ann9
16.03.04, 23:36
Chcialam podzielic sie swoimi wrazeniami z wizyty u psychologa M.Borowca we
wspomnianym troche wyzej osrodku Arche w Krakowie. Trafilam do niego w dosc
kiepskim
okresie mojego zycia, szukalam jakiejs pomocy, mialam powazne problemy ze
soba,
stany lekowe i ogolnie b.zle sie czulam. Chcialam, zeby ktos mi pomogl, bylam
zdecydowana na jakas terapie, gdyby okazala sie potrzebna. Tymczasem
uslyszalam
od niego, ze slusznie sie martwie i ze to normalne w mojej sytuacji. Prawie
sie
nie odzywal, pytal tylko czwego oczekuje, gdy powiedzialam, ze jakiejs pomocy
prawie ze wzruszyl ramionami. Wlasciwie to moglabym siedziec tam na jego
miejscu i zadawac te same pytania - bylo to tak schematyczne, az komiczne.
Wyszlam od niego bardzo zdolowana i bez zadnych perspektyw i rad, co robic
dalej.
Wiem, ze rola psychologa nie jest moze glaskanie po glowce, ale ten cyrk jaki
odstawil to byla przesada.
Niedlugo potem wybralam sie na Lenartowicza, spotkalam z kompetentnym i
zyczliwym psychiatra,przeprowadzil szczegolowy wywiad, rozpoznal u mnie
nerwice, zasugerowal, co robic dalej. Nie mowil, ze slusznie sie martwie.
Kolosalna roznica.
Zrazilam sie do wszelkiej masci psychologow i teraz jesli bedzie taka
potrzeba, od razu zwroce sie do specjalisty z prawdziwego zdarzenia.
Jestem ciekawa, jakie byly Wasze doswiadczenia z psychologami, czy komus to
cos tak naprawde dalo, czy wszyscy oni sa tacy bierni?
Pozdrawiam serdecznie
Ania