dojrzalsza Re: tragiczna milosc.. 26.04.04, 00:26 wiecie chyba nie ma co winic tych ktorzy Was opuscili. Takie jest okrutne zycie, ludzie rozkochuja sie i zakochuja w innych nie ze swojej winy. Ja rozumiem, ze tutaj pisanie daje ulge i chyba jedyne za co mozna kogos winic - to za oszukiwanie, ale nie za to ze sie zakochali w kims innym. To jest ten padol pelen cierpienia na Ziemi. Chyba tylko smierc da ulge, albo unikanie milosci i rzucenie sie w wir pomagania innym - cos a al Matka Teresa. Odpowiedz Link Zgłoś
czarnywujek Re: tragiczna milosc.. 26.04.04, 15:50 witajcie laura, marcus i reszta połamanych tragiczną miloscia wreszcie jestem jednym z was w piatek moja dziewczyna odezwala sie wreszcie po 10 dniach i mnie rzucila klasycznie. po 6,5 roku, ja zwariuje. zrobila to na chłodno - spokoj, zero łez, twarz indianina, ja bym tak nie potrafil. powiedziala ze sie je cos tam wypalilo a jak ją spytałem czy mnie kocha, powiedziala ze w jakis sposob tak... znaczy ze nie. sluchajcie jestem na dnie, 2 dni bylem w takim szoku,ze jakos funkcjonowalem, ale wczoraj byl juz kompletny dół. oki, pozdrawiam was, trzymajmy sie jakos, nie? p.s. do zoltanka: zoltanek człowieku, troche wiecej wrazliwosci na emocje innych by sie zdało. Odpowiedz Link Zgłoś
zrozpaczona5 Re: tragiczna milosc.. 26.04.04, 16:04 >> oki, pozdrawiam was, trzymajmy sie jakos, nie? Taaaa. Musimy...jakoś.Co nie zmienia faktu, że jest meeeega ciężko.Pzdr. Odpowiedz Link Zgłoś
sengigi Re: tragiczna milosc.. 26.04.04, 17:57 jak dlugo sie juz tak meczycie? U mnie minelo ponad 3 miesiace i z dnia na dzien jest gorzej. nawet picie nie pomaga. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
katja Re: tragiczna milosc.. 26.04.04, 20:00 Cos na pokrzepienie serc! Moze sie usmiechniecie? Gdy moj byly zniknal nagle i potem sie dowiedzialam , ze jest na zabawie z nowa "narzeczona" dostalam takiego szoku , ze przez najblizsze tygodnie nie wiedzialam co robie. Wyobrazcie sobie moje zdziwienie , gdy po jako takim ochlanieciu zobaczylam w szafie czyjes ubrania, sweterek azurowy bialy (wogole nie w moim stylu)i chyba jakies dwie bluzki w zadziwiajacych kolorach???po wybadaniu wsrod kolezanek czy ktos mi moze je pozyczyl, jedna z nich powiedziala zdziwiona : przeciez sama je kupowalas, nie pamietasz...Tak, bylam w takim autentycznym oszolomie , ze nie wiedzialam co robie...jak robo´t poszlam do sklepu i kupilam to co bylo pod reka. Mam te ubranka na pamiatke i nie moge dzis pojac , ze tak przezywa sie utracona milosc :-)) Odpowiedz Link Zgłoś
zrozpaczona5 Re: tragiczna milosc.. 26.04.04, 20:28 Mozna powiedzieć, ze jakiś miesiąc. Trzy miechy i coraz gorzej? Nie strasz Sengigi. A co u was Laura i Marcus?? Odpowiedz Link Zgłoś
sengigi Re: tragiczna milosc.. 26.04.04, 23:01 wlasnie gadalem z kolesiem. podobna sytuacja. mowi ze juz sie meczy od 2 lat. kurwa. nie ma jakiegos lekarstwa? Odpowiedz Link Zgłoś
marcus115 zrozpaczona sprawdź skrzynkę - Marcus 26.04.04, 23:07 zrozpaczona5 napisała: > Mozna powiedzieć, ze jakiś miesiąc. Trzy miechy i coraz gorzej? Nie strasz > Sengigi. A co u was Laura i Marcus?? No ja dopiero tydzień i mam fazy raz maxymalny dół zwykle jak nie mam zajęcia a raz nawet jestem w stanie sobie wyobrazić że już jej nie kocham Odpowiedz Link Zgłoś
zrozpaczona5 Re: Marcus 28.04.04, 15:01 Witaj! Sprawdziłam skrzynkę. Nic nie dostałam?! Odpowiedz Link Zgłoś
marcus115 Re: Marcus 28.04.04, 21:09 zrozpaczona5 napisała: > Witaj! Sprawdziłam skrzynkę. Nic nie dostałam?! No witaj! Może spróbuj teraz wtedy cos chyba mi nie poszło... Odpowiedz Link Zgłoś
marcus115 Re: tragiczna milosc.. 26.04.04, 23:18 czarnywujek napisał: > witajcie laura, marcus i reszta połamanych tragiczną miloscia > wreszcie jestem jednym z was > w piatek moja dziewczyna odezwala sie wreszcie po 10 dniach i mnie rzucila > klasycznie. > po 6,5 roku, ja zwariuje. > zrobila to na chłodno - spokoj, zero łez, twarz indianina, ja bym tak nie > potrafil. > powiedziala ze sie je cos tam wypalilo a jak ją spytałem czy mnie kocha, > powiedziala ze w jakis sposob tak... > znaczy ze nie. > sluchajcie jestem na dnie, 2 dni bylem w takim szoku,ze jakos funkcjonowalem, > ale wczoraj byl juz kompletny dół. > oki, pozdrawiam was, trzymajmy sie jakos, nie? > > p.s. do zoltanka: zoltanek człowieku, troche wiecej wrazliwosci na emocje > innych by sie zdało. No witaj czarnywujek! Szczerze Ci wspólczuję bo wiem przez co przechodzisz Cholera moja zrobiła to w identyczny sposób tez b. chłodno i spokojnie i tego faktu nie zapomnę nigdy Słuchaj wcale nie jesteś na dnie a nawet jeśli to jesteśmy tam razem he,he... Wiem że to szok zwłaszcza że Ty byłeś ponad 6 lat ale mówię Ci mnie pomaga pisanie tutaj i zwierzanie się ludziom może z Tobą będzie podobnie. W każdym razie moim sposobem na zapomnienie jest jeszcze całkowicie wypełniony dzień i szklaneczka żubrówki z sokiem jabłkowym przed snem. Trzymaj się chłopie! do jutra! Odpowiedz Link Zgłoś
laura_21 Re: tragiczna milosc.. 28.04.04, 13:57 Na wstepie pozdrawiam i caluje mocno zrozpaczonych ;-)Moze nie uwierzycie ale wszystko mi przeszło -ta cala milosc (po tygodniu!) nie wiem czy to sprawa tabletek , czy to ,ze spotkałam taką osobę w której mam oparcie! Poczułam znowu te piękne uczucie zakochania, dawno tego nie czułam , jeszcze pare dni temu nie potrafiłam sobie wyobrazic , ze moge kogos innego pokochac....-tak da sie! tak sie cieszyłam jak małe dziecko....On próbuje sie ze mną skontaktowac , a mnie to juz nawet nie obchodzi, smiac mi sie chce ,ze przez 5 lat zrobiłam cyrk z mojego zycia! Wymodlilam sie o to....uwierzcie bylam juz tak blisko smierci, ale dalej wierzyłam ,ze los jednak do mnie sie usmiechnie!I jest to prawdą ,ze czas leczy rany -tylko to trwa powoli , lecz nowa miłosc wyleczy natychmiast! Pewnie nie musze zapewaniac was ,ze też ja spotkacie i później bedziecie sie z tego smiac-pozdrowionka , jeszcze sie odezwę............ Odpowiedz Link Zgłoś
uzus Re: tragiczna milosc.. 28.04.04, 14:06 laura_21 napisała: > Na wstepie pozdrawiam i caluje mocno zrozpaczonych ;-)Moze nie uwierzycie ale > wszystko mi przeszło -ta cala milosc (po tygodniu!) nie wiem czy to sprawa > tabletek , czy to ,ze spotkałam taką osobę w której mam oparcie! Poczułam znowu > > te piękne uczucie zakochania, dawno tego nie czułam , jeszcze pare dni temu nie > > potrafiłam sobie wyobrazic , ze moge kogos innego pokochac....-tak da sie! tak > sie cieszyłam jak małe dziecko....On próbuje sie ze mną skontaktowac , a mnie > to juz nawet nie obchodzi, smiac mi sie chce ,ze przez 5 lat zrobiłam cyrk z > mojego zycia! Wymodlilam sie o to....uwierzcie bylam juz tak blisko smierci, > ale dalej wierzyłam ,ze los jednak do mnie sie usmiechnie!I jest to prawdą ,ze > czas leczy rany -tylko to trwa powoli , lecz nowa miłosc wyleczy natychmiast! > Pewnie nie musze zapewaniac was ,ze też ja spotkacie i później bedziecie sie z > tego smiac-pozdrowionka , jeszcze sie odezwę............ Już ta sie lepi nie odzywej, bo ludziskom dupe trujesz, uni pszeżywajom, a naprowde gówno Ci było, a nie tragiczno miłość. Uzus Odpowiedz Link Zgłoś
an_a1 Re: tragiczna milosc.. 28.04.04, 14:09 Zgodziłabym się z Uzus, choć nie w tak prostackiej formie... Ana Odpowiedz Link Zgłoś
laura_21 Re: tragiczna milosc.. 28.04.04, 14:28 nie bede sie tu kłócic -ale gówno wiecie! (chodzi o o uzusa i o ani), ja chce ludzi pocieszyc, wiem jak im trudno poza tym co mam pisac ,ze mają sie zyletkami potnąc bo juz nic im nie pomoze ....dajcie spokój tak pokazujecie swoją inteligencje .....Ja tu obiceuje , ze im to przejdzie i bedą szczesliwi jeszcze ! Odpowiedz Link Zgłoś
tanika Re: tragiczna milosc.. 28.04.04, 15:10 Juz tu pisałam jestem jedną z tych przezywających tragiczną miłość a raczej tragiczną zdrade i tez facet zapiera się nogami i rękami ze tego nie zrobił chociaż dowody są tak ewidentne, ze az śmieszne rachunki z hoteli, kartkiz prazerwatyw itp. I tez zapewnia o swojej niewinności i głębokim uczuciu do mnie skrajne załamanie przezyłam tydzień temu teraz jest raz lepiej raz gorzej jak u Was, czasami jestem silna i mówie sobie nie warto dla takiego gnojka a czasami chce mi się wyć i myśle ze nie zniose tego dłużej Ale nie mam nawet najmniejszej ochoty spojrzec na innego faceta, ta sfera wogóle nie istnieje nie wyobrazam sobie w obecnym stanie jakiegokolwiek uczucia do innej osoby a co dopiero zakochania dlatego podziwiam Cię Lauro, ze tak potrafisz i zazdroszcze sciskam wszystkich cierpiących ps. markus i czarnywujek - wiem ze to trudne koniec miłości ale lepiej tak niz mielibyście się dowiedzieć ze to koniec bo jest ktoś inny, trzeci... pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
marcus115 Re: tragiczna milosc.. 28.04.04, 21:20 tanika napisała: > ps. markus i czarnywujek - wiem ze to trudne koniec miłości > ale lepiej tak niz mielibyście się dowiedzieć ze > to koniec bo jest ktoś inny, trzeci... > pozdrawiam Chyba masz rację tanika, choć czasami śmiać mi sie chce właśnie z tego powodu bo jestem w stanie zrozumieć powód zdrada - rozstanie, ale jakoś nie bardzo tak nagły i bez powodu koniec, nie rozumiem uzasadnienia : "wypaliło się" to nie mogła być miłość w takim razie. To było udawanie albo chwilowa fascynacja ale coś takiego trwa parę miesięcy a nie lata. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
sengigi Re: tragiczna milosc.. 28.04.04, 15:12 eeeee - moze i bede szczesliwy, ale tak zakochany to juz nie. juz na inna milosc nie ma zbyt duzo miejsca. Odpowiedz Link Zgłoś
laura_21 Re: tragiczna milosc.. 28.04.04, 15:21 TERAZ TAK PISZESZ, BEDZIE INACZEJ MUSI UPŁYNĄC CZAS......POMYŚL , ZE TAK MIAŁO BYĆ , TA OSOBA NIE BYLA TOBIE PRZEZNACZONA -NIC NIE DZIEJE SIE PRZYPADKOWO! Odpowiedz Link Zgłoś
sengigi Re: tragiczna milosc.. 28.04.04, 16:36 tez o tym myslalem. chyba nawet przez to, nasilone czytaniem paulo coeho zdecydowalem sie na separacjie, ktorej wynikiem jest rozstanie i to co teraz czuje. ale tak nie jest. to tylko zrzucanie na cos odpowiedzialnosci. my sami decydujemy o naszym losie, oczywiscie nie w 100%. ale nie mozna zdawac sie na przeznaczenie. no chyba ze to bylo przeznaczenie ze zaczolem akurat wtedy czytac alhemika. zakrecony jestem ,nic juz nie wiem. Odpowiedz Link Zgłoś
laura_21 ! 04.05.04, 17:10 Kurcze mój wątek ma najwięcej odpowiedzi!!! Trzeba to uczcic -własnie zrobiłam sobie drinka...mmmm jak miło....za niedlugo będe pisac na forum uzaleznienia ...pozdro :)) Odpowiedz Link Zgłoś
laura_21 tragiczna miłosc 04.05.04, 17:10 Kurcze mój wątek ma najwięcej odpowiedzi!!! Trzeba to uczcic -własnie zrobiłam sobie drinka...mmmm jak miło....za niedlugo będe pisac na forum uzaleznienia ...pozdro :)) Odpowiedz Link Zgłoś
desygnat Re: do laury_21 29.04.04, 18:43 laura_21 napisała: > -NIC NIE DZIEJE SIE PRZYPADKOWO! wszystko dzieje sie przypadkowo. jestesmy tylko prawdopodobienstwem. Odpowiedz Link Zgłoś
zrozpaczona5 Re: tragiczna milosc.. 04.05.04, 13:27 Po prostu nie moge zrozumieć dlaczego nie moge byc z kims kogo tak bardzo kocham. Odpowiedz Link Zgłoś
paradiso29 Re: tragiczna milosc.. 29.04.04, 10:50 nie maaarudz, bardzo latwo jest sie zakochac po uszy - wystarczy oszalec.. ;) pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
an_a1 Re: tragiczna milosc.. 29.04.04, 13:49 Najpierw zakochać, potem oszaleć czy jednocześnie? Ana Odpowiedz Link Zgłoś
marcus115 Re: tragiczna milosc.. 28.04.04, 21:30 Witam! Trochę mnie zdziwiłaś Lauro, ale jeżeli tak jest naprawdę to wszystkiego dobrego... Ja wiem po sobie że wiele jest możliwe i jak bardzo w ciągu tygodnia może zmienić sie nastawienie do tej kochanej osoby, ale nie sądze bym mógł teraz zakochać sie w kimś innym przynajmniej jeszcze troche musi czasu upłynąć. Ale i tak boje sie że wtedy będę przynajmniej na początku porównywał tą osobe z moją poprzednią miłością Nie wiem czy ktos miał takie doświadczenia? Podzielcie się! Odpowiedz Link Zgłoś
gapka Re: tragiczna milosc.. 29.04.04, 02:52 Lauro - ten watek to najwyrazniej jeden okrutny zart. Gdzie Ty masz sumienie??? Odpowiedz Link Zgłoś
sengigi Re: tragiczna milosc.. 29.04.04, 10:23 ludziemm sie czesto cos wydaje gapka, nie przejmuj sie :) Odpowiedz Link Zgłoś
laura_21 Re: tragiczna milosc.. 29.04.04, 10:52 Nie co wy tam wiecie! ja go nadal kocham , to normalne ale ta miłosc sie teraz stłumila...tak samo jak ja nie potrafiłam zrozumiec jak on moze byc zauroczony w innej!Moze za tydzien znowu bede lamentowac-kto to wie! Ale ja juz nie mam siły tak cierpiec.....pomagają mi tez tabletki , zaczełam widziec pozytywne aspekty tego ze nie jestesmy -uwierzcie mi tez bylo i pewnie bedzie jeszcze ciezko.... Odpowiedz Link Zgłoś
sengigi Re: tragiczna milosc.. 29.04.04, 13:15 powodzenia laura, bedzie dobrze!!! Odpowiedz Link Zgłoś
an_a1 Re: tragiczna milosc.. 29.04.04, 13:51 Tak, to wyłudzenie współczucia. Ana Odpowiedz Link Zgłoś
laura_21 Re: tragiczna milosc.. 30.04.04, 08:58 jakos mam w nosie twoje wspólczucie! ANA!!! Odpowiedz Link Zgłoś
an_a1 Re: tragiczna milosc.. 30.04.04, 10:41 To po co je tam wsadziłaś? Najpierw branie na litość... Ana Odpowiedz Link Zgłoś
laura_21 Re: tragiczna milosc.. 30.04.04, 10:02 Co tam slychac , jak sie trzymacie?! Dzis u mnie pogoda do niczego smutno sie robi..Wczoraj mój ex próbowal sie ze mną skontaktowac przez skype...oczywiscie jak sie dobrze poczulam, kiedy go perfidnie olalam i nie odebrałam, co on jeszcze ode mnie chce?! nie wystarcza juz mu ta ruda malpa?! Jak malo dzieli - od milosci do nienawisci , tak sama sie przekonalam!pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
sengigi Re: tragiczna milosc.. 30.04.04, 10:29 a od nienawisci do milosci tylko jeden krok :) Odpowiedz Link Zgłoś
laura_21 Re: tragiczna milosc.. 30.04.04, 11:05 sengigi napisał: > a od nienawisci do milosci tylko jeden krok :) Tak ale u mnie juz do nowej milosci ...... Odpowiedz Link Zgłoś
an_a1 Re: tragiczna milosc.. 30.04.04, 10:46 laura_21 napisała: > jak sie dobrze poczulam, kiedy go perfidnie olalam i nie odebrałam, co on > jeszcze ode mnie chce?! nie wystarcza juz mu ta ruda malpa?! Jak malo dzieli - > od milosci do nienawisci , tak sama sie przekonalam!pozdrawiam A nie nienawiść od mściwości? Zapewniam Cię, że tak jak Ty mają nieliczne indywidua. Ana Odpowiedz Link Zgłoś
laura_21 Re: tragiczna milosc.. 30.04.04, 11:04 Ana zapewniam,ze nie wiesz co piszesz! chęc msciwosci dawno u mnie minela,pozostało tylko zniesmaczenie...... Odpowiedz Link Zgłoś
ona.a Re: tragiczna milosc.. 30.04.04, 21:00 Madry wątek, chociaż wolałabym,żeby nie było sytuacji życiu człowieka, kiedy musiałby powiedziec właśnie coś takiego.Szkoda,że takie właśnie jest życie. Postanowiłam się przyłączyć. Zostawił mnie w święta.Jutro są moje urodziny.Wspaniały prezent, nie od niego,od losu.Od trzech tygodni moim przyjacielem jest kieliszek czerwonego wina.Jutro będzie ich bardzo wiele.Cierpię i nie potrafie tego zagłuszyć,chcę go znienawidzić i nie mogę.Za to siebie jak najbardziej.Z odrazą patrzę w lustro, wróciły wszystkie komplekssy, które udało mi się zagłuszyć przy nim.Wróciły mysli,ze znowu nawaliłam-gdybym się jeszcze bardziej starała,gdybym była ładniejsza, mądrzejsza, niezależna.Oboje się bardzo staraliśmy, ale przegrałam z jego przeszłością.Znowu.Kiedys zostałam bardzo zraniona, uciekałam, pojawił się i powiedział,żeby nie uciekać.Zaufałam.Przestałam uciekać.Pokochałam.Nie żałuję, ale to był błąd, przestać uciekać.Teraz znowu cierpię.Wpadłam w bagno z którego wstac nie mogę, bo to tak, że widzi się światełlko w tunelu i ono nagle gaśnie.To nauczka od życia, powinnam wyciągnąć wnioski.Nie potrafię.Nawet rozmowa na ten temat nie przynosi ulgi.Nic.Tylko alkohol.To starszne.Nic juz nie będzie takie samo, jak było.Nie jestem juz tą, jaka byłam nim go poznałam. Koniec. Ale z okazji swoich urodzin chciałabym życzyć sobie i wszystkim ludziom na całym świecie,żeby takich sytuacji było jak najmniej,żeby partnerzy przestali się zdradzać,żeby słowa znaczyły coś więcej niż tylko brzmienie w uszach,zeby młodziez doceniała drugiego człowieka i doceniała chwilę szczęscia nad chwila smutku.I żeby każdy zraniony stał się ta silniejszą stroną medalu i otworzył się na ..własnie, na co? życzę tego wszystkim i sobie samej.Nim wygrzebie się z tego bagna. Dobrej nocy. M. Odpowiedz Link Zgłoś
rain_07 Re: tragiczna milosc.. 30.04.04, 23:54 A ja Tobie życzę byś znalazła siłę by z bagna się wydostać. Żebyś nie straciła szacunku dla siebie i poczucia własnej wartości. Nawet jeśli sięgniesz dna, niech coś da Ci siłę, by odbić się i żyć. Byś spotkała kogoś kto będzie już zawsze dla Ciebie...Jednym słowem byś była szczęśliwa. I nie obwiniaj siebie, nie krytykuj się - to zawsze obróci się przeciw Tobie. words are meaningless and forgettable - skąd my to znamy? pozdrawiam i trzymaj się mocno Odpowiedz Link Zgłoś
ona.a Re: tragiczna milosc.. 01.05.04, 07:49 Dziękuję, I nie, nie zgadzam się, że "words are meaninglees and forgetable" dla mnie są bardzo ważne i każde dobre słowo jak przyjazne spojrzenie czy usmiech - są najcenniejsze i nic z tym nie wygra:) Jeszcze raz dziękuję, choć wiele wody w rzece upłynie. M. Odpowiedz Link Zgłoś
an_a1 Re: tragiczna milosc.. 01.05.04, 12:33 ona.a napisała: > Jeszcze raz dziękuję, choć wiele wody w rzece upłynie. Skąd o tym wiesz? Ana > M. Odpowiedz Link Zgłoś
ona.a Re: tragiczna milosc.. 01.05.04, 14:34 Skąd o tym wiem? po prostu znam siebie dlatego wiem. Po ostatnim rozstaniu potrzebowałam prawie trzech lat, żeby zdecydować się na kolejny związek, na to by pozwolić komukolwiek się do mnie zbliżyć. A teraz, mimo iż nie zamykam się na ludzi, nie jestem w stanie poddać się myslom, że jakoś to będzie, że warto szukać dalej. Nie, ja już znalazłam. Dostałam wspaniałe chwile, szczęścia, uśmiechu.Wszystko jest za świerze by móc patrzeć realnie.Tak, czas zaleczy rany,nie wątpię, ale trudno jest się pogodzić z pewnymi sprawami i tyle. M. Odpowiedz Link Zgłoś
an_a1 Re: tragiczna milosc.. 01.05.04, 16:30 ona.a napisała: > ja już znalazłam. > Dostałam wspaniałe chwile, szczęścia, uśmiechu.Wszystko jest za świerze by móc > patrzeć realnie.Tak, czas zaleczy rany,nie wątpię, ale trudno jest się pogodzić > > z pewnymi sprawami i tyle. Teraz rozumiem Cię jeszcze mniej... Pozdrawiam Ana Odpowiedz Link Zgłoś
rain_07 Re: tragiczna milosc.. 02.05.04, 03:48 Bywa tak, że ktos odchodzi, ale czujesz tak dużą miłość, że nie potrafisz mieć trwałych negatywnych uczuć. "Per saldo" ten człowiek dał Ci więcej dobra, wasze wspólne chwile to najlepsze chwile w twoim życiu. W związku z tym podmiot liryczny potrzebuje czasu by sobie to wszystko poukładać. Czego nie rozumiesz...? Odpowiedz Link Zgłoś
an_a1 Re: tragiczna milosc.. 03.05.04, 20:32 Zgadzam się z Tobą całkowicie. Może to dla niej za wcześnie... Ana Odpowiedz Link Zgłoś
an_a1 Re: tragiczna milosc.. 01.05.04, 12:31 ona.a napisała: > Zostawił mnie w święta.Jutro są moje urodziny.Wspaniały prezent, nie od > niego,od losu.Cierpię i nie potrafie tego zagłuszyć,chcę > go znienawidzić i nie mogę. I bardzo dobrze... Nienawiść wyniszcza tego, kto ją w sobie nosi. > Za to siebie jak najbardziej.Z odrazą patrzę w > lustro, wróciły wszystkie komplekssy, które udało mi się zagłuszyć przy > nim.Wróciły mysli,ze znowu nawaliłam-gdybym się jeszcze bardziej starała,gdybym > > była ładniejsza, mądrzejsza, niezależna. Gdybyś była owczarkiem podhalańskim albo kotem perskim... Też nie ma gwarancji. >Oboje się bardzo staraliśmy, ale > przegrałam z jego przeszłością.Znowu.Kiedys zostałam bardzo zraniona, > uciekałam, pojawił się i powiedział,żeby nie uciekać.Zaufałam.Przestałam > uciekać.Pokochałam.Nie żałuję, ale to był błąd, przestać uciekać.Teraz znowu > cierpię.Wpadłam w bagno z którego wstac nie mogę, bo to tak, że widzi się > światełlko w tunelu i ono nagle gaśnie.To nauczka od życia, powinnam wyciągnąć > wnioski.Nie potrafię. Nikt rozsądny nie próbowałby wyciągać uogólniających wniosków na podstawie jednostkowego faktu. > Nic juz nie będzie takie samo, jak było.Nie jestem juz tą, > jaka byłam nim go poznałam. Nad czym ubolewasz? Życie jest rozwojem. Tylko krowa zawsze lubi trawę. > wygrzebie się z tego bagna. Co nazywasz bagnem? Ktoś, kto wywarł na Ciebie tak silny wpływ, musi być kimś absolutnie wyjątkowym. Pomyśl, jakie cudowne zrządzenie losu, że go spotkałaś... Pozgrawiam Ana > Dobrej nocy. > M. > Odpowiedz Link Zgłoś
randybvain Dlaczego? - jak ja to widzę. 01.05.04, 15:05 Nie będę się odnosił do żadnego z powyższych postów, nie komentuję tu nikogo w szczególności. Mężczyźni są różni ale większość z nich jest poligamistami, tzn. dąży do posiadania maksymalnie wielu partnerek. Biologia i tyle. kobiety - przeciwnie - biologicznie szukają osoby, która zostanie z nią przez przynajmniej 15 lat wychowywania dziecka. Obecny model związku jest wyraźnie kobiecy:) Sam przechodziłem różne koleje losu w związkach, które kończyły się tragicznie, dopóki nie zrozumiałem czego naprawdę chcę. A chcę partnerki nieskażonej żadnymi nieodpowiadającymi mi schorzeniami psychicznymi, psychologicznymi, dewiacjami, i tak dalej. Dopóki myślałem penisem, natrafialem na bluszcze i wampy, panienki szantażujące emocjonalnie i wykorzystujące fakt, że je kochałem, dziewczyny, które czuły się winne czemuś itd. te fajne niestety były już zajęte. Facet, który zostawia znikaki patrnerkę po tak długim okresie z pewnością jest dupa wołowa, bo nie wie, czego chce i woli utrzymywać status quo tak długo jak to się da. Zresztą chyba wielu was ciągnie jakiś związek, bo wmawia sobie, że druga osoba się zmieni, albo, że dzieci i inne oszukiwanie samego siebie. Pytałem się kiedyś kolegów w pracy, dlaczego nie idą prosto do domu, tylko wola chodzić na piwo z innymi kolegami. Odpowiedzi skupiały się do tego, że żona już nie jest taka jak kiedyś i jej zachowanie jest męczące, więc nie daje takiej przyjemności jak kiedyś. A jeśli do tego dodać jakieś problemy z seksem (niestety panie celują w głowobólkach), to nie dziwi ogólna tendencja alkoholizmu u mężczyzn i lekomanii u kobiet. Wina najczęściej leży po obu stronach, które nie potrafią ze sobą szczerze rozmawiać, tylko oszukują się nawzajem (dla dobra tego drugiego:|) i jak trzeba rozciąć ten ropiejący wrzód, to boli. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeg Re: Dlaczego? - jak ja to widzę. 02.05.04, 05:12 niestety to nie wina kobiety ze facet odchodzi. Facet szuka mlodszej, bardziej seksownej. A ta w domu, nie dostaje od meza potwierdzenia ze jest pociagajaca i tak sie poddaje i staje sie nijaka. Odpowiedz Link Zgłoś
katja Re: Dlaczego? - jak ja to widzę. 02.05.04, 11:54 Nie zawsze mlodszej, nie ma reguly, za to regula jest , ze szuka innej, po prostu czegos nowego. Czesto tez szuka takiej ktora mu pasuje do obecnej sytuacji , nie myslic z miloscia Czesto w domu ma kobiete niekochana, gruba i nieciekawa a oglada sie na szczuple laski, ale wie co ma w domu. I zawsze ma zapewnione cieplo ogniska rodzinnego ;-(( Odpowiedz Link Zgłoś
laura_21 Re: Dlaczego? - jak ja to widzę. 03.05.04, 19:27 Ja tu sie nie rozgraniczam do płci, bowiem są i kobiety , które traktują związki jak niektórzy faceci, nie wiem o czym tu dyskusja , co myslicie ze faceci są tylko swiniami!? przeciez ja w moim długim związku tez miałam ochote na skoki w bok , tez mi sie nudziło i tez z kolezankami czasmi wolałam posiedziec na piwie! to nie zalezy tylko od mezczyzn zeby tak było ! Ale siebie za bardzo szanowałam , zeby zepsuc sobie reputacje , bo tak jest , ze kiedy kobieta tak robi to juz jest k..... a facet ma sie czym szczycic CO ZA ABSURD !!!! Odpowiedz Link Zgłoś
katja Re: Dlaczego? - jak ja to widzę. 03.05.04, 23:32 Dokladnie! Tak jest, kobieta jest k.... a mezczyzna bohaterem. To dlaczego sie szanowalas? Jesli uwazasz sama ze to absurd? Bo to jest absurd, takie okreslenia z podzialem na plcie. W tym roznica , ze kobiety sie szanuja a mezczyzni sie k... Odpowiedz Link Zgłoś
laura_21 Re: tragiczna milosc.. 04.05.04, 00:50 jakie to wszystko popier.....smieszne , komiczne, tragiczne! Odpowiedz Link Zgłoś
an_a1 Re: tragiczna milosc.. 04.05.04, 10:37 Smak życia: jego gorycz i słodycz... Ana Odpowiedz Link Zgłoś
sengigi Re: tragiczna milosc.. 04.05.04, 12:54 gorycz, gorycz, gorycz. i smutek. przeciez to jest bardzo powazna choroba. taka nieszczesliwa milosc. mozna ja troche podleczyc, ale nigdy nie do konca. nagle stajemy sie calkiem innymi ludzmi. umiera w nas dziecko. welcome to adult life. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta10ta Re: tragiczna milosc.. 04.05.04, 14:31 sengigi napisał: > gorycz, gorycz, gorycz. i smutek. przeciez to jest bardzo powazna choroba. taka > > nieszczesliwa milosc. mozna ja troche podleczyc, ale nigdy nie do konca. nagle > stajemy sie calkiem innymi ludzmi. umiera w nas dziecko. welcome to adult life. Nieszczęśliwą miłością byłoby uczucie, gdyby na najdroższego/ą spadły jakoweś plagi egipskie. Skoro jest zadowolony/a, niczego mu nie brak, gdzie znajdujesz miejsce na nieszczęście? Po śmierci dziecka rodzice też prędzej czy później budzą się do normalnego życia. Zgoda, że stają się inni, lecz niekoniecznie gorsi, wcale nie tak rzadko wprost przeciwnie. Jeżeli związek, który okazał się nietrwały,a wniósł w jego/ej życie pozytywne zmiany, to dlaczego łaczące ich uczucie miałoby być nazywane nieszczęśliwym? Pozdrawiam Aneta Odpowiedz Link Zgłoś
sengigi Re: tragiczna milosc.. 04.05.04, 16:16 milosc nieszczesliwa to milosc jednostronna. bez wzajemnosci. ja tak to widze. nie mowie ze stalem sie gorszy lecz wolalbym mimo wszystko byc taki jak dawniej. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
aneta10ta Re: tragiczna milosc.. 05.05.04, 06:54 Dlaczegóż to fakt, że ktoś nie odwzajemnia naszych uczuć nazywać nieszczęściem? Byłby nim przymus kochania tych, którzy nas pokochali i odwrotnie. Sfera uczuć musi być wolna od wszelakiego nacisku, nakazu i wymagań. Pozdrawiam Aneta Odpowiedz Link Zgłoś
sengigi Re: tragiczna milosc.. 05.05.04, 13:01 tak, wiem,wiem. a palenie szkodzi zdrowiu. Odpowiedz Link Zgłoś
czula_barbarzynka Re: tragiczna milosc.. 05.05.04, 03:37 czytam to wszystko, twoje i innych opowieści i czuję się bardzo blisko. opowiem ci swoja historię, może pomoże, może coś uświadomi? chcecie bajkę? oto bajka. po 5 pełnych ognia, temperamentu, burzy i miłości latach mój kochany barbarzyńca zaproponował (suwerennie i dobrowolnie), zaproponował mi wspólne mieszkanie, pojawił się topic pierścionka, obrączki, dziecka. sielanka, której ze wzruszeniem i zazdrością przypatrywali się znajomi i znajome. aż pewnego dnia poinformował swoich rodziców: mieszkamy razem. ale oni dali veto. bo najpierw musi być ślub. ale najpierw była awantura, potem cofnęli mu pieniądze, w końcu - kiedy okazało się, że test pokazał 2 kreseczki, rodzice kazali natychmiast się pobierać i ratować sytuację. barbarzyńca nie poszedł ze mną do lekarza, pojechał schować się pod spódnicę mamy. wtedy się wściekłam, kazałam mu iść do diabła i powiedziałam, że dziecko wychowam bez jego pomocy, skoro jest takim nieodpowiedzialnym tchórzem. wyrzuciłam z mieszkania (sam chciał się wyprowadzać na początku tej afery)i walczyłam o własną godność przeciw kochającym rodzicom. zabrali go do domu, odcięli od świata, pomogli zerwać kontakt ze wszystkimi. wiem, że robili to teoretycznie dla jego dobra, bo nie kontaktując się ze mną ma szansę odzyskać równowagę - wtedy był strzępem człowieka, a z czułego barbarzyńcy nie zostało nic. nie wrócił, rzucił za to studia i zerwał kontakty ze wszystkimi znajomymi, oddał telefon, numeru nie ma. to trwa 2 miesiąc, ciąża odeszła w niebyt, on o tym wie z moich mejli i telefonów do jego rodziców - rodzice zanim rzucili słuchawką poinformowali mnie, że teraz to jest wyłącznie mój problem. wcześniej zmuszali do małżeństwa, dziś - skoro nie noszę pod sercem ich wnuka - każą mi zejść z oczu. czuły barbarzyńca zapowiedział kilku naszym wspólnym znajomym, że nie chce mnie więcej widzieć i jeśli się kiedyś przypadkiem spotkamy, odwróci sie na pięcie i nie pozna. mówi to człowiek, który kochał, lubił, szanował, kochał do szaleństwa i dał mi okazję bycia matką. stanęłam na nogi, trzymam się dobrze i dzielnie - zastanawiam się tylko, co dzieje się w głowie człowieka, który zrywa z całym światem? czy może nie myśleć,nie pamiętać? czy może spać spokojnie po tym wszystkim? czy kiedyś to dotrze? czy nie chce kontaktu, bo mu wstyd? bo przypominam mu jego hańbę? czy znalazł wyjście po angielsku? ileż można czekać, aż facet dorośnie? tym, którzy dotrwali do końca serdecznie dziękuję :))) Odpowiedz Link Zgłoś
ona.a Re: tragiczna milosc.. 05.05.04, 06:17 Wszyscy, beż wyjątku, łapiemy się w pułapkę - wydaje nam się, że po kilku latach przeżyytcyh razem znamy partnera, partnerkę całkowicie, wszystko o niej/nim wiemy,wydaje nam się, ze jesteśmy przewidzieć każde jego/jej zachowanie w zależności od sytuacji.Nic bardziej mylnego.Niestety.I potem właśnie spotykają nas przeróżne tragedie, rozczarowania, smutek.Przykre.Oddaje się człowiekowi własne serce, siebie, oferuje ślepe uczucie i troskę - wszystko co jest ważne, a tu się okazuję,ze jednak dla tego kogoś mało ważne, wręcz nieistotne, bo to, co możemy dać mu my, on znajdzie tez gdzies indziej.A więc nie jesteśmy oryinalni? Odpowiedz Link Zgłoś
zuzass Re: tragiczna milosc.. 05.05.04, 11:38 czula_barbarzynka, "zastanawiam się tylko, co dzieje się w głowie człowieka, który zrywa z całym światem? czy może nie myśleć,nie pamiętać? czy może spać spokojnie po tym wszystkim? czy kiedyś to dotrze? czy nie chce kontaktu, bo mu wstyd? bo przypominam mu jego hańbę? czy znalazł wyjście po angielsku? ileż można czekać, aż facet dorośnie?" - ja też się nad tym zastanawiam bo mój chłopak mnie porzucił bez słowa wyjaśnienia, nagle, znienacka, nie ma go, telefon wyłączony od 8 tygdoni, niewiadomo gdzie jest. I WIESZ CO MYŚLĘ - TO SĄ KANALIE, KTÓRE NIE MYŚLĄ, SĄ TCHÓRZAMI. I NIE WIEM CZY TO DO NICH DOTRZE. MOŻE KIEDYŚ JAK BĘDZIE JUŻ ZA PÓŹNO, JUŻ JEST ZA PÓŹNO. MAM DEPRESJĘ PRZEZ TEGO CZŁOWIEKA I PEWNIE JAKBYM SIĘ ZABIŁA TO JAKBY SIĘ DOWIEDZIAŁ TO BY TO NA NIM NIE ZROBIŁO WRAŻENIA. NIE WIEM CO MYŚLA TACY LUDZIE, KTÓRZY POSTĘPUJĄ TAK OKRUTNIE, NIE WIEM CO SIEDZI W ICH UMYSŁACH, MOŻE MAJĄ WYRZUTY SUMIENIA ALE NIE MAJĄ ODWAGI JUŻ NAPRAWIĆ TYCH KRZYWD, NIE WIEM. I JAK SIĘ NIE DOWIEM Z JAKIEGO POWODU NASZ UDANY ZWIĄZEK SIĘ ZAKOŃCZYŁ TO OSZALEJĘ! Odpowiedz Link Zgłoś
sengigi Re: tragiczna milosc.. 05.05.04, 13:11 teoretycznie to nie ma najmniejszego sensu drazyc tego tematu. zameczac sie pytaniami typu: czemu? jakto?. ale to tylko teoria. po prostu nie moge zrozumiec jak po wielu wielu latach wspolnego zycia nagle okazuje sie ze jestesmy drugiej osobie caloowicie obcy. przeszkadzamy jej. meczymy. molestujemy.(jakby slowa "kocham cie" byly molestowaniem). po prostu ciezko sie z tym pogodzic Odpowiedz Link Zgłoś
an_a1 Re: tragiczna milosc.. 05.05.04, 13:51 sengigi napisał: > po prostu nie moge > zrozumiec jak po wielu wielu latach wspolnego zycia nagle okazuje sie ze > jestesmy drugiej osobie caloowicie obcy. Takie rzeczy nie dzieją się nagle, to tylko pozór, jeśli na to wygląda. > przeszkadzamy jej. meczymy. > molestujemy.(jakby slowa "kocham cie" byly molestowaniem). Można zagłaskać kota, nie zapewniając mu przy tym odrobiny tego, czego autentycznie potrzebuje. Można uszczęśliwiać według własnych, chybionych wyobrażeń o szczęściu. Można molestować oblepiając kogoś uczuciem, które ten ktoś by najchętniej zdarł z siebie i odrzucił. Można trzymać drugiego na dławiącym łańcuchu _miłości_ wymuszonej przez obowiązek. Ana Odpowiedz Link Zgłoś
marcus115 Re: tragiczna milosc.. 05.05.04, 19:04 To jest chyba jedna z ciekawszych wypowiedzi jakie ostatnio tu przeczytałem Brawo! Ja także tego nie rozumiem... a jakże często to ma miejsce w życiu... Odpowiedz Link Zgłoś
ryzykant1 Re: tragiczna milosc.. 05.05.04, 13:20 zuzass. a zastanawiałaś się nad tym co zrobisz jak on wróci? czy będziesz jeszcze w stanie go pokochać na nowo? Odpowiedz Link Zgłoś
laura_21 Re: tragiczna milosc.. 05.05.04, 20:03 Nie przejmuj sie i nie szalej ...go tylko to bedzie umacniac! olej to , ja tez od tej pory nie dostałam wytłumaczenia i wcale go nie chce! nie chce nawet z nim slowa zamienic...teraz jak dzwoni to ja wylączam komórke -tak nazley pstepowac! gnoić takie gnoje! Odpowiedz Link Zgłoś
vernis Re: tragiczna milosc.. 05.05.04, 20:18 "Milosc jest cierpliwa, uprzejma jest. Milosc nie zazdrosci, nie przechwala sie, nie unosi sie pycha, nie zachowuje sie nietaktownie, nie szuka swego, nie unosi sie gniewem, nie pamieta zlego, nie cieszy sie z nieprawosci, lecz raduje z triumfu prawdy. Milosc wszystko znosi, kazdemu wierzy, kazdemu ufa, wszystko przetrzyma." Odpowiedz Link Zgłoś
laura_21 Re: tragiczna milosc.. 05.05.04, 20:23 vernis napisała: > "Milosc jest cierpliwa, > uprzejma jest. > Milosc nie zazdrosci, > nie przechwala sie, > nie unosi sie pycha, > nie zachowuje sie nietaktownie, > nie szuka swego, > nie unosi sie gniewem, > nie pamieta zlego, > nie cieszy sie z nieprawosci, > lecz raduje z triumfu prawdy. > Milosc wszystko znosi, > kazdemu wierzy, > kazdemu ufa, wszystko przetrzyma." ŁADNE TYLKO SZKODA ,ZE NIE PRAWDZIWE Odpowiedz Link Zgłoś
an_a1 Re: tragiczna milosc.. 05.05.04, 21:33 Mam lepszy przekład, ale treść tak samo nośna... Ana Odpowiedz Link Zgłoś
an_a1 Re: tragiczna milosc.. 05.05.04, 21:29 Pokochałaś gnoja, który zasługuje wyłącznie na gnojenie? Nieopatrznie nastąpiłaś na widły i trzonek(?) Cię stuknął między oczy? Ana Odpowiedz Link Zgłoś
laura_21 Re: tragiczna milosc.. 05.05.04, 20:49 Minelo tyle dni……niektóre były szare i tak bardzo długie…..dotknełam jej , bylam tak blisko , czuje dreszcz! Czy to ,ze nic nie czuje , czy to, ze wszystko mi obojętne robi ze mnie potwora?! Cholera jaki to wielki niesmak …..Nie mam ochoty być grzeczna! dosć tego!!! Trzymam mocno moje życie , nie che ,żeby tak łatwo ucieklo…..Ja zmaknięta szczelnie w swej skorupie powoli staram się zrozumiec czemu…nie chce się już oglądać do tylu !!! Chce odetchnąc tak spokojnie po prostu zasnąc , obudzić się i cieszyc się sloncem –tak jakie to proste! az za proste…..Codziennie budzę się i zastanawiam się co mam myslec ….tak oszolomiona przez tabletki nie pamietam co było wczoraj , zegar się nie cofa…!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
an_a1 Re: tragiczna milosc.. 05.05.04, 21:36 To wcale nie tak proste jak Twoje słowa... Ana Odpowiedz Link Zgłoś
laura_21 Re: tragiczna milosc.. 07.05.04, 02:23 Znów cierpie dzis pozwoliłam mu wtargnąc w moje zycie , minimalnie ale dałam :( odpisałam na gg , udawalam twardą , napisał ,ze jeszcze później pogadamy..juz nie napisał ...co za gierki ! zła jestem na siebie ,ze dałam sie znowu zmanipulowac , ale to był ostatni raz! Odpowiedz Link Zgłoś
laura_21 Re: tragiczna milosc.. 07.05.04, 16:50 własnie spaliłam most za sobą ...napisałam mu co o nim sądze....nie zrobiłabym tego gdyby nie to , ze sam mnie urazil w rozmowie...to tyle , teraz mi lzej , juz wie kim jest!A ja juz jestem freedom Odpowiedz Link Zgłoś