Dodaj do ulubionych

Ile chce Pan/ Pani zarabiać?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.10, 13:22
Miska ryżu raz na dzień to prawidłowa odpowiedź!
Obserwuj wątek
    • mistrzr Ile chce Pan/ Pani zarabiać? 16.12.10, 13:30
      Pani Małgorzata Motała pieprzy takie głupoty, że aż od czytania bolą oczy. Typowa gadka szmatka jajogłowych z dużych korporacji. Przecież wiadomo, że pracodawca zawsze wybierze kogoś kto zechce pracować za mniej, więc tylko i wyłącznie po to są pytania : "ile chce Pan/Pani zarabiać" Skoro firma ma ustalone , że na tym stanowisku można zarabiać od-do to po kij takie pytania ?? Moim zdaniem powinno być ustawowo nakazane podawanie przewidywanego uposażenia, właśnie tak jak np. w Anglii . Mój brat był w H&M-ie na 2 rozmowach o pracę i nadal nie wiedział ile będzie zarabiał jeśli otrzyma posadę. Czyli stracił 2 dni, kilkadziesiąt złotych na paliwo , żeby na koniec się dowiedzieć, że proponują mu 1100,00 zł na rękę /miesiac. To wykorzystywanie braku ofert pracy na rynku.
      • Gość: asdf Znowu jakaś paniusia z HR sprzedaje mądrości IP: 195.82.180.* 16.12.10, 14:40
        Proponuję poszukać sobie uczciwej pracy opartej na konkretnych umiejętnościach i wiedzy bo zapytać się o satysfakcjonującą pracę, plany na 5 lat albo o parę słów o sobie to i ja potrafię.

        Pytanie czy paniusia po psychologii potrafiłaby napisać prosty program w C++, zweryfikować prostą belkę w byle jakim programie MES, zaprogramować sterownik PLC, sprawdzić straty cieplne budynku, poprowadzić księgę rozchodów i przychodów mikroprzedsiębiorstwa, albo sklecić czytelny i rzeczowy raport w Wordzie ?

        Nie? No to jak paniusia się nauczy chociaż jednej z tych rzeczy to wtedy może zacznę te wszystkie pańcie z 'ejcz aru' brać poważnie....
          • Gość: asdf Re: Znowu jakaś paniusia z HR sprzedaje mądrości IP: 195.82.180.* 16.12.10, 17:11
            Nie wątpię, że jak się nie ma specjalistycznej wiedzy dotyczącej określonej branży to jest to zadanie trudne ;)

            No bo jak jaka biedna pani ma ocenić wartość np. programisty jak sama programować nie umie? To co zrobi? Policzy kto ilość pozycji w miejscu "znane języki programowania" ?
            Jak oceni czy jak ktoś pisze "dobra znajomość ..." to tak naprawdę umie dobrze, bardzo dobrze, a może słabo ?
                    • Gość: Gucio Re: Znowu jakaś paniusia z HR sprzedaje mądrości IP: 81.219.45.* 16.12.10, 22:05
                      Wiesz asdf, gratuluję Ci braku wyobraźni i zadufania. To, że ktoś umie programować to czy tamto nic nie znaczy. Przykład: pewna firma poszukiwała informatyków do pracy nad projektem dotyczącym optymalizacji. Zgłosiło sie wielu, wszyscy bardzo biegli w C++ i innych takich, ale niestety nie byli w stanie zrozumieć problemów, którymi mają się zajmować. Często łatwiej nauczyć się czegos konkretnego ( w Twoim rozumieniu), np. programowania w C++, niż zrozumieć istotę zagadnienia tego i następnych, które masz podjąć. Trzeba umieć ocenić zdolności człowieka do opanowywania różnych nowych narzędzi i rozumienia problemów, a nie biegłość w posługiwaniu się jakimś jednym. I tu przydaje się "paniusia" po psychologii. Oczywiście o ile rozumie co robi.
                        • Gość: grumpy Re: Znowu jakaś paniusia z HR sprzedaje mądrości IP: *.25.106.2.unregistered.k.pl 17.12.10, 00:30
                          tak bylo na "castingu" w polfarmex-ie w kutnie, zadzwonili dwa czy trzy dni przed rozmowa a wlasciwie rozmowmi, bo kandydow bylo kilkunastu i "zapraszamy na rozmowe", to jedyne 350km w pana przypadku w jedna strone... takich wezwanych na ostatnia chwile (doslownie, bo na dzien przed rozmowa) bylo wiecej...
                          tylko raz mi sie zdarzylo, ze podczas pierwszej rozmowy telefonicznej padlo pytanie "ile pan chce zarabiac?" oszczedzono mi tym samym 400km podrozy...
                          • mpp29 Re: Znowu jakaś paniusia z HR sprzedaje mądrości 17.12.10, 08:39
                            swego czasu w "jednej z wiodacych firm w swojej branzy" zaproponowano mi przyjazd 350 w jedna strone wlasnie. krotko opisze jak to wygladalo:
                            - "zapraszamy na czwartek na 10 do nas"
                            - "ale przynajmniej koszt biletu panstwo zwrocicie, o ile nasze oczekiwania sie rozmina?"
                            - "dziekuje"...
                            i wzial sie rozlaczyl w pol slowa ;) z "wiodaca firma" nie chce miec nic wiecej wspolnego ;)

                            I pomyslec ze inni nie maja klopotu by zarezerwowac i oplacic bilet lotniczy (o bilecie na pociag pospieszny w 2 klasie nawet nie mowie ;) )

                            Wiec szanowni hrowcy - zaoszczedzcie sobie prosze swoich dyrdymalow o dynamizmie, sile woli i o tym, ze nieladnie pytac o kase i mowic otwarcie o tym ile sie chce zarabiac.
                          • feelhot firma zaprosiła mnie na rozmowe, w UK 16.09.12, 10:42
                            taką miła całodzienną, zarezerwowali dla mnie hotel Plaza i zwrócili za rachunki za podróż -to jest firma, niestety pracy nie dostałem-byłem tylko jednym z 600 kandydatów zaproszonych i wybranych z 8000 aplikacji-niestety jedna ich managerka źle na mnie zareagowała i nie dogadaliśmy sie-coś mnie nie polubiła-dostałem od niej ocene C i to jedno C mnie uwaliło, bo wybierali wyłacznie tych z samymi ocenami A, a zadań i rozmów róznych było pełno przez cały dzień, piekna sprawa i ciekawe doświadczenie. Praca była marzenie-roczne szkolenie-potem własny oddział i płaca Ł100K rocznie-porazka:(Trudno-trzeba żyć dalej i nie poddawać sie:)
                        • Gość: jatoja Re: Znowu jakaś paniusia z HR sprzedaje mądrości IP: 217.97.243.* 17.12.10, 20:54
                          Nie jestem nikim z HR ale bardzo szanuje ten dział za to że umie wyłapać takich jajogłowych gamoni którzy myslą że jak rzucą terminem "ja znam C++" to nawet Bill Gates powinien im co najmniej podcierać tyłek.
                          Z żalu jaki widać w postach asdf wynika że Panie z HR poznały się na asdf wielokrotnie i nie przyjęły go do pracy bo zna C++ i innego rodzaju języki ale nie ma pojęcia o niczym więcej
                          ASDF - może i znasz C++ ale trzeba go jeszcze umieć i umieć sprzedać swoje umiejetności - Dla mnie o dobrym programiście świadczy to że umie mi laikowi wytłumaczyć zagadnienia związane z programowaniem w sposób zrozumiały dla przeciętnego człowieka a nie cytują Biblię C++ strona 275 3 wiersz od góry - a podejrzewam że ASDF tylko tak by to umiał

                          Nawet programista jest członkiem zespołu i musi znać też język którym operują pozostali pracownicy Firmy
                      • Gość: nikt Re: Znowu jakaś paniusia z HR sprzedaje mądrości IP: *.2-85.cust.bluewin.ch 16.12.10, 22:47
                        To nie jest brak wyobraźni. Po prostu jest to swego rodzaju standard. Stąd potrzeba często ludzi, którzy potrafią połączyć przetłumaczyć wymagania z domeny użytkowników na opis dla programisty. Ja raczej nie oczekiwałbym od programisty dokładnego zrozumienia domeny użytkownika, widziałem już trochę rozwiązań, które na pierwszy rzut oka fajnie wyglądały na slajdach, a rzeczywistość była daleka od stanu używalności w ogóle. Dobrze o ile informatyk jakiś czas działa w jednej branży wtedy pewnie rozumie o już specyfikę problemów. Generalnie jednak osoby które posiadają wiedzę o domenie użytkownika i znają dogłębnie IT + języki programowania, biblioteki itp. są raczej rzadkością. Zwykle projektant systemów tak nisko się nie zagłębia, a przynajmniej nie powinien.

                        A artykuł jest o pytaniach o zarobki. Ja uważam, że wysokość pensji powinno się podawać przynajmniej dla niektórych stanowisk. Zwykle jak rozmawiałem z agentami to był jeden z pierwszych tematów. Czas obu stron jest cenny i szkoda go marnować jeśli oczekiwania są zupełnie różne. Co innego jak się szuka juniora, a co innego jak seniora na dane stanowisko, pierwszy dostaje mniej, ale ma się uczyć, drugiemu płaci się za wiedzę i doświadczenie. Zresztą kwota podana na początku nigdy nie jest stała i często jest obwarowanie: +/- x% zależnie od umiejętności i doświadczenia. Prawdą jest też, że każda firma ma cały arsenał innych środków motywujących jak pakiety ubezpieczeniowe, emerytalne, darmowe lunche, szkolenia i co tam jeszcze wymyślą jeżeli stwierdzą, że profil i umiejętności pracownika im odpowiadają. Przecież chodzi o to aby obie strony były zadowolone z podpisanej umowy.
                      • Gość: asdf Re: Znowu jakaś paniusia z HR sprzedaje mądrości IP: 195.82.180.* 16.12.10, 23:07
                        Zapytam o jedno- w którym miejscu napisałem, że jedynym kryterium przyjmowania do pracy informatyków jest znajomość C++?

                        Napisałem, że dobrze byłoby gdyby ejcz arówa znała choćby podstawy C++ ( i innych w zależności od stanowiska)

                        A tak poza tym to informatycy raczej nie mają problemów ze zrozumieniem i rozwiązaniem problemów. Problemem jest to, że nie potrafią postawić się w roli trzeciej czyli użytkownika aplikacji, systemu itd. I nie należy się dziwić. Takie same problemy pojawiają się wszędzie gdzie technika spotyka na drodze życie codzienne. Mało to jest debilnych rozwiązań w samochodach?
                        • Gość: Mordred Re: Znowu jakaś paniusia z HR sprzedaje mądrości IP: *.itsa.net.pl 16.08.11, 14:11
                          Gratuluję podejścia do tematu. Rozumiem, że HR-owiec powinien być człowiekiem oświecenia i umieć wszystko. Rozumiem też, że jako specjalista od programowania, tworząc aplikacje, czy to dla HR-ów, czy księgowości, czy jakiegokolwiek innego działu, masz wiedzę z tych dziedzin, popartą umiejętnościami.
                          Bełkoczesz kolego jak potłuczony, a twoje zastrzeżenia do pracy ludzi od rekrutacji wynikają prawdopodobnie z niepowodzeń na rozmowach rekrutacyjnych. Więcej pokory.
                          • Gość: marduk Re: Znowu jakaś paniusia z HR sprzedaje mądrości IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.05.12, 15:53
                            Gość portalu: Mordred napisał(a):
                            > Gratuluję podejścia do tematu. Rozumiem, że HR-owiec powinien być człowiekiem o
                            > świecenia i umieć wszystko. Rozumiem też, że jako specjalista od programowania,
                            > tworząc aplikacje, czy to dla HR-ów, czy księgowości, czy jakiegokolwiek inneg
                            > o działu, masz wiedzę z tych dziedzin, popartą umiejętnościami.
                            > Bełkoczesz kolego jak potłuczony, a twoje zastrzeżenia do pracy ludzi od rekrut
                            > acji wynikają prawdopodobnie z niepowodzeń na rozmowach rekrutacyjnych. Więcej
                            > pokory.

                            A jaki problem z tym, żeby taka firma rekrutacyjna np. specjalizowała się w rekrutacji programistów, lub dajmy na to elektryków, albo przynajmniej miała u siebie osoby trochę się znające na danej dziedzinie i prowadzące wszystkie 'projekty rekrutacyjne' z tej dziedziny? Nie wierze, że można taki sam szablon stosować przy rekrutowaniu programisty web, księgowego, kierownika budowy czy 'inżyniera sprzedaży'.

                            Mam znikome doświadczenie z HR, ale nawet w tym zakresie odczułem, że przeciętnie nie wykonują dobrze tej pracy, którą powinni, i za którą się im płaci.

                            A wszystko dlatego, że niestety w większości obszarów (nie mojej na szczęście) rynek pracy jest rynkiem pracodawcy...
                      • Gość: asdf ma racje Re: Znowu jakaś paniusia z HR sprzedaje mądrości IP: 109.255.120.* 17.12.10, 09:00
                        paniusie po psychologii, HR itp to wszystko darmozjady.
                        blaka sie to caly dzien po firmie, czasem przejrzy jakies cv, o ktorym i tak nie ma bladego pojecia. A jesli chodzi o rozmowe rekrutacyjna z hr, polega ona na opowiadaniu o glupotach, hr i tak nie zdecyduje kogo zatrudnic, zrobi to przyszly manager merytoryczny. zmienialam prace kilka razy i zawsze rozmowa z hr polegala na luznej rozmowie o bzdurach, niczym z kolezanka, wiec nie wiem gdzie tu ocena osobowosci, taka ocene kazdy glupiec moglby przeprowadzic.
                        • Gość: Rocklin Re: Znowu jakaś paniusia z HR sprzedaje mądrości IP: *.anicasystem.com.pl 17.12.10, 14:59
                          Problemem nie jest, że pani z HR tylko poziom studiów które nic nie uczą.

                          Programista musi umieć programować, a pani do HR jest zatrudniana przez drugą panią od HR, która często, gęsto nie wie za dużo o psychologi bo niby gdzie miała się tego nauczyć?

                          Jakość umiejętności wielu programistów też pozostawia duuużo do życzenia. Tylko w oprogramowaniu albo coś działa albo nie - łatwiej umiejętności zweryfikować. A na jakość kodu mało kto zwraca uwagę (bo terminy, nowe projekty itp.). Więc dobrych programistów też szukać ze świecą w ręku.

                          Pani z HR ma wiedzę o psychologii w momencie kiedy zajumuje się rekrutacją na wyższe stanowiska kierownicze, dla młodych dziewczyny zaraz po studiach nie mają czasu. Więc sytuacja wygląda jak wygląda.
                        • Gość: Pani od HRu Re: Znowu jakaś paniusia z HR sprzedaje mądrości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.11, 17:12
                          Zapraszam więc na rozmowę rekrutacyjną do nas:) dzięki dobrze przeprowadzonej rozmowie kawalifikacyjnej przez PREFOSJONALISTĘ można się b. wiele nauczyć, mimo nawet nie otrzymania oferty pracy... - np jak przygotować się do następnej rozmowy, jesli zamiast rozmów o niczym i "bzdur" padną konkretne standaryzowane pytania powiązane z wymogami weryfikacji kompetencji dla stanowiska, w duchu szacunku dla Kandydata, z zakamuflowanym kluczem interpretacji jaki zna tylko profesjonalista.... oraz jak w miłej, nienagannie profesjonalnej atmosferze pozwolić komuś, czyli np. mnie, na poznanie bliżej kandydata dzięki pytaniom, testom, kawestionariuszom.... oraz jak zawsze otrzymac później informację zwrotną niekoniecznie w postaci zamknięcia klamki za kandydatem i pójścia na przerwę:)
                          Paniusie od HR nie wszytskie są mądre, ale HRM - owszem! Choć niestety - nie istenieje w sposób skuteczny w większości firm, nad czym ja, Pani od HRu, bardzo ubolewam... Pozdrawiam wszystkich - niezaleznie z której strony biurka siedzą!!!
                          • Gość: anna Re: Znowu jakaś paniusia z HR sprzedaje mądrości IP: 93.190.152.* 16.08.11, 10:20
                            Uczestniczyłam w pewnym procesie rekrutacyjnym
                            I etap - rozmowa z pracownikiem HR i przyszłym bezpośrednim przełożonym - przeszłam dalej
                            II etap - process assesment (6h zadań indywidualnych i zbiorowych pod obserwacją 6 osób)- inf. zwrotna - wypadła Pani najlepiej - przechodzi Pani dalej
                            III etap - rozmowa z dyrektorem HR i dyrektorem działu - odpadłam - żadnej informacji zwrotnej czemu
                            Co z tego że merytorycznie podczas PA wypadłam najlepiej skoro i tak na końcu decydowało ogólne wrażenie jakie zaprezentowałam na ostatniej rozmowie
                            Stracony dzień urlopu i poczucie niesparwiedliwości, że na ostatniej rozmowie nie zrobiłam sobie wystarczająco dobrej reklamy
                            Ta firma szczyci się profesjonalnym podejściem do rekrutacji
                        • karina185 Re: Znowu jakaś paniusia z HR sprzedaje mądrości 27.06.15, 21:04
                          No właśnie to jej wiedza skupia się na tym, żeby z takich bzdur przy luźnej rozmowie rozpoznać osobowość i charakter osoby. Twoja wypowiedź też wiele mówi o Tobie i Twoim poziomie, bo określa na jakim poziomie są Twoje wypowiedzi, ich styl i wartość, język jakim się wypowiadasz i szybko określi Twoje kompetencje.
                    • Gość: olo Słabo myślisz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.10, 12:40
                      I co z tego, że ktoś będzie najlepszym programistą (niech będzie w Twoim C++) skoro nie będzie się nadawał do pracy zespołowej, a danemu pracodawcy będzie zależało na zrealizowaniu projektu, w który wspólnie zaangażowanych musi być np. 25 programistów i MUSZĄ oni umieć ze sobą współpracować?

                      Kiedyś dawno temu jak pracowałem w korporacji (NIGDY WIĘCEJ !!!) mieliśmy takiego zucha, mózg firmy (taki główny informatyk), wszystko trzymał w swojej szufladzie, każdą specyfikację projektu, za wszystko chciał być odpowiedzialny... tylko zapominał że doba ma 24 h i permanentnie zaczął wszystko zawalać. Był doskonały w swojej branży, naprawdę. Cuda wymyślał. Ale co z tego, jak nie potrafił dzielić się wiedzą? Pewnego dnia podjęto decyzję, że dalej tak być nie może. Projekty MUSZĄ być znane szerszemu ogółowi, firma nie może być zależna od 1 osoby i trzeba zacisnąć zęby ... czyli zwolnić go i przemęczyć się przez jakiś okres czasu, zanim jego współpracownicy poogarniają to do czego on bronił dostępu w szufladzie.
                  • Gość: :D Re: Znowu jakaś paniusia z HR sprzedaje mądrości IP: *.dynamic.chello.pl 16.12.10, 22:55
                    :D własnie ten "ejdź aer" wyczrowuje pierwsze zestawienie eliminując tych co mu się wydaje, stąd naturalne, że w każdej branży wyjdzie na miernote, tylko dzięki temu że nie ma sensu specjalisty zaprzęgać do I tury, ma taki ejdź aer pole do popisu, bo płatne ma od 40łepkow, tyle moze wyróznić,+/-2 st. Jakby się znał, robiłby sito na 3-4, ale że się nie zna....

                    osobiscie uwazam że każdy z zawodów nawet hydraulik po kursie tygodniowym wiedziałby więcej niż odwrotnie taki ejdż aer po tygodniu hydrauliki... najgorzej własnie, jak dac małobystrym tak duże kompetencje!
                  • Gość: Japa Re: Znowu jakaś paniusia z HR sprzedaje mądrości IP: *.adsl.inetia.pl 17.12.10, 00:23
                    ...Bo programista to tą "osobowością" program napisze:) Mam bardzo utalentowanego kolegę. Chłopak skleci stronkę internetową z bajerami, narysuje animację jaką chcecie, i przemebluje serwer, żeby bazy danych się wreszcie mi nie zacinały...i to wszystko zrobi równocześnie w kilkadziesiąt minut. I co z tego? Nie ma prezencji, jest nieśmiały i nie ma papiera "renomowanej" uczelni więc dla speców HR jest nic nie warty:( Lepiej zatrudnić lalunię, która będąc firmowym informatykiem/zarządcą sieci prosiła żebyśmy sami złożyli sobie komputery bo przyszły w częściach. No ale ona ma papierek ze wspaniałej warszawskiej uczelni i prezęcję - i nic nie umie ale pracuje, podobnie jak nowa pani kierownik w pracy mojego brata. Takich głupot to nawet ja bym nie wymyślił co ta pani potrafi zrobić - ale to ją jakiś mądrala przyjął jako wybitnego specjalistę, a zwolnił 3 inne osoby, żeby starczyło na zupełnie nie adekwatną pensję do możliwości intelektualnych. I wiecie co? Nic na to nie poradzimy... chyba, że założymy swój biznes i nie będziemy nawet gadać z idiotami.
              • Gość: jaca Re: Znowu jakaś paniusia z HR sprzedaje mądrości IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 16.08.11, 14:43
                Takie rozmowy to tylko w większych firmach. Natomiast cała masa rynku to firmy małe i średnie, gdzie zatrudnia p. Tadziu (czyli szef). Dla nich najlepszy pracownik (np. przedstawiciel lub eskpedientka) to najtańszy pracownik. Wychodzą z założenia, że obsługi kasy to nawet małpę nauczą, więc po co przepłacać? A kasy i tak przypilnuje p. Krysia (żona Tadzia). Albo że przedstawiciel powinien być zadowolony, jak dostanie Fiata Pandę i plan sprzedaży jak całe Tesco, bo może pensja nie najwyższa, ale jak się wykaże to zarobi fortunę (nawet 3000,- oczywiście brutto)...
            • Gość: kapitan_wagner Re: Znowu jakaś paniusia z HR sprzedaje mądrości IP: *.dynamic.chello.pl 16.12.10, 19:07
              To bardzo proste i widać, ze nigdy nie doszedłeś do dalszego etapu niż rozmowa wstępna. W momencie gdy szuka się kogoś z określonymi umiejętnościami daje się na drugim etapie jakieś zadanie. Samo zadanie może być w zależności od jego charakteru ocenianie wg. klucza przez osobę z HR lub przez wyznaczoną osobę np. przyszłego szefa kandydata. Pierwsza rozmowa ma w założeniu stwierdzenie jakie cechy ma kandydat, czy pasuje do zespołu, czy pasuje do firmy, etc. Zapewniam, że "paniusie" i "kolesie" po psychologii potrafią wyłapać takie rzeczy, tak samo jak potrafią wyłapać to czy kandydat przygotował się do rozmowy, czy klepie banały czy mówi od siebie itd.
              A teraz drogi adsf gdy już wyszedłeś na głupka idź powtarzać sobie, że jesteś genialny tylko cały świat na około tego nie widzi i nie docenia.
              • Gość: nikt Re: Znowu jakaś paniusia z HR sprzedaje mądrości IP: *.2-85.cust.bluewin.ch 16.12.10, 20:49
                Skoro tak piszesz to pewnie tak jest :) . Z mojego doświadczenia wynika raczej, ze HR zwykle wybiera lepszych cwaniaczków ("psychologów") z dobrym image, takich co to w życiu towarzyskim zawsze brylują i wiedza do kogo się przymilić, zaś w tym co powinni robić reprezentują drugi sort pracownika. Ale co zrobić tacy tylko przeszli przez sito HR. Co ciekawe najbardziej wartościowymi pracownikami są ci z polecenia, których CV kadry dostały z poleceniem ich zatrudnienia. Śmieszne (albo i nie) HR i tak zatrudnieni zwykle się nie "lubia".
              • Gość: Copan(Etan,propan) Re: Znowu jakaś paniusia z HR sprzedaje mądrości IP: 89.174.216.* 16.12.10, 21:02
                Niestety dla Ciebie, "adsf " ma rację. Widziałem już kilkanaście rekrutacji od wewnątrz i panny z tego tzw. HR (lokalna nazwa: kadrowa) i jej pomocnicy zwykle liczą ile 'buzz words' z CV znajduje się na ich liście (na podst. tej listy powstało też ogłoszenie o pracę). Pomoc szefa zespołu tez zwykle niewiele daje. Albo głąb albo zajmuje sie innymi rzeczami (zarządaniem, jeśli jest dobry - ta rola w zespole jest ważna ale zbyt często obsadzana idiotami), a nie tym czy kandydat potencjalnie będzie się zajmował. Najlepszy model to bezpośrednia rozmowa z potencjalnymi wspołpracownikami. Oni już wiedza co im pomoze a co opozni i rozwali zespół. Co do jawności zarobków. To dobry pomysl. Widziałem kilka przypadków kiedy zespół 5+ osobowy przestal istnieć po ujawnieniu struktury zarobków (to jest mozliwe, trzeba mieć znajomości w ZUS). Jak wiadomo najlepszą metodą na podwyżke jest zmiana pracy.

                PS. To co napisałem dotyczy stanowisk specjalistycznych. Na stanowiska bez wymaganych kwalifikacji jest zbyt dużo chętnych więc mozna zaniżać płacę i wymieniać pracowników z dowolną prędkością.
              • Gość: asdf zgadzam się w jednym IP: 195.82.180.* 16.12.10, 21:28
                Uderz w stół, a odezwą się nożyce - czyżbym na odcisk nadepnął?

                Nawiązując do tematu.
                Gość portalu: kapitan_wagner napisał(a):

                > To bardzo proste i widać, ze nigdy nie doszedłeś do dalszego etapu niż rozmowa
                > wstępna.

                Masz absolutną rację! Wynika to z tego, że....nigdy się nie bawiłem w takie rekrutacje. Zwykle rozmawiam, z ludźmi kompetentnymi. Jak już mówiłem - nie podchodzę poważnie do osób które na rzeczy się nie znają. A firmy które zatrudniają takie osoby albo same również są niepoważne albo to zwykłe obozy pracy.

                Jak do tej pory źle na tym nie wychodzę :)

                W momencie gdy szuka się kogoś z określonymi umiejętnościami daje się
                > na drugim etapie jakieś zadanie. Samo zadanie może być w zależności od jego cha
                > rakteru ocenianie wg. klucza przez osobę z HR lub przez wyznaczoną osobę np. pr
                > zyszłego szefa kandydata.

                Skoro ocenia się wg klucza ...to może to robić nawet małpa. Potwierdzasz tylko to co napisałem.

                > Pierwsza rozmowa ma w założeniu stwierdzenie jakie ce
                > chy ma kandydat

                Tak właśnie, bo po 15 minutach od razu panna po psychologii dosłownie przenika do umysłu kandydata trafnie i bezbłędnie oceniając jego wady i zalety.

                Zapewniam, że
                > "paniusie" i "kolesie" po psychologii potrafią wyłapać takie rzeczy,

                Heheh na pewno....

                > tak samo
                > jak potrafią wyłapać to czy kandydat przygotował się do rozmowy, czy klepie ban
                > ały czy mówi od siebie itd.

                A co to jest ? Odpytywanie z wierszyka w szkole, że trzeba się "naumieć". A najlepsze, że dalej piszesz, że trzeba mówić "od siebie", czyli innymi słowy trzeba wyreżyserować swoje wystąpienie tak, żeby było jak najbardziej autentyczne (i spontaniczne oczywiście ;)). Czy nadal mówimy o rozmowie o pracę czy o przesłuchaniu do roli Makbeta?

                Utwierdzasz mnie tylko w przekonaniu, że tego typu rozmowy to tylko gra w której kandydat ma jak najlepiej udawać, że "oczywiście praca jako trybik w korporacji jest spełnieniem moich najgłębszych marzeń". Wygrywa ten kto udaje najlepiej ;)

                > A teraz drogi adsf gdy już wyszedłeś na głupka idź powtarzać sobie, że jesteś g
                > enialny tylko cały świat na około tego nie widzi i nie docenia.

                Czy wspominałem już, że nie traktuję poważnie ocen ludzi niekompetentnych? Chyba nawet dwukrotnie ;)


                • Gość: wiosnaidzie Re: zgadzam się w jednym IP: *.215.54.77.rev.vodafone.pt 17.12.10, 12:48
                  Szanowny asdf!!
                  wszystko pięknie, ale mam wrażenie, że trochę za bardzo się zafiksowałeś na swoim przykładzie poszukiwania informatyka. Otóż - może Cię zaskoczę, ale nie tylko informatyków się na świecie szuka. I nie tylko osób, które będą siedzieć w swojej kanciapce i programowac/projektowac strony/skrecac komputery itp,itd. Poszukuje sie prawnikow, dziennikarzy, wykladowcow, liderow grup, projektantow, managerow, osob ktore beda musialy wykonywac kreatywne zadania - posiadajacych konkretne cechy. I tu wlasnie jest nieraz niezbędny HRowiec. Wyobraz sobie ze np firma informatyczna potrzebuje rzecznika prasowego. Szef zatrudnia kogos, kto ma najwieksza wiedze specjalistyczna. Zdolnosci werbalne, umiejetnosc redagowania tekstu - who cares! Jestem dziennikarką i wierz mi, nie ma nic gorszego niz rzecznik-ekspert, ktory kompletnie nie wie, jak przekazac informacje. I nie chcialabym pracowac z managerem po Harvardzie, ktoremu calkowicie brak zdolnosci interpersonalnych. Troszę elastycznosci, szanowny asdf (bo jej brak kazdy sredni HRowiec od razu wylapie). Ja na przyklad nie chcialabym miec w firmie kogos, kto nie szanuje kadrowych, bo pewnie sekretarki i pani sprzataczki tez szanowac nie bedzie.
                  • Gość: inwestor01 Re: zgadzam się w jednym IP: *.dynamic.chello.pl 17.12.10, 14:44
                    Zgadza się "asfd" reprezentuje pewnie tę grupę neurotycznych programistów, którzy nie mają żadnych umiejętnosci interpersonalnych potrzebnych do pracy w zespole. O czym również świadczy pogarda, z jaką się wyraża wobec rekruterów.
                    Chłopak musi zrozumieć, że na świecie nie tylko informatycy pracują i w rzeczywistości nikt nie potrzebuje 'freaków' choćby i był geniuszem, bo z takim nie da się po prostu pracować. A pani od HR ma za zadanie zrobić selekcję wstępną za kierownika projektu, który po prostu nie ma czasu przejrzeć kilkaset 'zaj...tych' CVek, w których każdy deklaruje super umiejętność programowania tego i tamtego.
                  • Gość: wykladowca Re: zgadzam się w jednym IP: *.leeds.ac.uk 17.12.10, 22:11
                    Gość portalu: wiosnaidzie napisał(a):

                    > ojej kanciapce i programowac/projektowac strony/skrecac komputery itp,itd. Posz
                    > ukuje sie prawnikow, dziennikarzy, wykladowcow, liderow grup, projektantow, man
                    > agerow

                    pierwsze słyszę, ze HR prekrutuje wykładowców, chyba do jakiś szkółek gotowania na gazie
                    ale bzdury
              • Gość: mm Re: Znowu jakaś paniusia z HR sprzedaje mądrości IP: *.15-1.cable.virginmedia.com 17.12.10, 15:57
                Swego czasu uczestniczylem w rozmowie kwalifikacyjnej w polskiej firmie. Pani HR zapytala mnie o angielski (5 lat pracy w zawodzie w UK), czy mam certyfikaty etc. Nigdy nikt mnie nie pytal o certyfikat jezykowy w Anglii i szczerze mowiac - nie posiadam, zaproponowalem kontynuacje rozmowy po angielsku - odmowa. Ja rozumiem zapracowanie, ale poswiecilem troche czasu na przygotowanie sie do rozmowy (plus 1 dzien z wakacji) i tego samego wymagam od HR-owca a nie czytania CV i zadawania pytan na ktore sa w nim odpowiedzi. Poziom HR w Polsce lezy - studnia i 3 metry mulu... :(
        • Gość: gruszka Re: Znowu jakaś paniusia z HR sprzedaje mądrości IP: 150.254.101.* 07.07.11, 11:39
          Zfeminizowanie działów ZZL to jakiś zły sen. Przecież one nie mają zielonego pojęcia o stanowiskach, na które "robią" selekcję. Stąd np. nadmierne wymagania na stanowiska - chyba ma to zmniejszyć możliwość pomyłki. Dla mnie rekrutacją i selekcją pracowników powinny zajmować się osoby, które "przeszły" różne stanowiska, najlepiej w kilku firmach. I piszą bzdury typu: dwuletnie doświadczenie na stanowisku asytenta - ja w tydzień wiedziałem co mam robić. Inny przykład: ludzie po studiach do obsługi maszyn - przecież wystarczy średnie techniczne wykształcenie.
          Chętnie podyskutuję z Tobą na różne tematy dotyczące przedsiębiorstwa.
          Pozdrawiam
      • sokolasty Re: Ile chce Pan/ Pani zarabiać? 16.12.10, 17:58
        Przecież wiadomo, że pracodawca zawsze wybierze kogoś kto zechce pracować za mniej

        Brałem raz udział w rekrutacji. Zgłosił się kandydat mieszkający ok 100km od firmy, chwilowo bezrobotny, gotów wziąć niskie wynagrodzenie. Jako że sam kiedyś byłem w podobnej sytuacji, doszedłem do wniosku że weźmie każdą pracę, jaką mu dadzą i jednocześnie będzie szukał lepszej (większe pieniądze, bliżej itp - co jest oczywiści zrozumiałe i nie można mieć o to pretensji), co długo by nie trwało, bo warunki, które zaproponował, były naprawdę dla niego mało korzystne.
      • Gość: g-lo Re: Ile chce Pan/ Pani zarabiać? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.12.10, 11:54
        Zgadzam się z mistrzr, że to zwykły bełkot rekrutanta dużej korporacji. Dodam jeszcze, że jeżeli kandydat na pracownika poda kwotę od - do, to pracodawca mu zaproponuje tą kwotę od - czyli najniższą. Także też jestem za tym aby pracodawca poważnie podchodził do pracownika i proponował mu konkretne wynagrodzenie.

        Jeżeli będzie ono zbyt niskie, to poważny potencjalny kandydat na pracownika będzie chciał tą kwotę negocjować, jeżeli pracodawcy nie będzie stać na więcej to albo się on zgodzi na tą niższą kwotę albo też zrezygnuje z oferowanej posady.

        Pracownik podejmując pracę, niestety dla szefów robi to, nie po to aby uszczęśliwiać szefa, tylko aby zarobić pieniądze na własne utrzymanie, więc założenie, że pracownik urazi szefa tym, że zależy mu tylko na pieniądzach jest bardzo naiwne. Można lubić swoją pracę ale bez przesady.

        Naiwnym jest także stwierdzenie, że pracownicy o podobnych kwalifikacjach ale gdy jeden zarabia grosze, a drugi konkretne pieniądze będą pracować tak samo wydajnie. Dla pracownika największą motywacją są pieniądze. Jednym słowem, "Jaka płaca, taka praca".
      • Gość: olo Pierdoły Wać Pan opowiadasz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.10, 12:33
        Jestem pracodawcą (w dodatku o dziwo z tych małych, drobnych przedsiębiorców, na których się tak psioczy, że oszukują, nie płacą etc.) i często zdarza mi się płacić więcej niż oczekuje na rozmowie pracobiorca. Dlaczego? Bo szanuję ludzi. Jasno formułuję kryteria, przedstawiam je, płacę i wymagam. I moi pracownicy o tym wiedzą i też mnie za to szanują. Dzięki temu tworzymy ekipę zgranych osób, które mają także wspólne zainteresowania po pracy. Jestem wyjątkiem? Być może. Ale znam wiele osób w kręgu swoich znajomych, którzy postępują podobnie.
      • Gość: pracodawca. Re: Ile chce Pan/ Pani zarabiać? IP: 62.111.212.* 17.12.10, 17:47
        Uważam, że jestes w błędzie.
        Ja na pierwszej rozmowie podaję widełki cenowe w zalezności od stanowiska ponieważ wiem na ile mogę sobie pozwolić - przy czym nie znając człowieka jestem zmuszony mu zasugerować, że interesuje mnie raczej dolna granica, jednocześnie zaręczając mu, że jeśli spodoba mi się w pracy, to na pewno operując w podanych widełkach cenowych zwiększę mu wynagrodzenie.
        Nie jest to problem ponieważ widełki są z góry założone - problem raczej może wystąpić po stronie pracownika, ponieważ odnosząc się do Twojego postu uważam, że jedyne odniesienie do wysokości zarobków jest błędne. Przede wszystkim jeśli kandydat jest kolokwialnie mówiąc do bani od samego początku, to szkoda też moich 2 dni, czasu spędzonego na rozmowę etc. Także to nie tak, że tylko kandydat traci jeżdżac, rozmawiając i szukając pracy. Osobiście cenię swój czas i szkoda mi go za darmo rozdawać. A druga rzecz to niestety natrętna polska rzeczywistość - kandydaci, którzy pchają się tam gdzie widać od razu, że się nie nadają. Nie każdy nadaje się do kontaktów z klientem, nie każdy nadaje się na handlowca, nie każdy nadaje się do ślęczenie w cyferkach etc. Natomiast problemem jest to, że większości kandydatów wydaje się, że mogą robić bez problemu którąkolwiek z tych rzeczy - byle tylko ich przyjąć i to za odpowiednie pieniądze. Pracodawca zaś zapłaci pieniądze - ale na pewno nie komuś, po kim widać, że się nie nadaje.
      • Gość: tttomek Re: Ile chce Pan/ Pani zarabiać? IP: *.152.141.169.dsl.dynamic.eranet.pl 17.12.10, 21:57
        Hehe, no wlasnie nie pieprzy. Na specjalistycznych stanowiskach w globalnych firmach tak to wlasnie wyglada (w Polsce, zeby byla jasnosc) jak ta "pancia z HR" napisala. Ja akurat nie jestem z HR, ale zatrudniam do swoich zespolow ludzi, ktorzy zarabiaja powyzej 100 000 PLN rocznie (na reke, tak, tak, tyle zarabiaja informatycy w duzych korporacjach) i rozmowy na tematy placowe tak wlasnie wygladaja.

        Przepraszam, jesli zirytowalem wszystkich zarabiajacych srednia krajowa, albo mniej, ale to, ze jestescie gdzie jestescie nie oznacza, ze mozna jechac po "panciach z HRu" bo "pieprza glupoty" Nie pieprza, wy nie wiecie co mowicie. Pozdro
        • Gość: naukowiec Re: Ile chce Pan/ Pani zarabiać? IP: *.leeds.ac.uk 17.12.10, 22:22
          Gość portalu: tttomek napisał(a):

          > Hehe, no wlasnie nie pieprzy. Na specjalistycznych stanowiskach w globalnych fi
          > rmach tak to wlasnie wyglada (w Polsce, zeby byla jasnosc) jak ta "pancia z HR"
          > napisala. Ja akurat nie jestem z HR, ale zatrudniam do swoich zespolow ludzi,
          > ktorzy zarabiaja powyzej 100 000 PLN rocznie (na reke, tak, tak, tyle zarabiaja
          > informatycy w duzych korporacjach) i rozmowy na tematy placowe tak wlasnie wyg
          > ladaja.
          >
          > Przepraszam, jesli zirytowalem wszystkich zarabiajacych srednia krajowa, albo m
          > niej, ale to, ze jestescie gdzie jestescie nie oznacza, ze mozna jechac po "pan
          > ciach z HRu" bo "pieprza glupoty" Nie pieprza, wy nie wiecie co mowicie. Pozdro

          drogi tomcio, 100 000 pln to około 21 000 gbp rocznie, w UK za taka stawkę żaden informatyk albo naukowiec nie będzie pracować, dlatego sporo wykształconych i madrych ludzi z polski wyjechało i z powodzeniem pracuje za okolo 50 000 gbp rocznie tzn. okolo 235 000 pln,

          Przepraszam, jesli zirytowalem lub ośmieszyłem ciebie i twoje marne zarobki
            • Gość: naukowiec Re: Ile chce Pan/ Pani zarabiać? IP: *.197.26.162.threembb.co.uk 18.12.10, 22:16
              Gość portalu: aaa napisał(a):

              > Wiadomo ze w UK zarobi sie wiecej, ale tez kosztem mieszkania w obcym kraju.
              > Co do podanych zarokow dla informatykow (100k rocznie na reke w kraju) - mozliw
              > e jest nawet i 200k (fakt ze w UK takemu gosciowi, o ile ma naprawde plynny ang
              > ielski, zaplaca o wiele wiecej).

              Nie wydaje mi się, żeby pensja specjalisty w UK zależała od 'płynnego' angielskiego, wystarczy angielski komunikatywny, nikt nie wymaga pisania poematów, ale fachowości

              co do 200k dla informatyka w PL to to jest wielka rzadkość (nie znam takiego przypadku), natomiast w UK to codzienność
          • Gość: tttomek Re: Ile chce Pan/ Pani zarabiać? IP: 10.136.114.* 22.12.10, 15:05
            A co ma piernik do wiatraka drogi naukowcu? Ja tylko powiedzialem, ze to co jest trescia artykulu nie jest wyssane z palca i ma miejsce w wielu firmach w Polsce. A Ty mi drogi kolego mowisz o zarobkach w UK...

            I ja nie powiedzialem ile ja zarabiam, wiec moich zarobkow nie osmieszyles :)

            Masz kompleksy, czy nie umiesz czytac ze zrozumieniem?

            Pozdrawiam swiatecznie!
            • naukowiec.uk Re: Ile chce Pan/ Pani zarabiać? 23.12.10, 01:29
              Napisałeś, że "rozmowy na tematy placowe tak wlasnie wygladaja. " może tak wygladają rozmowy przy zatrudnianiu za 100 000pln, ja przy zarobkach grubo ponad 200 000 (w przeliczeniu na pln) nigdy z żadną pancią z HR o pierdołach nie rozmawiałem, i takich rozmów jak opisane nie prowadziłem
              wątpię też aby w poważnych firmach/instytucjach naukowych zajmowano się takimi bzdurami, liczy się przede wszystkim fachowość, byłem też świadkiem przyjmowania do pracy i rozmowy z kandydatami prowadzili głównie szefowie działów/projektów/jednostek, pani z HR pilnowała tylko aby zarezerwowano i opłacono hotel/koszty podróży dla kandydatów
    • Gość: nikodem Ile chce Pan/ Pani zarabiać? IP: *.morag.vectranet.pl 16.12.10, 13:34
      tłumaczenie "eksperta",że w uk podają firmy prywatne wysokość zarobków ,a w pl nie -jest śmieszne.No tak w normalnym świecie można podawać ,a tu nie można.PL jest jak zwykle odporna na wprowadzanie norm i standardów cywilizowanych.W ogóle rynek pracy w pl to "wolna amerykanka"w wykonaniu "pracodawców".Kto próbował dłużej szukać pracy to wie o czym mówię.A pani eXpert jakby sie tak postwiła w roli szukającego pracy, i pochodziła na te rooozmooowyy kwalifikacyjne to by musiała zweryfikować swoje /tudzież wyczytane w mundrych książkach/poglądy.
      Te polskie firmy ,czy jak tam siebie nazywają,to po prostu łowcy jeleni a nie firmy rekrut.
      • Gość: yurek Re: Ile chce Pan/ Pani zarabiać? IP: *.dynamic.chello.pl 16.12.10, 18:44
        Byłem kiedyś na rozmowie w instytucji publicznej. Zmarnowałem cały dzień swojego urlopu, bo grube Pani w urzędzie nie były łaskawe podać w ogłoszeniu wynagrodzenia, którego akceptacji wymagały na początku rozmowy jako podstawowy warunek dalszej rozmowy. Gdybym wiedział jakie są warunki nie zawracałbym sobie głowy. Rozmowa trwała 2 minuty (góra), bez żadnych merytorycznych pytań. Oczywiście wynagrodzenie było skandalicznie niskie. Dodam, że jestem specjalistą w swojej branży. Mam podejrzenie, że osoba jakaś została zatrudniona, aby po miesiącu dostać podwyżkę, a ja i inni kandydaci zostali zaproszeniu tylko po to, aby coś napisać w protokole rekrutacyjnym. SKANDAL!!!
        Polska jest po prostu krajem tanich zasobów, low cost centre i tyle. Dziwię się, że lewica nie zainteresuje się takimi sprawami, tylko in vitro ciągle i inne sprawy światopoglądowe, jest to ważne ale najważniejsze są bardziej podstawowe sprawy.
      • luni8 Re: Ile chce Pan/ Pani zarabiać? 16.12.10, 13:52
        O, nawet o tym nie wiedziałem.
        Swoją drogą dziwne tłumaczenie że nie można podawać widełek bo nie można powiedzieć ile kto zarabia - przecież to idiotyzm. Widełki nie informują nikogo o rzeczywistych zarobkach.
    • Gość: Czytelnik Prawidłowa odpowiedź: IP: 80.156.42.* 16.12.10, 13:54
      Prawidłowa odpowiedź brzmi:

      Nie śmiałbym narażać Pana/Panią na koszty związane z zatrudnieniem mnie (pensja,składki ZUS itp.), zatem nie podejmę pracy w Pana/Pani firmie.
      Zamiast tego zrobię na złość Niemcom albo Anglikom i podejmę pracę w ich firmie narażając ich na koszty.
      • Gość: Zenek Samo sedno IP: *.bielskobiala.vectranet.pl 16.12.10, 16:43
        heh dokładnie tak, jak piszesz. Mniej więcej od 6 m-cy przeglądam oferty na rynku pracy i w naszym pięknym kraju jest tragedia. Zarobki - co uskrobiesz to twoje. Zróżnicowanie na tym samym stanowisku ogromne (bo jeden się wybronił na rozmowie, a drugi nie). Pracuję w dużej międzynarodowej korporacji (na pohybel) i koledzy zza Odry mają taką samą pensję, tyle że oczywiście w €uro. A różnica w cenie za te same produkty ogromna.
        Nie chciałem stąd wyjeżdżać, mam tu rodzinę i przyjaciół. Ale jak sobie pomyślę, że mam starać się o złodziejski kredyt na mieszkanie, który z wielką łachą być może dostanę (no bo przecież jak zrobię kilka symulacji w m-cu, żeby sprawdzić, która oferta jest najlepsza, to na pewno chcę kogoś naciągnąć i jestem "nieodpowiedni" dla banków) i po 30 latach oddać ok 200-250% to mnie szlag trafia. Po co mam się denerwować, jak mogę wyjechać sobie na kilka(naście) lat i kiedyś wrócić na moją wieś (jak jeszcze będę miał ochotę).
        Od jakiegoś czasu nie mogę przestać nucić refrenu piosenki Strachy na Lachy - Żyję w kraju... - polecam (szczególnie, kiedy wczoraj zobaczyłem cenę PB95:)
        Pozdr.
        • Gość: Aspa Re: Samo sedno IP: *.o2.ie 16.12.10, 23:05
          Masz rację... Kiedyś pracowałem w Polsce w dużej miedzynarodowej korporacji związanej z mediami na tzw. kierowniczym stanowisku, w pełnym wymiarze godzin, stresu i odpowiedzialności. Pewnego dnia do miasta przyjechała laska z firmy, będącej częścią tej samej korporacji w Niemczech. U siebie "stała" dwa oczka niżej na drabinie służbowej, niż ja. Pozałatwiała, co miała załatwić i poszliśmy na piwo, pogadać o robocie (żeby była jasność - ona nie przyjechała do nas z ramienia firmy - ot, miała robotę do zrobienia w naszym regionie i potrzebowała pomocy, więc zwróciła się do siostrzanej firmy o wsparcie).
          Dla niej praca to była realizacja życiowych zamierzeń i spełnienie. Początkowo uważała mnie za szczęściarza, bo dla niej, materialnie i ambicjonalnie spełnionej, awans o dwa oczka oznaczał wejście w inny świat - dosłownie inny, bo moje stanowisko w jej realiach to już elita nie tylko zawodowa, ale i społeczna. Jakież było jej zdumienie, gdy usłyszała, ile zarabiam! Jakżesz się zdziwiła, gdy wyjaśniłem, że zarządzam zespołem 12 zaganianych, zaoranych i słabo opłacanych ludzi wykonujących tę samą pracę, jaką w jej, oddalonych o 200 km realiach wykonuje zespół liczący ponad 30 osób wspieranych przez stażystów! Jakżesz wstrząsnęła nią informacja, jakie kwalifikacje mają wszyscy moi ludzie i jakiej presji się ich poddaje, za jakie pieniądze...
          To był 10 lat temu. Na szczęście - także po tym spotkaniu - postanowiłem zmeinić klimat. Obecnie mieszkam w kraju, gdzie wynagrodzenie jest podawane w ofercie pracy, podobnie jak wymagane kwalifikacje, doświadczenie i zakres obowiązków. Działy HR służą temu, by pozyskać najlepszych z najlepszych i jak najlepiej ich wykorzystać, nie zaś do psychologicznego oceniania przydatności absolwenta filozofii do pracy w młodym i dynamicznym zespole w charakterze przedstawiciela handlowego wiodącego producenta spinek do włosów...
          • Gość: grumpy Re: Samo sedno IP: *.25.106.2.unregistered.k.pl 17.12.10, 01:05
            to mi przypomnia historie kumpla, ktory pracujac w kpmg w warszawie dowiedzial sie pewnego pieknego dnia od swojego kolegi z kanady (kanadyjczyka oddelegowanego do pracy w kpmg w warszawie) ile to on zarabia (na identycznym stanowisku) i szczeka mu opadla... niby ta sama firma, to samo stanowisko z kilkunastoletnim doswiadczeniem a zarobki - przepasc... w efekcie kumpel wyemigrowal
    • Gość: trash Re: Ile chce Pan/ Pani zarabiać? IP: 89.230.90.* 16.12.10, 14:15
      trzeba jak najszybciej wprowadzić ustawowy obowiązek podawania przewidywanych zarobków na danym stanowisku w ogłoszeniu. To jedyny sposób bo niestety jak ktoś wyżej napisał Polandia jest odporna na wszystkie co bardziej normalne wynalazki z bardziej cywilizowanych krajów. Z chęcią przyjmuje za to każde gó....
    • Gość: boss Ile chce Pan/ Pani zarabiać? IP: *.adsl.inetia.pl 16.12.10, 14:31
      Warszawa. Rozmowa o pracę w dużym niemieckim koncernie. Samodzielne stanowisko. Pada kultowe pytanie: Ile by Pan chciał zarobić? Mówię bez ogródek: nie mniej niż 3000 netto. Popatrzyli na mnie jak na wariata, pokręcili głowami i standardowy slogan: Yyy to my zadzwonimy do Pana. Oczywiście nie muszę mówić, że nie zadzwonili:-)
      Zdaję sobie sprawę, że ci z którymi rozmawiałem to nic nie warte korposzczury, które ktoś tam posadził i kazał robić "stąd dotąd". Ale do jasnej cholery czemu my się godzimy pracować za takie grosze?? Co oni chcieli żebym pracował za mniej niż 3000 w Warsiawie?
      A skądinąd wiem że w niemieckim oddziale na takim samym stanowisku mój niemiecki odpowiednik zarabia 3000 ojro. I to tylko dlatego że jest Niemcem. Po co nam ta niepodległość była:-)
      • Gość: inwestor01 Re: Ile chce Pan/ Pani zarabiać? IP: *.dynamic.chello.pl 16.12.10, 14:42
        Zgadza się. Fajnie jak jeszcze pada kwestia wynagrodzenia na pierwszej rozmowie, a nie np. na 3 rozmowie z kierownikiem, gdzie się człowiek dowiaduje, że 3tys. netto to ponad ich możliwości.
        Polski rynek pracy jest dziki. Tutaj w każdym ogłoszeniu jest napisane: atrakcyjne wynagrodzenie, tylko, że później się okazuje, że atrakcyjne to 2 netto miało być.
      • Gość: asdf Re: Ile chce Pan/ Pani zarabiać? IP: 195.82.180.* 16.12.10, 14:45
        Ja znam jeszcze lepszy przypadek

        -kontakty z klientami
        -szukanie nowych klientów
        -serwis
        -testowanie aplikacji
        -reklamacjie
        .....(itd. itp. 2 strony wymagań !)

        do tego oczywiście "gotowość do nadgodzin"

        Co w zamian?

        -szkolenia? niet
        -możliwość awansu? niet
        -możliwość podwyżki (kiedykolwiek!) ? niet
        -możliwość zwiększania kwalifikacji? niet

        wycena końcowa : 1400 BRUTTO
          • szefunio1 Re: Spakuj się i wyjedź... 16.12.10, 19:40
            > I tak zamierzam zrobić. Tyle że nie myślę czekać aż do maja. Zrobię to zaraz po
            > nowym roku...

            Przez okres do jednego roku można legalnie pracować w Niemczech w ramach tzw. "świadczenia usług transgranicznych" już od dawna - wystarczy, że zarejestrujesz w Polsce działalność gospodarczą. Są tacy co wyjechali w maju bieżącego roku z zamiarem pracowania przez ten pierwszy rok jako (pod)wykonawcy usług transgranicznych, a potem przejścia na zwykły etat.
            Poza tym ograniczenia niemieckiego rynku pracy dotyczą tylko prostych zawodów, inżynierowie żadnych zezwoleń nie potrzebują, żeby pracować w Niemczech.
      • avadoro Re: Ile chce Pan/ Pani zarabiać? 16.12.10, 18:17
        Gość portalu: boss napisał(a):
        > A skądinąd wiem że w niemieckim oddziale na takim samym stanowisku mój niemieck
        > i odpowiednik zarabia 3000 ojro. I to tylko dlatego że jest Niemcem. Po co nam
        > ta niepodległość była:-)
        Żeby nie zarabiać 3000. Rubli.
    • Gość: bax Ile chce Pan/ Pani zarabiać? IP: 79.189.114.* 16.12.10, 14:46
      Wielu z Państwa na tym forum reprezentuje taka postawę, ze nie dziwie się że mają kłopot w relacjach z przyszłym ewentualnym pracodawcą. Chciałbym oświadczyć, że cytowane w artykule pytania i odpowiedzi są jak najbardziej sensowną podpowiedzią, szczególnie dla młodych ludzi. I guzik prawda że zatrudnia się osobę o jak najniższych wymaganiach finansowych, Zatrudnia się osobe najlepszą, a jesli na najlepszą mnie nie stać to najlepszą z tych "tańszych" itd. Ta najlepsza na którą mnie nie stać z pewnościa znajdzie zatrudnienie zgodne ze swoimi ambicjami.
      • Gość: Kobalt Re: Ile chce Pan/ Pani zarabiać? IP: *.dynamic.chello.pl 16.12.10, 19:56
        Zgadzam się w zupełności. To normalne że optymalizuje się koszt do oczekiwanych korzyści i umiejętności kandydata.
        Większość powyższych wpisów aż ocieka jadem i rozgoryczeniem: aaach jakie wredne te pracodawce, płacić nie chcom, przyjąć do pracy nie chcom. Ciekawe jednak dlaczego pracodawcy mają takie problemy ze znalezieniem ludzi? I to wcale nie dlatego że pracownicy kosztują zbyt wiele. A jeśli ktoś z was uważa że tak fajnie i łatwo jest zatrudniać ludzi to może niech założy własną firmę? Ktoś zabrania? Przecież każdy kto założył własną firmę wyzyskuje innych i śpi na forsie! To oczywista oczywistość.

        A jeśli chodzi o podawanie widełek w ofercie pracy to czasami nie ma to sensu. Co komuś powiedzą widełki 2-15k ? Jeśli ktoś spełnia tylko moje minimalne wymagania to ląduje w dolnym pułapie i chętnie zainwestuję w jego rozwój. Jeśli natomiast wnosi jakąś wartość dodaną, ma głowę pełną pomysłów, wiedzę, umiejętności, entuzjazm i ambicję - ja się bardzo chętnie podzielę zyskiem i nie widzę górnego pułapu. Przy czym o dziwo jak podaję widełki w ofercie to 80% ofert ląduje w górnym pułapie. Umiejętności i doświadczenie bliskie zeru, ale zero samokrytyki. Za to zawsze można sobie pobiadolić na forum gazety. Na pewno znajdą się chętni, żeby dołączyć do chóru "pokrzywdzonych".
        • Gość: inwestor01 Re: Ile chce Pan/ Pani zarabiać? IP: *.dynamic.chello.pl 16.12.10, 20:30
          "Co komuś powiedzą widełki 2-15k "

          Gościu, takie widełki to tylko akwizytorom się podaje. Chodzi o to, że w polskich ogłoszeniach o pracę często nie idzie w żaden sposób oszacować wynagrodzenia, bo wymagania są nieproporcjonalnie duże do oferty. Jak już zaczniesz pracować to zobaczysz, że to nie jest takie łatwe marnować cały dzień albo kilka na rozmowy, żeby później się dowiedzieć, że proponowana płaca to jakiś żart.
          A sądząc po Twoich kreatywnościach, ambicji, itp. to w życiu nie szukałeś pracy i reprezentujesz typowe naiwne podejście studenta 1ego roku zarządzania.

          • Gość: aa Re: Ile chce Pan/ Pani zarabiać? IP: *.szczecin.mm.pl 16.12.10, 20:45
            dokładnie,

            niepodawanie widełek służy temu, ze pracodawca liczy na to, że pracownik powie zbyt mało. Gdybym znał widełki, to mogę sie do nich dostosowac - np. oceniajac ze moje umiejetnosci i doswiadczenie umozliwiaja mi pretendowanie do placy posrodku widelek. Ale nie, w Polsce widełek sie nie podaje liczac na kolejnego jelenia:) sorry ale rzucilem prace w tym kraju 1.5 miesiaca temu, i przez nast. rok bede przygotowywac sie do pewnych egzaminow zawodowych w jednej z angielskich izb gospodarczych a poczatek 2012 to wylot do Londynu

            bye bye kartoffelll - land,
            bye bye bantustan
            bye bye loosers
            • Gość: inwestor01 Re: Ile chce Pan/ Pani zarabiać? IP: *.dynamic.chello.pl 16.12.10, 23:35
              Mam podobne plany :) A to dlatego, ze do tej pory pracowałem tylko dla Anglików i teraz próbuję znaleźć zatrudnienie na naszym rynku pracy, ale czuję się jakbym ostatnie 3 lata spędził za oceanem, bo nijak nie mogę tu się odnaleźć.
              We wszystkich ogłoszeniach 'atrakcyjne wynagrodzenie' i za cholery nie dowiesz się o jakie wynagrodzenie może chodzić. Do każdej pracy wymagane wykształcenie wyższe i angielski. Czy w Polsce w każdej firmie językiem roboczym jest angielski?
              I jak już praca jest 'mądra' i poważna to pensja typu 2500 brutto i niby człowiek ma się za to samodzielnie w dużym mieście utrzymać. Porażka...

          • Gość: pokemontazo W pelni sie z panem zgadzam IP: *.137.broadband2.iol.cz 17.12.10, 16:37
            "Jeśli np. kandydat stwierdza podczas spotkania, iż interesuje go wynagrodzenie X i jest to kwota nienegocjowalna, dla pracodawcy może być to sygnałem, iż ma do czynienia z osobą mało elastyczną, dla której kwestie finansowe są elementem kluczowym."

            W sytuacji w ktorej spora grupa pracodawcow oferuje pieniadze nie umozliwiajace nawet "przetrwania"(inaczej wegetacji) !, tego typu opinia jest conajmniej idiotyczna...
            sam uslyszalem kiedys wypowiedz:
            "jest pan mlody, rodzice troche doloza i bedzie ok ..."

            Ps. Co do bycia zgozknialym, bezrobotnym itp. - mam swietna prace.
            Tak dobra, ze az glupio mi o tym mowic jak wpadam do polski, odpowiadam wymijajaco i ludzie taktownie sie niedopytuja
            (chociaz podejrzewam ze zakladaja raczej sytuacje przeciwna - w koncu to polska)
            Nie mialem imponujacego zawodowego doswiadczenia wiec zaproponowano mi inne staniowisko niz to na ktore kandydowalem - z tym, ze praca ktora w teh chwili wykonuje jest tym wlasnie doswiadczeniem ktorego mi brakowalo. Od razo zaproponowano mi kontrakt na pare lat i mozliwosc przeniesienia sie na inne stanowisko jak juz zdobede wymagane doswiadczenie.
            Zarobki? tutaj przecietne, jak na kogos kto pracuje na mojej pozycji w mojej branzy.
            Z tym ze dopiero poza polska zrozumialem o co chodzi z tym zarabianiem godziwych pieniedzy, nie duzych - ale takich z ktorych mozna sie samemu utrzymac, rozwijac, oszczedzac, od czasu do czasu rozerwac - jednym slowem zyc.
            Perspektywy zawodowe? Swietne - to jest druga z rzeczy ktore mnie najbardziej w polsce bolaly, firmy stawiajace wysrubowane wymaganie - i zatrudniajace mlodego, zdolnego pracownika ktorego kwalifikacje znacznie przekraczaly te wymagane na to stanowisko - co tak naprawde konczylo sie dla niego odwrocona-kariera.
            Nowe stanowiska w zamian za staz pracy (i "poswiecenie" swojej pracy) - a kazdy szczebelek wyzej to coraz szybsza utrata kwalifikacji bo zamiast uczyc sie nowych rzeczy uczysz sie tylko tego jak najlepiej spalniac oczekiwania danej firmy/przelozonych, a po 30 latach ladujesz na bruku, bez szans na zatrudnieje...

            Wrocic do polski? Ciekawa perspektywa,
            interesujace pozycje (rozwoj zawodowy) w polsce oznaczaja obnizenie! moich zarobkow,
            pomimo tego ze to sa juz pozycje duzo lepiej oplacane - nie mowiac o tym,
            ze chociaz posiadam wszystkie kwalifikacje na nich wymagane to moje szanse nawet za pieniadze ktore starczaly by ledwie na utrzymanie sa zerowe, bo pracodawca woli zatrudnic kogos z zbyt wysokimi kwalifikacjami (ten glupszy "bo moza", ten sprytniejszy bo zleci mu prace ktore powinien wykonywac ktos z jego kwalifikacjami za wynagrodzenie "ciecia"
            (czyli mnie (^_^) ))

            Wiem, sporo jadu - ale taka jest prawda, polski rynek pracy to dzungla,
            swietny przyklad na rozprawke z biologi ewolucyjnej bo tutaj widac jak na dloni,
            jak dziala "survival of the fittest". Zycie jest jakie jest - tego niezmienisz,
            ale po co macic mlodym ludziom w glowie i niszczyc zycie tym bardziej ufnym,
            ktorzy przeczytaja sobie taki artykul i beda starac do niego dostosowac,
            podczas gdy tak naprawde odnosi sie on do sytuacji ktora panuje
            (jeszcze chociaz w dobie globalnych przemian to sie moze szybko zmienic)
            w "bardziej cywilizowanych" miejscach.
        • Gość: humbrum widełki się *przydają*! IP: *.adsl.inetia.pl 17.12.10, 13:34
          Takie widełki zawierają tylko jedną, acz niezwykle użyteczną informację - 2k PLN. Na tyle pracodawca wycenia przyszłego pracownika, to jest, gościa wartego 1900 złotych nie jest już gotów zatrudnić, ale leszcz za 2k peelenów jest już jak najbardziej 'ok' i w pełni spełnia wymagania firmy.

          Innymi słowy, nawet z takich widełek można dowiedzieć się bardzo wiele.
      • ciuciumorales Re: Ile chce Pan/ Pani zarabiać? 17.12.10, 10:11
        Szczegolnie ta czesc mnie ubawila i po tym juz tak naprawde przestalem pytac, jak paniusia powiedziala, ze jak sie podaje sztywna kwote to sie daje sygnal ze sie jest osoba malo elastyczna dla ktorej wazne sa pieniadze.

        Nie no kurw... rece opadaja. Oczywiscie, ze nie sa wazne, pracuje dla idei i zeby mnie szef po ramieniu poklepal. Jak czytam takie bzdury to chyba zmienie moje konserwatywne zdanie i zostane feministem. Nie ch kobiety lepiej robia kariery niz rodza dzieci bo o ile w pracy durna baba jest do zniesienia o tyle przekazanie przez nia swoich genow na dalsze pokolenia moze wyrzadzic duzo wieksze szkody dla spoleczenstwa.
    • Gość: qatro wreszcie ktoś pisze jak powinno być IP: *.cable.smsnet.pl 16.12.10, 15:35
      a nie zbieraj się, przygotowuj się i leć na rozmowę o miskę ryżu (1200zł), ja tracę czas oni tracą czas... wszędzie tylko zachodnie standardy szkoda tylko że nie w ogłoszeniach o pracę :( 100 lat za murzynami

      w Anglii oficjalnie pisze - zatrudnię Księgową - zarobki 2000-3500 zł w zależności od doświadczenia i człek mniej więcej wie na czym stoi i czy warto odgrywać cyrk rekrutacyjny :)

      a jeszcze jedno mi się przypomniało, kumpel kiedyś był na rozmowie (jeszcze w czasie studiów) na telemarketera, porozmawiali sobie troszkę i pada ze strony rekrutujących kwota 1000 zł za 6h ;) kumpel mówi że no OK może spróbować za tyle, a panie na to że przed chwilą weszła dziewczyna i ona stwierdziła że to jest jej praca marzeń i w ogóle chce się związać z firmą na długo ;) więc jak my mamy Pana zatrudnić? Kumpel na to - Dziękuję, do widzenia!