Juz nie moge, poprostu nie potrafie...............

19.04.04, 19:19
Kochani...nie wiedzialam, gdzie sie wyzalic, bo nawet nie mam do kogo, wiec
znowu zawracam glowe tutaj. Nie wiem co sie dzieje znowu w mojej glowie,
kompletna pustka, choc tak wlasciwie miliony niepoukladanych mysli. Tabletki
przestaly dzialac, a moze poprostu ja przestalam wierzyc w ich moc. Placze,
placze i placze, bo nie wiem, co innego robic, brak mi sil, nie mam ochoty
nic robic (chcialabym zasnac i juz sie nie obudzic, ale tego tez nie
potafie). Cale moje 24 letnie zycie przebiega mi przed oczami, mysle o tym co
zlego zrobilam, dlaczego zawsze czulam sie nieszczesliwa, meczy mnie sama
swiadomosc tego, ze istnieje, ze tak bedzie dalej. Jest mi dobrze, tylko
wtedy, kiedy moj ukochany jest przy mnie, ale nie moze byc przeciez przez 24
godziny (a moze bylby, gdyby mnie kochal nie wiem). Milosc mnie wypala,
obiera mi sily, czasami nawet brakuje mi tchu, bo tak strasznie bardzooooo
kocham. Czuje sie tak jakby ciagle spadal na mnie glaz, spod ktorego udaje mi
sie wydostac, przejsc dwa kroki i historia sie powtarza. Probuje znalezc
rozwiazanie tak sama dla siebie, ale nie udaje mi sie. Wszystko idzie zle,
chcialabym skonczyc studia, ale tego tez nie potrafie. Tak bardzo sie
pograzylam, ze nie wierze, iz moze udac mi sie to naprawic.
Wiem, wiem pisze bzdury, ale starsznie chcialabym, zeby ktos napisal, zebym
miala cel, moglabym co jakis czas wchodzic na to forum i usmiechac sie przez
chwile... Dziekuje z gory z calego serduszka i zycze wszystkim wiary, sily i
duzo duzo sloneczka kazdego dnia.
POZDRAWIAM




































































































    • cafe_lorafen Re: Juz nie moge, poprostu nie potrafie.......... 19.04.04, 19:49
      Wcale nie piszesz bzdur. Uzaleznilas sie od mezczyzny, jak ja kiedys. Doszlo
      nawet do tego, ze musial rzucic przeze mnie prace, bo go szantazowalam
      emocjonalnie. Po prostu ( o zgrozo ) uwazalam, ze on chodzi do pracy, bo mnie
      nie kocha ! Ale ja glupia bylam !!!!!!!!!!!!!!!!!!! Teraz jest inaczej nadal go
      bardzo kocham, ale juz nie jestem tak uzalezniona. Daje sobie sama rade. Sama
      nie wiem jak to sie stalo. Tobie zycze tego samego, a napewno polecam jakas
      terapie.
      • patja Dziekuje! 23.04.04, 19:08
        Cafe przepraszam, ze tak pozno, ale kompletnie sie podlamalam w ostatnim czasie
        i nic mi sie nie chcialo. Masz racje, ze jest to uzaleznienie i zdaje sobie z
        tego sprawe. Ale jak mam z tym walczyc, kiedy tak wlasciwie nie mam nikogo
        innego oprocz mojego chlopaka. Boje sie tego, ze znowu moze miec juz dosc, tak
        jak rok temu i odejdzie poraz kolejny, ale nie potrafie nic z tym zrobic.
        Potrzebuje jego bliskosci i milosci, bo inaczej wariuje. Poprostu kompletnie mi
        odbija. Zyc mi sie nie chce... tak poprostu.
        Dziekuje za liscik i goraco Cie pozdrawiam.
    • laura_21 Re: Juz nie moge, poprostu nie potrafie.......... 19.04.04, 20:03
      Witam Cie , napisze cos co napewno pokaze Ci jak bardzo jestes szczesliwa.Otóz
      ja wczoraj dowiedzialam sie , ze mój męzczyzna ma kobiete na boku , w jednej
      chwili runeło wszystko , cały świat mój sie zawalił, przeciez byłam z nim 5
      lat , przeciez tak bardzo sie kochalismy...tak myslałam, przeciez to miał byc
      ten juz na całe zycie , mial byc ślub..... teraz wegetuje, teraz zycie stracilo
      sens i chciałabym sie tez juz nie obudzic , nie potrafie sie zabic bo sie tego
      boje , jestem tchórzem?!Ale wymysle i tak sposób zeby mi to wyszło....bo
      straciłam wszystko ....... nie dostalam od niego słowa wytłumaczenia dlaczego
      tak robił, skoro ja mialam byc jego zona ....dlaczego z kims innym wszedl w
      emocjonalny związek-czy ja jestem juz do niczego?! co ona miala czeog ja
      nie ... dlaczego potrafil tak kłamac , spotykac sie ze mną i mówic jak bardzo
      mnie kocha.....
      • patja Dziekuje 23.04.04, 19:16
        Lauro dziekuje bardzo za liscik. Jesli chodzi o Twoj "problem" to doskonale Cie
        rozumiem. Nie moge Ci opisac wszystkiego tutaj na forum, ale czulam sie juz tak
        jak Ty. Niestety nie doprowadzilo to do niczego dobrego. Prze 0,5 roku nie
        wychodzilam z domu, a konkretnie lezalam w lozku i bralam tabletki nasenne,
        zeby jak najwiecej dnia przespac i nie myslec. Nie chce tego oceniac, bo to
        jakas moja przeszlosc, ale z drugiej strony musze przyznac, ze wiele stracilam
        przez ten czas, a przede wszystkim sama siebie.
        A propos smierci to uwazam z wlasnych doswiadczen, iz trzeba sobie na nia
        zasluzyc. Zycie jest ciezkie, a nawet bardzo ciezkie i nie daje nam tego co
        chcemy, ale mysle, ze warto zyc, chociaz dla kilku chwil szczescia (uwierz
        takie sie zdarzaja). Ja osobiscie bardzo czesto mysle o smierci i tez jestem
        tchorzem, ale to chyba dlatego, iz wierze, ze Bog mi dal zycie i tylko on moze
        mi je odebrac.
        NIE JESTES DO NICZEGO...Uwierz w to prosze. Moze poprostu tak mialo sie stac.
        Nie zalamuj sie, walcz i wierz w siebie.
        Bedzie dobrze.... Pozdrawiam i caluskuje
    • mskaiq Re: Juz nie moge, poprostu nie potrafie.......... 20.04.04, 07:26
      Mysle ze to wspaniala rzecz ze kochasz. Milosc nigdy nie dziala w sposob
      wypalajacy, jest ukojeniem radoscia a takze mobilizacja. To co piszesz wyglada
      na cos co utozsamiasz z miloscia a co wypala Ciebie. Poszukaj tego i pozbac sie
      a wtedy wszystko zniknie.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • patja Dziekuje 23.04.04, 19:21
        Mskaiq dziekuje bardzo za liscik, ale musze powiedziec, ze niebardzo wszystko
        rozumiem!!!!!! (No coz taki gupolek ze mnie) Milosc przeciez moze przyniesc
        bol, ale nie musi byc zla. Ja kocham i jestem kochana, ale nie do konca
        potrafie sobie poradzic z tym uczuciem. Najwiekszym klopotem sa moje problemy
        emocjonalne, chodzenie nad przepascia, szybkie poddawanie sie, to przyczynia
        sie do zalamania, popadania w depresje, odrywaniu sie od swiata i
        rzeczywistosci.
        Dziekuje jeszcze raz i goraco pozdrawiam.
    • citty Re: Juz nie moge, poprostu nie potrafie.......... 20.04.04, 10:20
      nie wiem czy to Cię pocieszy, ale ja czuję się podobnie... cały czas płacze, i
      chciałabym żeby on był przy mnie non stop, wiem ze to nie możliwe ale za chwile
      pojawia sie myśl w głowie że gdyby rzeczywiście kochał to byoby to możliwe.
      Zadręczam siebie i jego, wymyslam problemy. On kocha mnie ogromnie a ja bym
      chciała żeby kochał mnie jeszcze bardziej. Gdy robie mu o to wyrzuty i on ma
      choćby trochę niezadowolona minę znowu płaczę, a potem boje się że on mnie
      zostawi taka wiecznie bez humoru i znowu płaczę. Wyglądam staro od tego płaczu
      i znowu płacze bo on mnie zostawi bo stweirdzi że jestem brzydka...........
      CO MI JEST??? to trwa ok.2 miesięcy, 2 tygodnie były ok, czułam się w miare
      niezalezna. czy jakieś leki na to pomogą???
      • patja Citty... 23.04.04, 19:27
        Przede wszystkim dziekuje za liscik... bardzo sie ciesze...
        Faktycznie Twoj problem jest bardzo podobny do mojego, ale nie pociesza mnie
        to, tylko staram sie zrozumiec dlaczego tak sie czujemy (pewnie jest jeszcze
        wiele takich osob). Musi istniec przeciez jakies podloze i trzeba je znalesc,
        abysmy mogly czuc sie lepiej, bo inaczej naprawde sie zadreczymy, ciaglym
        uzalaniem sie, proszeniem partnera o bycie blisko. Z drugiej strony zameczymy
        tez nasze drugie "polowki" swoimi zmianami nastroju. Moze rozpoczniemy walke z
        tymi zlymi silami? :-)
        Jesli codzi o leki to biore je juz od kilku miesiecy (pani psychiatra
        powiedziala, ze to pomoze). Musze przyznac, ze pomaga, ale nie do konca. Radze
        sobie, mniej placze, potrafie wyjsc na zewnatrz, ale zdarzaja sie momenty,
        kiedy wszystko co zle powraca jak bumerang.
        Pozdrawiam Cie goraco i przesylam buziaka
Pełna wersja