depresja i nerwica przez pracę

24.11.10, 20:21
Kilka miesięcy temu dostałam nową odpowiedzialną pracę: stanowisko kierownicze, duże możliwości rozwoju zawodowego, pensja słaba lecz lepsza od dotychczasowej. musiałam wyjechać z miasta w delegację i pracować w terenie. zostawiłam mężczyznę, mieszkanie i skupiłam się na pracy. Niestety nie daję rady. Efekty pracy są dobre - robota idzie, jednak ja wypalam się coraz bardziej. Każdego dnia coś mnie przerasta. Pojawiają się problemy, sugestie dotyczące mnie oraz mojej pracy które od razu przyjmuję, pojawiają się złośliwe komentarze dotyczące mojej osoby. Wszystko biorę na siebie i do siebie. Praca bardzo mnie stresuje, bo m.in. jestem rozliczana z wszystkiego,a do tego zawsze wszystkim się przejmowałam, zawsze chciałam światu udowodnić, że jestem dobra - tak robią osoby z zaburzonym poczuciem wartości. I to mi zostało, każdą rzecz chcę wykonać dobrze, a gdy coś jest nie po mojej myśli załamuję się. Krąży to po mojej głowie przez cały dzień. Wracam z pracy i nadal o tym myślę, szukam rozwiązań problemu albo tylko go analizuje by czuć się jeszcze gorzej. W nocy śni mi się praca - każdej nocy odkąd tu pracuję. Przestałam dbać o siebie. Sama dla siebie stałam się obojętna, byle jaka, jest tylko moja praca. Mój związek na tym cierpi.
Żyję w bałaganie który jest w mojej głowie. Codziennie wydaje mi się że dziś jest jeszcze gorzej niż wczoraj. Probuję się rozpraszać czytając fora, oglądając filmy albo te natrętne myśli co chwilę wracają.
Wiem, że nie nadaję się do tej pracy. Wiem, że kwalifikacje mam dobre, ale charakter zupełnie nie taki. Codziennie myślę nad rezygnacją z pracy. wiem, że szybko nowej nie znajdę, bo mam taki zawód. już to przechodziłam. dostałam szansę, a ją marnuję bo nie potrafię mieć dystansu do tego co robię. Totalnie nie oddzielam sfer życia.
Na ten moment jedynym możliwym wyjściem jest ucieczka z firmy...
Ale czy całe życie będę tak uciekać? Jak z tym walczyć? Jak mogę się odstresować?
Jestem tak utwierdzona w przekonaniu, że jestem beznadziejna, że wiem, że nic i nikt tego przekonania nie będzie w stanie zmienić. Jak uwierzyć?........
PS. mam depresję od kilku lat, którą próbowałam leczyć na razie jednym lekiem ale nic z tego nie wyszło..
PS2. mam depresję odkąd sięgam pamięcią....

    • nihil-istka Re: depresja i nerwica przez pracę 24.11.10, 21:34
      Jestes typowa ofiara feministycznej filozofii, ktora wygonila miliony kobiet na zatloczony rynek pracy. Praca zarobkowa zwlaszcza w polskich warunkach to beznadziejne biurwowanie za 2 tysiace polskich zlotych. Prawdziwe spelnienie kobiety to rola matki, zony i kaplanki domowego ogniska.
      • es-i Re: depresja i nerwica przez pracę 23.02.11, 16:02
        Może i tak..ale tak,wypaliłam sie w pracy postanowiłam usamodzelnić się, otworzyć własny biznes,znaleźć prawdziwą miłość a dalej postanowiłam że pomyśle jakm już się stanie...
        Z deprą walczyłam rok,zdawało mi sie że pokonałam ją ,ale nie wiem, może to miłość mnie unosiła dwadzieścia metrów ponad ziemią postanowiła rzucić dotychczasowy biznes i sie przebranżowić zrobić coś szalonego i mieć z tego zysk ,satysfakcję w najgorszym przypadku niezapomniane wspomnienia takie na ca le życie.
        Z nową branżą planowałam się związać na kilka lat,nie wyszło,wyszło dziecko-nie pożądane,ale zaakceptowane.
        Ani ja,ani partner(wspólnik) nie tego pragneliśmy w życiu.
        Wychowujemy szkraba,on pracuje ja sie bawię w kure domową , jego trawi smutek ,mnie depresja i szczerze wątpię że w naszym kraju macierzyństwo może być jakimś spełnieniem dla kobiety ,raczej jakimś etapem w życiu,czymś nie łatwym,a nawet czymś trudnym.
        Najbardziej brakuje mi w tej chwili peniędzy.
        Pozdrawiam.
    • mrokon Re: depresja i nerwica przez pracę 25.11.10, 23:06
      Jak na osobe z depresją to i tak radzisz sobie bardzo dobrze :)
    • lucyna_n Re: depresja i nerwica przez pracę 26.11.10, 00:51
      Zmiana pracy da chwilową ulgę a potem co? szukanie nowej, wdrażanie się , syndrom nowego, i znów to samo? Dużo już o sobie wiesz, wiele mechanizmów odkryłaś, może idź dalej tą drogą, pracuj nad tym nadmiernym przeżywaniem, nad przyzwoleniem sobie na błędy, samooceną itd.
      Nie wiem czy leki cokolwiek tu zmienią, czy raczej psychoterapia, ale coś z tym zrobić trzeba i z pewnością zrobić się da.
      Nie odpadłaś jeszcze od życia, funckcjonujesz normalnie, i jeszcz enei jest za późno żeby coś zmienić na lepsze. Masz dużo do stracenia, wiele do zyskania, no to walcz o siebie, nikt tego za ciebie nie zrobi, ale to że możesz to zrobić Ty sama dla samej siebei to w sumie fajne nie?
    • mskaiq Re: depresja i nerwica przez pracę 26.11.10, 09:23
      Mysle ze to nie praca stresuje Ciebie a Ty sama stresujesz siebie. Dlaczego chcesz
      udawadniac swiatu ze jestes dobra ?
      Tego dowodu swiat nie potrzebuje, to Ty go potrzebujesz i dlatego sie ciagle spinasz.
      U Ciebie pojawil sie podzial na dobrych i zlych w pracy. Gdybys mogla zaakceptowac
      ze nie zawsze w pracy mozna byc dobrym, ze mozesz miec zly dzien, ze jesli cos
      zrobisz zle to dlatego ze jestes zmeczona, znerwicowana to problem by zniknal.
      Trzeba sobie pozwolic na pomylki, zaakceptowac pomoc, dopuscic innych do
      odpowiedzialanosci a nie brac jej za wswzystkich.
      Kiedy pojawia sie pragnienie, czy to sukcesu czy docenienia to ich brak, wywoluje
      presje.
      Napisalas rowniez o zlosliwych komentarzach dotyczace Twojej osoby. Czy ktos
      powiedzial Ci wprost czy tez wydaje Ci sie ze zlosliwe komentarze istnieja ?
      To nie jest prawda ze sie nie nadajesz do pracy. Jestes napewno bardzo dobra
      tylko spinasz sie bez zadnej potrzeby. Nie spinaj sie, lepiej popatrz na to ze
      jest jakies napiecie. Co go wywoluje, co potrzebujesz aby sie go pozbyc.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • nihil-istka znajdz meza,rzuc robote,urodz dzieci 26.11.10, 10:24
      Chcesz byc szczesliwa? Znajdz meza, rzuc robote i urodz dzieci.
      Jezeli poswiecisz zycie durnemu biurwowaniu to bedziesz sfrustrowana, samotna i nieszczesliwa. Typowa stara panna z kotem jakich w femino-polsce miliony.
      • mskaiq Re: znajdz meza,rzuc robote,urodz dzieci 26.11.10, 22:40
        Ucieczka od problemow nie usuwa ich. One beda sie pojawialy tak dlugo
        az zostana rozwiazane. Takie same napiecia beda pojawialy sie przy mezu i
        dzieciach i znow taka osoba bedzie winna wszystkiemu wokol niej.
        Seredeczne pozdrowienia.
      • jael53 Re: znajdz meza,rzuc robote,urodz dzieci 29.11.10, 15:19
        Człowiek, który ma problem z samooceną na pewno nie zasługuje na jakąkolwiek indoktrynację - ani feministyczną, ani patriarchalną; ani religijną, ani ateistyczną.
        Dostatecznie dużo nieszczęś wynikło z wtłaczania ludzi z osobistymi problemami w "zbawienne recepty na wszystko".
        Gdyby to było takie proste i cudne (jak twierdzi @nihhil_istka), to skąd w gronie ludzi depresyjnych statystycznie najwięcej byłoby kobiet 25 - 35, pozostających w związkach i mających dzieci?
        • lucyna_n Re: znajdz meza,rzuc robote,urodz dzieci 29.11.10, 16:14
          przecież nihilistka to troll
          • nihil-istka Re: znajdz meza,rzuc robote,urodz dzieci 29.11.10, 16:22
            No jezeli kobieta jest calkowitym pracoholikiem to najprostsza recepta jest znalezc alternatywny cel zycia w milosci do dzieci i do meza,tak jak niezliczone generacje kobiet w historii. Pracoholizm w tych polskich siermieznych, biurwowych karierach jest szczegolnie zalosny.
            PS A te obelgi trolowe to sobie wypraszam
            • state.of.independence Re: znajdz meza,rzuc robote,urodz dzieci 27.02.11, 17:28
              nihil-istka napisała:

              > No jezeli kobieta jest calkowitym pracoholikiem to najprostsza recepta jest zna
              > lezc alternatywny cel zycia w milosci do dzieci i do meza,tak jak niezliczone g
              > eneracje kobiet w historii.

              Wiesz co, dopóki nie przeczytałam tego postu to miałam doła. Ale tak mnie ubawił Twój sposób myślenia, że ryknęłam szczerym śmiechem i w minutę mi się poprawiło.

              Tak sobie dla śmiechu wyobraziłam ten "alternatywny cel", jaki często oferuje nasza polska rzeczywistość: facet kiepsko wykształcony, pracujący dorywczo na czarno, albo
              za najniższą krajową, dzieciorób, być może też pijaczyna. I wyobraziłam sobie potem atrakcyjną, ambitną dziewczynę, która spotyka takiego, rzuca owo haniebne biurwowanie i zatraca się w praniu mu skarpetek, podtykaniu obiadków pod nos i wiązaniu końca z końcem gdy od wypłaty do wypłaty nie starcza.

              Swoją drogą dobre masz pomysły - na kabaret by się nadawały, a w każdym razie mnie rozweseliły :-)
          • jael53 Re: znajdz meza,rzuc robote,urodz dzieci 29.11.10, 16:37
            Ups... dzięki za ostrzeżenie.
    • melania.po2 Re: depresja i nerwica przez pracę 26.11.10, 22:58
      Postaraj sie byc dosc dobra, a nie najlepsza i pierwsz wszedzie.DOSC DOBRA>
    • felkowiec1 Re: depresja i nerwica przez pracę 30.11.10, 18:35
      Dziękuję za odpowiedzi. Wiem, że powinnam wyluzować, tylko ja tego nie kontroluję. Potrafię się wyluzować po paru drinkach albo biorąc psychotropy, inaczej sama się zadręczam. Nie mam pojęcia skąd tak jest. Muszę przez zimę nad sobą popracować..
      PS -nihilistka- biurwą nie jestem, a na ten moment żałosne wydaje mi się porzucanie kariery na rzecz szukania bogatego męża. Tak robią kobiety bez pomysłu na siebie zasłaniając się tym, że przecież taka rola kobiety od wieków. Będę mieć dzieci, jak będzie mnie na nie stać i jak będę miała pewność, że będę miała możliwość powrotu do pracy.
      Nie oczekuję wskazywania mi drogi życiowej... raczej próbuję się dowiedzieć jak walczyć z konkretnym problemem.
      • nihil-istka Jakie to typowe w Polsce 01.12.10, 12:59
        Miraz "kariery"" zawodowej w Polsce dla kobiety. Za te nedzne grosze kobieta traci swe najcenniejsze 10 lat - kedy moze kochac meza, miec i kochac swe dzieci i zyc pelnia zycia.
        No i co ma w koncu? Nerwice, depreche, samotnosc i zdechlego kota jako towarzysza zycia.
        Potworne poklosie feministycznej ideologii.
    • melania.po2 Re: depresja i nerwica przez pracę 01.12.10, 18:08
      Gwarancji powrotu do pracy po urodzeniu dzieci i pewnosci , ze zawsze bedziesz miec kase na wychowanie ich nigdy miec nie bedziesz wiec na to nie czekaj nawet.Teraz ponoc nie ma czegos takiego jak umowa na stale, z jakimis tam gwarancjami.Zobacz jak dziewczyny na studiach rodza dzieci, a przeciez nie maja gwarancji pracy.Zaraz mi napiszecie ze rodzina pomaga.Tak, ale bardzo krotko i krzywo patrzy na niepracujace studentki.I jakos sobie radza, koncza studia , pracuja.A ty tak bedziesz czekac ile.No chyba ze masz 25 lat ...
      • jael53 Re: depresja i nerwica przez pracę 03.12.10, 12:01
        Felkowiec jasno napisała, że nie prosi o recepty na urządzanie sobie życia. Ludzie dorośli szanują nawzajem swoje przekonania. Narzucanie się innym z własną wizją "szczęśliwego życia" zwyczajnie jest formą wywierania presji.
        • nihil-istka Re: depresja i nerwica przez pracę 03.12.10, 12:55
          Czy felkowiec jest szczesliwa? Zrodlem jej nerwcy i depresji jest jej idiotyczna recepta na zycie. Kobieta , ktora zyje dla nedznej, polskiej roboty ma egzystencjonalne zubozenie , ktore jest patologiczne.
          • jael53 Re: depresja i nerwica przez pracę 03.12.10, 17:38
            nihil-istka napisała:

            > Czy felkowiec jest szczesliwa? Zrodlem jej nerwcy i depresji jest jej idiotyc
            > zna recepta na zycie.

            Nachalne wartościowanie cudzych poglądów, w tym recept na życie, jest zabiegiem podławym.

            Kobieta , ktora zyje dla nedznej, polskiej roboty ma egz
            > ystencjonalne zubozenie , ktore jest patologiczne.

            Wartościowanie człowieka wedle tego, na ile wpisuje się w NASZE (czyli - rozumie się - "jedynie słuszne" poglądy) jest standardowym nieczystym chwytem.
            Razem jest to próba wywierania presji, technikami powszechnymi u najrozmaitszej maści fundamentalistów.
            • nihil-istka Re: depresja i nerwica przez pracę 03.12.10, 21:16
              Ubostwo motywacji egzystencjonalnej prowadzi do zaburzen psychicznych a nawet smierci.
              Dobrym tego przykladem jest pracoholizm, ktory w swej najniebezpieczniejszej formie spotykanej w Japonii jest smiertelna choroba.
              Felkowiec jest chora i powinna sobie zdac z tego sprawe.
              • jael53 Re: depresja i nerwica przez pracę 03.12.10, 21:26
                Po polsku mówi się o motywacji EGZYSTENCJALNEJ. Po ludzku - o bogactwie czy ubóstwie motywacji można mówić tylko za siebie. Wartościowanie cudzych motywacji - w dodatku wbrew woli tych osób - jest zwyczajnym nadużyciem. A tego typu nadużycia są standardową praktyką fundamentalistów, gotowych "zbawiać" cały świat wedle wyznawanych przez siebie recept; bez zawracania sobie głowy, czy aby na pewno "świat" życzy sobie zbawienia na tę modłę.
                Japończycy, kontestujący silną w ich tradycji karoshi, mają swobodę urządzania sobie życia gdzie indziej. Jedak także ci, którzy osiedli w Europie czy USA, z reguły nie życzą sobie "przerabiania" Japonii na obraz i podobieństwo Pasa Biblijnego.
                • nihil-istka feminizm powodem wielu depresji 04.12.10, 10:00
                  Feminizm powodem wielu depresji. Kazdy kto porzuca mezcyzne, macierzynstwo ,rodzine ,
                  mieszkanie w imie feminstycznego fetysza "kariery " w Pcimiu Dolnym jest na depresje skazany.
                  • jael53 Re: feminizm, katolicyzm, islam... 04.12.10, 10:53
                    Podobnie można by rzec o każdej ideologii, doprowadzonej do ściany. Akurat mam możność obserwowania przewlekłych depresji i chronicznych stanów subdepresyjnych u "bezrefleksyjnych" fundamentalistek katolickich. Środowisko wiejskie, skupione wokół miasta powyżej 100 tys. mieszkańców - tym się wyróżnia, że w krajowych rankingach ma najwyższy współczynnik jednolitości wyznaniowej oraz uczestnictwa w rytuałach religijnych.

                    Podaję skrócona charakterystykę środowiskową dla populacji żeńskiej (wiek - 20 - 55 lat) w tej lokalnej społeczności:
                    1. wykształcenie - podstawowe 13%; zasadnicze 68%; średnie - 19%;
                    2. odsetek zatrudnionych (15%);
                    3. średnia dzietność - 3,8;
                    4. samotne rodzicielstwo - 4,5%;
                    5. stosuje leki określonych (przeciwdepresyjnych, przeciwnerwicowych) grup - 47%.
                    [dane z badań nad dostępnością i jakością usług medycznych, prowadzonych w ramach programu przeciwdziałania wykluczeniu w środowiskach wiejskich, 2009].

                    Czyli: na tym terenie (ani lepszym, ani gorszym niż inne okołomiejskie regiony w Polsce) - dominują kobiety w tzw. wieku produkcyjnym, które ani nie przesadziły z wykształceniem, ani nie udzielają się na rynku pracy. Mają mężów oraz dzieci (więcej dzieci, niż wg średniej ogólnopolskiej). Spośród nich 47% otrzymuje od lekarza rodzinnego interesujące środki z dużą regularnością. Co piąta korzysta z nich dłużej niż 2 lata...

                    Ponieważ - to już dane nieujęte w arkuszu statystycznych ( bo nikt takiego wariantu nie przewidział) - lekarze "grają" ten sam repertuar (najbardziej popularne środki: oxazepam,tranxene, estazolam, alprox, afobam), więc sąsiadki nawzajem użyczają sobie leków oraz traktują nimi swoje dzieci. Rzeczywiste zapotrzebowanie jest więc raczej wyższe.

                    I to by było na tyle o szkodliwości feminizmu.
                    • nihil-istka lekarz rodzinny a srodki psychoaktywne 04.12.10, 11:05
                      Z polskiego lekarza rodzinnego to taki psychiatra jak z wielbladziego odbytu puzon.
                      No co Wojciechowa, chandra was gniecie? Przepisze wam relanium , kazdemu przepisuje i se chwala. ha,ha,ha,ha,ha
                      • jael53 Re: lekarz rodzinny a srodki psychoaktywne 04.12.10, 14:47
                        To oczywiste. Takie jednak są realia "dostępu do usług medycznych oraz ich jakości". Z tych realiów - że dostęp bardzo ograniczony, a jakość mizerna - nie wynika niedostatek potrzeb. Ani też to, że takowe potrzeby "biorą się z powietrza": one występują w bardzo konkretnym srodowisku; i to środowisko ma swoje znaczenie w powstawaniu tych potrzeb.
                        "Chandra Wojciechowej" (która to Wojciechowa może w ogóle nie znać słowa "chandra"...) nie zasługuje na pogardę ani lekceważenie. warte jest znacznie poważniejszego przebadania, jak to się dzieje, że te "Wojciechowe" tak często na ową chandrę zapadają; i że żadna "koronka" do wszelakich "najświętszości" owej chandry nie eliminuje. A nawet - że ta chandra jakby przenosiła się na następne pokolenie - aż Wojciechowa uzgadnia z Maciejową, czy takiemu 8-latkowi dać ten afo-coś-tam cały, czy pół wystarczy... żeby jakoś w tym kościele był spokojniejszy.
                        Bo przecież problemem było działanie fundamentalizmów...
                        • nihil-istka Re: lekarz rodzinny a srodki psychoaktywne 04.12.10, 17:51
                          No jesli pol godziny w kosciele jest niespokojny, to o pieciu godzinach szkole nie ma nawet co marzyc. Cos z tym zwalaniem na fundamentalizm to kit jest. Mozna byc fundamentalnie zlym i destruktywnym albo fundamentalnie dobrym i konstruktywnym.
                          • jael53 Re: lekarz rodzinny a srodki psychoaktywne 04.12.10, 19:44
                            Mam wrażenie, że: a) stroisz się w cudze piórka; b) uciekasz od wątków, które sam(a) zaczynasz; c) szukasz okazji, żeby "dokopać" tym, których namierzysz jako słabszych. To ostatnie wrażenie wynika z przejrzenia Twoich wpisów w innych wątkach. Razem wystarczy, żeby ignorować Twoje posty.
                            • nihil-istka Re: lekarz rodzinny a srodki psychoaktywne 04.12.10, 21:17
                              Mylisz sie.
                    • neuroleptyk Re: feminizm, katolicyzm, islam... 20.03.11, 10:52
                      > Podaję skrócona charakterystykę środowiskową dla populacji żeńskiej (wiek - 20
                      > - 55 lat) w tej lokalnej społeczności:
                      > 1. wykształcenie - podstawowe 13%; zasadnicze 68%; średnie - 19%;
                      > 2. odsetek zatrudnionych (15%);
                      > 3. średnia dzietność - 3,8;
                      > 4. samotne rodzicielstwo - 4,5%;
                      > 5. stosuje leki określonych (przeciwdepresyjnych, przeciwnerwicowych) grup - 47
                      > %.
                      > [dane z badań nad dostępnością i jakością usług medycznych, prowadzonych w rama
                      > ch programu przeciwdziałania wykluczeniu w środowiskach wiejskich, 2009].

                      To ja bym chętnie przeczytał te badania, tzn. oryginalny artykuł.
    • iluzja3 Re: depresja i nerwica przez pracę 04.12.10, 19:04
      Ja tez od kilku ladnych lat pracuje na stanowisku kierowniczym i ciagle mam watpliwosci czy sie do tego aby nadaje. Tez od zawsze oskarzalam swoja prace o depresje i nerwice. Myslalam ze gdyby tylko w moim zyciu bylo to czy tamto a nie bylo tamtego i owego to bylabym spokojna, szczesliwa i w ogole. Ale to nie jest prawda. Uwazam ze dobrze ci odpisala lucyna_n."Zmiana pracy da chwilową ulgę a potem co?...."

      Gdy tak dokladnie sie przyjrzalam swojemu zyciu to nie tylko w pracy zle sie czulam. W sferze prywatnej tez mialam niezly balagan a moja emocjonalnosc nie pozwalala mi swobodnie oddychac i czuc sie ok. Awans i zwiazane z tym problemy niejako uaktywnily ze zwielokrotniona sila wszystkie moje leki.
      Oczywiscie gdybym miala spokojniejsza prace to moze moglabym sie zaszyc i z pewnymi demonami sie nigdy nie spotkac ale to nie znaczy ze ich by tam nie bylo. Moglabym wtedy przespac swoje zycie marudzac tylko troche. A tak zostalam zmuszona do tego by nad soba popracowac. I dzis z tego sie ciesze.
      Co oczywiscie nie znaczy ze do konca zycia bede w tej pracy siedziec:) I ze jestem do niej stworzona bo tak nie jest:)
    • agu25 Re: depresja i nerwica przez pracę 24.02.11, 21:34
      Twoja opowieść niczym nie różni sie od mojej. wiem jak to jest, ucieczka nic nie da, zaciśnięcie zębow tez nic, płacz tym bardziej. nie wiem czy jest jakieś lekarstwo na tego typu depresje :(
      • mskaiq Re: depresja i nerwica przez pracę 20.03.11, 18:32
        Zwykle taka nerwica zwiazana jest z tym ze sie nie jest swiadomym
        wlasnych problemow, wlasnej wrogosci i strachu przed ludzmi.
        Czasem warto sie przyjrzec sobie i zobaczyc to co zwykle wydaje
        sie ze jest nam obce, a co czesto wydaje sie nam ze jest u innych
        ludzi, np wlasna agresje.
        Jesli ja dojrzysz to znajdziesz lekarstwo na nerwice i depresje, bo to
        Ty sam nieswiadomie ja tworzysz a od siebie nie ma ucieczki.
        Serdeczne pozdrowienia.
        • nienarzekam7 Re: depresja i nerwica przez pracę 14.04.11, 16:19
          ze swojej strony polecam bardzo ciekawy artykuł o depresji i o tym jak ją rozpoznać i odróżnić od spadku nastroju :)
          swolniak.blogspot.com/2011/02/czy-depresji-mozna-sie-oduczyc.html
    • verdeschi Re: depresja i nerwica przez pracę 03.05.11, 22:54
      Felkowiec, jakbym widziała siebie.
      Przede wszystkim wal do psychiatry po leki przeciwdepresyjne. Mnie one bardzo pomagają. Wprawdzie do pracy chodzę z mocno zaciśniętymi szczękami ale chodzę. A mało brakowało żebym tym wszystkim rzuciła bez wypowiedzenia. Nie pamiętam ile razy rzygałam przed wyjściem z domu. Budziłam się w nocy dusząc się ze strachu i nie zasnełam póki nie wypiłam szklanki wódki. Po tabletkach (pramolan i coaxil) żyję prawie normalnie. Mam ochotę pójść do sklepu i coś sobie kupić, a przez pare miesięcy nawet do żarcia kupowałam tylko tyle żeby nie zdechnąć z głodu. Mam ochotę obejrzeć film, poczytać książkę, pośmiać się. Tylko ciągle mam w sobie mocno naciągniętą sprężynę, takie napięcie którego nie mogę się pozbyć i które mi zatruwa weekendy.
      Poza tym druga bardzo ważna rzecz to spotkania z ludźmi, ze starymi dobrymi przyjaciółmi. Nie musisz im mówić o tym co Cię gnębi, a w każdym razie nie za dużo. Po prostu wyjdź do knajpy, na spacer, gdziekolwiek i rozmawiaj - o wszystkim. Chodzi o to żebyś spróbowała uwolnić myśli od pracy. Idź potańczyć - tańcz całą noc i nie myśl o następnym dniu.
      Zdecydowanie uważam że jeśli nie czujesz się dobrze w takim rodzaju pracy to nie ciągnij tego na siłę. Ja się zmuszam na przeczekanie bo być może już w maju nastąpi szczęśliwa odmiana. Gdyby nie nastąpiła to któregoś dnia po prostu tym pirzgnę, przeleczę porządnie to moje wariactwo i spróbuję od nowa gdzie indziej.
      To są rady osoby która idzie tą samą drogą. Zdaję sobie sprawę że praca w którą się wpakowałam nie odpowiada mojemu charakterowi, że chcę pracować inaczej i z innymi ludźmi. Ktoś mi może zarzucić słabośc i ucieczkę, proszę bardzo. Ale nikt nie ma prawa zmuszać mnie do egzystowania w toksycznych dla mnie warunkach. Jeśli coś Ci szkodzi to zmień to dla swojego dobra. Nie pieniądze są najważniejsze, utraconego zdrowia za nie nie kupisz.
Pełna wersja