znow zawale studia :(

14.05.10, 20:21
Jestem zla sama na siebie ale z drugiej strony tak sie boje obrony pracy, ze
nawet nie mam odwagi pojsc do mojej promotorki. Za chwile znowu sie skonczy
czas na skladanie prac a kolejnej szansy nie dostane. Raz juz dalam ciala,
mialam juz absolutorium tylko tej pracy zabraklo a teraz powtarzam blad.
Wkurza mnie ten strach, przeciez komisja mnie nie zje tylko zada kilka pytan a
snia mi sie po nocach z nozami w rekach...
    • irex22 Re: znow zawale studia :( 14.05.10, 20:48
      Nie bierzesz pod uwagę tego, że Twoja promotorka także zaangażowała się w jakiś
      sposób w Twoja pracę? Tworzyłaś ją pod jej kierunkiem a teraz kiedy przychodzi
      czas by zbierać żniwo, ty rejterujesz. To chyba najgorsze co możesz zrobić.
      Pamiętam z czasów kiedy trenowałam i strach i wysiłek który trzeba było
      przełamać, żeby coś skończyć. To nie było wcale łatwe ale później, uczucie które
      się pojawiało, było bardzo przyjemne. Zdawałam sobie sprawę, że dużo radości
      sprawia pokonywanie własnych słabości.
      Zwracam Twoją uwagę na fakt, że podejmując decyzję, wpływasz także na
      samopoczucie kogoś z Twojego otoczenia. Czy byłabyś zadowolona gdyby ktoś inny,
      bez żadnego powodu czy namysłu zdecydował np. o pogorszeniu Twojego samopoczucia?
      Nie uciekaj!
    • martini-7 Re: znow zawale studia :( 14.05.10, 22:24
      wiesz mnie dopadło też przed obroną... obrona była za pasem a mnie przemyślenia
      egzystencjonalne i lęki dopadły, ale jakoś poszło, a w zasadzie całkiem nieźle,
      co prawda uczyło się ciężko do obony ale na samej obronie adrenalina zrobila
      swoje, mam nadzieję że Ci się uda
      powodzenia
      pozdrawiam
      • rupiowa Re: znow zawale studia :( 14.05.10, 22:44
        w pierwszej kolejnosci jestem zla na siebie bo po pierwsze to mnie te studia
        sporo kosztowaly a po drugie wstyd sie przyznac ale studiuje juz 6 lat a walcze
        dopiero o licencjata. Kolejno to owszem, zdaje sobie sprawe z tego ze promotorka
        tez mi poswiecila swoj czas i jej sie nalezy szacunek. Wlasnie w niedziele musze
        do niej pojsc i powiedziec czemu mnie nie bylo tyle czasu. Chce sie bronic,
        nawet bardzo ale ten strach...
        • irex22 Re: znow zawale studia :( 14.05.10, 23:16
          Pamiętam jak rzucałam palenie i uczestniczyłam w terapii z tego tytułu. Dla
          jednych sama myśl o jednym dniu bez papierosa była źródłem niewyobrażalnego
          lęku, dla mnie nie ale ja chciałam, żeby terapeuta wczuł się w moja sytuacje i
          mi pomógł. Teraz wiem, że nie miałam prawa tego oczekiwać. Gdyby wczuwał się w
          sytuację każdego kto chce rzucić palenie a nie ma dość samozaparcia i ponosi
          porażkę, tę porażkę musiałby przeżywać razem z nim a tego od nikogo żądać nie
          można. Wiem to teraz, gdy nie palę. Ty dowiesz się innych rzeczy, gdy
          przestaniesz się bać lub nauczysz panować na lękiem.
          • kara.mija Re: znow zawale studia :( 15.05.10, 00:53
            Odpowiedz sobie na pytanie:
            Co byłoby najgorszą rzeczą która mogłaby się stać jeśli jednak byś
            poszła?
            Odpowiedź: tylko to, że się możesz nie obronić. To tylko jedna z
            możliwości jeśli pójdziesz i jedyna jeśli nie pójdziesz.
        • grosik68 Re: znow zawale studia :( 16.05.10, 19:45
          Nie poddawaj sie! W poprzednim poscie pisalas, ze masz jeszcze miesiac. To z jednej strony bardzo malo a z drugiej bardzo duzo czasu.
          Strach jest potworem, ktory paralizuje. Wiem, o czym mowie, bo studiowalam, pisalam prace magisterska i bronilam sie w silniejszej lub slabszej depresji. Ale wierz mi, ten strach jest strszniejszy, niz wszystko, co moze cie spotkac na takim egzaminie. Jezeli na niego nie pojdziesz, to nie zdasz go na 100% - stracony czas, pieniadze, zlosc na siebie, wyrzuty sumienia i pare innych tego typu udogodnien masz w tej sytuacji gwarantowane.
          Ale przeciez nie po to zaczynalas te studia, zeby sie poddac; mialas w tym jakis cel, wiec daz do niego. Jestes to sobie winna. Twoja promotorka wie, ze jestes chora? Nie wiem, czy to w Polsce dobry pomysl, ja mojemu promotorowi powiedzialam - byl ludzki i wyrozumialy i przede wszystkim pozytywniej nastawiony do mojej wiedzy i umiejetnosci niz ja sama. I w sumie mimo paralizujacego strachu calkiem niezle mi poszlo (wyszlam spocona jak mysz - tu egzamin trwa godzine) i to bardzo przyjemne uczucie trzymac w reku dyplom magisterski.
          Daj sobie ta szanse - w tak wielu sytuacjach dalas juz rade!
          • rupiowa Re: znow zawale studia :( 16.05.10, 20:32
            moja promotorka jeszcze nie wie. Jeszcze poniewaz chce jej powiedziec, dzis jej
            zawiozlam prace ale bylo zbyt duzo osob zeby o tym rozmawiac. Za kilka dni bede
            sie z nia widzec w cztery oczy i porusze ten temat. Wyglada na bardzo fajna
            osobe, dosc mloda babeczka wiec sadze ze mi to pomoze a nie pogorszy. Egzaminy
            mam zaliczone, jeszcze kilka podpisow i skladam indeks wiec teraz zostalo mi
            tylko obronienie pracy. A ze juz raz dalam ciala to MUSZE sie przemoc i
            sprobowac. Nawet gdyby komisja siedziala z nozami w rekach. No nie zabija mnie
            przeciez...
            • dala.tata Re: znow zawale studia :( 16.05.10, 22:32
              kobieto, oni beda cali szczesliwi jak juz sie obronisz i nie beda musieli
              jeszcze raz obrony ci organizowac!
        • not.being.there.when Re: znow zawale studia :( 27.05.10, 23:12
          znam ten strach z autopsji:) i to w wielu odslonach: przerazenie w czasie pisania pracy, panika przed zblizajacym sie terminem oraz paraliz przed wejsciem do pokoju profesora. oraz moj ulubiony rodzaj: strach przed brakiem odpowiedzi na pytanie "dalczego nie bylo pani tyle czasu?". co niby odpowiedziec? przeciez wszystko jest dobrze, tylko ja niezdolna do pokazywania sie na korektach z powodu strachu, irracjonalnego w duzej mierze. kiepsko to brzmi.

          wydaje mi sie, ze u mnie strach wynika z tego, ze chce zeby moja praca byla idealna, dopieta na ostatni guzik dwa miesiace przed terminem oraz podana w najestetyczniejszy sposob. perfekcjonizm? nie, to nie to. wydaje mi sie ze jesli przyjde chociaz odrobine mniej przygotowana to zostane zupelnie zmieciona. co sie juz zdazalo: niekonstruktywna krytyka oparta na osobistych wycieczkach niezwiazana z zawartoscia merytoryczna pracy. ta perfekcja [nieosiagalna] mojej pracy chce wiec ochronic swoje i tak niskie poczucie wlasnej wartosci. chce udowodnic profesorowi [a moze sobie?] ze jestem warta jego czasu i zainteresowania.

          tylu studentow radzi sobie z tym napieciem bez mrugniecia okiem, przynosza byle co - oby bylo, i odchaczaja kolejne konsultacje. a przy tym nawet czasem szczerze wierza, ze ich praca jest naprawde dobra poniewaz dostatecznie sie nad nia napracowali. sadze jednak ze depresja sprawia ze trudniej z takim dystansem podejsc do sytuacji ktora moze sie wiazac z ocena twojej osoby.

          dlatego zamiast koncentrowania sie na tym, jak bardzo szacunek nalezy sie twojej profmotorce, pomyslala o tym, jak bardzo nalezy sie tobie. [oczywiscie nie umniejszajac zaslug pani profesor]. przeciez najwiekszy podziw budza ci, ktorzy potrafia pokonac wlasne leki i ograniczenia.
          mnie tez sie kiedys to uda. oby
          • lucyna_n Re: znow zawale studia :( 28.05.10, 00:33
            depresyjni podobno mają trzeźwiejszą ocenę, czyli są nastawieni bardziej
            krytycznie do swojego stanu wiedzy a prace, egzaminy itd najczęściej najlepiej
            idą tym co na bezczelnego idą, co będzie to będzie, dobra mina jasny wzrok i na
            pewniaka.
            swoją drogą strasznei dużo depresyjnych poddaje się właśnei na tej ostatniej
            prostej czyli pracy dyplomowej, egzaminy pozdają, a praca jest murem o ciutek
            już za dużym i to z bliżej nieokreślonych przyczyn, może ta osobista relacja z
            profesorstwem jest dla wielu nei do przełknięcia. Egzamin pisemny w grupie osób,
            jak najbardziej, ustny już gorzej ale jakoś tam pytanie-odpowiedź i gorzej
            lepiej- pójdzie, ale rozmowa i to krytyczna na temat wlasnej pracy (a raczej jak
            to depresyjny ocenia smętnych marnych wypocin) w cztery oczy to za dużo, paraliż
            i nie ma bata nie da się przeskoczyć. Sama też tego doświadczyłam. Wolałabym
            dodatkową sesję z wszystkich przedmiotów niż jedną rozmowę z promotorką.
            Koszmarem też były dla mnie obserwowane lekcje w ramach praktyk w szkole, nie
            wiedziałam jak się nazywam i robiłam idiotyczne błędy oraz idiotkę z siebie
            konkursową, a bez tych obserwacji radzilam sobie z uczeniem bez większych
            problemów i nawet to lubiłam.
    • yoko0202 przynajmniej masz pracę... 17.05.10, 21:11
      ja miałam mieć, dwa lata temu...
      właśnie odebrałam niedawno pisemko z dziekanatu - wypieprzyli mnie z uczelni

      tu wypadałoby teraz napisać, że nic to, będzie dobrze...
      • rupiowa Re: przynajmniej masz pracę... 18.05.10, 18:41
        ja wlasnie po otrzymaniu takiego pisemka jak Ty wystosowalam prosbe co by mnie
        przywrocili, oni sie laskawie zgodzili po czym pisalam o dziekanke bo mnie ciaza
        rzucila na lozko. I tak kolejny rok minal. No i od wrzesnia powtarzam dwa
        ostatnie semestry. Wiem, ze albo teraz albo nigdy wiec mam motywacje, ale te noze...
        • grosik68 Re: przynajmniej masz pracę... 18.05.10, 21:28
          I zostan przy tym. Juz tak niewiele zostalo. Masz jeszcze troche czasu na nauke.
          Rozplanuj sobie nauke, przewidz czas na odpoczynek, relaks. Pamietaj, ze nie
          mozesz sie przepracowywac, bo wpadniesz w panike i zablokujesz sie zupelnie.
          Pamietaj o spacerze, o swiezym powietrzu. I to wszysko zanim stwierdzisz, ze nie
          masz juz sily.
          Moze to brzmi jak przemadrzanie sie, ale ja przez to przechodzilam i malo sie
          nie wykonczylam za dlugim siedzeniem w nad ksiazkami.
          15 minut spaceru czyni cuda, juz nawet pare minut ze skakanka albo 20 przysiadow.
          Zycze Ci powodzenia!!!
          • lucyna_n Re: przynajmniej masz pracę... 18.05.10, 23:01
            skakanka w depresji jest ciekawym doświadczeniem, jakby się skakało w
            pięciokrotnie silniejszej grawitacji.
    • lucyna_n Re: znow zawale studia :( 18.05.10, 22:58
      kierowanie się w życiulękiem to droga prowadząca do tego żeby do niczego nie dojść.
      • grosik68 Re: znow zawale studia :( 18.05.10, 23:23
        No bo mozna od razu usiasc i powiedziec sobie, ze i tak sie do nikad nie
        dojdzie. No bo przeciez grawitacja...
        • deadgirl Re: znow zawale studia :( 28.05.10, 00:25
          > No bo mozna od razu usiasc i powiedziec sobie, ze i tak sie do nikad nie
          > dojdzie. No bo przeciez grawitacja...

          czy to forum polega na wymadrzaniu sie i bagatelizowaniu problemow innych? Kiedy
          ja mialam silne lęki, to chodzilam po domu jak dzikie zwierze w klatce. Wcale
          nie chcialam siedziec na tylku i nic nie robic, po prostu nie bylam w stanie,
          obwinialam sie przez to, ze przerazliwie sie czegos boje i nie moge dzialac.
          Jasne, mozna sie przelamac i tak czesto robilam, ale na dluzsza mete mozna
          dostac niezlego swira. Dluga droga przed czlowiekiem, ktory chce pokonac ciezkie
          stany lekowe, chorobe... Nikt nie mowi, ze sie nie da, ale po drodze mozna
          zawalic wiele spraw, a czasami drugiej szansy nie ma. Zalezy na jakim jest sie
          etapie zycia, to zalezy od wielu czynnikow. Dla ludzi takie choroby to wciaz
          lenistwo albo jakies fanaberie. Rozumny czlowiek powinien odroznic te dwie
          rzeczy. Komus ze zlamana noga nie kaze sie biegac. Nie dosc, ze cierpi psychika,
          to jeszcze inni utrudniaja. Co do tej skakanki w trakcie depresji, to prosze
          zrozumiec, ze ktos czasami ledwo chodzi, nie myje sie, ja jadlam wtedy, kieyd mi
          ktos podal zarcie pod nos (a jesc bardzo lubie). Ludzie roznie przechodza
          depresje, depresja ma rozne przyczyny, ile ludiz tyle historii. Jesli ktos
          cwiczy i mu to pomaga, to swietnie, ja sie ciesze. Ogolnie cwiczyc trzeba,
          szczegolnie kiedy ma sie nerwice imho. Zrozumcie, ze jak ktos nie moze, to
          znaczy, ze nie chce i lubi sie umartwiac -_- Pewien znany dobry psychiatra
          powiedzial, ze wyjscie do kina i inne rozrywki nie zaszkodza depresantowi, ale
          tez nie pomoga. Dla osoby w ciezkiej depresji teksty o grawitacji sa tak samo
          odbierane jak przez osoby chore fizycznie. wtf?
          • grosik68 Re: znow zawale studia :( 30.05.10, 11:46
            deadgirl napisała:

            > > No bo mozna od razu usiasc i powiedziec sobie, ze i tak sie do nikad nie
            > > dojdzie. No bo przeciez grawitacja...
            >
            > czy to forum polega na wymadrzaniu sie i bagatelizowaniu problemow innych?
            Absolutnie nie chialam sie wymadrzac. I moje slowa nie byly skierowane do osoby
            w ciezkiej depresji. Sama przez nia przeszlam i znam uczucie, gdy jest komus
            niedobrze z pragnienia i nie jest w stanie siegnac po kubek z herbata, ktory
            stoi pol metra od niego.
            Jednak na miare mozliwosci jestem za aktywnoscia, obojetne jak ona mialaby
            wygladac. Pomysl ze skakanka to podzielenie sie moimi wlasnymi doswiadczeniami,
            ja w ten sposob sie uczylam - nauka - skakanka - nauka - i udalo mi sie nie
            zwariowac. Nie jest to uniwersalny przepis dla wszystkich, jedynie moje
            doswiadczenie, jak radzic sobie ze zmeczyniem psychicznym, strachem i uczuciem
            bezsilnosci w czasie nauki. My depresyjni mamy sklonnosc odnoszenia wszystkiego
            do siebie. I ja kolejny raz sie przekonuje, ze milczenie jest zlotem.
Pełna wersja