można pomarudzić?

09.04.04, 18:26
pomarudzę sobie,mam depresję,więc uprawnia mnie to do pisania na tej
stronie.dzisiaj czuję się źle,smutno mi ,nudno,nic mi się nie chce i wogóle
bleeeeeee...święta za chwilę a ja wogóle się z nich nie cieszę,nie obchodzą
mnie zakupy,sprzątanie,w mieszkaniu jako tako wygląda,nie chce mi się
upiększać wnętrz.19.04 mam wizytę u psychiatry,nic mi nie pomoże ,efectin mi
nie pomaga,chociaż biorę go półtora miesiąca,nie widzę dla siebie nadziei na
wyjście z depresji.ciągle mi się chce jeść,ładuję w siebie tony
słodkiego,zmienia mi się figura,niedawno przekroczyłam 30 lat,zauważam zmiany
w swoim wyglądzie,już nie dziewczęca figura a kobieca,nie podoba mi się
to.postanowiłam ćwiczyć codziennie ale brakuje mi silnej woli,energii,nie
akceptuję siebie i nie umiem się zmienić.ktoś napisał na tym forum,że za
często używamy słowa ''muszę'',niestety muszę to także odnieść do
siebie.pragnę być ideałem pod każdym względem,ale wiadomo,że nigdy do niego
nie dojdę i to mnie dobija,ta niedoskonałość,niskie poczucie wartości.ciągłe
zmęczenie,bezsenność,mam dosyć...:(
    • carlabruni Re: można pomarudzić? 09.04.04, 20:44
      Droga thristle.
      Po marudzić sobie możesz. Masz do tego święte prawo. Musisz sobie tylko
      uświadomić, że nie jestes ideałem, bo ideałów po prostu nie ma. Nie masz więc
      wyjścia jak tylko zaakceptować siebie taką jaką jesteś. Nie zajmie ci to
      tygodnia czy dwóch. czasem może to trwać latami. Może jakaś terapia grupowa by
      ci pomogła/ Zastanów się nad tym i pisz sobie tutaj do woli. Ściskam Cię
      mocno.Pa.
    • thistle1 Re: można pomarudzić? 10.04.04, 11:32
      calrabruni
      dzięki za pozwolenie na marudzenie,to mnie jakoś oczyszcza,bo w swoim otoczeniu
      nie mogę nikomu powiedzieć o swoich problemach.bardzo chciałabym podjąć
      psychoterapię,ale nie mam siły i chęci na szukanie psychoterapeuty.w moim
      mieście wizyta u psychiatry i psychologa kosztuje 80 zł.to mnie zniechęca.
      poza tym jestem strasznie leniwa,bierna,nie chce mi się podjąć aktywności an
      szukanie psychoterapeuty,ale będę musiała to zrobić,żeby wyjsć z dołka.
      umysł mój mówi,że nie ma ideałów,ale pochrzaniona podświadomość go zagłusza.
      • carlabruni Re: można pomarudzić? 10.04.04, 14:57
        Droga thristie. Skoro nie masz siły lecyc sie dl samej siebie to znajdź sobie
        jkiś cel( mam tu n mysli jakąś konkretną osobę). Może to byc matka, mąż czy tym
        bardziej dziecko. Pomysl sobie o kimś dla kogo warto żyć i leczyć się. Napewno
        ktoś taki sie znajdzie. Pozdrawiam serdecznie.
    • planasana Re: można pomarudzić? 10.04.04, 14:04
      Moge Ci jedynie powiedziec, ze mam tak samo i czuje sie tak jak Ty.
      I tez wpieprzam tony slodkiego :(.
      I tez chcialabym byc doskonala.....

      Jaka dawke Efectinu zarzywasz? 75 R czy 150 ? To dobry lek, ale to nie znaczy,
      ze najlepszzy dla kazdego. Moze lekarz dobierze Ci inny, a moze jeszcze nie
      zadzialal po prostu.

      Sciskam Cie mocno i wspolczuje wspolodczuwajac, bo rozumiem jak mozesz sie czuc

      Nie wiem czy mieszkasz sama, czy nie, ale jesli mozesz sobie pozwolic na
      niesprzatanie, to nie sprzataj.

      pozdrawiam Cie bardzo

      planasa
    • mskaiq Re: można pomarudzić? 10.04.04, 15:01
      Mysle ze nie musisz ale wiesz do czego to prowadzi. Coraz bardziej bedziesz
      przeciwko Sobie, nie bedziesz mogla zniesc Swoiej figury nie bedziesz mogla
      zniesc Siebie ze dopuscilas do tego.
      W tej chwili mozesz wrocic do stanu ktory bedziesz akceptowala, do dziewczecej
      figury, radosci i entuzjazmu, do normalnego zycia. Nie trzeba wiele potrzebna
      jest zdrowa dieta i cwiczenia fizyczne. To poczatek. Mysle ze warto rowniez
      zaczac psychoterapie. Wielu psychoterapeutow stara sie przekonac ze nie jestes
      chora, ze to co sie dzieje z Toba jest w zasiegu Ciebie. Ty mozesz to zmienic,
      wystarczy uwierzyc ze jest to mozliwe.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • awanturka O radach Mskaiq'ea. 10.04.04, 15:39
        mskaiq napisał (do Thistle, która pisze, że nie akceptuje siebie i kompulsywnie sie objada):



        > .... wiesz do czego to prowadzi. Coraz bardziej bedziesz
        > przeciwko Sobie, nie bedziesz mogla zniesc Swoiej figury nie bedziesz mogla
        > zniesc Siebie ze dopuscilas do tego.
        > W tej chwili mozesz wrocic do stanu ktory bedziesz akceptowala, do dziewczecej
        > figury, radosci i entuzjazmu, do normalnego zycia. Nie trzeba wiele potrzebna
        > jest zdrowa dieta i cwiczenia fizyczne.

        Ratunku!!! Nie mogę słuchac tych rad!!!

        Kompulsywne objadanie się pojawia sie wtedy, gdy próbuje się w niewłaściwy (neurotyczny sposób) sposób podejśc do problemu jedzenia. Wynika z totalnej nieakceptacji siebie jako osoby (o czym z reszta tristle pisze). Jedynym lekarstwem na to jest zaakceptowanie siebie taka jaka się jest, uniezależnienie tej akceptacji od tego jak się wyglada. Straszenie tym, że jak dziewczyna będzie gruba to nie będzie mogła na siebie patrzec to wpędzanie jej w coraz wieksze kłopoty!!!

        Myślę, że myślenie "muszę zdrowo sie odżywiac" Thistle przetestowała już nie jeden raz i okazało się ono droga donikad.

        mskaiq napisał:

        > W tej chwili mozesz wrocic do stanu ktory bedziesz akceptowala, do dziewczecej
        > figury, radosci i entuzjazmu, do normalnego zycia. Nie trzeba wiele potrzebna
        > jest zdrowa dieta i cwiczenia fizyczne.

        A co z tymi co nie moga wrócic do dziewczęcej figury(z różnych powodów)?
        Maja patrzec na siebie z coraz wiekszym obrzydzeniem i tkwic w depresji?
        Tak?

        Wiem, że Maskaiq radzi z dobrego serca, ale niestety sa toksyczne.
        Takie jest moje zdanie.
        - awanturka
    • porcel_ula Re: można pomarudzić? 12.04.04, 15:31
      Wiesz mam pewne doświadczenia z Efectinem. Czasem jest tak ze mała dawka długo
      nie dziła, ale to dobry lek i póki nie czujesz nadmiernie uciążliwych efektów
      ubocznych warto chyba zwiększac dawkę. Wtedy zadziała ja przez pewnien czas
      brałam 3x75ER zeby na mnie działało, potem stanałam na 75ER i jest ok. Biorę
      Efectin już rok. Jeszcze 27 sztuk i będę odstawiać, powoli schodząc z dawki:)
      Jest mi lepiej. Kiedy było gorzej ratowałam się słodkim, wskoczyło mi 20 kilo
      nie naj fajniej bo lubie być smukła, choć i tak rzadko bywam:). ale 20kg to juz
      przesada, 10 zrzuciłam, ale drugie 10 kiepsko schodzi. Ale wiem, że powoli mi
      sie uda, choć przed świetami znów był mini kryzysik woli i chcenia. Ale da się
      wiem to po swoich walkach , da się, tylko to długo trwa i jest ciężko.
    • thistle1 Re: można pomarudzić? 13.04.04, 20:39
      dzięki za odpowiedzi,jesteście doprawdy mili,tylo,że ja nie powinnam marudzić i
      wziąść sobie do serca Wasze rady,ale nic z tego,przez święta władowałam w
      siebie tonę jedzenia,nie mogę na siebie patrzeć,chociaż wg ludzi dalej jestem
      szczupła tylko trochę się zaokrągliłam,nie akceptuję swego ciała,czuję się
      gruba,napęczniała.im bardziej się przejmuję wyglądem,tym częściecj na złość
      sięgam po jedzenie i ciągle sobie powtarzam:zacznę żyć zdrowo od jutra,za trzy
      dni,za tydzień i tak przekładam,przekładam i spędzam kolejne
      minuty ,godziny ,tygodnie przed telewizorem z paczką ciastek w ręce.to zaczęło
      się od wizyty u p sychiatry i zdiagnozowaniu u mnie depresji.od tej pory
      spoczęłam na laurach.skoro mam depresję-myślałam,usprawiedliwia to moje
      nicnierobienie.przyjmuję efectin ER 75 i zolafren na sen.nie widzę żadnej
      poprawy w samopoczuciu,tylko podejrzewam,że tyć zaczęłam od kiedy przyjmuję
      lek.19 kwietnia mam kolejną wizytę.chyba będę musiała wymienić go na inny.czy
      efektin powoduje takie skutki uboczne?
      święta spędzałam u rodziców,nic nie wiedzą o depresji,wogóle nikt nie wie,udaję
      normalną,ale mnie to męczy,takie ukrywanie własnych uczuć,dobrze ,że chociaż na
      forum mogę być sobą...nie mam żadnych przyjaciół,mieszkam sama,jestem samotna.
      • tinu Re: można pomarudzić? 13.04.04, 20:57
        Sprawdź pocztę :/
    • pan_coito Re: można pomarudzić? 13.04.04, 21:07
      Czy można pomarudzić?... Ależ tu się nic innego nie robi! No, jeszcze dzieli
      informacjami na temat typu i dawek zażywanych leków.
      Co prowadzi do pytania, jakie sobie zadaję w tym momencie: to po cholerę
      wszystkie te medykamenty, jeśli forum pełne jest skarg na życie?
    • porcel_ula Re: można pomarudzić? 13.04.04, 21:45
      Nie powiem, że po Efectinie się tyje, ale ja przytyłam, przytyłam również po
      SeroXacie, choć zarówno po jednym i drugim leku na początku nie miałam apetytu.
      To chyba w ogóle jest jakoś tak, że sa dwa typy ludzi jedni jedzą drudzy jeść
      nie mogą. A jedzenie działa jak lekipoprawia chwilowo samopoczucie.
      Nie wiem co powiedziec. Proponuje robic małe kroczki. Np jeść co rano zdrowe
      śniadanie w miare możliwosci, robic coś systematycznie jakieś drobiazgi, mi to
      pomagało. Jak na siłe kładłam się o 22 do łóżka i wstawałam o 9 i jadłam
      śniadanie. Strasznie to ciężkie, ale zaczyna z czasem, długim czasem pomagać.
      Pozdrawiam
      • papierek30 Re: można pomarudzić? 14.04.04, 16:11
        Kiedyś miałem dziewczyne...znaliśmy sie dość długo,jednak gdy przyszedł czas
        "wyfrunięcia" z domu wszystko się skończyło.....ona wiedziała czego chce od
        życia i od....ja natomiast byłem "inny",zaczęła mnie się wstydzić,ze jestem
        taki a nie inny i ....Załamałem się ,nie dość ,że nie mogłem
        znaleźć pracy to jeszcze ona mnie ....przestałem dbać o siebie,
        roztyłem się i wtedy całkowicie mnie zostawiła.Znalazła chłopaka "przebojowego",
        ja natomiast stanąłem na dnie.Nie miałem nikogo komu mogłem się wyrzalić,
        zwierzyć....jednak znalazł sie ktoś dla kogo postanowiłem zrobić coś ze sobą.
        Myślicie ,że było łatwo-NIE,nie mogłem sie przemóc,przestać jeść.....ale
        dzisiaj jest już inaczej....schudłem prawie 10kg.! Przy mojej wadze to
        w rzeczywistośći mało ale liczy się sam fakt,że można!
        Jeśli nie chcecie zadbać o siebie to zróbcie to dla kogoś innego,
        rozejrzyjcie się wokół siebie ,jest tylu ludzi dla kogo naprawde warto
        to zrobić....wasi faceci,dziewczyny,najbliźsi-czyż dla nich nie jest warto
        zadbać o siebie?!Pewnie najlepiej nic im o tym nie mówić bo oni przecież tego
        nie zrozumieją!Oni jednak chcą o tym wiedzieć i wcale z tego nie będą drwić!
        Wręcz przeciwnie nawet sami do tego by sie przyłączyli aby wam pomóc!
        Takie coś łączy a nie rozdziela!Poznałem osobe dla której mój wygląd nie ma
        praktycznie znaczenia ale chce mi pomóc i stara sie ze wszystkich sił aby
        to właśnie mi pomóc abym sie lepiej poczół ,abym poczół się potrzebny.
        Naprawde zastanówcie się i rozejrzyjcie wokół siebie a zobaczycie ,że są ludzie
        którym zależy na WAS!
        • pan_coito Re: można pomarudzić? 16.04.04, 18:44
          > Naprawde zastanówcie się i rozejrzyjcie wokół siebie a zobaczycie ,że są
          > ludzie którym zależy na WAS!

          Mylisz się, kolego. Na coś takiego trzeba zarobić, nie wystarczy się rozglądać.
          • papierek30 Re: można pomarudzić? 19.04.04, 23:44
            pan_coito napisał:

            > > Naprawde zastanówcie się i rozejrzyjcie wokół siebie a zobaczycie ,że są
            > > ludzie którym zależy na WAS!
            >
            > Mylisz się, kolego. Na coś takiego trzeba zarobić, nie wystarczy się
            rozglądać.

            Czyli na przyjaźń? Na to się nie zarabia! Prawdziwa przyjaźń nie wie co to
            pieniądz,zapłata, "zarobek".Przyjaźń to coś co się ofiaruje a nie sprzedaje.
            A druga sprawa,że "dzisiejsi przyjaciele" czegoś sobie żadają w zamian....
            ale czy to są przyjaciele?
            "Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie".
    • thistle1 Re: można pomarudzić? 15.04.04, 20:01
      postanowiłam skończyć z lekami,nie obchodzą mnie skutki odstawienia,intensywnie
      ćwiczę,aby wrócić do dawnej sylwetki.
    • porcel_ula Re: można pomarudzić? 15.04.04, 20:17
      Kiepski pomysł. Ale to tylko moja opinia. Skoro dostałaś leki od lekarza raczej
      są Ci potrzebne.Co z tego ze wrócisz do sylwetki jaką chcesz mieć, jak bedzesz
      chodzić zla i będzie Ci źle. Ja mam nieco nadzieje ze te leki które w siebie
      pakuje juz od ponad roku nie znieczulają, ale trochę choć leczą i wyrównują
      gospodarkę w moim organiźmie. Jedzenie i samopoczucie sa ściśle związane ze
      sobą.
      No ale poćwiczyć mozna, a nawet jest miło. Wczoraj byłam na boskim treningu,
      dziś tez miałam iść, ale jakoś się kiepsko czuję coś mnie struło na obiedzie w
      pracy. No nic nadrobie jutro, a w sobotę pójde na rolki z mały.

      pozdrawiam
    • thistle1 Re: można pomarudzić? 16.04.04, 21:44
      jak postanowiłam tak zrobiłam.wszystkie leki wylądowały na śmietniku.koniec z
      lekami!koniec z wmawianiem sobie depresji!

      diagnoza depresji tylko nakręca ludzi do użalania się nad sobą,lepiej się
      czułam przed diagnozą,bo żyłam w błogiej nieświadomości,że coś ze mną nie
      tak,diagnoza jest jak pieczątka na dokumencie.znaczy jesteś chora,koniec kropka.

      to forum również nakręca ludzi do marudzenia,to nie jest dobre dla zdrowia
      psychicznego.
      • nevada_blue się nie zgodzę... :/ 19.04.04, 14:30
        thistle1 napisała:

        > jak postanowiłam tak zrobiłam.wszystkie leki wylądowały na śmietniku.koniec z
        > lekami!koniec z wmawianiem sobie depresji!

        1) NIE POWINNO SIĘ ODSTAWIAĆ LEKÓW NA WŁASNĄ RĘKĘ!!! mnie też dorwało ostatnio
        totalne zniechęcenie i miałam je wywalić, ale dalej biorę, bo.. no po prostu
        biorę! ;)

        2) a czy wmawianie sobie: nic mi nie jest, sama sobie poradzę nie jest bardziej
        szkodliwe? wierz mi, że to błędne koło - przerobiłam tę lekcję bardzo
        dokładnie! :) a lekarz zapewne wiedział, co robi..

        > diagnoza depresji tylko nakręca ludzi do użalania się nad sobą,lepiej się
        > czułam przed diagnozą,bo żyłam w błogiej nieświadomości,że coś ze mną nie
        > tak,diagnoza jest jak pieczątka na dokumencie.znaczy jesteś chora,koniec
        kropka.

        3) faktycznie istnieje takie ryzyko - ja też odpuszczam sobie czasem różne
        rzeczy, bo przecież jestem chora.. ;) ale za to jaki sprawdzian silnej woli! i
        jaka satysfakcja, kiedy uda się zmusić do zrobienia tego czy owego mimo
        wysiłku, jaki to czasem kosztuje.. :) a wiem, jak potrafi być ciężko.. :(

        4) gdyby było jak piszesz, że żyłaś w błogiej nieświadomości - nie poszłabyś do
        lekarza i nie zaczęłabyś się leczyć.. coś jednak musiało być nie tak..

        5) nigdy nie jest tak, że "chora, koniec, kropka" - chyba, że na to pozwolisz..

        > to forum również nakręca ludzi do marudzenia,to nie jest dobre dla zdrowia
        > psychicznego.

        6) może tak, a może nie.. to forum pozwala przede wszystkim się wygadać [sama
        tu z resztą w tym celu zajrzałaś..], zdobyć informacje, wymienić
        doświadczenia.. a co złego, że czasem ma się ochotę pomarudzić, kiedy się ma
        wszystkiego dość? kto powiedział, że wszyscy mamy być zawsze silni, dzielni i
        uśmiechnięci? czasem taka chwila "poużalania się nad sobą" działa jak
        katharsis - szczególnie jeśli znajdziesz kogoś, kto czuje lub czuł się podobnie
        i wiesz, że Cię rozumie.. byle nie za często i nie za długo się nad sobą
        użalać.. ale taka chwila słabości każdemu jest czasem potrzebna.. a może akurat
        ktoś da Ci przyjacielskiego kopa i tchnie w Ciebie trochę energii do działania?
        albo posłuży praktyczną radą? podsunie rozwiązanie problemu, na które sama może
        byś nie wpadła?..

        więc, proszę Cię, przeproś się z tabletkami, pozwól sobie czasem na chwilę
        słabości i marudzenia :) i zaglądaj czasem na forum :)

        a pomysł z ćwiczeniami jest jak najbardziej trafiony :)
        nie zaszkodzi, a może poprawi samopoczucie :)

        pozdrawiam serdecznie,

        [nevada]
        • thistle1 masz rację nevada_ blue, dobrze jest pomarudzić 19.04.04, 18:41
          dzięki za wypowiedź nevada_blue.
          ostatnio szarpią mną rozterki.te leki po calutkiej nieprzespanej nocy wyjęłam
          ze śmietnika na drugi dzień i przeprosiłam.następnego wieczora wzięłam
          zolafren.źle spałam,miałam koszmary,wczorajsza noc taka sama mimo
          leku.ostatecznie postanowiłam nie brać leków,leżą w szafie. dałam sobie
          spokój.nie mam ciężkiej depresji,nie leżę całymi dniami i nie płaczę,normalnie
          pracuję,chodzę po świecie,potrafię wiele zrobić,sprężyć się,nikt ze znajomych
          nie podejrzewa u mnie stanu odbiegającego od normy.tylko ja wiem,co naprawdę
          czuję.wciąż mam zły i smutny nastrój,myślę o samobójstwie,w trudnych chwilach
          wyobrażam sobie,jak się wieszam i mam święty spokój,chociaż często
          myślę,wiem,że i tak tego nie zrobię,nie mam odwagi.
          piszesz,że nie powinno się odstawiać leków na własna rękę.dlaczego?masz na to
          jakieś uzasadnienie?efektin mi nie pomagał,żadnych zmian w
          samopoczuciu,zolafren jest pomocny w zaśnięciu.po jednym i drugim leku
          tyję.przez trzy miesiące z 47 na 52 kg,strach pomyśleć,jak wyglądałabym po roku
          brania.wolę nie brać i mieć ludzki wygląd.
          dzisiaj miałam iść do psychiatry,prywatnego,wizyta 80zł,nie poszłam ze względu
          na kasę.jestem umówiona na czerwiec z państwowym,do tego czasu jakoś dotrwam
          bez leków.moim problemem jest sen,z takim problemem pierwszy raz wybrałam się
          do psychiatry.cierpię na chroniczną bezsenność.gdyby nie bezsenność,nie
          poszłabym do psychiatry.
          nie chcę myśleć,że mam depresję,chcę myśleć,że jestem zdrowa.wiosna dała mi
          kopa.całymi dniami ćwiczę,do tego codziennie półtorej godziny jazdy na
          rowerze,to mi bardziej pomaga niż leki i tak już zostanie.
          masz rację,nevada_blue,że marudzenie działa jak katharsis,tylko,żeby nie
          przegiąć i nie rozczulać się nad sobą,nie analizować bez końca swych stanów
          emocjonalnych,a ja to niestety lubię,(po to otworzyłam ten wątek),można wtedy
          zwariować z samym sobą,wpada się w doły,które się drąży pod sobą.dlatego często
          do siebie mówię"przestań marudzić!",to marudzenie jest niebezpieczne,mimo,że
          pomaga zrozumieć siebie,dzięki m.in.takim wypowiedzioma jak Twoja.
          pozdrówka:-)
          • papierek30 Re: masz rację nevada_ blue, dobrze jest pomarudz 22.04.04, 00:11
            Tak Was słuchając to od samego słuchania można dostać DEPRECHY!Najlepiej jest
            użalać sie nad sobą i nie przyjmować nic do wiadomości,a co nie którzy to
            jeszcze bardziej potrafią wpędzić w nią zamiast pomóc!
            • nevada_blue taaa, skądś to znam... 22.04.04, 00:28
              to już lepiej zaciskać zęby, nic nie mówić i udawać, że jest świetnie?
              oszukiwać siebie i innych? i pozwolić, żeby to coś powoli niszczyło? coś jakbym
              widziała siebie sprzed paru miesięcy.. w ten właśnie sposób doprowadziłam się
              do względnej ruiny, zanim zaczęłam leczenie...

              masz trochę racji, ale o tym już pisałam...
              czasem dobrze jest pozwolić sobie na chwilę słabości i użalania się nad sobą,
              kiedy jest źle i ma się wszystkiego dość..
              to swego rodzaju katharsis..
              byle nie trwać w tym zbyt długo i jednak próbować do przodu, choć niełatwe to..

              poza tym: przecież nikt nie każe Ci tego czytać

              pozdrawiam,

              [nevada]
    • nevada_blue Re: można pomarudzić? 01.05.04, 10:35
      już nie można..
      marudzenie nie mieści się w normach niejakiej Unii Europejskiej :P
      • thistle1 Re: można pomarudzić? 01.05.04, 15:23
        ano widocznie się nie mieści:-)
        trochę w tym prawdy,że takie użalanie się nad sobą może jeszcze pogłębić
        depresję.najgorsze jest to,że ja wiecznie jestem zapatrzona w swoje wnętrze,
        w swoje zazwyczaj negatywne stany emocjonalne.
        mam z tego powodu wyrzuty sumienia,że jestem taką egoistką.
        trudno mi przez to nawiązać kontakt z otoczeniem,nie wiem co się na świecie
        dzieje,co w polityce,bo cały czas zapatrzona jestem w siebie,jak mi źle.
        ma ktoś tak samo?
        jest coraz gorzej z nawiązaniem kontaktu z ludźmi,siedzę w czterech ścianach,a
        jak już ktoś do mnie podejdzie i chce porozmawiać,nie mogę znaleźć tematu,
        bo nic mnie nie interesuje poza psychologią i własnym wnętrzem,a na tym się
        nikt nie zna.koszmar!nawet nie obchodzi mnie to ,ile zarabiam,byle mi starczyło
        na jedzenie.często myślę,że jestem nie z tego świata,że odstaję,marzę,aby być
        taka jak inni,czyli normalna,a nie robię nic,aby to zmienić:-(
        • anna_er Re: można pomarudzić? 01.05.04, 18:16

          Chyba masz tylko jedno wyjście:
          szczęsliwie sie zakochać:)))

          Życze Ci tego:)
          • thistle1 Re: można pomarudzić? 01.05.04, 19:28
            to jest moje marzenie ,tego najbardziej pragnę,dziękuję anno_er
            tylko gdzie ja znajdę drugiego pochrzanionego dziwoląga jak ja:-(?
            • anna_er Re: można pomarudzić? 01.05.04, 20:01
              thistle1 napisała:

              > to jest moje marzenie ,tego najbardziej pragnę,dziękuję anno_er
              > tylko gdzie ja znajdę drugiego pochrzanionego dziwoląga jak ja:-(?

              alez Ty nie jesteś wcale pochrzanionym dziwolagiem. Jestes inteligentna,
              wrazliwa, tylko masz dołek, czy ja wiem czy to deprasja?
              Może po prostu, zwyczajnie, po ludzku jestes nieszczęsliwa i dlatego nic Cię
              nie cieszy?
              Spróbuj pomyśleć o innych, wysłuchac problemy innej osoby, na pewno jesteś
              komuś potrzebna, każdy ma jakieś swoje miejsce we wszechświecie, do czegos jest
              powołany, nie chce mi sie wierzyć, żeby niejaką 'thistle1' natura obdarzyła
              tylko talentem obserwowania siebie samej.

              A najfajniejsze, najładniejsze chłopaki sa w naszym pięknym mieście T.
              Otworz oczy kobieto! Maj się do Ciebie uśmiecha :-))))))))))

              pozdrawiam:)




              ---
              .."Wschodziło słońce. Tylko na Helu i w Key West na Florydzie słońce wschodzi
              tak, że zaczyna sie wierzyć w Boga, jesli sie dotąd nie wierzyło."
              • thistle1 Re: można pomarudzić? 01.05.04, 22:31
                anno_er
                sorry,ale znów pomarudzę,bo mam doła,a to mi daje ulgę:-(
                JESTEM pochrzanionym dziwolągiem,w wieku 31 lat nie mam
                rodziny,przyjaciół,znajomych,nikt się nie chce ze mną przyjaźnić i ja od
                wszystkich uciekam.przeklęty lęk przed odrzuceniem,przeklęte niskie poczucie
                wartości.żyję sama w dużym mieście,nie oglądam się za facetami,bo uważam,że
                nawet patrzenie nie dla mnie.czuję się jak takie NIC.teraz są dni wolne,wszyscy
                gdzieś wyjeżdżają,a ja tkwię w mieszkaniu.nie mam doła,mam cholerną
                depresję.nie jestem w stanie myśleć o innych,jestem nikomu niepotrzebnym
                śmieciem.często myślę o samobójstwie,to mi przynosi ulgę,że w każdej chwili
                może mnie tu nie być:-((((
                • nevada_blue Re: można pomarudzić? 01.05.04, 22:46
                  też tak mam, podobnie - choć teraz maskują to prochy..
                  może to niewiele, ale nie jesteś sama..
                  hmm, no ja jestem trochę młodsza, ale jeśli nie przeszkadza Ci przyjaźnienie
                  się z "gówniarą".. :)

                  ściskam baaardzo ciepło ;)
                  • anna_er Re: można pomarudzić? 02.05.04, 16:14

                    thistle1, czy próbowałaś nawiązać kontakt z osoba, która ma podobne problemy,
                    lub najlepiej z taką ktora sobie z nimi jakos poradziła?
    • thistle1 Re: można pomarudzić? 02.05.04, 21:04
      sorry za wczorajszy wpis,mimo wszystko staram nie poddawać się,chociaż często
      nachodzą mnie takie doły jak wczoraj.
      dzisiaj od rana ćwiczenia gimnastyczne,półtorej godziny jazdy rowerem dobrze mi
      zrobiło.muszę być w ciągłym ruchu ,aby uwolnić się od negatywnych myśli.
      dzięki ćwiczeniom schudłam.samowolnie odstawiłam leki.byłam u
      psychiatry,wypisał mi recepty,ale ich nie wykupiłam,więc psychika mi takie
      filgle płata.

      nie ma osoby,z którą ogłabym porozmawiać o swoich problemach,jedynie na tym
      forum pozwalam sobie na szczerość.na zewnątrz udaję normalną osobę,w parcy nikt
      nie wie,że mam depresję,udaję inną osobę niż jestem.gdybym tak zaczęła okazywać
      swe prawdziwe wnętrze,byłaby katastrofa:-(
      • vernis ja tak mam! ja tak mam! 03.05.04, 09:24
        Trzymam kciuki za Twoje cwiczenia! Trzymaj sie jak najdluzej i nie poddawaj!
        Pozdrawiam bardzo serdecznie
        • thistle1 Re: ja tak mam! ja tak mam! 03.05.04, 13:17
          vernis,
          piszesz''ja tak mam!ja tak mam!''możesz coś więcej napisać o swoich stanach
          emocjonalnych?wszak wątek brzmi''Można pomarudzić?'',więc daję tu nie tylko
          sobie prawo do marudzenia.
          dzięki za trzymanie kciuków:-)
          • vernis Re: ja tak mam! ja tak mam! 04.05.04, 10:16
            niestety jakos brak mi inwencji tworczej, chyba musze poczekac na wiekszy
            dolek, bo chwilowo gorka
      • anna_er no to podsumujmy:)) 03.05.04, 09:42
        thistle1 napisała:

        > sorry za wczorajszy wpis,mimo wszystko staram nie poddawać się,chociaż często
        > nachodzą mnie takie doły jak wczoraj.
        > dzisiaj od rana ćwiczenia gimnastyczne,półtorej godziny jazdy rowerem dobrze
        mi
        >
        > zrobiło.muszę być w ciągłym ruchu ,aby uwolnić się od negatywnych myśli.
        > dzięki ćwiczeniom schudłam.samowolnie odstawiłam leki.byłam u
        > psychiatry,wypisał mi recepty,ale ich nie wykupiłam,więc psychika mi takie
        > filgle płata.
        >
        > nie ma osoby,z którą ogłabym porozmawiać o swoich problemach,jedynie na tym
        > forum pozwalam sobie na szczerość.na zewnątrz udaję normalną osobę,w parcy
        nikt
        >
        > nie wie,że mam depresję,udaję inną osobę niż jestem.gdybym tak zaczęła
        okazywać
        >
        > swe prawdziwe wnętrze,byłaby katastrofa:-(

        Cwiczysz, jeździsz rowerem, w pracy nikt nie wie, że masz depresję, znaczy
        potrafisz zapanowac nad swoim nastrojem, więc gdzie u Ciebie depresja ???
        Widziałam prawdziwie depresyjną osobe
        • thistle1 Re: można pomarudzić? 03.05.04, 13:14
          anno_er
          to samo co Ty mówiłam psychiatrom,dlatego tak buntuję się przeciw lekom.mam
          raczej osobowość zaburzoną i jestem w ciąglym dole,ale diagnoza brzmi
          depresja.ostatnio rozmawiałam o tym z psychiatrą.powiedział,że depresja objawia
          się w różny sposób,nie trzeba leżeć plackiem i patrzeć tępo w sufit,głownym
          objawem depresji są problemy ze snem,lęki,ciągły smutek,izolowanie się od
          ludzi,a ja to niestety mam.potrafię wziąść się w garść,zorganizować,pacuję z
          ludźmi,więc muszę wykrzesać z siebie siłę,ale w środku moja dusza wyje,a ten
          stan nie jest normalny.

          ''lekarzom najłatwiej jest powiedzieć:depresja i zapisać leki,zwłaszcza
          tym,którzy kasują po 80 za wizytę''
          w 100%zgadzam się z Twoimi słowami:-)
    • mskaiq Re: można pomarudzić? 03.05.04, 16:08
      No coz ruch, bieganie, jezdzenie na rowerze, spacer itp odbiera sile emocjom i
      dlatego jest latwiej sie kontrolowac i automatycznie depresje. To ze ruch na
      swierzym powietrzu przynosi ulge to wiesz, tak samo jak rozumierz ze leki nie
      zmienia niczego w depresji bo zadne lekarstwo nie rozwiaze problemow ktore sa w
      Tobie.
      Piszesz ze wewnatrz Twoja dusza wyje, mysle ze to jest cale sedno depresji.
      Potrzebujesz zmiany, potrzebujesz milosci to znaczy akceptowania wszystkiego co
      nas otacza. Akceptowanie ludzi, unikanie negatywnych ocen innych i dzialanie na
      rzecz dobra to sa rzeczy ktore sa niezbedne w nas. W innym przypadku dusza wyje
      bo ze strachem, nienawiscia czy negowaniem wszystkiego nie da sie zyc. Te
      negatywne energie niszcza w nas wszystko, dlatego tak wazny jest powrot do
      milosci, szacunku do innych i budowania dobra wokolnas.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • thistle1 Re: można pomarudzić? 05.05.04, 18:52
        maskaiq
        ludziom z depresją trudno jest doznać prawdziwej miłości,czy to do innych,czy
        to do siebie samego.dla siebie żywią pogardę,dla innych mają gniew.jeśli sama
        siebie nie akceptuję,trudno,aby inni akceptowali mnie,to błędne koło.
        ''Akceptowanie ludzi,unikanie negatywnych ocen innych i działanie na rzecz
        dobra to są rzeczy,które są niezbędne dla nas''-piszesz
        tak,tylko jak tego dokonać?niezbędne,ale trudne dla mnie do osiągnięcia,kiedy
        wciąż myślę o sobie źle i spodziewam się wszystkiego najgorszego ze strony
        innych,jak mam zaakceptować ludzi i sama być akceptowana?to jest dla mnie nie
        do osiągnięcia.
        • thistle1 Re: można pomarudzić? 31.05.04, 22:35
          trochę mi się polepszyło od ostatniego wpisu,ale nie byłabym sobą,gdym nie
          przeżywała niepokoju.od jutra będę miała w pracy praktykantkę.dla mnie to jak
          wrzód na tyłku.nie chce mi się być dla niej miłą,wprowadzac w tajniki
          zawodu.będzie ze mną dwa miesiące.najchętniej traktowałabym ją jak
          powietrze,mam tyle pracy a tu jeszcze ona.załamka.jestem smutna,ponura,nie chce
          mi się z nikim gadać.nie lubię kontaktów z ludźmi,których nie znam,boję się.
          • o0oo Re: można pomarudzić? 31.05.04, 22:45
            sama marudzisz ze ludzie sa niedouczeni i zbyt leniwi zeby wyjsc do niesmialej
            osoby a praktykantka jest dla ciebie wrzodem na tylku. Jako osoba, ktora czuje
            sie troche na uboczu i w dodatku terapeutka powinnas byc chyba awangarda pomocy
            blizniemu. ;)
            • thistle1 Re: można pomarudzić? 31.05.04, 23:00
              no tak...powinnam i na pewno jej pomogę,ale z przymusu nie z chęci,po prostu mi
              się nie chce.takie są moje odczucia.
            • thistle1 Re: można pomarudzić? 18.07.04, 22:14
              bleee,chce mi się dzisiaj pomarudzić.czy ktos mnie wysłucha czy nie i tak
              pomarudzę.
              niedawno poznałam przez internet, wydawało mi się, bratnią duszę.dzisiaj mi
              napisał,że się zakochał w kobiecie,z którą pracuje.ona nie odwzajemnia jego
              uczucia,ale jemu to nie przeszkadza.jest uskrzydlony.raz przez pomyłkę nazwał
              mnie jego imieniem.chciałam się obrazić i przestać pisać,ale mi przeszło i
              odpisałam na list.czy dobrze zrobiłam?
              powiedział do mnie,ze traktuje mnie jak przyjaciółkę,nawet więcej niż
              przyjaciółkę,że jestem dla niego zaworem bezpieczeństwa,że nigdy nie przestanie
              do mnie pisać.kurcze...nie wiem,co o tym sądzić.co to znaczy być dla kogos
              zaworem bezpieczeństwa?
              trochę się wkurzyłam,że powiedział mi o tej dziewczynie,chociaż ja go też
              traktuję jak przyjaciela internetowego,nie mam innych oczekiwań,ale jestem jak
              pies ogrodnika.
              • thistle1 Re: można pomarudzić? 18.07.04, 22:15
                poprawka :raz przez pomyłkę nazwał mnie jej imieniem
                :-)
              • o0oo Re: można pomarudzić? 18.07.04, 22:42
                thistle1 napisała:

                > niedawno poznałam przez internet, wydawało mi się, bratnią duszę.

                thistle, przez internet nie poznaje sie bratnich dusz. ludzi poznaje sie w
                realu. mozna z kims pogadac o swoich problemach, ale nie traktuj tego jako
                poznawanie czlowieka.

                dzisiaj mi
                > napisał,że się zakochał w kobiecie,z którą pracuje.ona nie odwzajemnia jego
                > uczucia,ale jemu to nie przeszkadza.jest uskrzydlony.raz przez pomyłkę nazwał
                > mnie jego imieniem.chciałam się obrazić i przestać pisać,ale mi przeszło i
                > odpisałam na list.czy dobrze zrobiłam?

                nie traktuj znajomosci z internetu jako znajomosci z reala. i nie angazuj sie w
                nie jakos osobiscie, to sa tylko rozmowy. to nie jest kolega ktory po paru
                miesiacach znajomosci zapomina twojego imienia i sie obrazasz, to jest obcy
                czlowiek po drugiej stronie kabla, o ktorym nie masz zielonego pojecia.

                > powiedział do mnie,ze traktuje mnie jak przyjaciółkę,nawet więcej niż
                > przyjaciółkę,że jestem dla niego zaworem bezpieczeństwa,że nigdy nie
                przestanie
                >
                > do mnie pisać.kurcze...nie wiem,co o tym sądzić.co to znaczy być dla kogos
                > zaworem bezpieczeństwa?

                to znaczy ze znalazl neurotyczke ktora sie daje wkrecac.

                > trochę się wkurzyłam,że powiedział mi o tej dziewczynie,chociaż ja go też
                > traktuję jak przyjaciela internetowego,nie mam innych oczekiwań,ale jestem
                jak
                > pies ogrodnika.

                miej dystans do internetu, i nie traktuj go jako alternatywnego swiata w
                ktorym mozesz zaspokoic jakies swoje potrzeby ktorych nie zaspakajasz w realu.
                to sa tylko malo wazne rozmowy, choc czasami na bardzo wazne tematy, ale nie
                nalezy traktowac osob z drugiej strony kabla jakos osobiscie, choc mozna sie
                oczywiscie poznawac ludzi przez net, ale dopiero wtedy poznajemy czlowieka.

                chat to znaczy pogawedka, a gadu-gadu to tez nieistotna gadka.
                jestes zapewne wrazliwa osoba i moze dlatego traktujesz kontakty w sieci bardzo
                osobiscie, ale radze ci nabrac dystansu. jak ktos ci slodzi w necie to
                niedowartosciowuj sie tym specjalnie, jak ktos ci rzuca kurwa to nie placz w
                poduszke, jak ktos rozmawia z toba o twych troskach to nie traktuj go jako
                swojego przyjaciela.
                te "urealnienie" neta czasami siega absurdu jak na tym forum, gdy ludzie pisza
                ze sie boja jakiegos nicka.
                • thistle1 Re: można pomarudzić? 19.07.04, 09:35
                  oOoo
                  ale mnie na ziemię sporowadziłeś!spadłam jak zestrzelona kaczka i trochę się
                  poobijałam,ale nic...to dobrze mi zrobi.
                  rzeczywiście ja zbyt dużą wagę przywiązuję do znajomości internetowych,ale jak
                  ktoś nie ma realnego życia towarzyskiego,to internet jest substytutem.
                  przeżywam słowa skierowane do mnie przez net,choć rozum mówi,ze powinnam
                  traktować je lekko.
                  ten człowiek jest taki sam jak ja.mamy podobną historię i ten sam problem-fobia
                  społeczna.mogę być wobec niego szczera,rozumie moje schizy,a w realu nikogo
                  takiego nie spotkałam,komu mogłabym zaufać.on napisał mi,że jestem jedyną osobą
                  w jego życiu,której nie boi się mówić o swoich problemach i jak chce się
                  wygadać lub mu źle,wtedy pisze do mnie,jestem jak księga skarg i zażaleń.
                  rzeczywiście mądrzej było by przenieść znajomość do realnej rzeczywistości.ja
                  nawet jestem na to gotowa,ale on jest tak nieśmiały,że na wstępie mi
                  powiedział,że musi sporo wody w rzece upłynąć,zanim odważy się na realne
                  spotkanie.zresztą jest inny problem-mieszkamy na dwóch przeciwległych końcach
                  Polski.
                  • zoltanek Re: można pomarudzić? 19.07.04, 12:24
                    oOoo ma racje ale nie do końca. Nie traktuj tej znajomości zbyt poważnie dopuki
                    nie spotkasz się z facetem, bo w realu może się on okazać zupełnie kimś innym.
                    Jeżeli ta znajomość ma w perspektywie realną znajomość to OK, opłaca się ją
                    kontynuować, ale angażować emocjonalnie lepiej dopiero po spotkaniu w realu.
                    czym jest drugi koniec Polski. Można sie przecież spotkać w mieście leżącym w
                    połowie drogi, co za problem, 2 godzinki jazdy pociągiem i już jesteście razem.
                    myśle, że 10 minut rozmowy na żywo jest więcej warte niż 10 godzin na gg.
                    Oczywiście po spotkaniu w realu rozmowy internetowe nabierają zupełnie innego
                    kształtu i są bardziej wartościowe, bo znasz człowieka, wiesz jak wygląda,
                    wiesz jak sie zachowuje itp..... eeeeeeeee
                    • thistle1 Re: można pomarudzić? 19.07.04, 17:45
                      zoltanek,a Ty próbowałeś przenieść znajomość internetową do realnej?
    • thistle1 Re: można pomarudzić? 22.07.04, 18:55
      nie...niech mnie kto na ziemię sprowadzi:-(przerwałam korespondencję
      internetową z gościem,który pomylił moje imię.chcę dać sobie na luz,za bardzo
      się zaangażowałam,to chore.ale ten facet ciągle pisze do mnie,przprasza za
      pomyłkę,pisze pełne smutku listy,pyta o powód milczenia.pisze ,że jestem dla
      niego bardzo cenna i że nie chce stracić tej znajomości.czy to normalne z jego
      strony,takie przywiązanie?znamy się internetowo zaledwie miesiąc.czy on jest
      normalny?przecież pisał,że jest zakochany w dziewczynie z jego pracy.do czego
      mu jestem potrzebna?
      • o0oo i znow o0oo odpowiada pierwsze ;-) 22.07.04, 19:08
        thistle1, facet ma problem i chyba powinnas mu wyjasnic ze niezdrowe ma
        podejscie do internetu.
        i nie umawiaj sie z nim raczej bo zwiazki neurotykow raczej nie sa
        najzdrowsze ;-) kazdy ma duzo oczekiwan a malo checi dawania.

        chodzisz juz na ta terapie co kiedys pisalas?
        • thistle1 Re: i znow o0oo odpowiada pierwsze ;-) 22.07.04, 20:50
          dzięki oOoo za reakcję.jeśli Cię mogę prosić,sprowadzaj mnie na
          ziemię,obiecuję,że aż tak często nie będę marudzić:-)
          rzeczywiście facet ma problem.za bardzo się angażuje.
          pewnie dla niego tak jak dla mnie internet to substytut życia towarzyskiego i
          znajomość ze mną traktuje serio.
          rozsądnie z mojej strony byłoby dać internet w odstawkę,ale jestem
          uzależniona.jak mi się raz zepsuł komp,zaraz pobiegłam do kafejki.
          Ty masz rację z tym związkiem neurotyków.niedawno się z takiego wygrzebałam.ale
          nic na to nie poradzę,że tylko faceci zaproblemowani mnie interesują.normalny
          zadowolony z życia nie ma u mnie szans.skąd Ty wiesz o tym niepowodzeniu i o
          tych oczekiwaniach?

          terapię zaczynam 27 we wtorek,mam nadzieję,że mnie choć trochę ona przywróci do
          normalności;-)
          przywróci...co ja mówię,ja nigdy nie byłam normalna:-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja