juz jest po mnie

03.04.04, 12:23
Zatem lekow nie biore, do psychiatry nie chodze, czuje sie coraz gorzej i nie
mam kontaktu sama ze soba. Nawet sie nie moge zebrac zeby cos zrobic, zjesc,
wyjsc, wziac prochy. A Pan Strach przychodzi i jest coraz większy.

Moze bym i poszla do lekarza, gdyby nie to, ze nie mam sily przedzwonic i
zapisac sie, a tak poza tym to nie wiem gdzie.

Eeee do d..... to wszystko :((((((((((((((((
    • emarcki Re: juz jest po mnie 03.04.04, 12:52
      Witam Cie!Wyprostyuj sie troche,zlap za telefon,
      umów sie na wizytę-RATUJ SIE.
      Nie wolno Ci tak strasznie myslec,sa ludzie,
      ktorzy umieja pomoc-zwroc sie prosze do nich.

      Cieplejszego nastroju---przelamania lodów---
      trzymam kciuki,odwagi-emarcki
    • awanturka Re: juz jest po mnie 03.04.04, 14:35
      W takich skrajnych sytuacji jakiej sie znaqlazłas trzeba zrobic tak:

      1. Pomyślec jaka osoba jest Ci najbardziej życzliwa (wcale nie musi byc to osoba bardzo bliska).
      2. Wziac za słuchawke telefonu lub do niej pójśc.
      3. Przedstawic w paru słowach sytuację.
      4. Wyrażnie poprosic o pomoc (w znalezieniu lekarza, w zapisaniu na odpowiedni termin, w wykupieniu leków oraz w podstawowych sprawach życiowych z którymi w tym stanie sobie nie dajesz rady).

      Naprawdę niewielu jest ludzi, którzy w takiej sytuacji odmawiaja pomocy.

      Leczenie depresji to cieżka walka, a jak samemu juz nie daje się rady trzeba prosic o pomoc nawet w pozałatwianiu najprostszych spraw.

      Jesteś chora i masz prawo o taka pomoc prosic!!
      Zrób to dla siebie!! - awanturka

    • randybvain Byle na łatwiznę 03.04.04, 19:22
      Zawsze znajdziesz pretekst, by nie zrobić nic, co? A to, ze ci się nie chce, a
      to, że nie wiesz gdzie, a to, że czarny kot ci drogę przebiegnie:| A jak
      pójdziesz w końcu do lekarza to i tak nic nie zrobisz, bo ty wiesz lepiej...
      nieprawdaż?
      • morgana_le_fay Randybvain... 03.04.04, 21:27
        ...może zmień sobie nick na emptybrain...
        będzie uczciwiej.(przynajmniej na tym forum)
        • randybvain Kółko nieszczęśników. 03.04.04, 23:14
          Jak czytam te posty, to odnoszę własnie takie wrażenie. Ludek pisze, że coś by
          chciał, oczekuje potwierdzenia swoich lęków, poczucia, ze nie jest wyjątkowy. I
          na tym się poprzestaje. Powie sobie: nie mam siły, nie mogę i już w to wierzy
          jak w Biblię. Lekarz mu powie: bierz takie i takie tabletki i idź na
          psychoterapię, a on/ona pisze, że przestaje brać leki, bo coś jej się nie
          podoba, na psychoterapię nie pójdzie, bo coś tam, a w ogóle to życie nie ma
          sensu.
          Problem polega na tym, że same chcenie wyjścia z obecnego stanu rzeczy
          (depresji), to jest zwykłe chciejstwo. To jest coś typu: fajnie by było
          mieszkac w innym mieście. Nie robi się nic w tym kierunku z prostej przyczyny:
          w tym stanie życie jest jasne. Wiadomo, że będzie paskudnie i wszystko do dupy
          (a i tak mi się nie uda...). Tymczasem ZMIANA napawa lękiem, bo jest nieznana.
          A jeśli ktoś ma już swój zasób lęków, to nastąpi sprzężenie zwrotne i powstanie
          strach przed wyleczeniem. Człowiek zatem, który pisze takie "marzenia" o
          zmianie sytuacji, nie chce jej, ale sam w gruncie rzeczy nie wie dlaczego. I
          powstaje tu na forum Kółko Nieszczęśników, których jedyna próba zmiany polega
          na wylewaniu żalów.
          A poza tym zawsze wylewam kubełek zimnej wody. I nie ma tu nic z agresji:)
          P>S> Pozdrów ode mnie Artura:)))
          • awanturka Na temat "kołka nieszczęśników" 04.04.04, 10:54
            Witaj!

            Czytam Twoje posty na forum. I tylko dlatego się odzywam,że rzeczywiście nie sa one agresywne i daje to jakaś nadzieję,że podejmiesz wysiłek aby zrozumiec to co napiszę. Depresja jest taka straszna choroba bo poraża w człowieku to w czym "normalny człowiek" znajduje siłę w bardzo trudnych sytuacjach. Depresja jest między innymi choroba woli, zamienia człowieka w takie bezwolne stworzenie, które tkwi w swoim nieszczęsciu i nie ma ani siły ani motywacji żeby coś z tym zrobic. Na tym właśnie, i może przede wszystkim, polega ta choroba!

            Jedyna rzecz, która można zrobic dla człowieka w tej sytuacji to chronic go przed krancowa postacia rozpaczy między innymi przez podkreślanie, że nie jest sam, że jest rozumiany przez innych. Można to przeczytac w każdym poradniku na temat postepowania z cchorymi na depresję napisanym przez profesjonalistów w tej dziedzinie.

            Forum to pełni między innymi, i może przedewszystkim taka funkcje. Nikt tego z góry nie ustalił, poprostu Ci co przeszli depresję lub właśnie w niej sa wiedza co jest potrzebne ludzim w tym stanie z własnego doswiadczenia.

            Pare pytan do Ciebie?
            "Z jakich pozycji pisujesz na tym forum?". Po Twoich postach wyglada, że niewiele wiesz o depresji w jej najcięższej postaci. Może kiedyś w życiu przytrafiło Ci się niewielkie obniżenie nastroju, wyszedłeś z nigo o własnych siłach i zaczałeś uwazac,żewiesz coś na temat tej choroby?

            "Nie strzępiłabym języka" gdybym nie uznała, że jednak jest jakaś szansa,że coś z tego co napisałam do Ciebie dotrze. A ton Twoich postów pozwala miec taka własnie nadzieje.
            Pozdrawiam!
            - awanturka
            • randybvain Re: Na temat "kołka nieszczęśników" 04.04.04, 15:56
              Oczywiście masz rację co do charakteru depresji.
              Podkreślanie, że człowiek nie jest wyjątkiem, że nie jest sam, rzeczywiście w
              wielu przypadkach powstrzymuje ludka przed na przykład samobójstwem, ale
              absolutnie mizerne są szanse na wyjście z depresji. Oswojenie się z obecnym
              stanem rzeczy oznacza tylko przyzwyczajenie się do niego i uznanie za normalny.
              I następnie nie ma żadnego powodu, by z tej depresji wyjść, bo po pierwsze
              stanowi doskonały pretekst do nie robienia pewnych rzeczy, nie zgadzania się na
              pewne rzeczy, szantażowania najbliższych i wzbudzania litości. "Mam depresję" -
              wytłumaczenie, dlaczego nie ma obiadu, dlaczego nie kupiło się czegośkolwiek,
              że się źle czuje. Jest to nadzwyczaj wygodne. Oczywiście człowiek taki MA
              DEPRESJĘ, ale nie aż taką, by czegoś w tym kierunku nie zrobić. Zachowuje się
              jak człowiek, który wypił piwo i odstawia harce, pokazując jak bardzo jest
              pijany. Więc moje pytanie, co dalej. Status quo id est depresja zaczyna być
              normalnym stanem człowieka, z którego on absolutnie nie zamierza wychodzić.
              W momencie, kiedy pisze na forum, że jest źle, to rzeczywiście potrzebuje
              potwierdzenia, że jest źle, potrzebuje Carli Bruni z jej słoneczkami i
              potrzebuje litości i usprawiedliwienia swojego niedziałania. I znajduje je
              oczywiście. Chyba, że trafi na mnie.
              Piszę z pozycji osoby, która przechodzi depresję, ale nie w jakiejś tam
              strasznej formie, bo sobie na to nie pozwoliłem i w odpowiednim momencie
              zaczałem działać. Poszedłem do lekarza, biorę lekarstewka i tak dalej. Mało
              brakowało, a wpadłbym w cięższe stany, dzięki grupie terapeutycznej, która
              uświadomiła mi, że wcale nie trzeba się leczyć, bo depresja jest normalna. Na
              szczęście ktoś mądry w porę mnie otrzeźwił i dlatego nie należę do tamtego
              Kółka Nieszczęśników, którzy przychodzą, by jęczeć w kółko to samo. A gdy
              próbuje się jakoś skłonić takiego Nieszczęśnika do leczenia farmakologicznego
              (podwyższenie poziomu hormonów) czy też innej terapii, zaczyna on się bronić na
              wszelkie możliwe sposoby przed zmianą swojego stanu.
              A obecnie wolontariacko pomagam w innej psychoterapii. Polega to na ciagłej
              osobistej opiece nad depresjonatem, robienie za anioła stróża, pocieszanie i
              mobilizowanie non stop. I daje to cholernie dobre rezultaty.
              Pozdrawiam.
              • morgana_le_fay Do Randybvaina 04.04.04, 16:56
                Napisałeś;

                Piszę z pozycji osoby, która przechodzi depresję, ale nie w jakiejś tam
                > strasznej formie, bo sobie na to nie pozwoliłem i w odpowiednim momencie
                > zaczałem działać. Poszedłem do lekarza, biorę lekarstewka i tak dalej.

                Tym bardziej więc, powinieneś przyjąć do wiadomości, że nie każdy miał
                szczęście i możliwość zadziałać w odpowiednim momencie. Tym bardziej, będąc
                człowiekiem wiedzącym coś o tej choroboie, powinieneś zdawać sobie sprawę, że
                nie u każdego przebiega ona w jednakowej formie.

                A gdy
                > próbuje się jakoś skłonić takiego Nieszczęśnika do leczenia farmakologicznego
                > (podwyższenie poziomu hormonów) czy też innej terapii, zaczyna on się bronić
                na
                >
                > wszelkie możliwe sposoby przed zmianą swojego stanu.


                Właśnie. I o tym mówi Awanturka i to jest istotą tej choroby. Przyjmijże do
                wiadomości, że podczas gdy dla jednej osoby, "depresja" jest pretekstem do
                wykpienia się od obowiązków i wygodnictwa, drugi cierpiąc na DEPRESJĘ, choć dla
                laika wygląda dokładnie tak samo, rzeczywiście ma trudność, żeby wstać z łóżka
                i choćby sięgnąć po słuchawkę telefonu, nie mówiąc o wizycie u specjalisty.


                > A obecnie wolontariacko pomagam w innej psychoterapii. Polega to na ciagłej
                > osobistej opiece nad depresjonatem, robienie za anioła stróża, pocieszanie i
                > mobilizowanie non stop. I daje to cholernie dobre rezultaty.


                Bez obrazy, ale naprawdę dziwię się, że istotnie pomagając, możesz wypisywać na
                tym forum podobne do ostatnich twoich postów brednie. Wytłumacz mi proszę, jak
                to możliwe, że człowiek, który chcąc nie chcąc musi wiedzieć dużo o tej
                chorobie, ma czelność ludziom, o których nic z nic nie wie kazać wyciągać się
                samodzielnie z bagna za włosy. Jak śmiesz wpędzać w poczucie winy osoby, na
                których dalsze postępowanie nie będziesz miał wpływu! Pojawiasz się na forum
                (wolno ci, to prawda) i z mety orzekasz, kto ma się wziąć w garść, kto udaje,
                kto się pieści, kto odstawia harce, a kto się nad sobą rozczula. Mówisz to
                ludziom po próbach samobójczych, mówisz to ludziom leczącym się od lat,
                próbującym wszystkich dostępnych metod, ludziom, którzy wiele miesięcy spędzili
                na oddziałach, którzy na tym problemie zjedli już zęby! Takiego prawa nie
                masz. Nigdy bowiem nie dowiesz się, czy to, że ktoś przestał się odzywać po
                przeczytaniu twojego postu, spowodowane jest tym, że nagle ozdrowiał, czy że
                się powiesił.

                Dlatego Ci nie wolno!

                morgana.
                • uri_ja Re: Do Randybvaina 07.04.04, 07:24
                  przede wszystkim, to powinieneś sobie zdać sprawę, że depresja:
                  1. nie jest diagnozą bez przymiotnika, a depresji jest więcej niż nerwic.
                  2. nawet "leczona na czas" może mieć przykre stany ostre (nie chcę Cię
                  straszyć, ale nie mów hop).
                  3. w ogóle może wystąpić nagle w stanie ostrym, i wtedy co z pójściem na czas
                  do lekarza?
                  Ja nie będę tak miła jak reszta forumowiczów: nie wiem czy zdajesz sobie
                  sprawę, że marnym jesteś ekspertem, dokładasz jeszcze ludziom poczucie winy,że
                  coś zrobili nie tak, albo za późno! mimo wszystko pozdrawiam.
                  ******************************************
                  myślę więc jestem- powiedziałam i zniknęłam!
                  stary dowcip, wiem...
          • jureker Ściślej: klepiesz zasłyszane banały 04.04.04, 20:58
            Może lepiej sie z tym czujesz. Mocniejszy jesteś. Ale równie dobrze możesz
            oparzonego przekonywać, że go nie boli. Poza tym siejesz destrukcję pod pozorem
            jakichś pseudoanaliz. Zastanów się.
      • jureker Pieprzysz. 04.04.04, 20:53
    • awanturka Do Randybvaina 04.04.04, 19:02
      Nie będę powtarzac tego co napisała Morgana. Podpisuję sie tylko pod tym obiema rękami.

      Chce jeszcze tylko dodac, że mniej ryzyuje się, nie majac pełnego zrozumienia sytuacji drugiego człowieka, okazujac mu współczucie w sytuacji gdy trzeba by go zmobilizowac (najwyżej dłuzej będzie tkwił w depresji) niż okazujac brak zrozumienia i współczucia osobie, która własnie rozważa rozwiazanie "ostateczne" swoich problemów.

      Jesteś conajmniej osoba lekkomyślna (żeby nie nazwac tego inaczej), w ogóle nie zastanawiasz się jakie konsekwencje może miec to co piszesz!

      Przecież zupełnie nic nie wiesz o stanie osób do których sie zwracasz!!!

      - awanturka
      • mr_hyde Re: Do Awanturki. 04.04.04, 19:21
        Off topic.Dlaczego Ty tak "szeroko" piszesz,ja jakoś tak nie mogę.
        • awanturka Re: Do Awanturki. 04.04.04, 20:22
          To proste. Nie wciskam "enter" gdy dochodze do konca linijki tylko czekam aż mnie "samo przeniesie". W ten sposób szerokośc linii dostosowuje się automatycznie do miejsca jakie tekst moze zajac na forum (a może byc rozłożony własnie szeroko).

          Dobrze wyjasniłam? Czekam na słowa uznania! (Od Ciebie licza się podwójnie a moze nawet potrójnie!)
          - awanturka
          • mr_hyde Re: Do Awanturki. 04.04.04, 20:48
            awanturka napisała:

            > To proste. Nie wciskam "enter" gdy dochodze do konca linijki tylko czekam aż
            mn
            > ie "samo przeniesie". W ten sposób szerokośc linii dostosowuje się
            automatyczni
            > e do miejsca jakie tekst moze zajac na forum (a może byc rozłożony własnie
            szer
            > oko).
            >
            > Dobrze wyjasniłam? Czekam na słowa uznania! (Od Ciebie licza się podwójnie a
            mo
            > ze nawet potrójnie!)
            > - awanturka



            Niedobrze,niestety nie mogę Cię pochwalić choć bardzo bym chciał.Ale sam chyba
            doszedłem do tego drogą dedukcji jak na człowieka inteligentnego przystało.Po
            prostu masz przeglądarkę Opere lub inną.W Internet Explorerze tak się nie da.
            Pzdr.
            • awanturka Re: Do Awanturki. 04.04.04, 21:04
              Rzeczywiscie korzystam z Opery. Chylę czoła przed Twoja inteligencja i przenikliwoscia!!! - awanturka

              P.S. Nic straconego, okazja do pochwalenia mnie jeszcze się pewnie znajdzie ;)
              • mr_hyde Re: Do Awanturki. 04.04.04, 21:15
                awanturka napisała:


                >
                > Nic straconego, okazja do pochwalenia mnie jeszcze się pewnie znajdzie ;)


                Miejmy nadzieje.
            • uri_ja Re: Do Awanturki. 07.04.04, 07:27
              niestety Mr , awanturka ma racje, da sie w każdej przeglądarce "szeroko"
              ******************************************
              myślę więc jestem- powiedziałam i zniknęłam!
              stary dowcip, wiem...
      • randybvain Do Morgany i awanturki 04.04.04, 19:26
        I vice versa. Wy też nie macie pełnego obrazu sytuacji, tylko na podstawie
        własnych odczuć dorabiacie sobie cała resztę historii. Wy widzicie biedactwo,
        które trzeba pocieszyć, bo się powiesi, ja widzę biedactwo, które potrzebuje
        kopa w tyłek. Aby ruszyło do przodu. pocieszanie itd. jest OK, ale jest tylko
        jak środek przeciwbólowy, a nie jak lekarstwo. Od takiej morfiny mozna się
        uzależnić zresztą. Pogłaskacie biedactwo po główce i stop, a ja się pytam, co
        dalej?
        Ja naprawdę nie każę ludziom wyciągać się z bagna za włosy i brać się w garść.
        To w tym stanie jest niemożliwe, jak słusznie zauważyła Morgana. gdybym był na
        miejscu, to zaciągnąłbym cafe do lekarza i pilnowałbym, by się po drodze nie
        rozkleiła i jej depresja nie pozwoliła na przestanie i zniechęcenie. Ale nie
        jestem. Dlatego daję kopa w tyłek i mówię cafe, że idzie na łatwiznę, bo może
        uwierzyć w to, że jej depresja wcale nie jest taka straszna i można coś zrobić.
        Może to mieć efekt wprost przeciwny (wszyscy są przeciw mnie i nikt mnie nie
        rozumie:(], ale statystycznie cześciej mi wychodziło takie kopanie w tyłek tj.
        miało pozytywny rezultat.
        I nie używam wulgaryzmów!
        • awanturka Re: Do Morgany i awanturki 05.04.04, 15:25
          randybvain napisał:

          > pocieszanie itd. jest OK, ale jest tylko
          > jak środek przeciwbólowy, a nie jak lekarstwo.

          Tutaj sie z Toba zgadzam.

          randybvain napisał:

          > (kopanie w tyłek) może miec efekt wprost przeciwny (wszyscy są przeciw mnie i nikt mnie nie
          > rozumie:(], ale statystycznie cześciej mi wychodziło takie kopanie w tyłek
          > tj. miało pozytywny rezultat

          Pewnie tak jest jak mówisz.
          Tylko jak Ty przeprowadzsz te swoje statystyczne kalkulacje?
          Czy pięciu wyciagniętych z depresji równoważy jedno samobóstwo.
          Czy może dziesięciu?
          Dwudziestu?
          Ilu?

          Mnie ktos kiedyś, pełen dobrych intencji, dał takiego kopa o jakim piszesz, tylko kop podziałał w kierunku przeciwnym do zamierzonego...

          Dlatego jestem tak ostrożna. Rozumiesz?

          Jeżeli do tej pory nie zdarzyło Ci sie zrobic komuś swoim kopem krzywdy to albo miałeś niesamowite szczęście albo niewiarygodna wręcz intuicję w ocenie sytuacji.

          I jestem skłonna w ta Twoja niewiarygodna intuicję nawet uwierzyc.

          Ale nie uwierzę, że można się nia kierowac znajac kogoś z kilku postów na forum!

          Przeczytaj co pisze Cafe w dzisiejszym poście! Lata leczenia, trzy razy szpital, trzy psychoterapie... I Ty mówisz w oczy tej dziewczynie, że nie robi nic aby wyjśc z depresji??

          -awanturka
        • uri_ja Re: Do Morgany i awanturki 07.04.04, 07:28
          wiesz co, teraz to się zdenerwowałam,mamprośbę :
          zrób cos dlaludzkości i perzestań tu pisać, albo zmądrzej!
          ******************************************
          myślę więc jestem- powiedziałam i zniknęłam!
          stary dowcip, wiem...
          • uri_ja Re: Do Morgany i awanturki 07.04.04, 07:30
            powyższy post nie był ani do Awanturki, ani do Morgany oczywiście!
            ******************************************
            myślę więc jestem- powiedziałam i zniknęłam!
            stary dowcip, wiem...
      • katara cafe 04.04.04, 19:26
        ja też mam dzisiaj cholernie posrany dzień, jakoś mi żle od środka. ale czasami
        nie jest tak żle i dla tych dni, chwil warto żyć. wiem jak czasami potrafi być
        ciężko, jak można żle się czuć samemu ze sobą, hmmyy, może to jakieś fatum nad
        niektórymi osobami rozpościera swą mgłę. ale jakoś zawsze mimo wszystko mam
        wrażenie, że ci ludzie w jakiś sposób jednak są wyjątkowi. nie zapominaj o tym.
        pozdr. i trzymam za ciebie kciuki.
    • jureker Spójrz temu strachowi w twarz, 04.04.04, 20:48
      spróbuj go zwiększyć, niech się świat zawala!
      Niech to wszystko wybuchnie albo się zapadnie. Va bank!Ty głęboko oddychaj i
      spróbuj bać się jeszcze więcej. Mi się w takich sytuacjach czasem coś
      przypomina albo coś z tym strachem kojarzy.
      • cafe_lorafen Re 05.04.04, 08:22
        Nie ma rady. Musze znowu isc do psychiatry. Znowu w czoraj w restauracji zlapal
        mnie paniczny lęk. Bałam sie wyjsc sama do lazienki, balam sie siedziec na
        krzesle. Wszystkiego i wszystkich sie balam. A na dodatek nie wzielam
        uspokajaczy ze soba. Pewnie wyszlam na totalna wariatke. Dzis od rana znowu sie
        trzese. Przeciez ja juz przeszlam trzy terapie grupowe, bylam w trzech
        szpitalach. DLACZEGO NIE JEST LEPIEJ ????????????????????????????????????

        Jezeli tak ma byc do konca zycia to ja dziekuje :((((((((
        pozdrawiam
        • jureker Rozumiem to. To nie metoda do 05.04.04, 19:23
          stosowania w restauracji. Konfrontacyjne przejście przez atak lęku wymaga
          pewnych warunków. Ważne jest, zebys nie miała do siebie o to pretensji. To
          trochę jak atak czkawki. Do psychiatry jak najbardziej.
    • mskaiq Re: juz jest po mnie 05.04.04, 16:32
      Mysle ze warto wrocic do terapi jakakolwiek wybierzesz. Mam jednak wrazenie ze
      brakuje Ci cierpliwosci i rezygnujesz za wczesnie. Zalacze Ci list ktory zostal
      napisany na tym forum. Mysle ze masz dobre szanse napisania podobnego za pare
      miesiecy
      Serdeczne pozdrowienia.

      Prawde mowiac to nie wiem, co napisac. Nie wiem, jak mi sie udalo wyjsc z
      depresji. Wiem tylko jedno. Nagle zaczelo mi na mnie samej zalezec.
      Wydaje mi sie, ze kolosalny wplyw na wyleczenie miala psychoterapia i lekarz.
      Sprawil, ze zaczelo mi zalezec na jednej rzeczy w zyciu. Na psychoterapii. Na
      niczym innym mi nie zalezalo poza terapia. Zylam nia do tego stopnia, ze calymi
      tygodniami myslalam tylko o tym.
      Potem powolutku zaczelo mi zalezec na coraz wiekszej ilosci rzeczy. Na tym,
      zeby zjesc posilek, na tym, zeby wstac z lozka, zeby sie wykapac, uczesac...
      To byla nauka zycia od nowa!
      To bylo tak trudne i mozolne, ze az mi ciary po plecach leca, jak sobie
      przypomne stan sprzed roku.

      A trafilam do lekarza w koszmarnym stanie. Nie mialam mysli samobojczych, ale
      po kilku wizytach pojawily sie. Generalnie pogorszylo sie bardzo. Ciagle
      myslalam o tym, ze na terapie poszlam chyba po to, zeby mi on (terapeuta)
      udowodnil, ze nie mam prawa zyc!
      Ale po tym kryzysie nastapila poprawa. Na krotko, ale jednak.
      Potem znow dol. Potworny. To bylo w lecie.
      I potem, po tym dole powoli, powoli do gory.
      Od terapii (od jej konca) minelo 8 miesiecy. Z kazdym dniem czuje sie
      silniejsza, zycie jest coraz piekniejsze, zaczynam podejmowac bardzo odwazne
      inicjatywy, na ktore nie bylo mnie stac nawet przed choroba (m.in. robie prawo
      jazdy, staram sie o prace w swoim zawodzie w prestizowej firmie).

      Lekow nie bralam zadnych. Mialam terapie indywidualna i grupowa. Bardzo duzo
      czytalam na temat psychologii, roznych zachowan ludzkich, mechanizmow itp.
      W moim przypadku raczej mi sie pogarszalo po tych lekturach, bo wszystko bralam
      do siebie. To znaczy, wszystkie zarzuty, jakie sa w takich ksiazkach. Jesli np.
      pisali o tym, ze ludzie maja sklonnosc do jakis zlych zachowan, to ja
      oczywiscie dorabialam sobie ideologie, ze to o mnie i ze jestem najgorsza osoba
      na swiecie i w zwiazku z tym musze umrzec...

      Reasumujac: u mnie najwiekszy wpyw na wyzdrowienie mialo moje zaangazowanie w
      terapie i ambicja, ze wlasnie, ze pokaze lekarzowi, ze wyzdrowieje! Ze
      jestem "dobra pacjentka" i wyjde z tego.

      I na koniec chcialam wszystkich pozdrowic i powiedziec jeszcze raz: to sie da
      wyleczyc!!!
      Ja jestem tego dowodem.
      Caluski
      • cafe_lorafen Re: juz jest po mnie 05.04.04, 19:52
        jureker :)
        Nie mam do siebie pretensji - chcialabym tylko wstac rano, usmiechnac sie i bez
        lękow pojsc na miasto. I przestac sie bac. Musze isc do lekarza i to migusiem,
        bo znowu po odtawieniu neuroleptykow gorzej sie czuje.

        mskaiq :)
        dzieki za wsparcie. Po prostu jestem zla, ze mi sie nie udalo. Mam wspaniala
        rodzine i nie mam sil, zadnego hobby, nic mnie nie cieszy. Kiedys duzo
        czytalam, a teraz nie interesuje mnie nawet glupia telewizja. Po prostu nic do
        mnie nie dociera. Wszystko sprawia bol.
        Mam nadzieje, ze kiedys bede silniejsza jak Ty.
        pozdrawiam serdecznie
    • mskaiq Re: juz jest po mnie 06.04.04, 15:02
      cafe_lorafen Ty tez bedziesz silna, zobaczysz ze wyjdziesz z tego. Masz
      wspaniala Rodzine. To wielka sprawa bo milosc to najwieksza pomoc w depresji.
      Ona jest silniejsza jest od strachu, uzywaj jej, badz jak najblizej Swojej
      Rodziny i postanow Sobie ze sie nie poddasz wiecej. Musisz pokonywac te rzeczy
      ktore w tej chwili Ciebie pokonuja, sa do pokonania. Bedziesz sie czula
      zmeczona, idz na spacer, nie bedzie Ci sie chcialo wstac, zmus sie do wstania.
      Nie ma innej drogi musisz pokonywac wszystko co jest zle i to wbrew uczuciom
      ktore staraja sie odwiesc Cie od tego.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • psychodelic No widzisz, a jednak sie poprawiło. 30.04.04, 23:24
Pełna wersja