Dodaj do ulubionych

co was powstrzymuje przed samobójstwem???

21.04.04, 12:39
Albo właściwie próbą powiedzmy. Mnie brak pewności że ta będzie udana. Jak
sobie wyobraże jaki byłby horror gdyby mi sie nie udało to nawet próbować mi
sie odechciewa. A jak to jest u was?
Obserwuj wątek
    • awanturka Re: co was powstrzymuje przed samobójstwem??? 21.04.04, 13:11
      Ja jestem przez sposób, w jaki przebiegaja u mnie depresje, przed samobójstwem zabezpieczona 9przynajmniej tak było do tej pory). Mysli samobójcze mam wtedy gdy jestem w takim stanie, że nie jest mozliwe podjęcie jakiegokolwiek, nawet najprostszego, celowego działania. Więc poprostu; gdy chce to nie potrafię, gdy już jest na tyle lepiej, że potrafiłabym to już nie chcę...

      A mój lekarz tłumaczy mi,że jest to jedna z nielicznych decyzji, której nie trzeba podejmowac pod presja czasu, na samobójstwo zawsze jest jeszcze czas...
      I to też jakoś do mnie przemawia..

      I jeszcze jedno - "porzadnie" (czytaj: skutecznie) zrobic to jest dośc trudno. Nigdy nie ma 100% pewności...
      - awanturka
      • negatywista Re: co was powstrzymuje przed samobójstwem??? 21.04.04, 13:56
        > A mój lekarz tłumaczy mi,że jest to jedna z nielicznych decyzji, której nie
        trz
        > eba podejmowac pod presja czasu, na samobójstwo zawsze jest jeszcze czas...
        > I to też jakoś do mnie przemawia..
        >

        Właśnie ta myśl mnie powstrzymuje - "na samobójstwo zawsze jest czas, nie ma
        się co spieszyć, popatrzmy co będzie się dalej działo". Mądry lekarz, wie jak
        podtrzymywać przy życiu.
        Ja bym chciał, żeby było dobrze, żeby wszystko wskoczyło na swoje miejsce,
        potrafię sobie wyobrazić, że to się może stać, ale się nie staje narazie, mam
        pecha, nie udaje się - ja sobie postawiłem barierę, że do 25 roku życia się nie
        zabiję. Ale tak w ogóle to niewykluczam tej możliwości, nie będę żył jak pies
        za wszelką cenę.
        • proximano Re: co was powstrzymuje przed samobójstwem??? 21.04.04, 14:01
          negatywista napisał:

          ja sobie postawiłem barierę, że do 25 roku życia się nie
          >
          > zabiję. Ale tak w ogóle to niewykluczam tej możliwości, nie będę żył jak pies
          > za wszelką cenę.

          U mnie to jeszcze pięć lat męczarni jeśli coś się nie zmieni. A i tak wszystko
          zależy od stanu bo jak jest tak źle że już się wytrzymać nie da to nie ważne
          uda się czy nie - próbujemy. Ja wole krótkie dystanse. Moja bariera to koniec
          czerwca.
          • negatywista Re: co was powstrzymuje przed samobójstwem??? 21.04.04, 14:12
            U mnie jest tak, że to co wzmaga u mnie depresję i napięcie wewnętrzne to
            kompletny brak dystansu do świata i moich problemów. Jeśli zakładam, że zabiję
            się w wieku lat 25 (mam 22), to jest tak, jakbym już w zasadzie był martwy - to
            mi pozwala nabrać dystansu do moich problemów i swiata w ogóle, takie
            oszukiwanie umysłu, trochę łagodzi wewnętrzne stany zapalne. A czy się zabiję
            faktycznie - nie wiem, może tak, może nie - może nawet nie dożyje tego czasu,
            kto wie. Narazie to tylko horyzont, który mam przed oczami.
            • proximano Re: co was powstrzymuje przed samobójstwem??? 21.04.04, 14:15
              negatywista napisał:

              > U mnie jest tak, że to co wzmaga u mnie depresję i napięcie wewnętrzne to
              > kompletny brak dystansu do świata i moich problemów.

              Dystansu sie podobno trzeba nauczyc. Skoro taki jest twój sposób na radzenie
              sobie z tym to ok, każdy ma jakiś.
      • libero3 Re: co was powstrzymuje przed samobójstwem??? 26.04.04, 16:39
        > I jeszcze jedno - "porzadnie" (czytaj: skutecznie) zrobic to jest dośc trudno.
        > Nigdy nie ma 100% pewności...
        Trudno? Jest tyle pewnych sposobów, bezbolesnych sposobów. 10 pięter wystarczy?
        W większości miejscowości w Polsce jeździ kolej. Wystarczy wybrać taką, która
        nie ma niskiego zderzaka (z dostępem do koła) i położyć szyję na szynie. Nie
        kłaść się całym ciałem, szyja wystarczy. Żadne tam tabletki, sznury, czy rzeki.
        To może nie zadziałać. Beton i stal.
        • proximano Re: co was powstrzymuje przed samobójstwem??? 21.04.04, 13:47
          depresjonata napisała:
          Nie będę chciąła ,będę musiała.

          A ja uważam że w samobójstwie nigdy nie ma musze. Moim zdaniem jest to jedyny,
          naprawde świadomy wybór. Bo jednak życ czy nie żyć zalezy od nas (lub jak kto
          woli od choroby). ale wiadomo przynajmniej na co sie decydujemy.
          • nevada_blue presja myśli... 21.04.04, 14:15
            samobójczych..
            kiedy już się pojawiają potrafią być tak silne, że nie można im się oprzeć..
            a strach przed życiem, za którym się nie nadąża, przed przyszłością, która jest
            niepewna i w którą ciezko uwierzyć, że będzie lepsza, tylko potęguje tę presję..

            a wtedy nie ma chcę lub nie chcę
            za to jest MUSZĘ..
            przerabiam tę lekcję od miesięcy..
            bywa, że te myśli są łagodne..
            ale czasem ich presja jest tak duża, że nie można się od nich uwolnić - są
            wszędzie, każdego dnia, o każdej godzinie, nawet we śnie..
            wtedy jeszcze większy strach i jeszcze większa presja..
            błędne koło..
            wtedy człowiek jest gotów się zabić, byle tylko się od tego uwolnć, dla
            świętego spokoju..

            dlatego kiedy zaczyna się piekło tnę kostki
            albo przedawkowuję leki - choćby tylko trochę..
            2-3 razy dopuszczalna dawka - nie żeby się zabić, ale żeby zasnąć..
            tak jak wczoraj..
            coś jakby kompromis, namiastka dla rozładowania napięcia..

            wtedy to nie jest wybór - to konieczność...
            • proximano Re: presja myśli... 21.04.04, 14:19
              nevada_blue napisała:


              > przerabiam tę lekcję od miesięcy..
              > bywa, że te myśli są łagodne..
              > ale czasem ich presja jest tak duża, że nie można się od nich uwolnić - są
              > wszędzie, każdego dnia, o każdej godzinie, nawet we śnie..
              > wtedy jeszcze większy strach i jeszcze większa presja..
              > błędne koło..
              > wtedy człowiek jest gotów się zabić, byle tylko się od tego uwolnć, dla
              > świętego spokoju..

              Niech już będzie to MUSZE, zostawiam to w spokoju. Ja tez te lekcje przerabiam
              od tygodni (miesięcy?). Z tym ze po równi pochyłej, było źle a jutro będzie
              jeszcze gorzej. Twój sposób radzenia sobie z tym jest troche... no może
              makabryczny, tyle tylko że mój był bardzo podobny.
              Byle przespać to co najgorsze.
      • igge Re: co was powstrzymuje przed samobójstwem??? 22.04.04, 13:52
        cafe_lorafen napisała:

        > Ja sie nigdy nie zabije, bo mam najwspanialsze dziecko na swiecie, nigdy bym
        mu
        >
        > tego nie zrobila. Chociaz czasem mam ochote, ale ja po prostu musze zyc i
        dbac
        > o niego. Hmmmmmm chyba nie musze. Po prostu CHCE !!!

        Ja też myślę wtedy z całych sił o najbliższej rodzinie.

    • czarnywujek Re: co was powstrzymuje przed samobójstwem??? 21.04.04, 16:50
      mnie powstrzymuje ze jak juz sie zabije to przyjdzie diabeł rogaty i powie:
      - jak miales dola cale zycie to chyba ci bedzie tu dobrze u nas na dole, co?
      a ja na to:
      - no nie wiem, tego...
      a on:
      - nie swiruj facet, czuj sie jak u siebie.
      a ja:
      - skoro tak no to dobra..

      no i co? i dupa! piekło przez reszte nieskonczoności!
      • emanon Re: co was powstrzymuje przed samobójstwem??? 22.04.04, 00:55
        Coś w tym jest.
        Tym bardziej jesli czytało się "Życie po życiu"
        Ci samobójcy,co wrócili to mówili,że po tunelu były tylko węże i strach.
        A Ci co w wyniku jakiegoś wypadku przeżyli śmierć kliniczną mówili znów,że
        spokój i radość.
        Co jeśli by sprowokować wypadek bez chęci samobójstwa. Hm....
    • another_story Re: co was powstrzymuje przed samobójstwem??? 21.04.04, 17:48
      Co mnie powstrzymuje? Dobre pytanie. Moja sytuacja jest - obiektywnie rzecz
      biorąc - beznadziejna i nie pozostawia mi żadnych złudzeń. Nic sobie jeszcze
      nie zrobiłam prawdopodobnie dlatego, że gdzieś tam w głębi serca cholernie chcę
      żyć. W wieku 18 lat trudno uwierzyć w brak jakiegokolwiek wyjścia. Więc szukam
      go, niestety coraz bardziej chaotycznie. Czasem czuję to tak, jakby samobójstwo
      było mi prędzej czy później pisane. Nie ukrywam: wolę później.
    • cptniamo Re: co was powstrzymuje przed samobójstwem??? 21.04.04, 17:59
      A ja się nie zabijam, bo nie chcę robić cywilizacji i wszystkim przyszłym
      pokoleniom takiej krzywdy. Ot co. Jestem zajebista. Jeśli
      widzieliście "Przygody barona Munchausena" Gilliama, to może pamiętacie króla i
      królową Księżyca, którym głowy czasem odrywały się od ciała. Wiem, że chęć
      skończenia tej męki pochodzi z ciała, wiem, że mój umysł... mój wymarzony łeb.
      Więc się wyleczę i zobaczycie. Jak tylko będę mogła się ruszyć, to znów zacznę
      wygrywać tysiące na konkursach, a potem zaczną mi płacić za to, że nic nie
      robię, tylko gniję przed TV i spekuluję na temat filmów.
      Nie zabiję się, bo to byłaby przegrana! Zwyczajnie, jak facet, to wskoczyło mi
      na ambicję.
      BTW: co się dzieje, jakby tak wskoczyć pod mietro warszawskje? Przejeżdża
      pociąg czy tyrpie prąd? A może szok poupadkowy z wysokości 1 m;)?
      --
      Polski Kościół Katolicki - jedyna instytucja rekomendowana przez Boga. Twój
      zbawiciel wybrałby PPK.
      • cptniamo kiedy wiem, że muszę się zabić... 25.04.04, 06:01
        ...tłukę łbem w ścianę. Kiedy zaczyna boleć, siadam i płaczę z bólu. Mózg i tak
        mniej wtedy boli. Albo czymś się tnę czy kaleczę. To samo. Ach, tchórzo-threat*-
        ka ze mnie

        *dla niedoedukowanych: zagrożenie
        --
        Myślę, więc jestem. Nie wiem jak inni.
    • e155 Re: co was powstrzymuje przed samobójstwem??? 21.04.04, 18:20
      mysl o balaganie, ktory bym zostawila. a posprzatac nie mam sil.
      koniecznosc zalatwienia paru spraw przed, jak przekazanie rodzinie zawartosci
      konta bankowego, zeby pozniej podatki tego nie zzarly.
      problem co zrobic z pamietnikami, zniszczyc, czy oddac komus, ale komu?
    • alinca Re: co was powstrzymuje przed samobójstwem??? 21.04.04, 21:38
      organizacja tego wszystkiego: a gdzie to zrobic, czy mam odpowiednio wytrzymały
      sznur, no takie tam typowe mysli, wskazujące ze nie jest az tak tragicznie.
      Teraz np nie mam prawie takich planow i jak sobie przypomne pewnien zeszloroczny
      dzien gdy stala na balkonie 3 pietra slicznej kamienicy art-deco i patrzylam
      zafascynowana na betonowe podworko pode mna... az mam ciarki. A z tym ze "na
      samobojstwo jest zawsze czas" kiedys przeczytalam, chyba nawet tu na forum ze na
      samobojstwo jest zawsze ZA POZNO. O to daje do myslenia.
      • empeka Re: co was powstrzymuje przed samobójstwem??? 21.04.04, 22:38
        Myśl, że nie warto - koniec i tak przyjdzie, to jedyna pewna sprawa. Po co się spieszyć? Tego się
        już nie cofnie, a depresję można jednak wyleczyć, zaleczyć, przeczekać, zmniejszyć do
        znośnych rozmiarów.
        Istnieje koncepcja postępowania takiego, żeby pozostawiać zawsze otwarte opcje. Samobójstwo
        wszystkie zamyka, często także dla osób z otoczenia, które olewamy.
        Można też spodziewać się postępu medycyny lub innych metod zdrowienia.

        Mój kumpel chyba się zabił - od miesiąca nie odpowiada na telefony, komórkę i zwykły, a
        adresu nigdy nie dał... nawet maila nie miał. Wciąż o nim myślę.

        alinca napisała:

        > stala na balkonie 3 pietra slicznej kamienicy art-deco i patrzylam
        > zafascynowana na betonowe podworko pode mna... az mam ciarki.

        Gdy studiowalam asystentka skoczyła z czwartego piętra na beton i żyła jeszcze dwa dni w
        męczarniach!
        Samobójcy bywają beznadziejnie nieskuteczni...
        (Mnie obsesja samobójstwa od dawna nie dotyczy, już się nauczyłam przeczekiwać depresję, ale
        pamiętam, pamiętam jak to mnie brało.)

        Marta
    • abyss0 Re: co was powstrzymuje przed samobójstwem??? 21.04.04, 22:55
      > Albo właściwie próbą powiedzmy. Mnie brak pewności że ta będzie udana. Jak
      > sobie wyobraże jaki byłby horror gdyby mi sie nie udało to nawet próbować mi
      > sie odechciewa. A jak to jest u was?

      strach przed tym co bedzie potem. wieczne potepienie, blakanie sie duszy i tym
      podobne rzeczy. nie wiem co bedzie po smierci. moze definitywny koniec, moze
      jakas inna forma istnienia (np wedlug wiary chrzescijanskiej).
      jesli istnieje inna forma istnienia byloby bardzo nierozsadnie sie zabic. tyle
      ze w pewnym momencie racjonalne myslenie moze zejsc na odlegly plan. poki co u
      mnie nie schodzi.
      acha zapomnialbym, jakbym sie zabil bylaby to ogromna tragedia dla moich
      rodzicow.zalamaliby sie, pewnie do konca zycia. to mnie tez powstrzymuje
      • olagr21 Re: co was powstrzymuje przed samobójstwem??? 27.02.20, 17:39
        abyss0 muszę przyznać, że Twoja odpowiedź jest najmądrzejsza, jaką przeczytałam pod powyższym pytaniem. Widzę tą sprawę bardzo podobnie. Nie wiadomo co jest po tamtej stronie, o ile coś jest. Poza tym ja mam ciągle nadzieję, że jeszcze nie jest tak źle, a może nawet będzie kiedyś lepiej....
          • zoltanek Re: co was powstrzymuje przed samobójstwem??? 05.03.20, 22:58
            karta wyjścia z więzienia coraz bardziej mnie pali w kieszeni. 16 lat to wieczność. tęsknię tak bardzo. jesteś jedyną żywą łączącą mnie

            --
            lubimy ciemność lubimy mrok / nie ma sensu nieustannie bić się / w pierś / to nasze życie / nocne mocne / choć czasami rwie / gardło ściska / to poranki gdy / nabieramy powietrza / są wystarczającym / powodem / że tak chcemy żyć
            • mardaani.74 Re: co was powstrzymuje przed samobójstwem??? 08.03.20, 21:50
              o! myślałam, że ustawiłam niechcący posty od najstarszego, ale nie, lubię widzieć tutaj stare nicki

              często tęsknię ale bardzo nie lubię tego uczucia, wolę więc za bardzo nie wybiegać myślami w przeszłość, poza tym w starych wątkach boję się czytać co tam nawypisywałam, że to będzie jakieś żenujące

              czemu ta karta Cię pali, jeszcze nie przywykłeś? mi już zoobojętniało i chyba pogodzilam się że jest jak jest i było jak było, a może tylko dzisiaj tak mi się wydaje, że się pogodzilam

              --
              "Zapewniam was, że jeszcze kiedyś,
              zdołam przyłączyć się do waszej czeredy"

              Kazik.Staszewski
              • zoltanek Re: co was powstrzymuje przed samobójstwem??? 10.03.20, 22:43
                Ja też tego nie lubię. zazdrość i tęsknota to uczucia które towarzyszą mi ostatnio coraz częściej a których u siebie nie toleruje. No niby wiem, było jak było a jest jak jest ale gdy wieczorami dopada mnie ten nostalgiczny nastrój to nie umiem nad nim zapanować, to jest jak inny stan świadomości. Czasem więc przestaje walczyć, siadam sobie z winem i płacze do Nothing Compares 2U całkowiecie upodlony w swojej dziewczęcości.
                Nie masz się czego wstydzić, niewiele się zmieniłaś w swoim forumowym wcieleniu, cały czas w tej samej formie

                --
                lubimy ciemność lubimy mrok / nie ma sensu nieustannie bić się / w pierś / to nasze życie / nocne mocne / choć czasami rwie / gardło ściska / to poranki gdy / nabieramy powietrza / są wystarczającym / powodem / że tak chcemy żyć
                • mardaani.74 Re: co was powstrzymuje przed samobójstwem??? 11.03.20, 00:32
                  Naiwnie myślę sobie że jednak jakoś ewoluuję w lepszym kierunku, lepszym w sumie o tyle że jest mi łatwiej żyć, nie mam pojęcia jak przetrwałam młodość, lekko nie było
                  ale jak pomyślę ile Ty już masz lat to czuję się staro jak węgiel :)

                  --
                  "Zapewniam was, że jeszcze kiedyś,
                  zdołam przyłączyć się do waszej czeredy"

                  Kazik.Staszewski
    • randybvain Bo wiem, co będzie potem 21.04.04, 23:07
      Tu nie chodzi bynajmniej o wiarę. Przeszedłem w życiu parę rzeczy i poznałem
      parę tajemnic wszechświata. Jak ktoś chce przeżywać swoje przedsamobójcze męki
      podniesione do potęgi entej - to niech się zabija i leci wprost ku torturom. To
      nie jest żadne wyjście. To jest ucieczka z deszczu pod sto rynien.
      --
      Aurë entuluva!
      • vinja Re: Bo wiem, co będzie potem 22.04.04, 00:10
        randybvain napisał:

        > Tu nie chodzi bynajmniej o wiarę. Przeszedłem w życiu parę rzeczy i poznałem
        > parę tajemnic wszechświata. Jak ktoś chce przeżywać swoje przedsamobójcze
        męki
        > podniesione do potęgi entej - to niech się zabija i leci wprost ku torturom.
        To
        >
        > nie jest żadne wyjście. To jest ucieczka z deszczu pod sto rynien.

        Jakie tortury masz na myśli ???
      • negatywista TAM NIC NIE MA! 22.04.04, 00:25
        Co ty bredzisz człowieku?? Jakiś nawiedzony jesteś, jakaś sekta czy oaza?. TAM
        NIC NIE MA! Pamiętasz, jak było zanim się urodziłeś? Źle było czy dobrze? Tak
        samo będzie, jak kopniesz w kalendarium, nie inaczej. Odczuwasz za pomocą
        mózgu - neuronów. Czym masz odczuwać te "męki", jak twój mózg zeżrą robaki?!
        • emanon Re: TAM NIC NIE MA! 22.04.04, 01:08
          A co jeśli tam coś jest. Ja nie jestem pewny niczego więc nie mogę też
          wykluczyć tego.
          A po drugie nigdy nie wiadomo co może człowieka jeszcze spotkać w tym życiu.
          hm..
          A po trzecie to mam moją drugą połowę (która notabene też ma depresję).
          Jeśli mam umrzeć to tylko z nią. Ach... od razu mi lepiej.
          • proximano Re: TAM NIC NIE MA! 22.04.04, 09:38
            emanon napisał:

            > A po trzecie to mam moją drugą połowę (która notabene też ma depresję).
            > Jeśli mam umrzeć to tylko z nią. Ach... od razu mi lepiej.

            Samobójstwo rozszeżone? Hmmm śniło mi się to kiedyś. Ja tam myśle ze nic po nie
            ma.
            • empeka Kto kogo 22.04.04, 10:30
              proximano napisała:

              > Samobójstwo rozszeżone? Hmmm śniło mi się to kiedyś. Ja tam myśle ze nic po nie
              > ma.

              Tylko pamiętajcie, w razie czego, nie robić tego ZA kogoś.
              Samobójstwo to sprawa jednej osoby. Niestety te rozszerzone to z a b ó j s t w a, tylko sprawca
              już też nie żyje, więc nie ma kogo oskarżyć.
              I jakoś dziwnie, samobójstwa rozszerzone dzieją się przeciw własnym dzieciom i czasem tej
              drugiej połowie.
              • awanturka Re: Kto kogo 22.04.04, 10:50
                empeka napisała:
                > I jakoś dziwnie, samobójstwa rozszerzone dzieją się przeciw własnym
                dzieciom...

                Akurat to mnie nie dziwi, rozumiem doskonale czemu się tak dzieje.

                W depresji życie staje się nie do wytrzymania, a rzeczywistośc świata zewnetrznego postrzega sie jako coś przerażajacego i nie do zniesienia. Wydaje się, że dla najbliższych prędzej czy pózniej też się taka stanie. Więc chce się najbliższym oszczędzic tego cierpienia... Dochodzi do tego takie myśleenia - jak oni (czyli najbliżsi) będa żyli beze mnie...? Pewnie to sposób pozbycie sie tego typu oporów przed popełnieniem samobójstwa (najbliższych już nie będzie to nikt nie będzie po mojej śmierci cierpiał..)

                - awanturka
              • proximano Re: Kto kogo 22.04.04, 14:34
                empeka napisała:

                > Tylko pamiętajcie, w razie czego, nie robić tego ZA kogoś.
                > Samobójstwo to sprawa jednej osoby. Niestety te rozszerzone to z a b ó j s t w
                > a, tylko sprawca
                > już też nie żyje, więc nie ma kogo oskarżyć.
                > I jakoś dziwnie, samobójstwa rozszerzone dzieją się przeciw własnym dzieciom i
                > czasem tej
                > drugiej połowie.

                Z tym sie akurat zgodze. Jeśli spotkają się dwie osoby które chcą umrzeć i każda, ze tak powiem robi to za siebie to cóż, ich wybór. Ale wbrew czyjejś woli to nigdy nie należy tego robić.
              • uri_ja Re: Kto kogo 23.04.04, 07:56
                empeka napisała:

                > proximano napisała:
                >
                > > Samobójstwo rozszeżone? Hmmm śniło mi się to kiedyś. Ja tam myśle ze nic p
                > o nie
                > > ma.
                >
                > Tylko pamiętajcie, w razie czego, nie robić tego ZA kogoś.
                > Samobójstwo to sprawa jednej osoby. Niestety te rozszerzone to z a b ó j s t
                w
                > a, tylko sprawca
                > już też nie żyje, więc nie ma kogo oskarżyć.
                > I jakoś dziwnie, samobójstwa rozszerzone dzieją się przeciw własnym dzieciom
                i
                > czasem tej
                > drugiej połowie.

                nic dziwnego, zabójca uważa, że uwalnia najblizszych od wszelkiego zła.
                pamietaj Empeko, że osoba, która to robi nie jest w stanie ocenić swych czynów,
                jest w fazie urojeniowej swej choroby. Pozdrawiam!
                --
                ******************************************
                myślę więc jestem- powiedziałam i zniknęłam!
                stary dowcip, wiem...
        • randybvain Re: TAM NIC NIE MA! 22.04.04, 13:18
          No niestety, jakbym zaczął wyjaśniać, to wtedy rzeczywiście byłoby to
          sekciarskie nawracanie, a tego nie chcę robić. Dla mnie jest to kwestia wiedzy,
          a nie wiary. Ty na przykład myślisz, ze tam nic nie ma i wobec tego samobójstwo
          to definitywny koniec cierpień. Mózg zeżrą robaki, więc nie będzie on fiksował.
          A co do poprzedniego życia... pamiętam i dlatego czasem płaczę.
          --
          Aurë entuluva!
    • nevada_blue Re: co was powstrzymuje przed samobójstwem??? 23.04.04, 15:08
      niewiele:

      * brak pewność, że się uda
      * że jak się nie uda, potem będzie jeszcze gorzej i nie będę miała siły, żeby
      się dobić
      * rozładowanie presji myśli przez samookaleczanie, a czasem już samo
      przesypywanie tabletek w rękach nieco uspokaja
      * i może istnienie paru osób, które już nie raz ratowały mi życie, zazwyczaj
      nawet o tym nie wiedząc..

      chociaż kiedy zaczyna się robić naprawdę źle, wtedy to wszystko przestaje
      działać..
      wtedy odpowiedź brzmi: nic.
    • deseczka1 Re: co was powstrzymuje przed samobójstwem??? 23.04.04, 23:20
      Może to zabrzmi paradoksalnie, ale do tej pory trzymałam się dzięki "Władcy
      Pierścieni". Mój kolega dwa lata temu obejrzał pierwszą część, bardzo był
      ciekaw Dwóch Wież i Powrotu Króla, a w marcu miał wypadedk i zginął. Pomyślałam
      sobie, że muszę obejrzeć te filmy, żeby w razie czego, jeżeli się spotkamy w
      innym świecie, opowiedzieć Mu o wszystkim. Taka jest siła sztuki! Do niedawna
      byłam też ciekawa, co się stanie z Harym Potterem, ale jestem już chyba za duża
      na takie bajki...
      I teraz już mnie nic nie powstrzymuje. Zdobyłam b. dużo różnych tabletek, mam
      zamiar w odpowiednim czasie (zapewne niedługim) zażyć je i zasnąć. Pozdrawiam
      • angharad Re: co was powstrzymuje przed samobójstwem??? 24.04.04, 13:48
        Deseczko!
        Pomimo, że już dawno wyrosłam z Harrego Pottera i paru innych rzeczy, to
        zapewniam Cię, że siła sztuki nie straciła na wartości. Wręcz przeciwnie. Są
        sprawy, które ukazują się naszym oczom w miarę drogi jaką przemierzamy. Sama
        jestem twórcą i za żadne skarby, nie oddałabym nawet własnych mąk twórczych,
        chociaż ileż to razy doprowadzają mnie do pasji! A ciekawość tego, co jeszcze
        może się z człowieka wykluć, jest dodatkowym boźcem, choć przeraża i to jakże
        mocno! Spróbuj pomyśleć, że prócz tego, co dzisiaj wiesz, jest cały ocean
        wiedzy, mądrości i wzruszeń, czy to w książkach, filmach, czy obrazach, które
        warto poznać. Jeśli pojawi się w tobie choćby zalążek tej ciekawości,
        zobaczysz, że codziennie będziesz mogła przeglądać się jak w lustrze w
        ludzkich myślach i postawach. Tego nie warto tracić, choćby nawet trzeba było
        długo czekać!

        Poza tym, ja sama wiem, co to znaczy schomikować sobie leki, żeby łyknąć jednym
        chaustem. Ktoś, kto mnie wtedy wyratował jest do dziś moim Bogiem. Chociaż
        wówczas byłam bliska rozszarpania go na strzepy.

        Nie rób tego.... choćby dla mnie. Proszę.
    • eulogete Re: co was powstrzymuje przed samobójstwem??? 28.04.04, 02:30
      Po pierwszej próbie (prawie się udało, tydzień na OIOMie miesiąc w szpitalu)
      obiecałam Bardzo Ważnej Osobie , że już nigdy więcej nie będę próbować. To
      powód główny i kiedy jest naprawdę kiepsko - ostateczny.
      Poza tym nie jestem (a przynajmniej się staram nie być ) świnią. Nie chćę komuś
      życia utrudniać, a zwłaszzcza rodzinie. Obwinialiby siebie o moją decyzję,
      dzieci mogłyby próbować zrobić to samo. O ile moje życie to moja sprawa, o tyle
      nie wolno mi marnować im życia.
      I nie mam gwarancji na to że TAM nic nie ma, a tylko wtedy samobójstwo byłoby
      skuteczną ucieczką od życia. (Znacznie bliżej mi do pewności że tam jest i to
      sporo, więc warto przeczekaćnajgorsze i próbować żyć dalej - w końcu małe
      dziecko przewraca się kilaset razy zanim nauczy sie chodzić, ale jego upór robi
      swoje...)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka