iwo79
16.02.11, 00:50
Mam depresje:( zmagam sie z nią od 2004 r.). Mam chyba fobie społeczną i nerwice lękową. Mam małego synka 5 lat, i tylko dla niego jeszcze żyje, ale co mu z takiej matki, jaką ja mu przyszlośc zapewnie:( . Skończlam jakies tam studia zaoczne sama nie wiem jak, bo zawsze byłam osobą nieśmiała, wszystkim sie okropnie stresowałam i co z tego, szkoda było zdrowia , bo pracy i tak nie mam, ani perspektyw na przyszłośc, kompletnie sie załamałam, boje sie ludzi, mam strasznie niską samoocenę, tylko porównuje sie z innymi i zazdroszcze im sukcesów, jestem totalnym zerem, nie radzę sobie z niczym , to koszmar nie życie, chce umrzec. Mam mozliwosc isc do pracy do sklepu, ale nie wiem czy sobie poradze nie tylko z pracą, ale z kontaktami z ludzmi, nie wiem co mam robic, okropie boje sie o przyszłośc zwłaszcza dziecka i tego ze wkońcu tego nie wytrzymam i bedzie miał matkę wariatke, kto mu kiedys w zyciu pomoże bo napewno nie ja, boje sie że skończy kiedys tak jak ja, boże już nie daje rady.Wykończe się chyba niebawem. Wybieram sie do psychiatry po raz drugi, leczyłam sie juz wcześniej 2 lata (wydaje mi sie ze czułam sie o deko lepiej) i do psychologa tez , ale to juz chyba nie ma sensu, przegrałam życie. Juz nie mam siły walczyc z tą choroba ani ze swoja osobowościa, bo i tak moje zycie będzie bez sensu. Bezrobocie to dla mnie zyciowa porażka, mySlałam ze uda mi sie cos w życiu osiagnąc, a boje sie isc do pracy do sklepu - katastrofa:( , nie potrafie podjąc zadnej zyciowej decyzji, po co mam dalej życ, nie chce zeby moje dziecko wstydziło się za mnie. Chyba konam.