felkowiec1
24.11.10, 20:21
Kilka miesięcy temu dostałam nową odpowiedzialną pracę: stanowisko kierownicze, duże możliwości rozwoju zawodowego, pensja słaba lecz lepsza od dotychczasowej. musiałam wyjechać z miasta w delegację i pracować w terenie. zostawiłam mężczyznę, mieszkanie i skupiłam się na pracy. Niestety nie daję rady. Efekty pracy są dobre - robota idzie, jednak ja wypalam się coraz bardziej. Każdego dnia coś mnie przerasta. Pojawiają się problemy, sugestie dotyczące mnie oraz mojej pracy które od razu przyjmuję, pojawiają się złośliwe komentarze dotyczące mojej osoby. Wszystko biorę na siebie i do siebie. Praca bardzo mnie stresuje, bo m.in. jestem rozliczana z wszystkiego,a do tego zawsze wszystkim się przejmowałam, zawsze chciałam światu udowodnić, że jestem dobra - tak robią osoby z zaburzonym poczuciem wartości. I to mi zostało, każdą rzecz chcę wykonać dobrze, a gdy coś jest nie po mojej myśli załamuję się. Krąży to po mojej głowie przez cały dzień. Wracam z pracy i nadal o tym myślę, szukam rozwiązań problemu albo tylko go analizuje by czuć się jeszcze gorzej. W nocy śni mi się praca - każdej nocy odkąd tu pracuję. Przestałam dbać o siebie. Sama dla siebie stałam się obojętna, byle jaka, jest tylko moja praca. Mój związek na tym cierpi.
Żyję w bałaganie który jest w mojej głowie. Codziennie wydaje mi się że dziś jest jeszcze gorzej niż wczoraj. Probuję się rozpraszać czytając fora, oglądając filmy albo te natrętne myśli co chwilę wracają.
Wiem, że nie nadaję się do tej pracy. Wiem, że kwalifikacje mam dobre, ale charakter zupełnie nie taki. Codziennie myślę nad rezygnacją z pracy. wiem, że szybko nowej nie znajdę, bo mam taki zawód. już to przechodziłam. dostałam szansę, a ją marnuję bo nie potrafię mieć dystansu do tego co robię. Totalnie nie oddzielam sfer życia.
Na ten moment jedynym możliwym wyjściem jest ucieczka z firmy...
Ale czy całe życie będę tak uciekać? Jak z tym walczyć? Jak mogę się odstresować?
Jestem tak utwierdzona w przekonaniu, że jestem beznadziejna, że wiem, że nic i nikt tego przekonania nie będzie w stanie zmienić. Jak uwierzyć?........
PS. mam depresję od kilku lat, którą próbowałam leczyć na razie jednym lekiem ale nic z tego nie wyszło..
PS2. mam depresję odkąd sięgam pamięcią....