nie potrafię wrócić...

24.06.10, 18:28
Nie potrafię, nie chce mi się już... nic mi się nie chce... właściwie jeszcze próbuję ale z przekonaniem, że i tym razem nic nie wyjdzie... bo tyle czasu nie wychodziło, nie wyszło nic(!)

Nauczyłam się żyć w kłamstwie, udawać, że wszystko jest w porządku, że sobie radzę ze wszystkim,
a tak naprawdę nie potrafię wyjść z sytuacji, w której tkwię... nie widzę tego wyjścia i nie dojrzę go, to wiem... wiem, że sama się nie odnajdę, a nie umiem przestać udawać, że jest w porządku, nie umiem prosićo pomoc, nie umiem mówić o problemach, nie umiem rozmawiać...

Nie wyobrażam już sobie nawet powrotu... do życia, do pracy, do ludzi... potrafię tylko na chwilę, na dłużej już nie...

Nie nadaję się do tego wszystkiego, do życia w tym świecie, bo nie potrafię w nim funkcjonować jak inni...

Wiem doskonale, że zamiast się poddawać należy próbować, szukac szansy... ale już zwyczajnie nie potrafię... nawet tego nie potrafię..

/nie chcę klepania po pleckach, nie chcę wysyłania do specjalisty... właściwie nie wiem czego chcę... niczego chyba... bo nie mając możliwości wygadania się znowu próbuję się wypisać... trafiło na to miejsce, bo nie chcę „marudzić tam gdzie mnie znają z literek marudzących...
tylko wypisanie.../
    • lucyna_n Re: nie potrafię wrócić... 24.06.10, 18:51
      no, bo tak się w depresji właśnie człowiek czuje, ch...owo
      • ichnia Re: nie potrafię wrócić... 25.06.10, 08:32
        lucyna_n napisała:

        > no, bo tak się w depresji właśnie człowiek czuje, ch...owo

        O tak, prawda.
    • tlenoterapia Re: nie potrafię wrócić... 24.06.10, 21:48

      Tak sie faktycznie tylko w depresji czuje -gada - zaloze sie
      ,ze nie rozumiesz ,ze to choroba cos
      oddzielnego od ciebie tak powoduje ,ze sie zamotalas w zyciu i w takich
      przekonaniach.

      W rzeczywistosci jest tak ,ze jak bys miala podwyzszony nastroj nie przejmowala
      bys sie ,ze cos nie wychodzi.Cieszyła byś sie z zycia .

      Udawanie ,ze wszystko jest w pozo. to taki manewr ,żeby niczego nie zmienic w
      zyciu i tkwic we wlasnej bezradnosci.

      Nie wierzysz ,ze ktos moglby ci pomoc wiec wmawiasz sobie ze nie umiesz o
      problemach rozmawiac .

      Tylko potrzeba wypowiedzenia bólu az w tobie kipi.

      Niewyobrazasz sobie powrotu do swiata ,ale w tym wlasnym swiecie raczej nie
      jest fajnie wiec taka ucieczka nie jest dobrym rozwiazaniem.

      Dalsze tamowanie wlasnego zycia pogorszy sytuacje ,daj sobie prawo do szukania
      pomocy i mowienia co jest dla ciebie problemem.















    • mskaiq Re: nie potrafię wrócić... 25.06.10, 11:40
      Mysle ze znasz rozwiazanie i mozesz przestac klamac. To bardzo
      nieprzyjemne zaczac mowic prade, caly wizerunek ktory sie
      budowalo znika.
      Mozesz ten wizerunek odbudowac, bedzie o wiele lepszy, beedziesz
      z niego dumna.
      Wedlug mnie przestac klamac to przestac sie bac i wstydzic samej
      siebie.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • a.g.l.a.j.a.a.a Re: nie potrafię wrócić... 25.06.10, 14:08
        To nie jest kłamanie, to tylko udawanie, ze jest w porządku przed
        innymi... udawanie dlatego, że mówić o tym, że nie jest dobrze nie potrafię... i
        unikam tego, unikam słów, jeżeli ich unikam nie kłamię...
        Wystarczą błahe teksty bez głębszego wchodzenia w istotę tego co się dzieje
        naprawdę... jest dobrze, daję sobie radę, zawsze spadam na cztery łapy, zawsze
        sobie radzę, dzięki niczego nie potrzebuję, nie mam czasu na rozmowę, spieszę
        się... tylko tyle, aż tyle..
        • tlenoterapia Re: nie potrafię wrócić... 25.06.10, 18:47
          A.g.l.j.a.a.a
          Zdaje sie ze masz problem z bliskoscia i zaufaniem ,bywa jesli nie ma sie
          osoby z ktora mozna miec szczery gleboki kontakt-osoby ,ktorej mozna ufac to
          faktycznie nie ma o czym mowic tylko ble ble ble.

          Tlumisz wszystko ,przydało by sie zrozumiec czemu .
          • a.g.l.a.j.a.a.a Re: nie potrafię wrócić... 25.06.10, 19:39
            Jesteś psychologiem czy wrażliwą osobą z depresją(?)
            Nie do końca tak, nawet jeżeli wiem, że mogę komuś zaufać, zazwyczaj i tak nie
            potrafię rozmawiać... coś we mnie krzyczy bo strasznie tego potrzebuję, ale nie
            umiem...
    • kornny Re: nie potrafię wrócić... 25.06.10, 14:27
      ...jakbyś mi w duszy siedziała...jeszcze parę lat temu nie sądziłam, ze można
      się tak czuć...a teraz nie potrafię sobie wyobrazić, ze można się czuć inaczej...
      • a.g.l.a.j.a.a.a Re: nie potrafię wrócić... 25.06.10, 19:40
        nooo właśnie... nie wyobrażam sobie, że miałoby być inaczej... tak jak kiedyś...
        nie widzę tego i czuję, że nie umiałabym wrócić do takiego zwyczajnego życia...
    • finibilo Re: nie potrafię wrócić... 25.06.10, 21:37
      a.g.l.a.j.a.a.a napisała:

      > Nie wyobrażam już sobie nawet powrotu... do życia, do pracy, do
      > ludzi... potrafię tylko na chwilę, na dłużej już nie...

      Do ludzi chyba jednak będziesz musiała wrócić, bo w tym świecie sam
      człowiek jest niczym, liczy się gra zespołowa, a innego świata nie
      ma. Niestety...
      • a.g.l.a.j.a.a.a Re: nie potrafię wrócić... 26.06.10, 17:54
        Gra zespołowa tylko ma znaczenie(?) nooo sooo Ty nie powiesz...
        I innego świata nie ma(?)
        A wieczni indywidualiści którzy nie identyfikują się z grupą to tylko do lasu,
        nieee(?) do samotni... to też świat, pozornie ten sam, ale nie taki sam...
        • lucyna_n Re: nie potrafię wrócić... 26.06.10, 20:55
          Jak się dostanie duży spadek to sobie człowiek może zostać indywidualistą, jak
          nie ma kasy to zostaje biednym nieprzystosowanym świrem.
    • mskaiq Re: nie potrafię wrócić... 26.06.10, 09:19
      Mysle ze wiele problemow zepchnelas w nieswiadomosc, wyparlas je.
      One nie sa rozwiazane, ale udajesz ze ich nie ma, tyle ze one sa
      i nieustannie daja o sobie znac.
      Moze warto pojsc do psychoterapeuty, wyciagnac to wszystko co
      Cie meczy, pozbyc sie emocji kltore siedza gleboko.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • a.g.l.a.j.a.a.a Re: nie potrafię wrócić... 26.06.10, 17:57
        Jeżeli nie potrafię rozmawiać z ludźmi to z psychoterapeutą będę umiała(?)
        spłynie na mnie jakaś łaska i się otworzę(?) wątpię...

        Jak to właściwie jest z Wami... wybraliście się do psychoterapeuty w momencie, w
        którym zabrakło w Waszym życiu ludzi, z którymi moglibyście porozmawiać...
        nastał dzień, w którym ryczenie do ścian, drzew.. przestało przynosić
        ukojenie... a pragnienie wypowiedzenia bólu rozbiło się o pustkę wokół i
        samotność(?) czy byli ludzie a nie umieliście z nimi rozmawiać(?)
        • lucyna_n Re: nie potrafię wrócić... 26.06.10, 20:57
          nastał dzień że czynność wdech wydech przestała być automatyczna i wtedy ledwo
          się człowiek mógł doczekać porannego otwarcia gabinetu psychiatry, oraz apteki.
          Z bezsensem życia i brakiem interlokutorów można spokojnie bujać się do śmierci
          ze starości.
          • ichnia Re: nie potrafię wrócić... 26.06.10, 21:18
            lucyna_n napisała:
            > Z bezsensem życia i brakiem interlokutorów można spokojnie bujać się do śmierci
            > ze starości.

            Nastaje moment, że człowiek odkrywa tę okrutną prawdę.
            • lucyna_n Re: nie potrafię wrócić... 27.06.10, 00:21
              Odkrycie tej prawdy sprawia że spływa na człowieka błogi spokój.
              • ichnia Re: nie potrafię wrócić... 28.06.10, 19:33
                lucyna_n napisała:

                > Odkrycie tej prawdy sprawia że spływa na człowieka błogi spokój.

                I tu masz w sumie rację ;)
        • tlenoterapia Re: nie potrafię wrócić... 27.06.10, 03:19
          > Jeżeli nie potrafię rozmawiać z ludźmi to z psychoterapeutą będę umiała(?)
          > spłynie na mnie jakaś łaska i się otworzę(?) wątpię...

          Sluchaj jak nic nie chcesz zrobic ze swoim zablokowaniem-otamowaniem
          emojonalnym to faktycznie tylko mozesz czekac na przypadek ,ze kogos spotkasz
          kto cie chwyci za klapy i potrząsajac bedzie blagal bys mowila co czujesz co
          ci slina na jezyk przyniesie az nastapi łaska i sie odblokujesz.

          Takie doswiadczenia tez ucza ale psychoterapeuta jak nie jeden to drugi jest
          od tego zeby pomóc dotrzec do zrodel problemu ,zobaczyc go w innym swietle.
          Psychoterapeuci(po za psychodynamicznymi) zwykle maja swoje metody na to zeby
          otwierac milczkow.

          Chcesz cos ukryc przed ,ludzmi ? psychoterapeuta ?

          Nikt z nas nie wie o co chodzi ,ze uwazasz, ze sie malo odzywasz i ze jest Ci z
          tym zle
          nikt nie wie co sie dzieje z toba jakie odczuwasz emocje gody sie przed kims
          otwierasz i czemu to jest takie straszne czy niemozliwe.

          Co ci szkodzi zapytac o to psychoterapeute? W koncu w uslugach dla ludnisci
          pracują;)

          Ja sie sporo dowiedzialam czemu jestem intromilczkiem .Batmanem- nie mowiacym o
          uczuciach i o tym co boli.




          • lucyna_n Re: nie potrafię wrócić... 27.06.10, 11:57
            żeby było śmieszniej milczek i gaduła wydaja się być dwoma biegunami tego samego
            może nie problemu ale cechy człowieka. Raz odblokowany milczek potrafi zgadać na
            śmierć i buzia mu się nei zamyka.
            • tlenoterapia Re: nie potrafię wrócić... 28.06.10, 10:50
              Juz nazwali fachowo takich ,to ambiwertyk tak ma .

              Ale takich ekstrawertyków co milcza w meczarnich u cioci na imieninach przy
              ciastku i herbacie nienazwali...

              pl.wikipedia.org/wiki/Ambiwersja

              • ichnia Re: nie potrafię wrócić... 28.06.10, 11:08
                tlenoterapia napisała:

                > Juz nazwali fachowo takich ,to ambiwertyk tak ma .

                O, to ja tak miałam. A teraz w introwersję mi się zmieniło. Mega.
                • tlenoterapia Re: nie potrafię wrócić... 29.06.10, 01:13
                  Takie to smieszne co tu pisze w wikipedi

                  pl.wikipedia.org/wiki/Ekstrawersja
                  pl.wikipedia.org/wiki/Introwersja
                  albo ja mam manie i mnie smieszy.

                  Z tego wynika ,ze jak masz atak introwersji to nie lubisz o pogodzie rozmawiac i
                  nie wyrazasz uczuc wyrazem twarzy...ale za to zanim cos powiesz to pomyslisz.
                  I na bank nerwica ekstrawertycy -histerycy ,introwertycy-psychastenicy.

                  Ambiwertyka wymyslono bo tak jak Lucy. skapneli sie ze to nie mozliwe zeby byc
                  takim albo takim i nic po srodku.
                  Chyba o ambiwertykach nie mowi sie bo albo nie dostaja nerwiczek,albo jeszcze
                  nie wymyslono jak ma sie ich nerwiczka nazywac.Jak wymysla to beda glosni i
                  leczeni.
              • lucyna_n Re: nie potrafię wrócić... 28.06.10, 15:08
                no widzisz jaka jestem bystra, sama sobie ambiwertyka zaobserwowałam:P
                tylko nazwy ładnej nie wymyśliłam.
    • mskaiq Re: nie potrafię wrócić... 27.06.10, 03:02
      Jesli popatrzysz na prace terapeuty analitycznego to uklada sie
      ona w pewien schemat myslowy.
      Kiedy powiesz mu ze nienawidzisz swojej matki to odpowie ze ja
      podswiadomnie kochasz. Jesli powiesz ze nie lubisz rozmawiac z
      ludzmi to powie ze podswiadomnie kochasz rozmawiac z ludzmi.
      Ogolnie jesli powiesz mu tak to odpowie nie.
      Dzieje sie tak bo zwykle czlowiek jest swiadomy tylko jwednego
      bieguna przeciwienstw. Drugi biegum jest nieswiadomy, zepchniety do
      cienia, do podswiadomosci. Cala terapia polega na uswiadomioeniu
      sobie obu biegunow i pogodzenia ich ze soba.
      W Twojej swiadomosci dominuje przekonnie ze nie potrafisz rozmawiac
      z ludzmi, a drugi biegun tzn ze potrafisz rozmawiac wypchnelas do
      nieswiadomosci.
      Mysle ze psychoterapeuta powinien pomoc Ci rozwiazac ten problem.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • jael53 Re: nie potrafię wrócić... 04.07.10, 15:06
        Ciekawa byłaby reakcja psychoterapeuty na zeznanie: wiem, że kocham moją matkę i
        że oznacza to, że jej podświadomie nienawidzę; Koszmarnie mnie męczą rozmowy z
        ludźmi i zdaję sobie sprawę, że podświadomie tęsknię za tymi rozmowami;
        najbardziej mnie wpiekla "bicie piany" i nieustająca "hermeneutyka poejrzeń"
        (ględzenie o tym ,co kto - jakoby - chciał powiedzieć), więc znaczy to, że
        najbardziej pragnę uczestniczyć w takich rozhoworach... itd. Też by odwrócił?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja