raz słońce raz deszcz....

07.04.10, 13:34
mam ochotę na nie wiem co, może na to żeby ktoś mnie pocieszył, zapewnił że
będzie dobrze... nie długo lekarz, o dziwo na samo to słowo czuję się zdrowa,
stres bywa magiczny... ostatnio jakby coś się zmieniło tylko nie wiem w którą
stronę... może idzie ku poprawie? nie wiem co sądzić, staram się ze wszystkich
sił żeby było lepiej i w jakiś sposób jest... staram się jakoś sobie tłumaczyć
i tłumić te niepokoje... no bo przecież ileż można?
    • onemama Re: raz słońce raz deszcz.... 07.04.10, 14:41
      E tam efekt uzdrowienia. Jednak idź do niego, opowiedz co czujesz. Nie rób akcji
      pod tytułem czuję się lepiej to sobie odpuszczę.
      • martini-7 Re: raz słońce raz deszcz.... 07.04.10, 16:21
        nie zamierzam odpuszczać bo do normy jest jeszcze daleko, mam takie
        dziwne wrażenie że pod wpływem stresu to się "chowa",ale nadal
        wyskakuje jak diabeł z pudełka wiec idę... za dużo mam jeszcze do
        przeżycia żeby tracić czas na nerwicę depresje albo inne cuda na kiju
    • mskaiq Re: raz słońce raz deszcz.... 07.04.10, 14:42
      Lepiej nie tlumic niepokojow, sprobuj znalesc ich przyczyne. Jesli
      nie ma przyczyny to moze byc to lek, odczucia somatyczne. Trzeba
      nauczyc sie nie bac odczuc somatycznych, bywaja przykre, czesto
      bardzo trudne, mysle ze bez regularnych cwiczen nie poradzilbym
      sobie z nimi.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • martini-7 Re: raz słońce raz deszcz.... 07.04.10, 16:19
        wiensz ja to Ciebie Mskaiq podziwiam za ten zapał do ćwiczeń, skąd
        bierzesz na to tyle energii? choć coś w tym zapewne jest... dużo
        ćwiczysz dziennie? tak z ciekawości pytam?
        • mskaiq Re: raz słońce raz deszcz.... 08.04.10, 14:51
          Wbrew pozorom nie tak tak duzo ale regularnie. Codziennie robie
          okolo 3 kilometrowy bieg, troche cwiczen silowych, troche hatha jogi.
          Jesli chodzi o energie to masz jej tyle ile potrafisz wywalczyc jej
          dla siebie. Osoby unikajace wysilku fizycznego maja bardzo malo
          energi, mecza sie niezwykle szybko i najczesciej unikaja coraz
          bardziej wysilku fizycznego a to ogranicza je coraz wiecej.
          U mnie nie ma zapalu, ja wiem ze bez tych cwiczen nie poradzilbym
          sobie, stracilbym wszystko co zyskalem.
          Serdeczne pozdrowienia.
          • martini-7 Re: raz słońce raz deszcz.... 08.04.10, 15:32
            hmm... za bieganiem nie przepadam ale kiedyś codziennie jeździłam rowerem, i był
            czas że codziennie ćwiczyłam jogę... swego czasu też jeździłam konno... dużo też
            chodziłam... nadal mam ruch... wiesz moja przypadłość wynika poniekąd z
            wcześniejszej potrzeby "idealności" przy równoczesnym poczuciu braku czegoś...
            dziś nie mam poczucia żadnego braku, a jak pisałam kiedyś omal tego nie
            straciłam... muszę się z tym uporać ale i zacząć więcej się ruszać żeby nie
            popadać w marazm...
    • dolor W ramach pocieszań 08.04.10, 01:40
      podobno zamartwianie się jest całkiem pomocne:
      kopalniawiedzy.pl/lek-depresja-czujnosc-pobudzenie-zamartwianie-aktywnosc-mozgu-plat-czolowy-Gregory-A-Miller-10071.html
      • martini-7 Re: W ramach pocieszań 08.04.10, 08:06
        dzięki...
        masz tekst przerażającej mnie w dzieciństwie piosenki w sygnaturce, nie sądziłam
        że jeszcze kiedyś to zobaczę...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja