Pierwsza wizyta

31.01.11, 21:44
Na wizytę u specjalisty szykuje sie juz od paru lat. Za każdym razem kiedy dopada mnie to dziwne rozhwianie emocji, wywlekanie przeróżnych spraw na zewnątrz, objecuje sobie że tym razem sie wybiore. Raz już nawet miałam wybrany nr telefonu ale... No właśnie- za każdym razem kiedy siegne dna w koncu doprowadzam sie do jako takiego ladu ze i na umawianie wizyty czuje sie gotowa... jednak ostatecznie zadaje sobie pytanie- "i co ja powiem?". Nie wiem co mi jest, wiem tylko ze bywam zamknieta w swoim ciele ze swoimi emocjami i to wszystko kipi kiedy zbiera mnie na myślówe. A ja mimo to czuje ze nie zadzwonie zaklepac wizyte, bo konfrotacja z pierwszym spotkaniem wywoluje we mnie uczucie wyobcowania, tak jakbym nie zaslugiwala na pomoc.
Co mam zrobić??
    • tlenoterapia Re: Pierwsza wizyta 01.02.11, 00:41
      A ten specjalista to psychiatra ma być czy psychoterapeuta?
      • perpetua-mobila Re: Pierwsza wizyta 01.02.11, 11:40
        Nie wiem, mam numer do jednego i do drugiego, ale nie wiem na jakiej zasadzie dokonac wyboru. Chcicalam zdecydowac sie na psychiatre, mysle ze powinno sie skonczyc na jakichs stabilizujacych lekach, ale slyszalam ze lekarze z nfz-tu przeznaczaja po 10-20 minut na pacjenta wiec sama nie wiem.
        • ichnia Re: Pierwsza wizyta 01.02.11, 11:47
          perpetua-mobila napisała:
          > Nie wiem, mam numer do jednego i do drugiego, ale nie wiem na jakiej zasadzie d
          > okonac wyboru.

          Nie zastanawiaj się, tylko idź do któregokolwiek, bo tak to jedynie będziesz odkładać tę wizytę w nieskończoność. Jeśli leki nie będą potrzebne, psychiatra Ci nie będzie wciskał na siłę.
    • tlenoterapia Re: Pierwsza wizyta 01.02.11, 18:55
      Widocznie tak masz jak wielu ludzi, ze sie stresują w spotkaniu z kimś nieznanym.
      Niestety nie można przewidzieć czy kontakt z psychiatra lub psychoterapeuta przebiegnie tak żebyś nie poczuła sie skrzywdzona czy niezrozumiana lub nieważna.
      Jeśli trafisz na specjalistę do kitu to poszukasz innego - świat sie nie kończy na jednym lekarzu czy psychoterapeucie.
      Jesli nie bardzo umiesz określić swoich kłopotów, problemów to sugerowała bym na początek psychoterapeutę -ma doświadczenie w rozmawianiu z ludźmi nawet takimi co sie czuja wyobcowani :)

      • perpetua-mobila Re: Pierwsza wizyta 01.02.11, 21:33
        Jestem wdzieczna za zrozumienie. Dzisiaj jest lepiej, musze wykozystac lepszy okres, zebrac sie w sobie i przelamac obawy. Zorientowalam sie ze jestes z Trojmiasta- tak samo jak ja. Moglabys polecic kogos konkretnego? kogos kto odesle do innego specjalisty jesli zajdzie taka koniecznosc i nie nababra w mozgu.
        • tlenoterapia Re: Pierwsza wizyta 01.02.11, 23:47
          perpetua-mobila napisała:

          Moglabys polecic kogos konkretnego?

          Ciężko mi polecić specjalizuje się w psychiatrach, a nie w psychoterapeutach :)
          Tak jest, ze każdemu inny typ pasuje, ktoś jest kimś zachwycony, a mnie skręci i siekiery mam w oczach .
          Ciężko by mi było polecić psychiatrę ,bo mogą dużo szkód narobić nawet jak się ładnie uśmiechają i mrugają oczami.
    • lafiorka-z Re: Pierwsza wizyta 01.02.11, 21:56
      Ja sama zaordynowałam sobie leki. Moja lekarka rodzinna i dobra znajoma jednocześnie, zapisała mi Bioxetin o który ją poprosiłam, wpisując w karcie informacyjnej, że cierpię na nadwrażliwość, smutek i coś tam jeszcze. Tylko, że biorąc ten Bioxetin poczułam się tak skołowana i bezradna, że w te pędy poleciałam do psychiatry. Najdziwniejsze, że lek, który sama sobie zaleciłam okazał się bardzo skuteczny i zalecony również przez psychiatrę. Myślę, że to wyjątkowy przypadek, prawie jakbym trafiła szóstkę w totolotka.
      W każdym razie od ubiegłego roku mam nie tylko lepszy nastrój, ale nawet katary się mnie nie chwytają. O zapaleniu oskrzeli, moim corocznym towarzyszu, nawet nie chcę wspominać, bo to jeszcze nie koniec sezonu.
      Chcę Cie zachęcić Perpetuo, żebyś nie bała się psychiatry. To specyficzny lekarz, ale bardzo pomocny. Nie tylko dla ciężkich przypadków. Ja z moją Panią Doktor mam bardzo sympatyczne kontakty. Mam wrażenie, że ona cieszy się z mojego dobrego nastroju, choć może to tylko moje złudzenie. W każdym razie ja bardzo ją lubię:)

      • lucyna_n Re: Pierwsza wizyta 05.02.11, 19:11
        to nie przypadek, fluo idzie z reguły na pierwszy ogień.
    • sietske Re: Pierwsza wizyta 02.02.11, 10:32
      Cześć:) Wiesz,miałam podobne odczucia do Twoich...
      Motałam się tak kilka lat....od świetnego nastroju,wybuchów wręcz euforii do koszmarnego samopoczucia,wrażenia beznadziejnosci,mysli samobójcze wręcz czasem.Bywało ze mój stan na jakiś czas ustabilizował się i miała jako taka radosc z zycia...Ale wszystkie te stany wyczerpywały mnie ogromnie.Myślałam ze to takie moje fanaberie ,bo mam 30 lat,nie mam wielu osiagniec a wszystkie moje koleżanki maja dzieci a ja nie mam takiej potrzeby i tym samym robię cos wbrew naturze i to jest efekt mojego"egoizmu"
      Sama mysl o wizycie u odpowiedniego lekarza wywoływała u mnie mdłości:jak to?mam opowiadać obcej osobie o sobie,a jeśli mnie wyśmieje i powie:urodzi pani dzieciaka to przestania się pani głupoty trzymać!?A poza tym nie sądziłam ze potrafię ubrać w odpowiednie słowa to co mnie dręczy.
      Ale po kolejnej takiej fazie umówiłam się do psychiatry(poleciła mi go znajoma cierpiąca na depresje)
      Facet okazał się REWELACYJNY!!!CIEPŁY,MIŁY,I WIDAC ZE SŁUCHA! Okazało się ze mam CYKLOFRENIE-łagodna odmiana depresji afektywnej dwubiegunowej....
      Dostałam leki i od 3 miesięcy MOJ NASTRÓJ POPRAWIŁ SIE DIAMETRALNIE!!!!!CZUJE SIE O MILION RAZY LEPIEJ NIŻ WCZESNIE.TO BYŁA SWIETAN DECYZJA.NIE MECZE SIE ZE SOBA .To tak moja dygresja..oczywiście zrobisz jak uważasz ale mogę Ci podpowiedziec ze swojego przykładu-szkoda marnować życie -ja załuje ze poszłam tak późno.Bo te głupie stereotypy:psychiatra i psycholog to dla wariatów!Nic bardziej mylnego!Zycze odwagi i zdrowia!
    • perpetua-mobila nie no kw.... 04.02.11, 22:01
      Pohisteryzuje sobie. Dzwoniłam dziś do 3 miejsc- w jednym uslyszalam ze prowadza terapie dzienna a nie konsultacje (w necie bylo info ze prowadza pelen zakres wizyt u psychologa), dzwonilam do poradni- nie ma takiego numeru. I jeszcze zlapalam sie ostatniej zapisanej w notesie deski ratunku- przez pol godziny w piatki mozna sie rejestrowac na konsultacje na mojej uczelni- i wuj!!! telefon wylaczony. Chce mi sie ryczec z niemocy... juz bylam tak blisko, w srodku krzycze o pomoc a nie wiem kogo prosic. Nie chce litosci, chce sie tylko dostac do cholernego psychologa ktory oferuje pomoc, zeby sie dowiedziec co mi jest i co z tym robic- czy to tak wiele?
      • lucyna_n Re: nie no kw.... 05.02.11, 19:10
        psycholog to ci dzieciństwo opowie i raczej niewiele Ci to da, chyba że chcesz sobie pogadać, po diagnozę idź do psychiatry, zresztą do psychologa trzeba mieć skierowanie, właśnei od psychiatry, on daje skierowanie na psychoterapię lub zaleca spotkanie z psychologiem, choć większy sens ma jednak psychoterapeuta.
        • tlenoterapia Re: nie no kw.... 06.02.11, 00:30
          ucyna_n napisała:

          > psycholog to ci dzieciństwo opowie i raczej niewiele Ci to da, chyba że chcesz
          > sobie pogadać, po diagnozę idź do psychiatry


          Nie po diagnozę, a po stygmatyzacje i psychotropy...jak nie chcesz pogadać i nie chcesz problemów rozwiązać.


          "Na szczęście organizm ludzki jest tak wspaniały, że wytrzyma prawie każde leczenie."
          • lucyna_n Re: nie no kw.... 07.02.11, 01:23
            no nie każy tak super źle trafia, ja też mam złe doświadczenia, ale jednak trafiłam też w kóncu na ludzkiego psychiatrę, i dobrze, bo nie dalabym rady sama.
      • tlenoterapia Re: nie no kw.... 06.02.11, 00:18
        Spróbuj do ośrodków "Mrowisko" może nadal bez skierowania psychoterapeuci przyjmują ludzi z ulicy bez nałogów tez na konsultacje psychoterapie .
    • mskaiq Re: Pierwsza wizyta 07.02.11, 08:10
      Lucyna_n napisala
      >psycholog to ci dzieciństwo opowie i raczej niewiele Ci to da, chyba że
      >chcesz sobie pogadać,
      Czyzbys nie odrozniala psychologa od psychoterapeuty ? Jesli dla Ciebie
      praca psychologa polega na opowiadaniu o dziecinstwie to nic na ten
      temat nie wiesz wiec po co wprowadzasz w blad ?
      Serdeczne pozdrowienia.
    • paprykowychips Re: Pierwsza wizyta 16.02.11, 11:26
      Przełamać sie i spróbować :)
    • wen_yinlu Re: Pierwsza wizyta 18.02.11, 17:27
      Ja mam wizytę we wtorek i co gorsza będę musiała opowiedzieć wszystko po angielsku.
      • lafiorka-z Re: Pierwsza wizyta 18.02.11, 18:29
        Podczas pierwszej wizyty miałam wrażenie, że pani doktor jest zainteresowana moimi problemami. Notowała sobie na kartce, coś zakreślała, coś podkreślała.
        Teraz wiem, że jej notatki wyglądały mniej więcej tak: "nie ma problemów rodzinnych ani zawodowych, w przeszłości epizod depresyjny, obecnie płaczliwa, odczuwa lęki, ma niskie poczucie własnej wartości..." itp. Potem parę sympatycznych słów, recepta, a potem zadowolenie, że pacjentka "poszła" od razu na lekach.
        Mnie się to bardzo podoba.
    • lucka82-pl Re: Pierwsza wizyta 12.04.11, 15:14
      perpetua-mobila napisała:

      > Na wizytę u specjalisty szykuje sie juz od paru lat. Za każdym razem kiedy dopa
      > da mnie to dziwne rozhwianie emocji, wywlekanie przeróżnych spraw na zewnątrz,
      > objecuje sobie że tym razem sie wybiore. Raz już nawet miałam wybrany nr telefo
      > nu ale... No właśnie- za każdym razem kiedy siegne dna w koncu doprowadzam sie
      > do jako takiego ladu ze i na umawianie wizyty czuje sie gotowa... jednak ostate
      > cznie zadaje sobie pytanie- "i co ja powiem?". Nie wiem co mi jest, wiem tylko
      > ze bywam zamknieta w swoim ciele ze swoimi emocjami i to wszystko kipi kiedy zb
      > iera mnie na myślówe. A ja mimo to czuje ze nie zadzwonie zaklepac wizyte, bo k
      > onfrotacja z pierwszym spotkaniem wywoluje we mnie uczucie wyobcowania, tak jak
      > bym nie zaslugiwala na pomoc.
      > Co mam zrobić??
      Zależy na jakiego psychiatrę trafisz.Ja 7 lat temu trafiłam do psychiatry,który umie wysłuchac pacjenta i można nawet godzine siedziec
Pełna wersja