jest źle.....znowu.....:(

15.11.10, 18:45
nie wyrabiam dzisiaj....mam taką jazde, że nie daje rady....a było juz tak dobrze....i nie mówcie, że mam się brać w garść i że mam coś zrobić....bo robię!!!!!!!pracuję, uprawiam sport, spotykam się z ludźmi(czego nie znoszę), ale co z tego....jest masakra...nie mam siły udawać, że jest cudownie, bo nie jest....biorę leki a mimo to ta dolina powraca....ale chociaż wiem juz kiedy....wystarczy wspomnienie o byłym....albo przypadkowe spotkanie z kimś z jego rodziny chociażby a zaraz zaczynam czuć się jak kupa gó... bo prztpomina mi się, że zostawił mnie dla innej....lepszej zapewne....fajniejszej....
wiem, że to kiedys musi przejść, ale ja nie mam siły już czekać....nie mam...
    • green_land Re: jest źle.....znowu.....:( 16.11.10, 19:11
      A próbowałaś wściekłości zamiast wpadać w doły? No wiesz - widzisz taką osobę i zaczynasz psioczyć pod nosem, że przez nich ty musisz tak się męczyć, że tak się poświęciłaś, tyle życia straciłaś na jakiegoś idiotę i dalej w podobnym stylu. Może to by jakoś pomogło?
    • mskaiq Re: jest źle.....znowu.....:( 17.11.10, 13:04
      Kiedy spotykasz sie przypadkowo z kims z rodziny chlopaka uwalnia sie w Tobie
      przekonanie ze jestes kupa go....
      Mysle ze porzucenie przez chlopaka wywolalo u Ciebie poczucie ze jestes nic nie
      warta. Probujesz sie tego przekonania poznyc wypierajac je ze swiadomosci.
      Kazde spotkanie z kims ktop Ci przypomina wywoluje uwalnianie sie bardzo silnego
      uczucia ze taka jestes i wtedy pojawia sie niska samoocena z ktora sobie nie radzisz.
      Musisz zintegrowac twoje poczucie wartosci z jego brakiem. kazdy czasem czuje sie
      sie nic nie warty a czasem czuje sie swoja wartosc.
      Nie ma w tym nic zlego kazdy czlowiek taki jest. Trzeba zintegrowac brak wartosci
      z posiadaniem wartosci. Moge Cie zapewnic ze masz wiele wartosci, a problem z
      jej brakiem bierze sie z tego ze wypierasz brak wartosci z siebie i wraca z o wiele
      wieksza sila.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • nihil-istka Re: jest źle.....znowu.....:( 18.11.10, 20:41
        Sproboj klin klinem. Jak mnie rodzina sie rozpadla to dopadla mnie depresja i walcze z nia przez ostatnie 10 lat. Najskuteczniejsza bronia bylo zalozenie sobie nowej rodziny. Bo napewno masz wiele do zaoferowani innemu czlowiekowi - byc moze tak zgubionemu i nieszczesliwemu jak ty.
        Skoncentruj sie na dawaniu a nie braniu , a byc moze depresja minie
        • babetschka Re: jest źle.....znowu.....:( 19.11.10, 11:17
          no nie wiem
          ja poszlam tym trybem i zaczelam dawac na maxa malo biorac, biedny nieszczesliwy DDA
          wyssał mnie jak rodzynka ....

          ale moze pop......łam proporcje
          • nihil-istka Re: jest źle.....znowu.....:( 19.11.10, 15:48
            Zawsze jest ryzyka, ze mozemy nie miec szczescia po raz kolejny. Ale jestem pewien, ze warto probowac po raz kolejny. Bo szczescie jest w dawaniu - a nie w braniu.
            • maluda80 Re: jest źle.....znowu.....:( 20.11.10, 18:22
              Hmmm....właśnie problem w tym, że ja za dużo daję z siebie....zawsze!!!!ja nie myśle za bardzo o sobie kiedy jestem z kimś....co ja gadam....przecież on był moim pierwszym....i może dlatego tak wszystko przeżywam...na pewno dlatego....tylko u mnie jest kolejny problem.....ja już nie wierzę w przyszłość....w to że będzie jescze dobrze....że będę szczśliwa sama ze sobą a już nie myśle, że z kimś....ale widocznie taki mój los...zwyczajnie nie mam już siły walczyć...
              • nihil-istka Re: jest źle.....znowu.....:( 20.11.10, 23:31
                Daj sie poniesc strumieniowi zycia. Postaw sobie na stole ladny kwitnacy fijolek alpejski.
                Podzwietl go lampa. Popatrz na niego czesto. Zobaczysz jak to dobrze wplywa na nasz nastroj stlamszony ta jesienna szaroscia
              • mskaiq Re: jest źle.....znowu.....:( 21.11.10, 01:53
                Mysle ze nie ma problemu w dawaniu duzo jesli rozumie sie implikacje zwiazane
                z dawaniem.
                Kiedy sie kocha wtedy obdarza sie ta osobe wszystkimi najlepszymi cechami takimi
                jak madrosc, dobroc, urode.
                Niebezpieczenstwo jest w tym ze wtedy samemu traci sie te cechy i samemu sobie
                wydajemy sie glupi, brzydcy, niedobzi, itp. Dlatego napisalas ze czujesz sie jak go...
                Dajac nie mozna pozbywiac sie samemu dobrych cech . Ty rowniez jestes madra,
                piekna i dobra.

                Piszesz ze nie wierzysz w przyszlosc, ze bedzie dobrze, ze bedziesz szczesliwa. Jak
                mozna byc szczesliwy kiedy uwaza sie zero.
                W taki sposob sama pozbywasz sie pragnien, zapalu, podniecenia wiary ze moze cos
                Ci sie udac.
                Serdeczne pozdrowienia.
                • beatrix-kiddo Re: jest źle.....znowu.....:( 21.11.10, 13:29
                  mskaiq napisał:

                  > Kiedy sie kocha wtedy obdarza sie ta osobe wszystkimi najlepszymi cechami takim
                  > i
                  > jak madrosc, dobroc, urode.
                  > Niebezpieczenstwo jest w tym ze wtedy samemu traci sie te cechy i samemu sobie
                  > wydajemy sie glupi, brzydcy, niedobzi, itp. Dlatego napisalas ze czujesz sie ja
                  > k go...

                  Co za bzdury.
                  Kocham mojego mężczyznę, a jednocześnie widzę jego wady (obok zalet, oczywiście). Wszak jest tylko człowiekiem.
                  Widzę też moje wady i zalety - bo też jestem tylko człowiekiem.
                  Czy ty Mask kiedykolwiek naprawdę kochałeś, czy tylko byłeś zauroczony na poziomie piętnastolatka?
                  A przy okazji, co znaczy "niedobzi"?
                  • mskaiq Re: jest źle.....znowu.....:( 22.11.10, 11:57
                    Z miloscia bywa roznie. Dla jednych milosc to tylko motylki w brzuchu, dla
                    innych moze byc to podziw, dla innych moze to byc uczucie ktore nie ma
                    przyczyny.
                    Ci ktorzy podziwiaja, przypisuja madrosc, urode, dobroc, szlachetnosc,
                    itp osobie ktora kochaja i czuja sie nikim kiedy zwiazek sie sie rozpada.
                    Nie posiadaja wiecej urody, madrosci, dobroci bo wszystkie cechy miala
                    osoba ktora sie kochalio.
                    Taka osoba potrafi sie wycofac z dalszych relacji z mezczyzna, zachowuje
                    nieprawdziwy wizerunek. Taka milosc zwykle nazywana bywa miloscia
                    romantyczna.
                    Serdeczne pozdrowienia.
Pełna wersja