Mam pomysl, co o nim myslicie Szanowni Panstwo?

    • patja SOBOTA i... 08.05.04, 17:27
      ...znowuz ten paskudny weekend, ciekawe jak tym razem sobie poradze. Jakas
      godzine temu pojechal moj ukochany i jakos miejsca sobie nie potafie znalesc.
      Nie wiem, czy to juz tak zawsze bedzie, czy jakos wkoncu wezme sie w garsc. Co
      najgorsze od dwoch dni nie biore tabletek, bo zapominam :-( ciapa ze mnie
      hehehe.
      Tak wlasciwie to by bylo dzis na tyle, bo nic sie nie dzieje i nie czuje
      wlasciwie tez nic. Moze wieczorkiem ktos zadzwoni i powie: heh Mala wychodz z
      domku... Chcialabym...

      Buziaczki dla wszystkich i usciski
      • nevada_blue Re: SOBOTA i... niedziela 09.05.04, 11:31
        wczorajszy dzień po prostu minął..
        i nie mam mu tego za złe..
        dzis jaśniej i nawet słonko świeci - wiosna przestała mnie już wkurzać..
        nie, żeby od razu jakaś euforia, ale przynajmniej spokój..

        umiarkowana nizina..
        w okolicach kreski..
        nieźle :)
      • fermina84 Re: SOBOTA i... 09.05.04, 22:47
        sobota / niedziela: impreza ze znajomymi z liceum

        ranek niedzielny: w miare przytomna, ale humor średni (dziwna atmosfera na
        imprezie, niedobre piwo sztuk 2 + kolejka wódki + sfermentowany sok; ale
        bez "rozmów z muszlą"),
        po dotarciu na dworzec (powrót do domu ok. 10 rano) - pociąg za godzinę, a ja
        głodna, niewyspana, no i do tego ten tłum wokół... :/ Oglądałam ubrania z nudów.

        drzemka 1,5 w domu, przepisywanie tekstu + korekta; trochę czytania, kłótnia z
        siostrą.

        Pozdrawiam
    • carlabruni Re: Mam pomysl, co o nim myslicie Szanowni Panstw 09.05.04, 16:06
      Dziś jest kiepsko. Przeczytaj patjo mój wątek
      • patja Carlo... 10.05.04, 11:27
        Chodzilo Ci oczywiscie o watek Buuuuu! Jesli chodzi o moja druga polowke, to
        doskonale Cie rozumiem, czasami naprawde bywa kiepsko, tylko nigdy nie wiem,
        czy moja w tym zasluga i mojej choroby, czy sie przypadkiem na sile czegos nie
        doszukuje, czy moj chlopak to moze nie jest tym... dla mnie.
        Ciezko to wszystko mi polapac i zrozumiec, ale staram sie. Moze
        jak "wyzdrowieje" to wtedy wszystko bedzie wreszcie normalnie i zacznie sie
        ukladac.
        Ach ciesze sie, ze dzis juz z Toba lepiej - to prawda trudno sie gniewac, jesli
        sie kocha :-) Mam nadzieje, ze mimo kiepskiej pogody u Ciebie bedzie slonecznie.
        Buziaczki przytulaczki
    • patja PONIEDZIALEK, kolejny... 10.05.04, 11:34
      Dzien dobry wszystkim. Dziekuje Wam, ze jestescie nadal ze mna, juz chyba o
      jakichs 2 tygodni... bardzo jestem wdzieczna :-) duzy buziak.
      Moj dzisiejszy dzien na razie uplywa w dobrym humorze, jeszcze po wczorajszym.
      Bowiem, prawie cala niedzielke spedzilam ze swoja druga polowka. Co prawda
      lezelismy w lozku i odladalismy filmy (on jest przeziebiony), ale to i tak byly
      piekne chwile. Niestety zdazylismy sie tez posprzeczac. Najgorsze jest to, ze
      brak mi inteligencji i nie potrafie sobie radzic z duza iloscia argumentow,
      ktora na mnie spada. W kazdym razie chodzilo o slub mojej kolezanki. W sobote
      dostalam zaproszenie (bardzo sie zdenerwowalam, gdyz bylo napisane, ze zaprasza
      mnie z osoba towarzyszaca, co ustnie skomentowala, ze ona przeciez nie wie, czy
      ja nadal bede z M...). Klopot w tym, ze moj chlopak nie lubi przyszlej panny
      mlodej i jak to mowi robi o tylko dla mnie, ale bedzie sie zle czul, nie
      bedzie sie bawil, poprostu nic. W zwiazku z tym stwierdzilam, ze pojde sobie
      sama i tak tez pozostalo. Bedzie mi cholernie glupio, ale dam rade prawda??? I
      tak jestem nikim, wiec jakie to ma znaczenie.

      Caluski dla Was wszystkich i milego, spokojnego dnia zycze. Patrycja
      • eulogete Re: PONIEDZIALEK, kolejny... 10.05.04, 12:13
        Cześć
        oooooooooooooooooooooooooooooooooooolllllloooooooooooooooooooooooooooooooooooo
        Sorry, to mój dwuletni synuś.

        Też miałabym zagwozdkę - chociaż mój "połówek" za bardzo lubi imprezy, żeby
        przejmować sie nielubiana koleżanką. w końcu wystaczy zająć się czymś/kimś
        innym...
      • fermina84 Re: PONIEDZIALEK, kolejny... 10.05.04, 19:51
        Witam :]

        Po drastycznej pobudce dokonanej przez pana od rolet (o 9 rano) zostalam
        wyciągnięta z domu przez babcię. Celem wyciągnięcia mnie na zewnątrz było:
        - dotlenienie mojego mózgu
        - zrobienie zakupów (mięsko i warzywa na obiad)
        Później szykowałam jedzonko dla rodziny. Gdy wrócili do domu otrzymałam bojowe
        zadanie pojechania po doniczki :/ Wróciłam tuż przed burzą z gradem, ufff boję
        się burzy...
      • fermina84 Re: PONIEDZIALEK, kolejny... 10.05.04, 19:56
        Dzisiejsze moje przygody napisałam w wątku Grof o "kopie w d...". Nikt pewnie
        nie ma ochoty tego czytać po raz kolejny, więc nie będę się powtarzać.
        Ale jutro napiszę więcej :]
        Postaram się nie zwiać jutro z zajęć. Może napady senności mnie nie "nawiedzą"?
        Ostatnio jest lepiej... Nie wiem.
        Jednocześnie przeraża mnie wizja siedzenia na uczelni od 8mej do 20tej z 3-
        godzinnym okienkiem w środku... :/
        Mam nadzieję, że wytrwam.
        pozdrawiam
        • fermina84 Re: PONIEDZIALEK, kolejny... 10.05.04, 19:57
          Ehhh, wysłało się jednak to poprzednie a myślałam, że się skasowało... hmmm mój
          komputer doprowadzi mnie kiedyś do szału :/
    • marleen Re: Mam pomysl, co o nim myslicie Szanowni Panstw 10.05.04, 20:52
      czesc slonca, czuje sie w obowiazku poinformowac, ze rozpiera mnie energia,
      ktora utylizuje przez dzien caly biegajac po schodach, wydajac w aucie dziwne
      falszujace dzwieki w rytm muzyki radiowej (jezdze sama, bez obaw), no i
      wreszcie udalo mi sie kupic cos dobrego, co umili mi dzisiejszy wieczor ;)
      problemy paralizujace mnie wczoraj gdzies sie ulotnily i na to wlasnie czekalam
      dodam jeszcze ze przez weekend, mimo umiarkowanie obnizonego nastroju udalo mi
      sie z dosc wysokim poziomem zrozumienia przeczytac 150 stron ksiazki, co uwazam
      za sukces, gdyz nie czytalam nic od paru miesiecy
      ksiazke polecil mi jeden z milych znajomych, wiec moze to jego zasluga, nie
      moja ;)
      czuje sie jak maly robocik, ktoremu dolano paliwa i wcale mnie to nie martwi,
      ze dzialam scisle wg instrukcji, mam w nosie jutro, liczy sie chwila ;)
      • zoltanek Re: Mam pomysl, co o nim myslicie Szanowni Panstw 11.05.04, 11:38
        To świetnie. Gratuluje nastroju. Tak trzymaj. Jaka to książka tak bardzo Cię
        zainteresowała?
    • zoltanek Poniedziałek 11.05.04, 11:33
      Morfeusz wypuścił mnie z uścisku dopiero 12:00. Spało mi się wybitnie dobrze.
      To napewno zasługa nocnej wyprawy po Andach w kierunku Patagoni, którą
      odbyliśmy razem z ekipą TOPM. Świerze górskie powietrze to najlepsze lekarstwo
      na zdrowy i długi sen. Nie miałem czasu na śniadanko bo bardzo mi było śpieszno
      na nibystudia, a zajęcia zaczynały się o nibygodzinie 12:15. Wygramoliłem się
      więc z łoża, założyłem spodnie i sweter na piżame i wybiegłem na powierzchenie.
      Miałem przed sobą 2h udawanego siedzenia w szkolnej ławie. Zpaliłem papierosa,
      mineły 2 minuty, drugiego, trzeciego, czwartek, dopiero 20 minut. Było mi
      cholernie źle. Wtedy moje sflaczałe mózgowie wyprodukowało myśl która echem
      zaczęła się odbijać w czaszce. "Weź kodeinke, będzie lepiej, ostatni raz se
      weź, od jutra zaczniesz normalnie żyć, no weź co Ci szkodzi". Miałem sporo
      czasu, odwiedziełem apteke i wpakowałem w siebie 25 tabletek tego świństwa.
      Bleh. Świat wydał się piękniejszy, stępiona rzeczywistość już tak nie bolała.
      Zadzwonił kumpel i lakonicznie stwierdził, że będzie czekał na mnie w metrze
      kabaty za 5 minut. Poszedłem na peron, ale coś się nie zgadzało. Dlaczego metro
      jeździło teraz w drugą strone? Pociąg w kierunku kabat jechał od kabat, a
      pociąg w kierunku młocin od młocin. To nie możliwe. Wyszedłem żeby sprawdzić
      czy przypadkiem nie pomyliłem wejścia do metra, ale okazało się że wszedłem tym
      co zawsze. Wróciłem na peron i wszystko było już OK. To pewnie jakieś
      przekłamanie czasoprzestrzenne. To chyba racjonalne wyjaśnienie. Raz na 1000000
      lat coś takiego się zdarza. Spoko. Zjedliśmy sobie z kumplem chińszczyzne,
      potem poszliśmy do mnie, zrobiliśmy latawiec i przyczepiliśmy do niego
      wizerunek śmiesznego Jezusa. No, a potem nie robiłem nic. Bleh. Tak sobie
      napisałem, bo nie miałem co robić. Dobra ide się uczyć, Pa, sorka za te
      bezsensowne wypocinki, nie czytajcie tego. Bleh
    • fermina84 WTOREK 11.05.04, 13:15
      Miałam nie wrócić do domu, ale angielski sie skończył wczesniej no i jakoś tak
      samo wyszło... Ale i tak zaraz wracam na zajęcia. Wrócę ostatecznie o 20tej.

      Hehe, Zoltanku, wiesz, że u mnie pociągi też ostatnio odwrotnie jeżdżą?
      (mieszkam pod W-wą) Tyle, że to nie są przywidzenia, ale fakt. Większość
      pasażerów nie wie czy ma wsiadać czy nie i w związku z tym jest luźniej w
      przedziałach :]

      Pozdrawiam wszystkich ciepło!
      Dzisiaj będę dłużej Wam towarzyszyć w wyprawie po Andach w kierunku Patagonii.
      Do zobaczenia!

      Patja! Odezwij się, bo zaczynam sie niepokoić...
      • zoltanek Re: WTOREK 11.05.04, 13:18
        Fajnie. Ja też dzisiaj napewno się zjawie. Mamy sporo drogi przed sobą. Ale te
        moje przywidzenia były okropnie realne.
    • fermina84 ŚRODA 12.05.04, 02:25
      Patja! Odezwij się!

      Po szalonej imprezce w wątku "puk puk..." idę spać...
      Dobranoc!
    • patja brak 12.05.04, 22:33
      watek upada i ja chyba tez, trzymajcie sie cieplo i nie dajcie sie, walczcie, a
      na pewno sie uda... wierze w Was i Wasza sile
      • zoltanek Re: brak 12.05.04, 22:40
        Nie, zostań! Dlaczego???????? Trzymaj się Patia!
      • zoltanek Re: brak 12.05.04, 22:41
        Odezwij się! Powiedz co się stało.
        • rzeznia_nr_5 Re: brak 12.05.04, 22:59
          Ten wątek jes lepszy niż Adaś Miauczyński.
          • zoltanek Re: brak 12.05.04, 23:02
            wsadź se w dupe kołek osikowy
            • rzeznia_nr_5 Re: brak 12.05.04, 23:04
              zoltanek napisał:

              > wsadź se w dupe kołek osikowy

              Co adasiu?
              • zoltanek Re: brak 12.05.04, 23:06
                to niemożliwe.....kim ty jesteś?
                • rzeznia_nr_5 Re: brak 12.05.04, 23:09
                  zoltanek napisał:

                  > to niemożliwe.....kim ty jesteś?


                  Hmmm....ale znamy się.Tzn. ja znam Ciebie a ty mnie nie.I na tym polega zabawa.
                  • zoltanek Re: brak 12.05.04, 23:27
                    zabawa całkiem ciekawa
                    • rzeznia_nr_5 Re: brak 12.05.04, 23:29
                      zoltanek napisał:

                      > zabawa całkiem ciekawa


                      No mnie się spodobała w każdym razie.Ale się nie dowiesz no chyba że pomyślisz..
                      • zoltanek Re: brak 12.05.04, 23:31
                        już pomyślałem i już wiem
                        • rzeznia_nr_5 Re: brak 12.05.04, 23:44
                          zoltanek napisał:

                          > już pomyślałem i już wiem

                          No to czemu się nie pochwalisz?
    • patja CZWARTEK 13.05.04, 18:01
      Jestem, znowu jestem... mam nadzieje, ze nikt sie nie zezlosci widzac mnie
      znowuz tutaj. Przez ostatnie dni nie czulam sie najlepiej, ale byl przy mnie
      moj chlopak, wiec jakos dawalam sobie rade, no moze inaczej, on dawal sobie
      rade ze mna :-) Dzisiaj tez nie najlepiej mija mi dzionek. Meczy mnie pogoda, a
      do tego chorobka (jakies przeziebionko, albo kolejna angina sie szykuje), wiec
      caly czas leze w lozku. Tylko przez 2 godzinki bylam z siebie dumna, bowiem
      zaprojektowalam loga dla jakies firmy, co dalo mi troche radosci.
      Mam nadzieje, ze u Was wszystko dobrze, ze nic zlego sie nie dzieje. Oby tak
      bylo.
      Pozdrawiam Was, sciskam i caluje, no i dziekuje, ze jestescie i "czekacie" na
      mnie...
      • patja Mnie sie spodobalo... 13.05.04, 18:03
        "Zeby docenic wartosc jednego roku, zapytaj studenta, który oblal egzaminy.
        Zeby docenic wartosc miesiaca, spytaj matke, której dziecko przyszlo na swiat
        za wczesnie.
        Zeby docenic wartosc godziny, zapytaj zakochanych czekajacych na to, zeby sie
        zobaczyc.
        Zeby docenic wartosc minuty, zapytaj kogos, kto przegapil autobus lub samolot.
        Zeby docenic wartosc sekundy, zapytaj kogos, kto przezyl wypadek.
        Zeby docenic wartosc setnej sekundy, zapytaj sportowca, który na olimpiadzie
        zdobyl srebrny medal.
        Czas na nikogo nie czeka. Lap kazdy moment, który ci zostal, bo jest
        wartosciowy. Dziel go ze szczególnym czlowiekiem - bedzie jeszcze wiecej wart."
        • patja KasiaJulia gdzie sie podziewacie??? 13.05.04, 18:06
          Sloneczka co sie dzieje. Kasiu czy wszystko dobrze? Mam nadzieje, ze tak, bo
          sie martwie. Buziaczki i usciski.

          PS. Jesli wiecie kochani Forumowicze cos na ten temat... prosze napiszcie
          • kasiajulia Re: KasiaJulia gdzie sie podziewacie??? 15.05.04, 22:02
            Znalazłam dopiero teraz Twoje wołanie.
            U mnie fatalnie,
            jestem nikim, dnem, zerem,
            koszmarem, skorupą, pojemnikiem,
            opikumka do własneo dziecka...
            K.

            Deszcz przy moich łzach to pikuś.
      • patja Musialam napisac, bo nie moge dac sobie rady 13.05.04, 19:58
        Placze mi sie strasznie i nie moge sie uspokoic, no i pojawilam sie tutaj, bo
        Wy tu jestescie. To nie sprawiedliwe to cale zycie, to wszystko. Wlasnie moj
        ukochany (gowno nie warto bylo i jest kochac kogos) napisal mi, ze jedyna
        rzecza, ktora zrobilam dla niego to "przeniosienie terminu zakonczenia
        studiow". Mam juz dosc zarzucania mnie moimi bledami, juz poprostu nie potrafie
        tak sie czuc i byc tak traktowana. Zrobilam wiele rzeczy zle i ja wiem o tym,
        nie jestem idealna i daleko mi do dobroci, ale... to wkoncu najblizsza mi
        osoba, ktora kocham. Tyle tylko po co??? K..... po co?
        Wybaczcie, ale musialam sie "wypisac", bo jest mi zle, bardzo zle i znowu
        zalamka na kolejne dni - to taki prezent od zycia.

        • patja ... 13.05.04, 21:25
          Kochani postanowilam sprobowac zyc samotnie, radzic sobie sama z moimi
          demonami, strachami, myslami i juz nikogo tym nie obarczac. Czuje sie zle, tak
          bardzo, bardzo zle, wiec nie wiem, jak dlugo dam rade wytrzymac... ale
          powalcze - najwyzej przegram z sama soba i znowu sie poddam, ale wtedy to juz
          bedzie inna historia. Chcialabym, zeby ktos mnie zabral i zamknal... Kiedys
          myslalam, ze jesli mi sie cos stanie to wtedy wszyscy zaczna sie martwic, a
          przede wszystkim zrozumieja, ze nie jestem stworzona do zycia na tym swiecie.
          Teraz jednak mysle, po wielu wydarzeniach, ze efekt jest inny, ze to nic nie
          daje, bo nie ma tej osoby, ktorej najbardziej sie potrzebuje.
          Sama z soba zaczynam sie meczyc, a najbardziej ze swoimi uczuciami - nienawidze
          ich (ups to znowu jakies uczucie). Chce przestac czuc, tak poprostu i nie
          pamietac... tych dobrych i zlych rzeczy... jednym slowem zapomniec o wszystkim.
          Moze kiedys przeczyta to ta osoba, ktora powinna, dlatego tez... dla Ciebie
          kochanie KOCHAM CIE nad zycie...

          Przepraszam Was za te smutasy, ale musialam tak z glebi siebie... Mysle, ze
          zrozumiecie i wybaczycie.
          Zegnam sie z Wami tak na wszelki wypadek, gdybym nie miala sily, zeby tu sie
          pojawic, albo gdybym znowu uszyla sobie historie - ze jestem tu zbedna, nikt
          mnie nie lubi, ze ten watek jest bez sensu, ze nie pomoge Wam wszystkim choc
          nie wiem, jak bardzo bym chciala. Wiecie co, bo wlasnie tak jest...

          Dziekuje...
          Fermino84, KasioJulio, Carlo, Cptniamo, Uri, Zoltanku, Evavere, Abdonie i
          innym, ktorzy tu ze mna byli, wspierali i pomagali - jestem Wam wdzieczna z
          calego serducha. Trzymajcie sie cieplusio, jestem z Wami, dacie rade.

          Acha Bogno Tobie dziekuje najbardziej na swiecie - mam nadzieje, ze jest Ci
          dobrze i kiedys to przeczytasz. Tesknie straszliwie i zawsze mysle i pamietam.
          Buziaczki
          • nevada_blue Re: ... 13.05.04, 21:35
            rozumiem..
            przytulam :]
            ale nie opuszczaj forum - nie poddawaj się tak łatwo..
            znów się potknęlaś i upadłas? wstań - chodź, podam Ci ręke i pójdziemy dalej
            razem.. gdziekolwiek ta droga prowadzi..
            bo nie damy się tak łatwo!
            co to to nie!
            • patja Dziekuje Nevado bardzo 13.05.04, 22:31
              Tak poprostu, ale z calego serducha, rozkleilam sie i to strasznie, bo wiem, ze
              chyba nie jestem taka straszna mimo tego wszystkiego. Chyba naprawde potrzebuje
              pomocy, ciepla i bliskosci. Mam ja dzieki Wam wszystkim i wiesz co to jest
              niesamowite uczucie.
              DZIEKUJE... i duzy buziak
          • fermina84 Patja! 13.05.04, 21:57
            Patja!
            Bardzo dobrze, że się "wyładowujesz". Dobrze wiesz, że po to jest to forum,
            żeby pisać wszystko, co Cię gryzie. To tak na przypomnienie.

            Samej będzie Ci trudno walczyć. Dlatego tu jesteśmy, żeby choć trochę Ci
            ulżyło, żebyś miała się gdzie wygadać, wyżalić, wysmucić. Chcemy pomóc i
            towarzyszyć Ci w próbach pokonania tego paskudztwa.

            To taka wyprawa do Patagonii...(patrz wątek Nevady_Blue "Puk puk! Jest tam
            kto?"). Wszyscy razem dążymy do jakiegoś celu, wspieramy się, pomagamy wydostać
            się z dolin, by z pagórka móc ujrzeć choć mały, najbardziej nieśmiały promyk
            słońca, zachwycić się czymś tak zwyczajnym jak kształt chmur... Idziemy
            powolutku, spokojnie (nie licząc szalonej imprezy w związku z 500 i 600 postem!
            Wtedy to dostaliśmy spida :P), razem, z założeniem - byle do przodu! Wiem, że
            to trudne, ale trzeba spróbować próbować!

            Mi też jest ciężko, wiesz z resztą (pisałąm na gadu-gadu). Ciągle słyszę, że
            jestem nudna, że nic się nie odzywam, że się tylko smucę i śpię. Ale siłę daje
            mi sama świadomość, że nie jestem w tym sama. I o to w tym wszystkim chyba
            chodzi, nie...?

            Pamiętaj, że ja jestem z Tobą! Czytam Twoje posty, martwię się o Ciebie, z
            resztą sama wiesz... Wprawdzie mieszkamy daleko od siebie, ale tu nie liczy się
            odległość, ale to "coś" - zrozumienie, współodczuwanie, wsparcie...

            Przepraszam, że ostatnio nic nie pisałam mojego zyciorysu, ale postaram się to
            nadrobić, w miarę możliwości.

            Trzymaj się ciepło!

            Alicja
          • patja ........ 14.05.04, 12:24
            No i gowno, jedno wielkie nic. Mialam radzic sobie sama i co... dlugo
            wytrzymalam - kilka godzin. Samotnosc mnie zrzera od srodka, tak kawalek po
            kawalku. Co zrobic? Czym sie zajac? Nie mam pojecia, ale wiem, ze musze sie
            wziasc w garsc, musze dac rade. Problem w tym, ze nie mam planu akcji, a tak
            wlasciwie to nic nie mam. Zal mi samej siebie, ze jestem taka glupiutka i
            bezradna. Nienawidze uzalac sie nad soba i ryczec jak dziecko, ale tak
            wlasciwie to chyba nadal nim jestem. Mam poprostu dusze dziecka i pewnie
            dlatego nie radze sobie w doroslym zyciu.
            Ale bredze sobie, ale niech i tak bedzie. Chcialabym zadzwonic do M. i
            powiedziec, ze go bardzo kocham, ale nie moge, nie tym razem. Musze byc twarda,
            ale poniewaz wiem, ze szybko zmiekne, za kazdym razem, kiedy bede chciala to
            zrobic, pojawie sie tutaj. Mam nadzieje, ze mi wybaczycie. Jesli dam rade to
            odejde i skoncze to raz na zawsze, dla Niego i pewnie tez dla siebie.

            Zycze Wam milego dnia. Przesylam cala mase buziaczkow i usciskow.

            """Chcialabym Ci dac swiat Twoich marzen,
            Jak kwiatow polnych blekit snow.
            I moje serce przyjmij w darze,
            W milosci, ktorej brak slow."""
            • nevada_blue Re: ........ 14.05.04, 12:35
              dlaczego robisz coś wbrew sobie?
              dlaczego chcesz skazać się na samotność? jeśli tak naprawdę potrzebujesz ludzi
              i ich wsparcia.. mówisz, ze za bardzo - to ucz sie polegać na sobie, ale nie od
              razu tak drastycznie.. rzucanie sie na głęboką wodę to nie jest chyba najlepszy
              pomysł.. poza tym myślisz, ze byc samemu ze swoimi problemami i "radzić sobie"
              z nimi na własną rekę to dobre wyjście.. masz umiejętność wychodzenia do ludzi
              i rozmawiania o tym co Cię boli, wiec nie odrzucaj tego.. ja długo uczyłam się
              tego, co Tobie przychodzi tak łatwo - i niemal doprowadziłam się do ruiny
              fizycznej i psychicznej tylko dlatego, że nie umiałam nikomu powiedzieć, że
              potrzebuję pomocy..

              samodzielność to owszem dobra cecha, ale nie popadaj od razu w skrajność..
              i nie odchodź z forum - ono jest potrzebne Tobie, tak samo ja Ty paru osobom
              tutaj..

              pozdrawiam,
              [nevada]
              • patja Nevado... 14.05.04, 12:53
                Prawda, prawda, prawda. Problem w tym, ze boje sie, iz wkoncu zupelnie sie
                zapomne i bede wszystkich tutaj zadreczac swoja osoba i swoimi (czasami
                wyimaginowanymi) problemami, a nie chialabym tego. Wlasnie teraz jest mi
                bardzo, bardzo zle; staram sie podjac decyzje, ktore mysle sa przelomowymi w
                moim zyciu i beda mialy wplyw na moje dalsze losy, no i prawda jest taka, ze
                walcze sama z soba. Brak mi ludzi to fakt, wiec gdyby nie Wy pewnie znowu
                lezalabym w lozku pod kolderka, a tak mam Was i wiesz co, czuje sie z tym
                dobrze... nie wiem, czy to zle, ale czuje sie komus potrzebna (moze to blad,
                ale tak czuje). Jestescie napawde wyjatkowymi ludzmi i bardzo chcialabym, zeby
                wlasnie tacy mnie otaczali w codziennym zyciu.
                Pozdrawiam. Dziekuje. Mocno sciskam.
                • nevada_blue Re: Nevado... 14.05.04, 13:10
                  po pierwsze: nie przepraszaj za to, że jesteś.. masz takie samo prawo być tu,
                  jak każdy z nas i mówić o tym kiedy Ci źle.. od tego w końcu jest to forum..
                  byle tylko takie poszukiwanie wsparcia, bądź co bądź wirtualnego, nie
                  przerodziło się w trwałe użalanie się nad sobą i brak jakiegokolwiek działania
                  w kierunku ziany na dobrze, a przynajmniej lepiej :)

                  a po drugie: my tutaj wszyscy nie wzięliśmy się z nikąd, jesteśmy zwykłymi
                  szarymi ludzikami w ogromnym tłumie obywateli tego kraju - i niczym się nie
                  różnimy.. więc takich jak my jest zapewne w Twoim otoczeniu sporo - wystarczy
                  sie tylko dobrze rozejrzeć..

                  pozdrawiam,
                  [nevada]
        • kasiajulia Re: Musialam napisac, bo nie moge dac sobie rady 15.05.04, 22:08
          W takim stanie pomyślałaś i o mnie?
          Zatkało mnie serdecznie.
          Czytałam Was, ale jakoś nie zarejestrowałam, że tak Ci źle.
          Kurcze, nie dość, że jestem dnem to i ślepym dnem w dodatku...

          Ściskam Ciebia Patja, zadziwiająco inaczej niż zwykle,
          serdeczniej.
          K.
          • patja Re: Musialam napisac, bo nie moge dac sobie rady 15.05.04, 22:14
            Sloneczko kochane... Bardzo chcialabym Ci jakos pomoc. Rozmowa to niewiele, ale
            moze cos uda mi sie uzyskac - moze chwilowy usmiech na Twojej twarzy. Bede
            jutro od rana przy komputerku i na gg i bede czekala na Ciebie, wiec pojaw sie
            prosze.
            Dobrej nocki. Buziaczki
    • eulogete Zaczyna sie piątek... 14.05.04, 09:11
      tak że już go nie lubię
      bo już wiem, że nie zrobie dziś nic co sprawiłoby mi chociaż ślad przyjemności
      i nie moge sie wypisać bo mi mały przeszkadza
      wrrr.
      • patja PIATEK wieczor 14.05.04, 19:24
        Siedze sama zdruzgotana :-) Nienawidze weekendow, piatkow, sobot i niedziel -
        nienawidze. Wtedy najbardziej odczuwam samotnosc. Czemu wszyscy jestescie tak
        daleko, wtedy moglabym kogos wyciagnac na kawke czy piwko i nie bylabym sama...
        tylko w doborowym towarzystwie. No coz jest jak jest. Ide zaraz spac, bo coz tu
        innego robic.
        Pozdrawiam Was wszystkich i sciskam mocno
        Milego piatkowego wieczorku
        • patja Zeby bylo malo... 14.05.04, 20:02
          Wlasnie rozbijam lusterko. Nie wierze w przesady tak do konca, ale cos w tym
          jest... Tak wiec skoro jestem juz nieszczesliwa to pobede sobie jeszcze...
          zycie nie daje mi szans :-)
          • patja PIATEK nocka 14.05.04, 22:46
            Zbuduje swoje zycie na nowo!!! Bedzie pogmatwane to fakt, ale bedzie nowe i
            calkowicie moje. Bede sama i co z tego, ludzie bywaja samotni i daja sobie
            rade, ja tez bede walczyc. Upadne, potkne sie, stlucze - troche pocierpie,
            poleze pod kolderka, wyplacze sie - i pojde sobie dalej, bo przeciez jakos
            musze przezyc to swoje zycie. A noz trafi mi sie cos fajnego, wyjatkowego, moze
            spotkam odpowiednie osoby, z ktorymi bedzie latwiej zyc i wkoncu poczuje sie
            szczesliwa. Musze zrobic cos, co pozwoli mi odejsc z tego swiata i byc z siebie
            dumna... moim marzeniem jest zalozyc schronisko, takie super, ekstra dla
            zwierzatek, zeby nigdy nie czuly sie samotne i niekochane.
            To moje zalozenia na kolejne lata zycia.
            • patja I niedlugo SOBOTA 14.05.04, 23:22
              Porazka. Dzisiaj to naprawde wielka porazka. Boje sie pojsc spac, bo jak
              wczesnie zasne to jutro bede miala dluzszy dzien, a poniewaz z zalozenia bedzie
              beznadziejny, wiec lepiej go przespac. Mam nadzieje, ze u Was jest chociaz
              dobrze, zycze Wam tego z calego serducha.
    • emanon Dzień bólu zęba. Piątek?? 14.05.04, 18:51
      Wstałem rano. (Musiałem wstać rano, bo byłem umówiony z dentystą) Tu mógłbym
      przerwać, bo każdy już domyśla się o co chodzi. Zatruła mi ząb i powiedziała że
      poboli ok 5 godzin.
      Następnie przyjechałem na 0,5 godz. do domu wziąłem kilka kartek i długopis na
      zajęcia. W autobusie się zaczęło (ałłłłłaaaaa!!!). Nie krzyczałem ale bolało.
      Próbowałem udawać że nic nie czuję ale dekoncentrowali mnie pasażerowie. Kiedy
      przyjechałem na uczelnię okazało się że zajęć nie ma (q..a! Po chol..ę tu
      przyjeżdżałem). Wracając do domu zwijałem się już z bólu(bolała mnie cała
      szczęka). W domu zrobiłem sobie gorący prysznic, trochę lepiej ale tylko pod
      prysznicem. Zasnąć też nie umiałem.Tabletki nie chciałem brać, z zasady, bo się
      nie truję. (ale po kilku minutach się złamałem. Pomyślałem sobe, że kiedy
      średniowiecznych i wcześniej żyjących ludzi to go sobie wyrywali, bo nie umieli
      wytrzymać z bulu, to czemu nie mam zażyć tabletki.)
      Wkońcu ją zażyłem. Po 20 min. udało mi się zasnąć. Miałem wspaniały sen:
      Wyleciał mi ząb, który mnie bolał, ale nie tylko. 2 inne też. Obudziłem się
      zlany potem(i to nie w przenośni) Ale ból jakby zelżał, a może ja już przestaję
      czuć? nieważne. Jest godzina 18:45 a ja nadal czuję ten ból. Miał trwać tylko 5
      godzin, a minęło już 9.
      Jeśli kogoś bardzo będę nie lubić to będę życzył mu bólu zęba.

      -
      Przepraszam że ostatnio tak mało się odzywam. Zbliża się sesja,a ja zaczynam
      wariować. Jeśli ktoś to przeczytał to dzięki za poświęcony mi czas. :)
      • patja Wspolczuje 14.05.04, 19:16
        Naprawde wspolczuje, bo wiem - niestety wiem, co to znaczy. Dla mnie jednak
        najgorsza jest sama wizyta, bo boje sie panicznie. Ostatnio jednak spotkalam
        tzn. otwieralam buzie przed przemila pania stomatolog, ktora specjalnie dla
        mnie spiewala :-) W kazdym razie bol jest przerazliwy i to wiem i nic na niego
        nie pomaga... czasami chce sie nawet po scianach chodzic.

        Nie ma za co przepraszac. U mnie sesja tez sie zbliza, ale mam jeszcze nie
        zamknieta wczesniejsza, wiec jednym slowem jestem przerazona, a do roboty sie
        nie potrafie wziasc.

        Pozdrawiam i "zabieram" caly bol od Ciebie - mam nadzieje, ze cos pomoze.
    • anutka1 hmmmmmm 14.05.04, 19:32
      hmm...ciekawa jestem czy ktos mój post przeczyta....czy kogoś urzeknie moja
      historia...czy ktoś poświęci mu choćby minutke by przeczytać co mi się w życiu
      przydarzyło...żyjemy w zbyt dziwnym świecie...a ja mam wrażenie że urodzilam
      sie o cale 20 lat za póżno a moze nawet o cały wiek...i jak tu być szczesliwym
      kiedy się czuje ze sie jest nie we wlasciwym miejscu i czasie...zazdroszcze
      afirmacji wszystkim.A o tym o czym pisze przekonalam sie na wlasnej
      skorze...bowiem kocham mezczyzne starszego o pokolenie...ktory na dodatek
      mieszka za oceanem.Wierze w milosc...moze to sie wydac dziwne w dzisiejszym
      swiecie ale wierze w milosc i ta wartosc byla i jest dla mnie priorytetem,
      staram sie ja widziec, dostrzegac, pielegnowac.Wierze ze istnieja ludzie dla
      siebie przeznaczeni...pisani.
      A ja jestem sobie wciaz nie w tym czasie i nie w tym miejscu gdzie
      powinnam.Wyjezdzam do niego na wakacje...ale on ma problemy, powazne problemy
      mieszkaniowe i z praca,,,,czekam cale 10 miesiecy by go zobaczyc, dotknac...a
      tu brutalna rzeczywistosc rzuca wielkie klody pod nogi......
      Dzis rano dostalam maila...ze On znow sie przeprowadzil, znow szuka pracy i
      dachu nad glowa.....szczerze powiedziawszy to jest najtrudniejszy związek
      świata...mozecie nie wierzyc...ale jest w nas cos, sila milosci ktora jakos to
      wszystko podtrzymuje...juz od 8 miesiecy....jestesmy pewni swoich uczuc jak
      nigdy dotąd....boje sie tylko pomyslec co sie stanie gdy sie okaze ze milosc
      jednak nie wygra.....
      • patja Anutko... 14.05.04, 20:01
        Przeczytalam, tylko wiesz co, ja nie jestem odpowiednia osoba do tego typu
        historii. Wierze w milosc, kocham i to bardzo, bardzo, ale z powodu
        tego "przewrocilam" i "rozwalilam" swoje zycie i tego juz nie naprawie. Zycze
        Ci duzo szczescia i powodzenia. Mam nadzieje, ze mimo wszytsko bedziecie razem
        i szczesliwi.
        Pozdrawiam
    • anutka1 hmmm 14.05.04, 19:33
      hmm...ciekawa jestem czy ktos mój post przeczyta....czy kogoś urzeknie moja
      historia...czy ktoś poświęci mu choćby minutke by przeczytać co mi się w życiu
      przydarzyło...żyjemy w zbyt dziwnym świecie...a ja mam wrażenie że urodzilam
      sie o cale 20 lat za póżno a moze nawet o cały wiek...i jak tu być szczesliwym
      kiedy się czuje ze sie jest nie we wlasciwym miejscu i czasie...zazdroszcze
      afirmacji wszystkim.A o tym o czym pisze przekonalam sie na wlasnej
      skorze...bowiem kocham mezczyzne starszego o pokolenie...ktory na dodatek
      mieszka za oceanem.Wierze w milosc...moze to sie wydac dziwne w dzisiejszym
      swiecie ale wierze w milosc i ta wartosc byla i jest dla mnie priorytetem,
      staram sie ja widziec, dostrzegac, pielegnowac.Wierze ze istnieja ludzie dla
      siebie przeznaczeni...pisani.
      A ja jestem sobie wciaz nie w tym czasie i nie w tym miejscu gdzie
      powinnam.Wyjezdzam do niego na wakacje...ale on ma problemy, powazne problemy
      mieszkaniowe i z praca,,,,czekam cale 10 miesiecy by go zobaczyc, dotknac...a
      tu brutalna rzeczywistosc rzuca wielkie klody pod nogi......
      Dzis rano dostalam maila...ze On znow sie przeprowadzil, znow szuka pracy i
      dachu nad glowa.....szczerze powiedziawszy to jest najtrudniejszy związek
      świata...mozecie nie wierzyc...ale jest w nas cos, sila milosci ktora jakos to
      wszystko podtrzymuje...juz od 8 miesiecy....jestesmy pewni swoich uczuc jak
      nigdy dotąd....boje sie tylko pomyslec co sie stanie gdy sie okaze ze milosc
      jednak nie wygra.....
    • anutka1 ups 14.05.04, 19:34
      ups...kliklo mi sie dwa razy....;(
      • marleen Re: ups 14.05.04, 21:34
        tez przeczytalam i podobnie jak patja niewiele ci moge powiedziec
        ale cuda sie zdarzaja, w to wierze
        osobiscie takiego wyzwania bym sie nie podjela - musze miec kogos blisko,
        widziec go i dotykac
        odleglosc oceanu wydaje mi sie wiecznoscia
        mysle, ze albo twoje uczucie jest tak silne (mowia, ze milosc wszystko pokona),
        albo to zasluga twojej wyobrazni (ponoc kochamy obaraz osoby, ktory tworzy nasz
        usmysl....)

        Patja - trzymam za ciebie kciuki!
        spadl na mnie jakis speed zbawienny pare dni temu i biegam, smieje sie i nic
        mnie nie martwi
        zycze ci tego samego
        a nawet polowy... mysle, ze starczy ;))))
        co do decyzji o samotnej walce - to jest ryzykowne, ale do zrealizowane, bo
        wtedy wiesz, ze na nikogo nie mozesz liczyc i sama za wszystko odpowiadasz
        nie czekasz na gest ani slowo od innych, lecz sama ukladasz plan i ponosisz
        tego konsekwencje

        • patja Dziekuje Marleen... 14.05.04, 21:39
          Ciesze sie bardzo, ze naklikalas, och jak sie ciesze. Czuje sie dzis wyjatkowo
          samotnie i nie wiem co z soba poczac.
          Wiesz co, chyba masz racje z tym co napisalas "kochamy obraz osoby, ktory
          tworzy nasz umysl", to dobre okreslenie na to co mam w glowie i w sercu.
          Prawda jest taka, ze nie potrafie walczyc sama, bo poprostu lapie sie na tym,
          ze walcze sama z soba, a to nie o to mi chyba chodzilo.
          Dziekuje za trzymanie kciukow i bardzo sie ciesze, bardzo, bardzo, ze czujesz
          sie dobrze. Mam nadzieje, ze tak juz bedzie zawsze - wierze w to...

          Pozdrawiam, sciskam, caluje
          • marleen Re: Dziekuje Marleen... 14.05.04, 21:49
            > Prawda jest taka, ze nie potrafie walczyc sama, bo poprostu lapie sie na tym,
            > ze walcze sama z soba, a to nie o to mi chyba chodzilo.

            a to juz jakis krok do przodu, ze sie na czyms lapiesz
            nastepny - odroznic to z czym nalezy walczyc od tego co trzeba ochronic lub
            zaakceptowac
            samotnosc jest chyba wbrew naturze
            ale tez sa sprawy, ktore tylko my sami mozemy rozwiazac, a obarczanie nimi
            innych tylko zniecheca i przytlacza te osoby

            pamietaj o tym, ze po gorszych dniach musza nadejsc lepsze
            trwa to nieraz tak dlugo, ze tracimy wiare w poprawe
            ale ona nadchodzi
            i mam nadzieje, ze jest coraz blizej ;)
        • anutka1 :* 14.05.04, 22:14
          marleen napisała:

          > tez przeczytalam i podobnie jak patja niewiele ci moge powiedziec
          > ale cuda sie zdarzaja, w to wierze
          > osobiscie takiego wyzwania bym sie nie podjela - musze miec kogos blisko,
          > widziec go i dotykac
          > odleglosc oceanu wydaje mi sie wiecznoscia
          > mysle, ze albo twoje uczucie jest tak silne (mowia, ze milosc wszystko
          pokona),
          >
          > albo to zasluga twojej wyobrazni (ponoc kochamy obaraz osoby, ktory tworzy
          nasz
          >
          > usmysl....)


          dobrze to ujęłaś.....boje sie aby to drugie sie nie sprawdzilo...bo niestety
          przy związku na odleglosc, nawet jesli mamy z tą osobą codzienny kontakt przez
          internet to wyobrazanie sobie tej osoby jest bardziej mozlwie niz kiedykolwiek
          indziej.

          DZIEKUJE ZE PRZECZYTAŁYŚCIE.......:*
    • patja So Bo Ta 15.05.04, 10:35
      Dzien dobry! Mialam z zalozenia wczorajszego przespac wieksza czesc
      dzisiejszego dnia, ale nie wyszlo, wiec trzeba sie meczyc. Swoje wszystkie
      wczorajsze postulaty na dalsza czesc mojego zycia sa aktualne chyba tylko w
      polowie, bo szczerze mowiac czuje sie zle i przytlacza mnie to juz. Siedze
      przed komputerkiem i czekam, az Ktos cos napisze, pojawi sie, zebym tylko nie
      byla sama. Porazka... wiem, wiem... wstyd mi za siebie, ale taka juz jestem.
      Straszliwie tesknie za swoim ukochanym (brak kontaktu dwa dni), ale nie ugne
      sie mam nadzieje i nie zadzwonie, napisze, poprostu nie moge, choc w srodku
      mnie serduszko peka. Ide zjesc jakies sniadanko i wroce tutaj, bo tu mi dobrze.
      Milego dzionka i buziaczki ode mnie dla Was
      • patja Re: So Bo Ta 15.05.04, 11:27
        Wszystko mi sie dzis w glowce pokrecilo i chyba przekrecilo. Poprostu nie wiem,
        co z soba zrobic. Mam ochote strzelic sobie glowa w mur, tak, zeby poczuc...
        Juz dawno tak zle nie bylo ze mna. Nie wiem, co dalej, czy zyc, czy wegetowac,
        czy co wogole. Pustka, pustka, pustka, kompletna pustka. Jesli przetrwam dzis
        to jutro moze byc lepsze, ale jesli nie to co wtedy.
        • marleen Re: So Bo Ta 15.05.04, 11:37
          hej, a sluchasz jakiejs muzyki? moze by troche zagluszyla mysli?
          albo jakis spacer czy bieganie...
          • marleen Re: So Bo Ta 15.05.04, 11:51
            aj, tu obowiazuje inna forma ;)
            wlasnie sobie siedze bezmyslnie i przegladam jakies strony, moze napisze
            zalegle maile, tu i tam ogarne.... i tak dzien mija pomalu
            wieczorkiem gdzies wyjde, a na razie odpoczywam delektujac sie cisza i
            wewnetrznym spokojem
        • fermina84 Re: So Bo Ta 15.05.04, 15:11
          proszę włączyć głośniki

          www.pasa.ch/ASA/Pages/PoPo/fun.htm
          • marleen Re: So Bo Ta 15.05.04, 15:47
            haha, specjalnie czekalas do 15:11 z wyslaniem posta, czy to przypadek? ;)
            11:51
            15:11
          • zoltanek Re: So Bo Ta 15.05.04, 15:52
            Dziękuje bardzo. Fantastyczne. Rewelacyjnie poprawiło mihumor. Przykleiłaś mi
            uśmiech do twarzy. Pozdrawiam
        • patja So Bo Ta, prawie wieczor 15.05.04, 18:27
          No coz nie poprawilo mi sie. Ale pewnie tak musialo byc, bo nigdy nie jest tak,
          zeby bylo dobrze, a w sumie to i tak mogloby byc jeszcze gorzej.
          Prawie cala sobote spedzilam przed komputerem i rozmawialam sobie... Z domku
          wyszlam tylko po papieroski i sciagnac pranie, bo zaczelo padac... Nie wiem, co
          jeszcze sie moze dzis wydarzyc, ale uwierzcie, ze chcialabym cokolwiek.
          Pozdrawiam i mam nadzieje, ze Wasze soboty sa milusie i spokojne.
          • patja Re: So Bo Ta wieczor 15.05.04, 19:10
            Chyba przebiore sie juz w pizamke i wskocze do lozeczka. Smutniascie, ale jutro
            bedzie lepiej, prawda??? Zycze Wam wszystkim spokojnej nocki i jesli nie bede
            mogla spac to pojawie sie znowuz. Mam nadzieje, ze nie zwariujecie od mojego
            towarzystwa.
            • marleen Re: So Bo Ta wieczor 15.05.04, 19:21
              musi byc lepiej, bo ma slonce sie pokazac
              zycze cieplutkiego i przytulnego lozeczka
              przede mna jeszcze caly wieczor i dluga noc, bo deszcz uwiezil mnie w domu
              pozdrawiam
            • patja Dobra noc HIP HIP 15.05.04, 21:13
              Zycze Wam wszystkim dobrej nocki. Ja juz niestety sie dzisiaj nie pojawie, bo
              moje kochanie przyjezdza. Wiecie co, to glupiutkie, ale jestem niebywale
              szczesliwa i strasznie sie ciesze, az humor mi sie poprawil. Prawda jest taka,
              ze on nie rozwiaze moich problemow, a nawet nie bedzie chcial o nich sluchac,
              ale przytuli i to mi dodaje sil do zycia.
              Buziaczki dla Was. Jutro bede znowu.
              • anutka1 Zła noc 15.05.04, 21:36
                patja napisała:


                > ale przytuli i to mi dodaje sil do zycia.

                rozpłakałam się....przytulić, powiedzieć kocham...ja wciąż czekam na ten dzień
                gdy spotkamy się in person - bo mój ukochany jest tak dalekooo....nasze
                serduszka razem. Płacze co wieczór...dziś też,,, czasem płacze z nim gdy
                rozmawiamy on-line. Teraz ten kontakt chwilowo uniemozliwiony...
                • patja Anutko... 16.05.04, 13:54
                  Wiem, jakie to wazne moc sie przytulic i pobyc z osoba, ktora sie kocha.
                  Wlasciwie w tym chyba jest cala istota zycia zawarta. Czasami jednak bywa tak,
                  ze jest to niemozliwe, ale "milosc" w sobie samej tez jest piekna. Mysle, ze
                  jezeli sie tak naprawde kochacie wymyslicie sposob, zeby budowac wspolna
                  przyszlosc... zawsze pozostaje wiara i nadzieja, no i milosc.
                  Trzymaj sie cieplo i nie placz, bo to jeszcze gorzej dziala.
                  Pozdrawiam
                  • anutka1 Re: Anutko... 16.05.04, 22:00
                    Dziękuje....
                    Potrzebuje zrozumienia, otuchy poprostu....zostało jeszcze 36 dni.....
    • carlabruni patjo jestem szczęśliwa 15.05.04, 16:39
      Przyjedziedziś do mnie moje drugie szczęście.Jedno juz jest. To moj bratanek.
      No ide się szykować. Pozdrawiam.
      • patja Ciesze sie Twoim szczesciem Carlo 15.05.04, 18:23
        Naprawde bardzo sie ciesze... Mam nadzieje, ze spedzicie milusio wieczorek i
        bedziesz jeszcze szczesliwsza. Buziaczki
    • anutka1 Re: Mam pomysl, co o nim myslicie Szanowni Panstw 15.05.04, 19:43
      a mi ciągle źle...
      • nevada_blue Re: sobota/niedziela - noc ciemna... 16.05.04, 02:12
        a ja znów obudzilam się w środku nocy..
        i znowu jestem sama..
        nie lubie ciemności -kiedyś libiłam..
        ale długie miesiące bezsenności nauczyły mnie bać się jej..
        wzięłam już prochy - liczę,ze pozwolą mi znów zasnac..
        smutno mi.. :(
        • patja Nevado... 16.05.04, 13:51
          Dzien dobry mam nadzieje, ze juz Ci lepiej - nie smuc sie Slonko... U mnie sie
          poprawilo, mimo, ze wczoraj bylo beznadziejnie i Tobie tego tez zycze z calego
          serduszka. Wkoncu zawsze przychodzi lepsze jutro.
          Pozdrawiam Cie i sciskam.
          • nevada_blue Re: Nevado... 16.05.04, 13:55
            dziś rzeczywiście jest lepiej Patjo :)
            cieszy mnie, że u Ciebie też :]
            • patja Nevado... 16.05.04, 14:07
              To ja sie ciesze, ze u Ciebie lepiej, bo smutno jest, kiedy u siebie samego
              dobrze, a u innych mniej. Tak wiec moge sie dzis rozchmurzyc, bo jest nas juz
              dwie, a pewnie i wiecej dojdzie. HIP HIP HURRA - niech tak juz zawsze bedzie
              (nadzieja jest ponoc matka glupich, ale ja dzis wierze we wszystko)
    • patja NIEDZIELA 16.05.04, 14:14
      Witam wszystkich... dzis z dobrym nastrojem i nadzieja w kieszeni...
      Wczoraj mialam sie zle, a dzisiaj wielka zmiana (na razie nie mysle o jutrze...
      i pewnie dlatego tak mi dobrze :-). Dzieki temu wiem, ze z ta choroba mozna
      wygrac. Co z tego, ze sukces jest polowiczny (na 10 dni 5 dobry i 5 zlych), ale
      jakis tam jest. Postaram sie nad tym popracowac i jak cos wymozdze to od razu
      Wam polece niezawodny sposob na depresje (10zl brutto hehehhe).
      Kurcze mam nadzieje, ze u Was dzisiaj tez w serduszkach sloneczko gosci -
      skopcie pozadnie te potworki i zle mysli. Zycze Wam tego z calych sil swoich.

      OGLASZAM dzis dzien dobrego samopoczucia! Wyzywam na walke wszystkie
      niepotrzebne i zbedne strachy, smutki, lzy, leki.

      Buziaczki
      • patja Re: NIEDZIELA 16.05.04, 20:16
        Sama do siebie pisze, ale sobie napisze. Niedziele spedzilam sama i ku mojemu
        zaskoczeniu dalam sobie rade. To co, ze przed komputerem siedzialam caly czas,
        ale nie zalamalam sie i nie zlamalam. Jestem z siebie dumna, to glupie sie moze
        wydawac, ale tak jest.
        Ide do lozeczka. Sciskam wszystkich mocno. Do jutra. Papapapaapa
        • fermina84 Re: NIEDZIELA 16.05.04, 21:00
          Dziękuję za pomoc Patrycjo - za to, że przeżyłam dzięki Tobie ten dzień.
      • greta_30 Re: NIEDZIELA grety... 16.05.04, 21:17
        to była dobra niedziela. taka ziście rodzinna. Jest u mnie Mama, a Stary też w
        domu był i jest przy drugim kompie. rano śniadanko: jajówa z szynką i
        bułeczkami, potem trochę Forum (kiepska akcja z jakims oszołomem, o jezu, po co
        to takie Zienia nosi, co nie?), ale obronną ręką. Potem u Dziecka na wizycie
        kutuazyjnej: miło popatrzeć jak moje Dziecko odżywa beze mnie... zadowolona,
        może herbatki, baciu a zobacz jak fajnie urządziłam sobie kącik do nauki,...
        itp. Duma! Duma i szcęście, mówię Wam. Potem obiadek, potem inne rzeczy, trochę
        pracy... Dobra niedziela. Ale wiem już że zbliża się depresja i bardzo się
        boję... Zadaję sobie pytania czy tym razem dobrze wykorzystałam czas reemisji i
        lekkiej hipomanii, czy udało mi się na tym etapie zrealizować wszystkie cele i
        marzenia. Myślę, że tak! Ale stracha mam takiego jak zwylke. Pirdzielę, jutro
        idę do psychiartry, niech daje Cipramil. neuropeltyk zrobił swoje: znowu będę
        miała deprechę i tak, kurwa w kółko, bez sensu, czyż nie?
        Cieszę się że Was poznałam. Będę Was bardzo potrzebowała teraz... Zmylam bo wyc
        mi się chce/ Pierdolę tą depresję, pierdolę bycie warzywem, jezu jak ja tego nie
        chce!!!!! buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu!!!!!!
        greta
        • nevada_blue Re: NIEDZIELA nevady... 16.05.04, 21:28
          u mnie podobnie Greto - tylko mniejsze natężenie..
          od rana zielono mi i całkiem dobrze, a teraz znów dołek i opcja: kocyk.. :(
          i tak w kółko..
          smutno..
    • greta_30 PONIEDZIAŁEK 17.05.04, 10:49
      to jest zły poniedziałek. Poniedziałek kiedy budząc wiedziałam, że nie będzie
      dobrze. Nic sie nie zmieniło: dalej jest Mama i nawet dobrze to wychodzi, facet
      jak zwykle w robocie, Dzieciak w szkole i na obiad mam wpaść... ale wszystko
      jest zupełnie inaczej. Czuję się sama, opuszczona, niekochana. "Zagłębiona w
      króliczą śierść"... szaro i strachliwie. czekam na tablety. tyle tylko potrafię ;(
      • marleen Re: PONIEDZIAŁEK 17.05.04, 14:14
        ano zly... mokry i deszczowy
        kap kap kap...
        mozna zwalic na pogode
        najwazniejsze ze mija
        denerwuje mnie wszystko, nawet to, ze trzeba sie zalogowac
        moze jutro bedzie jak wczoraj
        brrr...
        • nevada_blue Re: PONIEDZIAŁEK 17.05.04, 14:19
          a mnie znów dziś zaczęło drażnić jasne, cieple słoneczko..
          i zieleń wokoło..
          nie rozumiem dlaczego..
          zawsze lubiłam.. :(
          • fermina84 Nie lubię poniedziałku... 17.05.04, 15:02
            To, że nie mam w poniedzialki zajęc (więc wychodzi 3-dniowy weekend) tylko
            pogarsza sprawę. Siedze sama w domu, płaczę, nie mogę się zmobilizować do nauki
            (a sesja już tuż tuż, no i te prace roczne do napisania... :/ ), wypijam
            hektolitry kawy, pochłaniam kilogramy czekolady, wygrzewam się pod szeleszczącą
            kołdrą... A gdy wieczorem wraca rodzina - udaję, że jest wszystko ok...
            Bez sensu to wszystko...
            pozdrawiam
          • aneta10ta Re: PONIEDZIAŁEK 17.05.04, 15:23
            Może masz światłowsręt?
            Aneta
        • aneta10ta Re: PONIEDZIAŁEK 17.05.04, 15:22
          Wczoraj był jeszcze dodatek w postaci przeraźliwego zimna.
          Aneta
          • marleen Re: PONIEDZIAŁEK 17.05.04, 15:25
            no cos ty, cieplo bylo i z usmiechem

            dzis czekam az minie
            marudzic nie bede, bo po co
            powodzenia wszystkim!

            • aneta10ta Re: PONIEDZIAŁEK 18.05.04, 14:07
              marleen napisała:

              > no cos ty, cieplo bylo i z usmiechem
              Skąd Ty to wiesz?
              O pogodzie w prowincjonalnych miasteczkach TV nie informuje.
              Aneta
              • marleen Re: PONIEDZIAŁEK 18.05.04, 19:10
                aneta10ta napisała:

                > marleen napisała:
                >
                > > no cos ty, cieplo bylo i z usmiechem
                > Skąd Ty to wiesz?
                > O pogodzie w prowincjonalnych miasteczkach TV nie informuje.
                > Aneta

                a tego nie wiem.... u mnie kiedys tam bylo cieplo
                dzis szaro ponuro i przytlaczajaco (tutaj)
                pozdrawiam
      • aneta10ta Re: PONIEDZIAŁEK 17.05.04, 15:18
        greta_30 napisała:

        > Czuję się sama, opuszczona, niekochana.
        Jak długo się czujesz, nie masz powodów do narzekań.

        > "Zagłębiona w
        > króliczą śierść"...
        Polecam _ Zapach psiej sierści_.

        > szaro i strachliwie.
        Subiektywizm.

        > czekam na tablety. tyle tylko potrafię
        Żeby coś klepnąć, musiałaś ruszyć dupsko, czyli potrafisz więcej niż czekać.
        A może prochy nie są Ci wcale niezbędne?
        Pozdrawiam
        Aneta

        Ps> Jakbyś nie znajdowała powodów do obaw, pomyśl o uzależnieniu i jego
        opłakanych skutkach.
      • grof PONIEDZIAŁEK by grof 17.05.04, 16:08
        Obudziłam się. Oczywiście jak co dzień, pierwsze co zrobiłam, to rzuciłam się
        do komputera, żeby wejść na Nasze Forum i sprawdzić, co słychać. Miałam spore
        zaległości, bo w weekend mnie nie było. Przesiedziałam tu pół dnia, oczywiście
        nic nie napisałam, bo przychodziły mi do głowy same banały i stwierdziłam, że i
        tak nic sensownego nie wniosę...
        Potem próbowałam czytać jakieś kretyńskie czasopisma kobiece (książek już nawet
        nie próbuję...). Niestety, w przeciwieństwie do Negatywisty, który pisał w
        innym wątku, że doskonale zapamiętuje jakieś bzdurne informacje z tego typu
        gazet, ja gubię się w meandrach rozważań o wyższości szminek matowych nad
        perłowymi czy też odwrotnie... Zresztą... i tak się nie maluję, bo po co? ALE
        TO JEST PRZERAŻAJĄCE!!! – nie rozumiem, co czytam, nie mogę się skoncentrować,
        zapamiętać! Boję się co będzie dalej... Jezu, czy ja aby na pewno mam to wyższe
        wykształcenie?!?!?! A może całe studia mi się tylko przyśniły? Ha, ha – właśnie
        sobie przypomniałam, że myślałam kiedyś o doktoracie! Dobre, dobre – sama się z
        siebie uśmiałam!
        Fascynującą lekturę przerwał mi telefon. Dzwonił kolega – tzn. chłopak
        koleżanki:
        - Hej! Co słychać? Co robisz o tej i o tej godzinie...
        - (HURRA! HURRA! HURRA! Ktoś pyta, co u mnie słychać! Interesuje go moje życie!
        Pewnie chce mnie wyciągnąć na kawę i ploty! Hurra! Hurra! Hurra! Nie jest tak
        źle jak myślałam!!!)
        - ... bo wiesz, chciałbym wpaść i posiedzieć trochę w Internecie...
        - Hi, hi, nie no jasne, nie ma sprawy, wpadaj, hi hi (Czemu mój głos zrobił się
        nagle tak histerycznie piskliwy?).
        Przyszedł. Powiedziałam, że muszę natychmiast wyjść w BARDZO pilnej sprawie
        (Jaką ja do cholery mogę mieć bardzo pilną sprawę?) i zostawiłam mu drugie
        klucze, gdyby musiał wyjść. Nie mogłam przecież zostać, bo nie daj Boże
        musiałabym znowu rozmawiać o szukaniu pracy – jak to jest ciężko na rynku, a
        ile CV wysłałam, a gdzie, co, jak, po co, dlaczego... Jak ja do kurwy nędzy
        mogę szukać pracy, skoro wydaje mi się, że jestem upośledzona umysłowo i nie
        nadaje się nawet do roznoszenia ulotek! Najgorsze jest to, że jestem prawie
        pewna, że to nie tylko moje wrażenie, a fakt – moje zidiocenie wzrasta w tempie
        geometrycznym!
        Szwendałam się bez celu po okolicy... Wróciłam do domu. Kolegi już nie było.
        Uuuuuuuuuuuuuufffffffffffffffffff................... Włączyłam komputer i
        weszłam na Nasze Forum (hm, chyba już dzisiaj to przerabiałam...).
        P.S. Życie jest piękne... Ooooooooołłłłłłłłłłłłłł jeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee!!!
        P.P.S. Wszem i wobec przepraszam wszystkich za moje przeszłe, obecne i zapewne
        przyszłe wulgaryzmy na Forum, ale jak przeklinam, to czuję, że żyje (a nie
        wiele jest już w moim życiu takich sytuacji, więc wierzę, że wybaczycie...).
        Pozdrawia optymistycznie nastawiona do życia grof!
      • patja No to moj PONIEDZIAŁEK 17.05.04, 22:42
        Dobry wieczor. Pojawiam sie dopiero teraz, bo wczesniej mialam urwanie glowy w
        doslownym slowa znaczeniu. Dzis po raz pierwszy bylam wszystkim do czegos
        potrzebna i wywiazalam sie. Spotkalam sie ze znajomymi, ktorzy bardzo rzadko
        maja dla mnie czas i spedzilam mily wieczor w ramionach ukochanego. Ogladalismy
        film "21 gramow" i strasznie, strasznie utkwil mi w glowce i pewnie tam
        pozostanie. Jest poprostu taki, no wlasnie taki...
        Zycze Wam wszystkim kolorowych snow i dobrej, spokojnej nocki

        Acha! Zglaszam tez protest przeciwko temu co sie ostatnio dzieje na forum.
        Poprostu chamstwo sie panoszy i nikt z tym nic nie robi. Niech no tylko zbiore
        sily...
        • fermina84 WTOREK 18.05.04, 13:48
          Kolejny wtorek... Okienko między zajęciami 3-godzinne - jestem na chwilę w
          domu. Jak na razie - bez rewelacji i nowości.

          Pozdrawiam
          • eulogete Re: WTOREK 18.05.04, 14:05
            Cześć, ja też tylko na chwilkę bo mam trochę (sporo znaczy się) do zrobienia, a
            nie chce mi sie jak diabli. Szkoda ,że forum smutne - czytam je ocenzurowane,
            żeby nie zwarzyć sobie nastroju (niezły po moklarze), ale bez stałych dobrych
            bywalców pozostaje niedosyt...
    • patja DOBRANOC Aniolki na noc. 18.05.04, 23:03
      Zjawiam sie tylko na chwilke...
      Mam nadzieje, ze nie dlugo znowu na tym forum bedzie tak jak zawsze i spokoj
      zapanuje - bardzo bym chciala.
      Wszyscy poznikali, ale mam nadzieje, ze wszystko bedzie dobrze, ze wroca
      szybciutko. Brak mi Was kochani tutaj...

      Pozdrawiam
    • patja WTOREK 19.05.04, 11:33
      Dzien dobry... Zycze Wam sloneczka, bo u mnie dzis niestety zgaslo... Tak bywa
      i trzeba sie z tym pogodzic. Jak tylko poczuje sie lepiej pojawie sie i cosik
      naklikam.
      Pozdrawiam i milego dnia
    • patja Tu stawialam pierwsze kroczki... 20.05.04, 00:01
      Jest mi smutno, przykro i zle. To tak jakby Ktos zabral mi cos co pokochalam...
      ojjjjj... No coz trzeba sie spakowac i stad uciekac, bo nie przyjemnie tutaj
      bardzo. Mam nadzieje, ze spotkamy sie Wszyscy (wiecie...) na nowym forum i tam
      sie zadomowimy i bedzie juz dobrze.
      Tak wiec - Nevado - minuta ciszy i ja znikam... niestety... oj boli, boli.
      Trzymajcie sie cieplo i duzo, duzo zdrowka.

      PS. Wiecie, gdzie jestem, mam nadzieje.
    • marleen Re: Mam pomysl, co o nim myslicie Szanowni Panstw 21.05.04, 18:10
      jak sie macie?
      z tej strony juz ok
      odpowiedzialnosc za pogorszenie nastroju w tym tyg zrzucilam na wirusy, ktore
      mnie juz pomalu przestaja meczyc
      zadnej deprechy, co za ulga
Pełna wersja