Wewnętrzne zimno gówna.

09.09.10, 10:39
Właściwie to nawet nie mam sił ani motywacji, aby pisać. Z ledwością znalazłem to forum, nie chciało mi się logować, bo to zbyt skomplikowane, czasochłonne i i tak bez sensu. Jestem gównem. Każdego poranka myślę tylko o tym, żeby przyłożyć sobie pistolet do głowy i nie kontynuować dnia, który znów spędzę w samotnosci, całkowicie wegetując w totalnej dekoncentracji albo wśród ludzi. Nienawidzę ludzi, ponieważ są źli, nieszczerzy, interesowni. Człowiek jest tylko drapieżnym zwierzęciem, niczym więcej. Straszliwie kocham swoją dziewczynę, niemniej czuję się przy Niej jak totalne gó.... Nadrabiam dobrą miną, aby zamaskować, że jestem nieudacznym ścierwem, z którym i tak za niedługo zerwie, bo mam 28 lat, stare buty i jedną parę spodni. Jestem gównem i nie mogę zdziałać nic, bo nie mam nawet na bilet autobusowy. Ukończyłem filozofię z wszelkimi kursami pedagogicznymi i nie mam pracy od 3 lat, bo Polska jest kloaką ze śmierdzącymi, gnijącymi staruchami uczepionymi swoich nauczycielskich stołków (praca będzie za ...20 lat?), a matołom wpie... się w łeb Jezusa Chrystusa, aby absolutnie nie słyszeli o Arystotelesie, bo to pogaństwo. Miewałem prace dorywcze, gdzie czułem się jak pomiatane gó..., reszta prac to jakieś fikcje, piramidy finansowe, w ch... deklaracji i gó... z tego. Nie potrafię się na niczym skoncentrować. Nie chce mi się mówić ani pisać. Nie chce mi się rozsyłać CV do gó...anych firemek ze ścierwem za sterami, z wieprzami na pokładzie i z klientami, na których widok chce się rzygać. Co mam, ku..., siedzieć za biurkiem o głodzie i sprzedawać kafelki i kible, czy bogatym wieprzom lać paliwo do baku? I tak z resztą nie ma takiej pracy w moim mieście... Nienawidzę siebie i swojego życia. Nienawidzę swojej twarzy. Nie mam sił tego pisać. Czasem, kiedy wypiję kawę, czuję się jak pan wszechświata. Jest mi dobrze, jestem w stanie euforii. Później przychodzi wieczór, a ja czuję się jak kawałek gówna. Najlepiej byłoby, gdybym położył swój łeb pod prasą. Jestem gównem i mam w głowie gó...aną papkę. Jestem tchórzem, ponieważ nie potrafię się zabić. Nie wierzę w jakiekolwiek uczucia mojej dziewczyny do mnie, po prostu nie wiem, co można poczuć do takiego gówna. Takie jest życie - raz euforia, raz dno. Nie wierzę, że jest to depresja dwubiegunowa. Takim bezwartościowym gównem jest po prostu życie, a porad psychologicznych poszukują tylko ku..., które pozwalają innym grzebać w mózgu tak, aby otępić się na tyle, aby bezboleśnie funkcjonować wśród pozostałego otępiałego gówna. Właściwie to nie wiem, po co tutaj piszę, skoro i tak gó... z tego będzie, a ja popełnię w krótce samobójstwo... 28 zmarnowanych lat, po co w ogóle starzy mnie robili...
    • babetschka Re: Wewnętrzne zimno gówna. 10.09.10, 08:40
      faktycznie ciężko ustosunkować się do tego nafaszerowanego g..... jak rodzynkami, intelektualnego wywodu o miałkości egzystencji jednostki.......


      skoro człowiek siada i czyta w zasadzie o sobie.....

      będziesz tak straszył siebie i świat tym samobójstwem do późnej starości.....poznaje ten typ...
      jest potencjał chłopie i ty o tym wiesz...mimo że usilnie zaprzeczasz......
    • annarchia Re: Wewnętrzne zimno gówna. 10.09.10, 12:56
      ahasverus01 napisał:

      > Właściwie to nawet nie mam sił ani motywacji, aby pisać.

      Etam! Piszesz, więc motywację i siły MASZ.

      > to forum, nie chciało mi się logować, bo to zbyt skomplikowane, czasochłonne i
      > i tak bez sensu.

      A jednak to zrobiłeś.

      > Nienawidzę ludzi, ponieważ są źli, nieszczerzy, interesowni.

      Masz zaburzony ogląd na rzeczywistość. Ludzie są RÓŻNI.

      > Człowiek jest tylko drapieżn
      > ym zwierzęciem, niczym więcej.

      Przesadzasz i mylisz się grubo. Człowieka różni od zwierzęcia drapieżnego bardzo wiele. Nie od parady wyodrębniono osobno gatunek homo sapiens od carnivora. Chociażby to, że w człowieku jest taki potencjał, aby swoje popędy poddać kontroli, świadomie decydować, czy nim ulec. Resztę różnic poszukaj sobie sam. Nie pracujesz, więc masz sporo czasu na refleksje.

      > Straszliwie kocham swoją dziewczynę

      Przecież dopiero co napisałeś, że nienawidzisz ludzi. Ona człowiekiem nie jest?


      > uję się przy Niej jak totalne gó.... Nadrabiam dobrą miną, aby zamaskować, że j
      > estem nieudacznym ścierwem, z którym i tak za niedługo zerwie, bo mam 28 lat, s
      > tare buty i jedną parę spodni

      A jak masz mieć nowe buty i spodnie, skoro brzydzisz się pracą? Coś za coś, nie marudź.
      Plus: oceniasz wartość człowieka po tym, ile ma pieniędzy i w co się ubiera..
      Przy takim podejściu Twoje samopoczucie mnie nie dziwi.

      > znymi i nie mam pracy od 3 lat, bo Polska jest kloaką ze śmierdzącymi, gnijącym
      > i staruchami, (...) a matołom wpie... się w łeb Jezusa Chrystusa

      Człowieku, ile w Tobie pogardy dla ludzi! Wygląda na to, że tak naprawdę to nie siebie uważasz za "gó..." tylko innych ludzi, tych "śmierdzących, gnijących staruchów i matołów", a sam się WYWYŻSZASZ. Tak to wygląda między słowami. Co to nie ty! Gdzie takiemu filozofowi, jak Ty, do tych "staruchów i matołów"...

      > Nie chce mi
      > się mówić ani pisać. Nie chce mi się rozsyłać CV do gó...anych firemek ze ście
      > rwem za sterami

      Wygląda na to, że masz tak wygórowanie mniemanie o sobie, że żadna praca "nie będzie" godna Ciebie. Być może praca dla Ciebie generalnie jest poniżająca i wolisz nie mieć na bilet autobusowy czy nowe spodnie, aby "zniżyć się" do objęcia posady, która chociażby to Ci gwarantowała...

      > z wieprzami na pokładzie i z klientami, na których widok chce
      > się rzygać

      Niezły sobie obciach robisz opinią o innych...


      > Co mam, ku..., siedzieć za biurkiem o głodzie i sprzedawać kafelki
      > i kible

      Zdecydowanie lepszą opcją jest nierobienie nic, patrzenie na innych pracujących z góry i z pogardą, łażenie w starych spodniach i butach oraz myślenie o strzeleniu sobie w łeb. A ta ostatnia opcja być może niedługo Ci pozostanie, bo żyć za coś trzeba, a Ty na pracujących patrzysz z góry... Być może to samobójstwo to będzie takie ostatnie "fuck off!" w stronę tych "wieprzów i ścierwa", Twój bunt przeciwko światu, w którym trzeba zarabiać na egzystencję, A Ty wolisz się zabić niż się na to zdobyć...

      > Nie mam sił tego pisać.

      Przecież piszesz. Do tego całkiem długiego posta napisałeś.

      > Czasem, kiedy wypiję kawę, czuję się jak pan wsze
      > chświata. Jest mi dobrze, jestem w stanie euforii. Później przychodzi wieczór,
      > a ja czuję się jak kawałek gówna.

      Logiczne. Najpierw pozwalasz sobie na wielką iluzję, że jesteś lepszy i bardziej wyjątkowy od innych, ponad nimi, podniecasz się tą iluzją, a potem, być może nieświadomie, przychodzi taka refleksja, że wcale nie jesteś lepszy i ponad wszystkim, że Ciebie tak samo jak innych, na równi, dotyczy np. problem zarabiania na życie. Dodatkowo w tej kwestii w porównaniu do innych wychodzisz obecnie na minus. Spadasz z poczucia (nieuzasadnionej) wyższości nad innymi, więc logiczne, że poczucie wartości wali na łeb i na szyję. Zburzenie iluzji tak się kończy... wielkim rozczarowaniem i dołem...

      > Jestem tchórzem, ponieważ
      > nie potrafię się zabić.

      Wygląda na to, że przede wszystkim Ty nie potrafisz żyć. Aby sobie z tym faktem poradzić, wysuwasz mnóstwo argumentów za tym, że życie jest bezwartościowe, a ludzie beznadziejni. Wtedy ten fakt trochę mniej boli.

      > Takim bezwartościowym gównem jest po prostu życie

      Wiem, że może trudno Ci to będziesz przeboleć, ale Twój pogląd na życie jest tylko i wyłącznie jednym z miliardów równolegle subiektywnych poglądów. Ten pogląd dotyczy tylko Twojego własnego życia. Opinii o życiu jest prawie tyle, ilu ludzi. Poza tym wygląda na to, że jesteś zaburzony, więc ta opinia jest po części wynikiem zniekształceń poznawczych.

      > a porad psychologicznych poszukują tylko
      > ku...

      Nie jestem ku..ą, a korzystam z pomocy specjalisty. Więc obalam jedne z Twoich chorych wniosków. Ciekawe, do czego Ci służy obrażanie ludzi? Niech zgadnę...zaniżając wartość innych możesz sobie trochę poradzić z własnym boleśnie niskim poczuciem wartości, wypadając "lepiej" na ich tle? tyle, że to znowu iluzja, cholera...

      > które pozwalają innym grzebać w mózgu tak, aby otępić się na tyle, aby
      > bezboleśnie funkcjonować wśród pozostałego otępiałego gówna.

      Bezboleśnie funkcjonują i czują się tacy ludzie, którzy mają adekwatne poczucie wartości, bezpieczeństwa, stosują bardziej dojrzałe i adekwatne mechanizmy psychiczne, a ich patrzenie na rzeczywistość jest bliższe prawdzie. Są wśród nich i tacy, którzy mają duże IQ (w tym większe od Twojego), spory poziom refleksyjności nad sobą i życiem (głębszy od Twojego). Istnieją ludzie, których życie nie boli i jawi się jako cenne i wartościowe, a przy okazji sporo czasu poświęcają na badanie go, refleksje, pogłębianie wiedzy, poszerzaniu horyzontów - np. w tym czasie, gdy Ty właśnie pod wpływem kawy podniecasz się swoją wyjątkowością, albo pogrążasz się w myśleniu o samobójstwie. Ty się wtedy uwsteczniasz, a oni się rozwijają.

      > Właściwie to nie wiem, po co tutaj piszę

      Masz skłonność do filozofowania, to się zastanów.
      • finibilo Re: Wewnętrzne zimno gówna. 10.09.10, 20:55
        Ojej, odbierasz wszystko bardzo dosłownie jak podręcznikowe autystyczne dziecko, a chłopak chciał jedynie wyrzucić z siebie całą bezsilność i nagromadzony żal do świata, cały ten balast na który nie ma pomysłu. Fakt, pojechał po bandzie, ale trudno od kogoś tak rozgoryczonego oczekiwać zrównoważonych wypowiedzi. On najwyraźniej prosi o pomoc, w kontrowersyjnej formie, ale być może inaczej nie potrafi.
    • mskaiq Re: Wewnętrzne zimno gówna. 10.09.10, 14:39
      Nie jestes gownem!!! Za to tworzysz nieustannie przeciwienstwa. Dzielisz ludzi
      takich co sa gownem i takich co nie sa.
      Kazde przeciwienstwo ktore sie tworzy zwiazane jest ze strachem, z podzialem
      w twoim przypadku na takich co nie powinni zyc alb powinni.
      Masz tych przeciwienstw wiecej. Dzielisz ludzi na zlych, niedobrych i interesownych
      i te cechy projektujesz na ludzi. To bardzo powszechne wiele osob tak robi i dziwi
      sie ze swiat wokol nich staje sie wrogi. Sami tworzymy taki swiat.
      Mysle rowniez ze ze idealizujesz swoja dziewczyne i dewalujesz siebie. Ani nie jest
      idealna ani ty nie jestes nieudacznym scierwem.
      Masz problemy z praca, ale po pewnych studiach bardzo trudno o prace. Byc moze
      jedynym rozwiazaniem jest przekwalifikowanie sie albo zrobienie innego uzytku
      z tej wiedzy ktora masz niz praca w szkole.
      Serdeczne pozdrowienia.


      Przypisujesz
      • lucyna_n Re: Wewnętrzne zimno gówna. 10.09.10, 14:45
        czy to jest jakaś socjotechnika takie wyłapywanie słów kluczy z tekstu i konstruowanie na ich bazie postu? bo to dziwne jest, takie jakby przypodchlebianie się rozmówcy, pochylanie się do jego poziomu, udawanie że się chodzi w jego butach. Dziwne i nienaturalnie brzmi.
    • lucyna_n Re: Wewnętrzne zimno gówna. 10.09.10, 14:42
      nie chciało Ci się logować a taki długi post? phi, też mi niechcenie.
      jak dla mnei tekst zbyt "gó...any" żeby jakoś przebrnąć.
    • finibilo Re: Wewnętrzne zimno gówna. 10.09.10, 20:56
      Zgubne w Twoim przypadku jest klasyfikowanie ludzi na lepszych i gorszych pod kątem pracy jaką wykonują. To Cię wykańcza. Ja osobiście szanuję zarówno kucharza potrafiącego przyrządzić smaczną lazanię jak i dobrego mechanika. Dla mnie liczy się profesjonalizm. A profesjonalizm w wolnym tłumaczeniu oznacza - ja Ciebie nie oszukam, traktuję jak partnera, jesteś dla mnie ważny i dostaniesz to, czego się spodziewasz lub więcej. Na co mi chirurg, który tak zawali zabieg, że w konsekwencji zostanę kaleką do końca życia? Komu potrzebny jest rząd i politycy których efektem podjętych decyzji jest zmuszenie milonów obywateli do migracji i szukania szczęścia na obczyźnie? Nie rozróżniam ludzi na podstawie profesji, ilości zdjęć w czasopismach, skrojonego na miarę garnituru. Na ironię zakrawa fakt, że materialistyczne podejście jakie manifestujesz, gloryfikuje jakość życia. Bo niby czym różni się Twoja egzystencja od egzystencji bezdomnego koczującego pod mostem i zbierającego puszki? A jednocześnie pogardzasz osobami z którymi masz bezpośredni kontakt, fryzjerem, policjantem, hydraulikiem, a które na tą jakość mają decydujący wpływ.
      Wiesz co partyzant, jak na razie nie masz wystarczającego potencjału zarówno do tego, aby się przekonująco buntować ani uczestniczyć w całym tym śmiesznym eksperymencie społecznym. Może usiądź spokojnie, odpocznij, pozlepiaj fruwające we wszystkich kierunkach kawałki świadomości i nadaj im realny cel. Duchowości u Ciebie niestety nie dostrzegam, została wypłukana, a może nigdy jej nie było, więc nie kokietuj.
    • another_story Re: Wewnętrzne zimno gówna. 11.09.10, 14:48
      > Czasem, kiedy wypiję kawę, czuję się jak pan wsze
      > chświata. Jest mi dobrze, jestem w stanie euforii.

      Mmm, to musi być Jacobs Kronung. Na mnie też tak działa.
    • fuajer Re: Wewnętrzne zimno gówna. 15.09.10, 22:54
      Problem się zaczyna nie w sytuacji braku pracy etc. tylko w nastroju. Ten wektor.
      • ssssssssssdddddddddas Re: Wewnętrzne zimno gówna. 16.09.10, 00:31
        Ale dlaczego tak ważna jest ta praca?? Boze. A seks? Lubisz uprawiać seks ze sowaj dizewczyna? Musiz isc do pracy? Przeciez starzy jeszcze zyja? Praca to sens zycia dla ciebie/ Filiozofia to bardzo fajny, rozwojoy kierunek, tyle tylko ze zyjemy w swiecie marketingu, zarzadzania ireklamy i w tej chwili prestiz jakim sie cieszysz znika, bo student informatyki na politechnice jest na topie. Nie wiem, co myslales, idac na kursy PEDAGOGICZNE. Zrob kursik z informatyki, a juz bedziesz bardziej rzucal sie w oczy. Jestes jakos idealistycznie nastawiony... Pedagogika jest lda dziewczyn, nikt ci tego nie mowil? To dizewczyny nancza dzieci. Chcesz uczyc w szkole. Moj stary uczy... A najważniejszy jest dla niego.. spokoj. Nie ma serca do bachorow, nie lubi dzieci. On to wszystko znosi, chociaz mial na poczatku (zapewne) inne nastawienie. Marzy mu sie wygoda. A stary taki nie jest. Przekwalifikuj sie. Bo z ta pedagogika kierpsko cie widze.. Przeciez to gowniane studia,tzn. postudia.

        Najważniejsze jest zycie. Nawet byle jakie. Ja mam byle jakie, ale lubie sowje zycie, bo.. moge sobie pozyc. Moge pojsc tu, tam. Moge byc elegancka i moge nie byc. Tak malo mnie obchodzi co inni mysla o mnie, a najwięcej co ja sama o sobie. A wybralam syfisaty zawod, bo duza konkurencja w nim jest... Wiesz, ze przez cale studia nic nie orbilam i nie mam nawet praktyki syfiatej? A wszyscy inni robili, a ja wolalam normalnie spac, jesc i nic nie robic. A teraz wszyscy moi rówieśnicy maja zakola. A ja wygladam stosunkowo zdrowo, bo sie tym wszystkim nie przejmowałam. A.. i w tym roku poszlam wlasnie na filozofie, bo mi sie taka dekadencka wydawla, a jestem po studiach scislych. Ale sram na to, co o mnie beda mowic. Cale zycie orbilam, co mi kazali. I tyle sie trudzilam, denrowalam. Wiesz, te egzmainy to byly po prsotu PoJEBANE. Kosztowaly niketorych zycie. Ciaze dizewczyna usunela, bo jej w tych studiach i stazach przeszkodzi... Paranoja.
Pełna wersja