potrzebuje pocieszenia :((

25.02.04, 13:29
pisze do was bo potrzebuje pocieszenia, rozstalam sie z facetem po 4 latach.
mimo ze sie rozstalismy on nadal nalegal na spotkania, mowil ze kocha, ze
teskni, ze chce wrocic... mowil tak jeszcze tydzien temu...
dzis powiedzial mi zupelnie cos innego, ze juz prawie o mnie nie mysli, ze
sie rozstalismy i tak ma byc
straznie mnie to zalamalo, jest mi straznie przykro i zal, czuje sie
okropnie, tesknie za nim i lzy same mi leca z oczu... :((((
i potrzebuje pocieszenia...
jestem taka samotna i smutna... :(
    • planasana Re: potrzebuje pocieszenia :(( 25.02.04, 13:43
      Poplacz sobie porzadnie.
      Potrzebujesz pocieszenia tak samo jak wyplakania.
      I "okresu zaloby" po rozstaniu.
      Troche to potrwa, u kazdego inaczej.
      Rozumiem jak mozesz sie czuc.
      Wiem, ze jest Ci strasznie.
      Przytulam Cie mocno.
      • ghostdog27 Re: potrzebuje pocieszenia :(( 25.02.04, 14:19
        Trzymaj sie !!!Mnie rzucila dziewczyna rzucila po 5 latach meczylem sie przez
        miesiac,do tej pory czasem mysle o niej,ale po jakims czasie to przechodzi,czas
        Cie wyleczy,tymczasem masz tu ode mnie pudelko serc w czekoladzie lubisz?mozesz
        sobie ewentualnie zmienic jego wizerunek .pomysl ze to taki dupek i idiota ze
        rani taka fajna dziewczyne.pomysl o wszystkich jego zlych nawykach:-)wiecej nie
        wiem jak moge Ci pomoc jestem tylko takim samym facetem jak ten przez ktorego
        cierpisz.przejdzie Ci keep your head up
    • carlabruni Re: potrzebuje pocieszenia :(( 25.02.04, 13:51
      POPŁACZ SOBIE I DAJ SOBIE SPOKÓJ Z TYM DRANIEM. WIDOCZNIE NIE JEST CIEBIE WART.
      POZDRAWIAM.
    • hella100 Re: potrzebuje pocieszenia :(( 25.02.04, 13:53
      Jednego nie rozumiem, jesli on po rozstaniu nalegal na spotkania i mowil, ze
      kocha, to dlaczego nie wrocilas do niego? Z czyjej inicjatywy rozstaliscie sie?
      Jesli z Twojej, to dlaczego teraz rozpaczasz?
      Wiem, ze latwo powiedziec nie przejmuj sie, to minie, wierze, ze jest Ci
      ciezko, tylko po prostu nie rozumiem tej sytuacji.
      pozdrawiam
      • sunsilk Re: potrzebuje pocieszenia :(( 25.02.04, 19:13
        o rozstaniu zadecydowalismy oboje, bo zaczelo nam sie zle ukladac i stan ten
        sie przeciagal, meczylismy sie nawzajem klotniami i niezrozumieniem. po dwoch
        miesiacach takiego zycia zdecydowalismy o rostaniu majac nadzieje, ze czas
        ktory spedzimy osobno pokaze nam, co tak naprawde czujemy, czy chcemy jednak
        moze jeszcze raz sprobowac byc ze soba (rozstanie mialoby pomoc nam zrozumiec
        swoje bledy itp) czy to jednak byla dobra decyzja i to rozstanie to definitywny
        koniec. po rozstaniu on nalegal na spotkania co jakis czas twierdzac, ze jesli
        nie bedziemy sie spotykac to sie od siebie oddalimy (co zreszta nie bardzo do
        mnie przemawialo, bo wydaje mi sie, ze jesli uczucie miedzy nami jest prawdziwe
        to i tak bedziemy tesknic i czuc to nawet sie nie widujac). spotkalismy sie tak
        kilka razy i na kazdym spotkaniu mowil mi, ze bardzo by chcial zeby nam sie
        jednak ulozylo (tzn ze chcialby zebysmy pokonali problemy, ktore mielismy w
        naszym zwiazku i wrocili do siebie i zyli dlugo i szczesliwie), ze teskni za
        mna bardzo i kocha mnie nadal. on tez mi nie jest obojetny i czesto czuje, ze
        tesknie i ze chcialabym, zeby jednak wszystko dobrze sie ulozylo, zebysmy do
        siebnie wrocili...
        no a dzisiaj powiedzial mi ze juz o mnie prawie wcale nie mysli, ze rozstalismy
        sie i ze mam to zaakceptowac. po pierwsze starsznie mnie to zabolalo po tym jak
        jeszcze pare dni temu mowil zupelnie co innego i dlatego tez, ze ja caly czas o
        nim mysle, po drugie rozwalilo mnie jego podejscie, ze to ja mam zaakceptowac
        rozstanie.. (bo dotychczas to on byl ta strona, ktora bardziej naciskala na
        kontakty i dawala mi do zrozumienia ze zalezy mu na mnie)
        ale to nawet nie chodzi o to, co sie stalo miedzy nami... ja nie oczekuje od
        nikogo porady co do mojego rozpadnietego zwiazku bo wiem, ze to moje zycie i
        sama musze to rozwiazac, poradzic sobie...
        napislam na forum bo czulam sie beznadziejnie smutno i chcialam
        uslyszec/przeczytac choc kilka slow pocieszenia, ze bedzie lepiej, bo sama nie
        moge ich w sobie odnalezc, po tym jak on mnie dzis potraktowal... potrzebuje po
        prostu przeczytac kilka zyczliwych slow pocieszenia, a nie ma tu ze mna nikogo,
        kto moglby mi je powiedziec... to jest powod dla ktorego napislaam na forum.
        jesli dla kogos to glupi powod to z gory przepraszam, ale przede wszystkim
        bardzo dziekuje wszystkim, ktorzy napisali do mnie slowa otuchy..
        • hella100 Re: potrzebuje pocieszenia :(( 26.02.04, 08:37
          Sunsilk, Twoj problem i powod, dla ktorego napisalas ten post nie jest glupi,
          po prostu nie rozumialam tego. Jesli miedzy Wami jest jeszcze uczucie, to byc
          moze odnajdziecie droge do siebie, a jesli nie...to moze lepiej rozstac sie
          teraz niz za pare lat. W moim zwiazku uczucie wygaslo, ale za pozno, mamy dwoje
          dzieci i nie jest juz prosto sie rozejsc.
          Zycze Ci, zeby sie ulozylo, bez wzgledu w ktora strone pojdziesz, i zebys nie
          zalowala swoich decyzji.
          pozdrawiam
          hella
    • illusiomatic Re: potrzebuje pocieszenia :(( 25.02.04, 20:20
      jeżeli mówisz jej
      "na zawsze"
      jeżeli pragniesz ją
      na zawsze to ...to...
      to zobacz mnie...

      i nigdy nie mów na zawsze
      nigdy nie mów na zawsze
      nigdy nie mów na zawsze ...

      dotykasz teraz ją
      najlepiej
      nikt nie ma lepszych rąk
      od ciebie
      za chwilę ...

      za chwilę przyjdzie on
      na zawsze
      i będziesz widział ją
      jak mówi kolejne
      "na zawsze" ..

    • abdon Re: potrzebuje pocieszenia :(( 25.02.04, 20:29
      ghostdog27 napisał
      Mnie rzucila dziewczyna rzucila po 5 latach meczylem sie przez
      miesiac,

      Az miesiąc?

      abdon
    • abdon Re: potrzebuje pocieszenia :(( 26.02.04, 08:47
      sunsilk napisała:
      potrzebuje pocieszenia...
      > jestem taka samotna i smutna...

      Pewnie jestem trochę starszy od Ciebie i znam ten smutek. Nikt Cie nie
      pocieszy. Musisz przecierpieć.

      abdon
    • patja Re: potrzebuje pocieszenia :(( 27.02.04, 17:59
      Sunsilk przechodzilam przez to 1,5 roku temu i powiem szczerze, ze mimo
      pozytywnych okolicznosci (z moim chlopakiem zeszlismy sie spowrotem po 0,5
      roku, mimo, iz nasz kontakt sie calkowicie zerwal) nadal czuje ten bol i
      pamietam rozpacz, zal, smutek. Zostalam wtedy zupelnie sama i przez kilka
      miesiecy nie wychodzilam z lozka. Jesli go tak naprawde kochasz przez duze K,
      to z pewnoscia bedzie Ci ciezko i smutno.
      Mnie osobiscie to wszystko co przezylam sporo nauczylo. Przede wszystkim
      uwazam, ze dwoje ludzi, jesli ma byc razem to pomimo rozstan i innych
      okolicznosci na pewno bedzie. A po drugie to nie wiem, czy nie warto bylo nosic
      kogos w sercu do konca zycia,niz budowac cos co z jakichs powodow sie kiedys
      rozpadlo.
      Pozdrawiam i pamietaj, ze nikt nie jest sam.
      • sunsilk Re: potrzebuje pocieszenia :(( 27.02.04, 18:53
        patja napisała:


        > A po drugie to nie wiem, czy nie warto bylo nosic kogos w sercu do konca
        zycia,niz budowac cos co z jakichs powodow sie kiedys
        > rozpadlo.
        >

        nie rozumiem tego zdania zacytowanego wyzej. czy mozesz dokladniej npisac o co
        w nim chodzi? bede wdzieczna
        pozdrawiam i dzieki za odp
        sunsilk
        • patja Re: potrzebuje pocieszenia :(( 27.02.04, 23:47
          Chodzilo mi o to, ze jezeli cos sie konczy to moze tak mialo byc i nalezy sie z
          tym pogodzic. Wiadomo, ze nie przestanie sie kochac, jezeli kochalo sie z
          calego serducha i bedzie bolec. Nalezy to wszystko dobrze przemyslec.
          A propos tego zdania to takie przemyslenia. Moj zwiazek jak pisalam wczesniej
          sie rozpadl i bylo mi strasznie zle, pozniej sie odbudowal, i powinnam byc
          szczesliwa... ale... czasami mysle, ze lepiej bylo pozostawic ta osobe tylko w
          serduszku.
          • sunsilk do patji 28.02.04, 00:11
            to czemu nie skonczysz tego? nie mysl, ze uwazam, ze postepujesz zle, ale skoro
            meczy cie niepewnosc.. nie boisz sie, ze skoro masz takie odczucia, to ze
            spedzisz kawal albo nawet cale zycie z kims nieodpowiednim, do kogo nie jestes
            do konca przekonana?
            ciekawi mnie twoje zdanie na ten temat bo poniekad jestem w podobnej sytuacji
            co ty. tez mnie nurtuje pytanie, czy gdybysmy wrocili do siebie to czy nie
            mialabym tego typu przemyslen..? a przede wszystkim zastanawiam sie czy teraz
            nie urwac kontaktu calkowicie po to, zeby nie stawac twarza w twarz z taka
            sytacja o jakiej piszesz.
            pozdrawiam cieplo
            • patja Re: do patji 28.02.04, 10:09
              Dzien dobry! No widzisz to jest najwiekszy moj problem! Czasami wydaje mi sie
              tak jak piszesz, ze powinnam to skonczyc, bo ten ktos nie jest dla mnie
              odpowiedni, skoro ciagle mam zle odczucia. Niestety moja milosc do tego
              czlowieka jest naprawde wielka (a moze to poprostu obsesja) i skoro
              postanowilam na kontynuacje zwiazku to jako wielki uparciuch dam rade, bo to
              moj wybor byl. Zdaje sobie sprawe z tego, ze jezeli to sie skonczy drugi raz to
              wtedy zupelnie sie zalamie i dlatego boje sie, bo juz raz to przechodzilam i
              uwierz mi juz nie chce. Skomplikowane to troche, wiem, ale czasami sobie mysle,
              ze jezeli ja sie zmienie to zmieni sie caly swiat, ludzie i moj zwiazek. Jestem
              100% pesymistka bowiem, no a poza tym sama nie daje z soba rady.
              A propos tego co napisalas: "przede wszystkim zastanawiam sie czy teraz nie
              urwac kontaktu calkowicie" - ja po tamtym rozstaniu zerwalam kontakt
              calkowicie, do tego stopnia, ze nie wychodzilam z domu, bo balam sie go
              spotkac. Zawalilam przez to kilka waznych rzeczy - uczelnia i znajomi.
              Nie chce Ci dawac rad, bo nie jestem odpowiednia osoba, ale powiem tak: teraz
              gdyby tak sie stalo z moim zwiazkiem nie zrywalabym kontaktu!
              Po pierwsze z powodu samej siebie - uzalanie sie nad soba i rozpacz nie pomoga
              Ci zmierzyc sie z ta sytuacja; przede wszystkim trzeba stanac na wlasnych
              nogach i powiedziec sobie dam rade bez tego czlowieka. Trzeba pokazac sobie i
              calemu swiatu, ze znakomicie sobie radze i to jego blad, ze ze mna nie jest, bo
              przeciez jestem kims wyjatkowym!
              Po drugie - w trakcie tylko znajomosci ze swoim Bylym, mozna na to wszystko
              spojrzec obiektywnie, czy to naprawde ta osoba, poznac go z innej strony - tak
              na wypadek gdyby mial sie zdarzyc POWROT.

              Mam nadzieje, ze moje przemyslenia, moze choc w znikomym stopniu cos Ci
              doradza, badz podpowiedza. Jesli bedziesz chciala porozmawiac kiedys, np na gg
              czy tlenie to napisz mail'a (to tylko taka propozycja).

              Pozdrawiam milusio i zycze milego dzionka
              Patja
    • abdon Re: potrzebuje pocieszenia :(( 28.02.04, 10:34
      Cytuję z pamięci:

      "Do spraw raz załatwionych nie wraca się, chyba że po klęskę" (London)

      abdon
Inne wątki na temat:
Pełna wersja