piętno bezrobotnego, presja

19.06.10, 13:57
Od kilku lat leczę się z depresji, miałem dwa lata temu wypadek komunikacyjny.
Ostatnio pokłóciłem się ze swoim kumplem (już moim kumplem nie jest) ponieważ
na każdym kroku czepiał się mnie że jestem kawalerem mimo 28 lat albo zadawał
pytania w stylu "co ty robisz całymi dniami, znajdz sobie kobiete albo "tobie
się nudzi".
A jestem w takiej sytuacji że obecnie nie mam pracy mało tego z powodu urazu
który doznałem w wypadku (uraz kolana 2008 sierpień) nie mogę nawet podjąć pracy.
On ma rodzine wykazałby trochę zrozumienia ale co się z nim spotkałem to
wytykał mi że jestem kawalerem i że nie mam zajęcia itd. ciągle mi docinał,
nie mogłem tego znieść i już nie jest moim kumplem.
Sam się leczył po urazie w którym miał złamanie otwarte piszczeli do dzisiaj
ma blachy w nodze tylko że on po jakimś czasie wrócił do pracy a ja w tym
czasie jeszcze czekałem na pierwszą operacje, dołujące mam już dwie za sobą i
jeszcze kolejna przede mną.
Moje leczenie ciągnie się długo nie jest to wina ani lekarzy ani moja, taki
miałem uraz i nie raz zetknąłem się z docinkami w stylu "co ty robisz całymi
dniami" albo "nudzi ci się"..
Pamiętam jak kilka lat temu bezskutecznie poszukiwałem pracy i ile razy jak
już nie wiedziałem co mam zrobić bo nie miałem pomysłu gdzie szukać musiałem
wysłuchiwać docinek "czemu nie masz roboty" "weż się za robote" "nieudaczniku
życiowy" a nie piłem, nie imprezowałem, nie ćpałem starałem się być aktywnym
ale w pewnym momencie nie wiedziałem już co robić, w szkole średniej
(wieczorowej nauczyciele z przedmiotów ścisłych i dyrektor stosowali mobbing).
Pare lat temu pracowałem na umowe zlecenie bez praw do żadnych świadczeń potem
sam porzuciłem te prace (zbyt duża ilość godzin) w końcu wyemigrowało trochę
ludzi z polski zrobiło się lużniej, łatwiej o prace, trafiła mi się praca na
normalną umowę pocieszyłem sie do tego wypadku i teraz znowu jestem w
kłopotach o wiele gorszych niż kilka lat temu bo wcześniej byłem zdolny do
każdej pracy a teraz przebierać w czym?
Leczenie w części z NFZ (operacje) a wizyty i rehabilitacje prywatnie i
myślenie o swoim urazie o tym co będzie, dodatkowo rozgryzanie wyrzutów
sumienia które ktoś nieuświadomiony i nie w temacie mi robi.


    • lucyna_n Re: piętno bezrobotnego, presja 19.06.10, 16:23
      Eeee, mój maż ma od 20 lat tak uszkodzoną nogę że praktycznie gorzej niż jakby
      jej nie miał miał kilka poważnych operacji i pracuje cały czas. Coś się tym
      kolanem wykręcasz od życia zdaje mi się.
      • darekocur Re: piętno bezrobotnego, presja 19.06.10, 18:48
        nie wykręcam się, gdybym mógł iść do pracy nie bawiłbym się w półprywatne leczenie.
        Może twój mąż nie dba o zdrowie, może nie miał zerwanego więzadła, może zginać
        noge kucać, nie boli go?
        Ja miałem uszkodzone więzadła, przednie krzyżowe całkowicie zerwane było (już
        zrobione), złamanie kłykcia bocznego piszczeli, uszkodzone łąkotki, i jeszcze
        rekonstrukcja piszczelowego więzadła mnie czeka, nie mogę na te noge kucać ani
        do pełna jej zginać, charakter pracy: fizyczna stojąco - chodząca.
        Są takie przypadki które bezoperacyjnie leczyły kolana i różnie się to kończyło.
        • lucyna_n Re: piętno bezrobotnego, presja 19.06.10, 19:53
          Nie chcę się licytować kto ma gorzej ale mąż miał złamanie otwarte powyżej
          kolana, ma trwale sztywną nogę w kostce, nie ma wogóle mięśni podudzia, ścięgien
          (efekt zakażenia i źle wykonanej stymulacji mięśni i nerwów za pomocą
          elektrycznego badziewia), przeszczep naczyń i brak czucia aż do kolana co
          powoduje że ma częste urazy stopy i łatwo przechodzą w zakażenie bo nie czuje że
          ma np kamień w bucie i cały dzień z nim chodził. Z trudem niezbyt daleko może
          chodzić bez kul. Generalnie praca tylko i wyłącznie siedząca, no i w takiej pracuje.
    • wyjdeztego Re: piętno bezrobotnego, presja 19.06.10, 21:42
      pewnie zaraz sie obrazisz, bo prawde ci powiem prosto z mostu... ale i tak ci
      powiem, moze za jakis czas ci ona pomoze.
      wykrecasz sie od zycia kolanem, lucyna ma racje! jestes w domu, masz czas, masz
      dostep do netu... Uczyc sie mozesz? Przekwalifikowac z pracy stojacej na
      siedzaca mozesz? Pewnie, ze mozesz! I wiem, co mowie, bo ja w depresji na
      uczelnie chodzilam, czytalam po 100 raqzy te sama strone, uczylam sie po
      angielsku, co bylo duzo trudniejsze niz po polsku, ale jakims cudem skonczylam
      (depresja dalej jest), wiec sie da, jesli czujesz ze nie masz innego wyjscia, bo
      jak tego nie zrobisz, to kaput! Nie wiem, skad masz kase na oplaty... Ja musze
      sobie sama zarobic na wszystko, pomimo depresji, jak lunatyk, laze do tej pracy
      i zarabiam na rachunki, zeby jakos przetrwac, bo dzieki lekom wierze, ze kiedys
      wyjde z tej depresji i bedzie jeszcze moze po co zyc (czasem wierze, czasem nie).
      Wez sie za jakis kurs, przekwalifikuj sie i szukaj pracy siedzacej, ktora nie
      bedzie obciazala Twojej chorej nogi.
      Niestety, z Twojego wpisu wyglada to tak, jakbys jednak wykrecal sie ta noga od
      zycia, bo tak Ci chyba wygodniej. Sorry, ze tak prosto z mostu, ale tak to wyglada.
      • stellla_maris Re: piętno bezrobotnego, presja 22.06.10, 20:34
        Wyjdeztego, gratulacje i pozazdrościć takiej depresji.
        • wyjdeztego Re: piętno bezrobotnego, presja 23.06.10, 01:20
          stellla, ja wiem, ze nie jestem najgorszym depresyjnym przypadkiem, wiem, ze sa
          ludzie w duzo gorszej sytuacji od mojej, ale nie ma co ironizowac (bo tak to
          odebralam, co napisalas). Autor watku nie wylada na taki przypadek depresji,
          ktory to nie rusza sie z lozka i tylko snuje w półśnie samobojcze plany (a ja
          tak mialam, wiec chyba nie masz mi czego zazdroscic), wiec jesli pisze na forum,
          to znaczy, ze szuka, ze chce cos tam zmienic, chce zyc i to zycie jakos tam
          poprawic...
          Mam nadzieje, ze on znajdzie jakies dobre wyjscie dla siebie.
          • lucyna_n Re: piętno bezrobotnego, presja 23.06.10, 11:48
            On chce znaleźć usprawiedliwienie, i kogoś kto potwierdzi jego punkt widzenia.
        • czubata Re: piętno bezrobotnego, presja 05.07.10, 12:48
          stellla_maris napisała:

          > Wyjdeztego, gratulacje i pozazdrościć takiej depresji.

          To samo pomyślałam.Depresja prawie jak nie depresja.Widać ludzie nie końca zdają
          sobie sprawę co to jest depresja.
    • berta-live Re: piętno bezrobotnego, presja 19.06.10, 23:47
      A nie masz ty czasem depresji jakiejś. Nie sądzę, żeby kompletnie nic się nie
      dało w Twojej sytuacji zrobić. Tylko, że żeby coś zrobić to trzeba mieć energię,
      siłę i optymizm do działania a tych Ci chyba brakuje.

      Bo jak Ci tu wcześniej pisali, zawsze można się przekwalifikować, poszukać pracy
      gdzie nie trzeba chodzić ani stać. Można poprosić urząd pracy i opiekę społeczną
      o pomoc. Urzędy pracy finansują i dają skierowanie na przeróżne szkolenia.
      Praktycznie do wyboru do koloru. Są jeszcze organizacje pozarządowe zajmujące
      się aktywizacją zawodową. Można też skorzystać z porady doradcy zawodowego.
      Działają oni przy każdym urzędzie pracy. Tylko trzeba chcieć i mieć siłę do
      działania. Ale podejrzewam, że Ty to wszystko wiesz a Twój problem polega na
      tym, że popadłeś w marazm, który może być depresją. A skoro piszesz na tym forum
      to pewnie też podejrzewasz tą przypadłość u siebie. A jak tak to idź do
      psychiatry i zacznij się leczyć, bo Ci życie ucieka.
      • darekocur Re: piętno bezrobotnego, presja 20.06.10, 17:23
        Nie obrażam się, swoje wiem...
        to co mi tu piszecie przerabiałem w urzędzie pracy rejestrowałem się kilkanaście
        razy i wyrejestrowywałem zawsze sam znajdowałem prace, wiem jak tam wygląda
        doradztwo zawodowe...
        Urząd Pracy jest nieskuteczny w działaniu kilka lat temu chciałem iść na nauke
        języka angielskiego bo nie było mnie stać i nie doczekałem się.
        Głowy do studiowania nie mam z ledwością skończyłem szkołę średnią wieczorową
        nie chce zdawać matury ani studiować nie nadaje się do tego mam niemiłe
        doświadczenia ze szkoły średniej, kto mi da prace siedzącą.
        Żadne wykręcanie się od życia, mam szanse się wyleczyć i leczenie trwa, mam
        zamiar wrócić do poprzedniej pracy.
        Widzę że tutaj ludzie o pospolitym myśleniu, czy każdy musi się żenić i zakładać
        rodzine nawet gdy nie ma ku temu warunków, otóż nie.
        Nie każdy nadaje się do pracy siedzącej i nie dla każdego taka praca jest.
        I wiem co mówię bo miałem problemy z szukaniem jakiejkolwiek pracy, kto ma
        doświadczenie i kilkanaście razy prace zmieniał ten wie o czym mówie.
        • darekocur Re: piętno bezrobotnego, presja 20.06.10, 17:30
          i jedna riposta z mojej strony: jak szukam i nie znajduje i kończą mi się
          możliwości nie widzę opcji do wyboru to przestaje nie robie sraczki...
          Coś się trafi uderzam i znajduje.
          W polsce ludzie wiedzą jak działają urzędy kto ma doświadczenie nie trzeba
          tłumaczyć, człowiek jest zostawiony samemu sobie.
        • onemama Re: piętno bezrobotnego, presja 20.06.10, 18:31
          Hmmm, skomplikowany lub bardzo prosty przypadek z Ciebie. W sumie to chyba nie
          chce Ci się iść do pracy, a już na pewno nie możesz znaleźć takiej wymarzonej,
          prawda? I wiesz to doskonale bo masz te swoje makabryczne wyrzuty sumienia, to
          podłe samopoczucie, nie lubisz trochę sam siebie, co?
          • darekocur Re: piętno bezrobotnego, presja 20.06.10, 19:05
            to nie przypadek to problem i irytacja na twoją odpowiedż, widzę że znalazło się
            tu grono ludzi którzy wchodzą na część forum przeznaczoną nie dla nich żeby
            tylko dokopać...
            Marze o powrocie do pracy, to właśnie mnie irytuje gdy ktoś mi mówi że nie chce
            mi się pracować gdy mam leczenie nie zakończone albo gdy pracy nie mogłem
            znaleść wielokrotnie słyszałem ten tekst "tobie się nie chce pracować".
            Jak pracowałem na umowe zlecenie bez prawa do żadnych świadczeń słyszałem to
            samo "tobie się nie chce robić" jak robiłem po 12 i 15 godzin na dobe kilka lat
            temu "tobie się nie chce pracować, nie podoba się są inni na twoje miejsce".
            Dziwny przypadek z ciebie że takim "mięsem" rzucasz w stronę człowieka o którym
            nie wiesz nic.
            Wyrzutów sumienia żadnych no może jeden- :zamiast iść od razu na prywatną wizyte
            do specjalisty i umówić termin operacji to łaziłem do przychodni i żle
            zdiagnozowano uraz wszystko tak przeciągnęło się w czasie że straciłem prace i
            leczę się do teraz a mogłem do niej wrócić szybciej bez rozwiązywania umowy.
            • darekocur Re: piętno bezrobotnego, presja 20.06.10, 19:12
              jeszcze zapomniałbym dodać że jestem dwa miesiące po drugiej poważnej operacji
              kolana, rowerem nawet jeździć nie mogę, siedzę dłuższy czas ze zgiętą nogą i
              mnie z boku boli muszę pozycje zmieniać, dziwne żebym pchał się do pracy gdy nie
              jest to wskazane.
              • lucyna_n Re: piętno bezrobotnego, presja 20.06.10, 22:51
                no to siedź na rencie i ubolewaj nad kolanem póki Cię Zus nie uzdrowi, albo głód
                nie wypędzi z domu.
            • lucyna_n Re: piętno bezrobotnego, presja 20.06.10, 19:14
              Po co ktoś miałby Ci dokopywać? sam sobei dokopujesz najbardziej, bo w gruncie
              rzeczy wiesz że to wszystko to jednak nei wygląda tak jak powinno i że ta
              wymówka to tak naprawdę nei jest aż tak solidna.
              osoby zupełnie zdrowe też nei mogą czasem zaskoczyć w życiu, z pracą, ze
              związkiem itd. Tylko lepiej nie szukać winy ciągle w czynnikach obiektywnych
              tylko zastanowić się dobrze nad tym czy się czasem czegoś nie pokpiło,
              popracować nad sobą, zmierzyć się na serio z trudnościami a nie iść raz do
              yrzędu, nie pracy? a to do widzenia. Mieć trudności to żaden wtyd, ale wykręcać
              się bez końca tą czy inną przeszkodą, zwłaszcza gdy osoby w podobnej sytuacji
              jednak nei siedzą w domu to bez sensu. Nie uciekniesz przed sobą samym, a Ty
              dobrze wiesz że coś tu nei gra i to nie kwestia kolana, siła człowieka jest w
              jego psychice nie mięsniach, stawach i kościach, chyba że myślisz o powrocie do
              zawodu murarz-tynkarz, mechanik lub np tancerz.
              W polszcze nikt za rękę do roboty nie poprowadzi, każdy jest z tym sam jak ne ma
              tz pleców, trzeba powalczyć o siebie z samym sobą, przełknąć kilka gorzkich
              porażek. No i tyle. Założę się o co chcesz że nei zmienialeś kilkanaście razy
              pracy, bo w życiu byś takich rzeczy nie wypisywał.
            • onemama Re: piętno bezrobotnego, presja 21.06.10, 08:20
              Oj drażliwy jesteś. Nie umiesz czytać między słowami. A gdzie ja Ci tam
              dokopałam? Piszę że nie możesz znaleźć wymarzonej pracy i to Cię deprymuje. Z
              drugiej strony sam piszesz że Twoje kwalifikacje zmuszają Cię tylko do pracy
              fizycznej czy tam stojąco chodzącej. Nie chcesz, nie umiesz podnieść swoich
              kwalifikacji i wpadasz w błędne koło.
        • berta-live Re: piętno bezrobotnego, presja 20.06.10, 21:25
          A wiesz, ze takie gadki w stylu, nic się nie da zrobić, cały świat sprzysiągł
          się przeciwko mnie, ludzie mnie nie rozumieją, nikt nie ma takich problemów jak
          ja, itp, są typowe dla depresji? Idź do psychiatry, pozażywaj z pół roku
          przepisane leki i dopiero wtedy zastanów się co zrobić ze swoim życiem i czy
          naprawdę nic się nie da.

          A praca siedząca wcale nie oznacza pracy umysłowej. Np większość rzemieślników
          siedzi podczas wykonywania swojej pracy.
          • pyciunia Re: piętno bezrobotnego, presja 23.06.10, 15:57
            Strasznie dziwne to forum..Dokopuje się ludziom zamiast ich wspierać..Ludzie
            przecież przechodzą różne okresy w życiu,czasem chcieliby się wyżalić i
            ponarzekać,dlaczego od razu atakujecie? Nie możecie się wstrzymać od głosu
            zamiast być tak okrutnymi?To forum depresja a nie dokop komuś :/ kocur wysłałam
            Ci wiadomość.
            • darekocur Re: piętno bezrobotnego, presja 23.06.10, 16:52
              hmmm..
              Feministki czy kobiety nie zaspokojone przez swoich mężów?
              Nie wiem jak grochem o ścianę ciężko wytłumaczyć, nie uciekam od życia, mam
              przed sobą leczenie i muszę wybrać zakończyć to i zrobić możliwie jak najlepiej
              się da.
              To że kawalerem jestem sprawa osobista, nie stać mnie i nie znalazłem
              odpowiedniej osoby, ba nawet nie szukam, nie zależy mi na tym bo warunków nie
              mam, nie umiem się łokciami rozpychać jak inni.
              Tak tak kilkanaście razy prace zmieniałem łącznie z praktykami, doświadczyłem
              nie raz takiego czegoś jak mobbing.
              • onemama Re: piętno bezrobotnego, presja 23.06.10, 18:58
                Hmmm sam masz pretensje że Ci się"dokopuje" a sam wyzywasz od "feministek i
                niezaspokojonych przez męża".
                Czy Ty I Twoja przedmówczyni uważacie że chorego na depresję należy tylko
                głaskać i pocieszać? Użalać się nad nim? Płakać razem z nim? No to by na pewno
                nie pomogło. Należy takiemu nie mówić "weź się garść" tylko pomóc mu "wziąć
                du.pę w troki" i ruszyć do leczenia, do ponownego życia.
                Czy uważacie że nas tu tylko głaskano? Ile razy ja zostałam wyzwana od głupich,
                ile razy mnie skrytykowano, ale to były kubeczki zimnej wody (no może filiżanki)
                które uświadamiały mi jak głęboko zasiedziałam się z tym swoim nieszczęściu
                wewnętrznym i pokazywały świat ze strony realnej, a nie przez pryzmat mnie i
                mojej choroby.
                Nie twierdzę że jestem wyleczona i mam prawo się mądrzyć, podaję tylko moje
                subiektywne spostrzeżenia na temat forum i forumowiczów.
                PS Co do partnerki czy tam żony się nie przyczepiam, 28 lat to jeszcze wczesny
                wiek:)
                • darekocur Re: piętno bezrobotnego, presja 24.06.10, 12:02
                  hmm nie wyzywam to spostrzeżenie być może się mylę...
                  Nie oczekuję że będzie mnie ktoś głaskał -wypaczone rozumowanie, mam prawo
                  narzekać jak każdy- wolność słowa nikogo nie obrażam w ten sposób, nie raz
                  dostałem "kopa" w życiu a młodziak jeszcze jestem i za dużo jak na swój wiek
                  doświadczyłem.
                  Upokorzenia...
                  Ale widzę że tu nic nie wskuram, odporność na dialog zauważam po drugiej stronie
                  i tendencje prowokowania do kłótni.
                  Jest ktoś na tym forum kto bez rzucania mięsem w kogoś potrafi się podzielić
                  zdaniem, doświadczeniami z życia, nie pyskować, dobrze doradzić i być
                  wyrozumiałym/wyrozumiałą?
                  • ichnia Re: piętno bezrobotnego, presja 24.06.10, 12:13
                    darekocur napisał:
                    > Jest ktoś na tym forum kto bez rzucania mięsem w kogoś potrafi się podzielić
                    > zdaniem, doświadczeniami z życia, nie pyskować, dobrze doradzić

                    Są sytuacje, że nie ma żadnej dobrej rady na nie...
                  • onemama Re: piętno bezrobotnego, presja 24.06.10, 12:45
                    Grochem w ścianę :( Powiedz autorze czego oczekujesz, bo ja już nie wiem -
                    głaskania nie, realizmu nie, to co? I dodaję nie jest to atak, ani ironia, tylko
                    normalna dyskusja.
                    • darekocur Re: piętno bezrobotnego, presja 24.06.10, 14:41
                      Tak więc oczekuję że opuścicie tą część forum ten temat żeby nie dolewać do ognia...
                      I nie dawajcie swoich "rad" lepiej bo nic dobrego z tego nie wynika.
                      Skąd w was tyle jadu.
                      • lucyna_n Re: piętno bezrobotnego, presja 24.06.10, 16:34
                        skąd w tobie tyle agresji?
                        • darekocur Re: piętno bezrobotnego, presja 24.06.10, 19:09
                          właśnie wyjęłaś mi to z ust skąd w was tyle agresji, czemu tak pyskujecie?
                          Lepiej nie piszcie już tu nic wy dwie, niech ktoś nie złośliwy pisze.
                          • onemama Re: piętno bezrobotnego, presja 25.06.10, 07:24
                            Do ja niby ta druga złośliwa? Jeśli tak to przykro mi że tak zostały odebrane
                            moje słowa. Cóż mi też dokopałeś właśnie.
                            • lucyna_n Re: piętno bezrobotnego, presja 25.06.10, 10:49
                              Skrzywdzone kiciątko a rzuca się z pazurami:)
            • berta-live Re: piętno bezrobotnego, presja 24.06.10, 22:21
              Większość tu obecnych sama ma problemy i musi znosić w realu dokopywanie i
              poniżanie. Więc jak nadarzy się okazja, choćby wirtualna, żeby znaleźć się po
              drugiej stronie barykady, to czasem trudno się powstrzymać.

              Dopisałaś się pod moim postem, nie wiem czy przez przypadek czy celowo. Może mój
              post też zabrzmiał trochę jak dokopywanie, ale nie taki był jego cel. Chciałam
              pokazać autorowi wątku, że jego problemem nie jest jakaś realna zła sytuacja np
              gospodarczo-społeczna kraju, która uniemożliwia mu znalezienie pracy i stanięcie
              na nogach. Jego problem jest w jego głowie i najprawdopodobniej jest spowodowany
              depresją a to jest uleczalne. I najczęściej już po około 2mies leczenia mozna
              zauważyc poprawę, więc warto spróbować.
              • darekocur Re: piętno bezrobotnego, presja 28.06.10, 16:30
                gdybym nie leczył się z depresji to nie pisałbym na tym forum, problem jest i w
                głowie i sytuacja społeczno - gospodarcza, nikt mi nie powie że w polsce jest
                łatwo znaleść prace teraz nawet o tym nie myślę bo mam leczenie i wybieram albo
                leczyć się albo pracować z niesprawną nogą nie ide do pracy a wrócić mam zamiar
                do firmy w której pracowałem fizycznie innego stanowiska dla mnie nie ma, nie
                jestem op studiach, il razy to tłumaczyć, ciężka artyleria...
                I depresja na pewno z pustego sie nie bierze właśnie doświadczanie życia w
                polskich realiach prowadzi do depresji.
                Co się dzieje z człowiekiem który próbuje za wszelką cenę do czegoś dojść
                "wszystko albo nic" co się dzieje gdy musi prace mieć a nie może jej znaleść
                (mam na myśli sytuacje sprzed kilku lat nie teraz) frustracja i to się rozwija,
                pogłębia.
                Już nie wspomne formach zatrudnienia jakie w polsce się oferuje 1/2 etatu 1/4
                etatu wszystko aby nie dać pełnego aby nie płacić za człowieka składek i te
                śmieszne pieniądze.
                Dla mnie to oczywiście nie powód żeby nie iść do pracy robiłem za bardzo
                śmieszne pieniądze i bez żadnych świadczeń, teraz nie pcham się do pracy mam nie
                zakończone leczenie, po 3 miesiącach od wypadku do pracy usilnie próbowałem
                wrócić (nie wiedziałem jednak jak bardzo grożny mam uraz) i po niedługim czasie
                wyszło.
                Dziwne żeby sytuacja społeczno - gospodarcza polski cieszyła tym bardziej że
                trzeba czekać tyle na operacje, półprywatnie się leczyć albo prywatnie, wydawać
                majątek na leczenie, gdyby wypadek był z mojej winy nie wiem kto by mi za to
                zwracał pieniądze.
                polska kraj prymitywny, wystarczy spojrzeć na polityków tak się pożerają o
                koryto żeby się zabezpieczyć na przyszłość wiedzą co ich czeka gdy "spadną ze
                stołka" to co nas to szukanie, marne leczenie, śmieszne pieniądze..



    • tadzionalepa Re: piętno bezrobotnego, presja 05.07.10, 20:23
      daj sobie spokoj z takim kolezka, odbij mu ta zone albo siostre jak ma, to zobaczysz jak sie zdziwi ;)
Pełna wersja