym razem potrafił cudownie przepraszać, jak mało kto.
Wybaczałam mu. Nawet nie pamiętam ile razy się kłóciliśmy, godziliśmy itd.
Wiele osób twierdziło i twierdzi, że nie potrafimy bez siebie żyć.
Zaczynając 1 liceum miałam nadzieję na rozpoczęcie nowego rodziału w życiu.
Tym bardziej że Gabriel obecnie uczy się w szkole w innej miejscowości.
Mieszka w internacie a na weekendy przyjeżdża do domu. Chciałam o nim po
prostu zapomnieć, poznać kogoś innego, ciekawszego, lepszego. Ale to on nie
dawał mi spokoju...Ponownie przepraszał, a gdy pokłóciliśmy się po raz kolejny
ze złości napisałam mu że nie wiem dlaczego w nim się zakochałam, że nie
zasługuje na to. Odpisał tylko że ma inną i że przeprasza. Napisał to po
dłuższym czasie z czego stwierdziłam że nie wiedział co robić.
Myślałam, że to już kres wszystkiego. Że to koniec. Nie chciałam mu po tym
nawet spojrzeć w oczy. Szczerze mówiąc to nawet chwilowo mi to tym ulżyło.
Lecz po jakimś czasie jak możecie się domyślać znowu się odezwał...napisał
między innymi że nie wiedział jak się zachować po moim wyznaniu, chciał rzucić
wszystko i napisać mi że też jednak coś czuje...nie dotarło to do mnie i
odpisałam tylko żeby po prostu o tym zapomniał, że to było tylko i wyłącznie
pod wpływem emocji. Później przekonywał mnie że już nigdy mnie tak nie zrani,
że się zmienił, że już nie będzie tak jak kiedyś. Od tamtej pory jesteśmy w
zgodzie. Co prawda wygląda to teraz jak zwykła znajomość, ale wolę to niż
udawanie że go nie znam.
Obecnie mam się z nim spotkać. Ma mi dać znać kiedy będzie mógł. Czekam.
Spotkaliśmy się ostatnio przypadkiem na osiedlu i zaczęliśmy rozmawiać na żywo
po raz pierwszy od dłuższego czasu, było świetnie. Właśnie po tym zaproponował
mi spotkanie. Jestem skłonna wybaczyć mu kolejny raz...nie wiem czy dobrze
robię, ma mnie jeszcze oficjalnie przeprosić i doskonale o tym wie. Boję się,
ale nie potrafię go też ignorować...on również z własnej woli nie potrafi dać
mi spokoju...
Przez te wszystkie wydarzenia i właśnie głównie przez niego zmieniłam się.
Czasami się o siebie martwie. Może powinnam mieć jakąś nadzieję, że będzie
lepiej, ale mimo wszystko coś się ze mną dzieje od dłuższego czasu chociaż
ostatnio odczuwam to intensywniej. Mam wybuchy płaczu, które nie raz muszę
powstrzymywać. Potrafię się rozkleić lub zdenerwować z byle powodu. Tracę nad
sobą kontrolę. Gorzej śpię i zasypiam. Gorzej się odżywiam. Opuszczam się w
nauce, trudno mi jest się do czegokolwiek zabrać. Często bujam w obłokach. Nie
cieszą mnie niektóre rzeczy, które cieszyły kiedyś. Wygadywanie się
najbliższym (oprócz rodziny, która nic o tym nie wie) już mi raczej nie
pomaga, tylko ja wiem tak naprawdę jak się czuje i co siedzi w mojej głowie.
Nie widzę zbytnio sensu życia...chociaż nie myślę o samobójstwie, w żadnym
przypadku, po prostu nudzi mnie codzienny schemat życia. Szkoła, dom, nauka,
szkoła, dom, nauka itd. Czuję się taka...zagubiona i pusta w środku.
Wygasłam... Codziennie myślę o tym chłopaku, prawie codziennie mi się śni. Nie
daje mi to spokoju. Zranił mnie tak bardzo, jak nikt inny. Do tej pory nie
potrafię się otrząsnąć, nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Przeraża mnie moja
słabość. Nienawidzę go ale i jednocześnie uwielbiam...
Jeżeli ktoś to przeczytał...bardzo dziękuję za cierpliwość i zrozumienie.
Wszelkie pytania zostawcie w komentarzach...odpowiem. Z góry dziękuję również
za wasze odpowiedzi.