Moje zmagania z depresją, i nie tylko:(

16.02.11, 00:50
Mam depresje:( zmagam sie z nią od 2004 r.). Mam chyba fobie społeczną i nerwice lękową. Mam małego synka 5 lat, i tylko dla niego jeszcze żyje, ale co mu z takiej matki, jaką ja mu przyszlośc zapewnie:( . Skończlam jakies tam studia zaoczne sama nie wiem jak, bo zawsze byłam osobą nieśmiała, wszystkim sie okropnie stresowałam i co z tego, szkoda było zdrowia , bo pracy i tak nie mam, ani perspektyw na przyszłośc, kompletnie sie załamałam, boje sie ludzi, mam strasznie niską samoocenę, tylko porównuje sie z innymi i zazdroszcze im sukcesów, jestem totalnym zerem, nie radzę sobie z niczym , to koszmar nie życie, chce umrzec. Mam mozliwosc isc do pracy do sklepu, ale nie wiem czy sobie poradze nie tylko z pracą, ale z kontaktami z ludzmi, nie wiem co mam robic, okropie boje sie o przyszłośc zwłaszcza dziecka i tego ze wkońcu tego nie wytrzymam i bedzie miał matkę wariatke, kto mu kiedys w zyciu pomoże bo napewno nie ja, boje sie że skończy kiedys tak jak ja, boże już nie daje rady.Wykończe się chyba niebawem. Wybieram sie do psychiatry po raz drugi, leczyłam sie juz wcześniej 2 lata (wydaje mi sie ze czułam sie o deko lepiej) i do psychologa tez , ale to juz chyba nie ma sensu, przegrałam życie. Juz nie mam siły walczyc z tą choroba ani ze swoja osobowościa, bo i tak moje zycie będzie bez sensu. Bezrobocie to dla mnie zyciowa porażka, mySlałam ze uda mi sie cos w życiu osiagnąc, a boje sie isc do pracy do sklepu - katastrofa:( , nie potrafie podjąc zadnej zyciowej decyzji, po co mam dalej życ, nie chce zeby moje dziecko wstydziło się za mnie. Chyba konam.
    • zoliborski_goral Re: Moje zmagania z depresją, i nie tylko:( 16.02.11, 12:52
      Idź, idź, nie bój się...Najważniejszy pierwszy krok.
    • transient Re: Moje zmagania z depresją, i nie tylko:( 16.02.11, 14:30
      Rób co możesz i ciesz się swoim smykiem raczej. Za dwadzieścia lat będziesz miałą nostalgiczne wspomnienia patrząc na dorosłego byka...
    • andori Re: Moje zmagania z depresją, i nie tylko:( 16.02.11, 17:15
      Jak ja Cię świetnie rozumiem...mam podobny problem i prawda jest taka, że nikt tego nie rozumie, nikt z moich znajomych, których i tak jest niewielu, rodziny. Mogą zrozumieć to tylko osoby, które same mają podobne problemy.
      Iwo79 naprawdę jak czytam Twoją wypowiedź mam ochotę Ci pomóc, tylko sama sobie pomóc nie mogę jak narazie. Serdecznie życzę Ci odzyskania sił i wiary w siebie. Sama wiem, ze pewnie powinnam się zgłosić po jakąś pomoc, tylko ja nie wierzę w to, że ktoś mnie zrozumie i mi pomoże...
      • ania_i_ja Re: Moje zmagania z depresją, i nie tylko:( 16.02.11, 17:31
        Mam podobne problemy: nawracającą depresję, 5 letnią córkę którą wychowuję sama i kupę leków które nic nie dały. Dziś zgłosiłam się ze skierowaniem od psychiatry na oddział dzienny. Przyjmą mnie w poniedziałek (mam szczęście że tak szybko)na 3 miesiące psychoterapii. Dziecko będzie z przedszkola odbierane przez dziadka. Musiałam też uregulować sprawy w pracy i wszystko wcześniej zorganizować. Nie było mi łatwo się zdecydować na taką terapię.Nie wiem co mnie czeka, jak tam będzie. Ale dłużej nie mogę zwlekać. Muszę być zdrowa. Dla siebie,dla córki.... Trzymam za Ciebie kciuki.
    • iwo79 Re: Moje zmagania z depresją, i nie tylko:( 16.02.11, 22:03
      To jest prawda, że jeśli człowiek jest w takiem stanie czuje się zupełnie sam, mimo iż ma rodzinę, ja juz sama nie chce ich zadręczać swoim stanem a czuję ze to robię, czuję ze jestem dla nich cięzarem, sama siebie znieść nie mogę.
      Chcę coś wkońcu zrobić z tym swoim marnym życiem, ale nie wiem w którym kierunku mam działac, bo choć skończyła bym 5 kierunków dalej bedę uważać ze jestem do niczego , za co się nie zabiorę szybko stwierdzam, ze sie do tego nie nadaję. Znalezienie pracy to dla mnie cos nie do pokonania, a co dopiero radzenie sobie w niej. Jeśli ktos urodził sie pod stołem nie wyjdzie z pod niego jak ktos mu nie pomoże, mi kiedys nie miał kto pomóc ( kiedy uwazałam że mogę sie czegoś nauczyc) teraz juz nawet nie chce pomocy, bo nie wiem czy sobie poradzę z czymkolwiek. Teraz najlepiej pomógł by mi ktoś kto pozbawiłby mnie zycia, bo nawet tego nie potrafię.
    • iwo79 Re: Moje zmagania z depresją, i nie tylko:( 16.02.11, 22:24
      ania_i_ja gdybym ja zostala sama z dzieckiem to juz dawno skończyłabym ze sobą, napewno nie dałabym rady, mam ojca alkoholika a mama rozchorowala sie na shizofremię wiec nie mialby mi kto pomóc w codziennym zyciu a co dopiero finansowo. Mam też 4 rodzeństwa, ale oni mają swoje problemy, podobne do moich, nie chciałbym jeszcze ich obaczać. Ty masz pracę, sama wychowujesz dziecko, wiec nie jest chyba nie jest z Tobą ąz tak źle. Ale depresja dopada ludzi z różnych powodów i dobrze wiem jak się czujesz:( Jesli chodzi o psychoterapię to też wątpię w jej skuteki, ktos będzie sobie gadal a ja wiem swoje, mam zszarpaną psychikę bardzo, zapisałam się bo juz duzej nie mogę siedziec w domu bezczynnie mam madzieję ze Tobie pomoże, kazdy człowiek jest indywidualnością wiec trzeba mieć nadzieję, że choć dla jednej z nas będzie pomocna.
      Boże jak ja patrzę ile młodych ludzi wpada w depresję to jeszcze bardziej ryczeć mi się chce. Bardzo wielu młodych wpada w toś świństwo z powodu braku pracy, taka ta Polska nasza kochana, a miało żyć sie lepiej:(
      • statata2006 Re: Moje zmagania z depresją, i nie tylko:( 17.02.11, 10:11
        iwo79, napisałaś, że masz ojca alkoholika. A czy próbowałaś podjąć jakąś terapię dla dorosłych dzieci alkoholików?
        • iwo79 Re: Moje zmagania z depresją, i nie tylko:( 17.02.11, 19:00
          Nie próbowałam, i nie wiem tak naprawdę jakiej terapii powinnam się podjąc, oczywiście obwiniam ojca za to jakiem jestem teraz człowiekiem, ale ale nie sądzę, że jest on jedym powodem stanu w jakim się znalazłam. Sama nie wiem co myślec.
          Dzisiaj byłam u lekarza po leki, miałam zamiar wybrac sie na psychoterapię, lecz lekarz stwierdzil ze teraz jest za wcześnie na terapie gdyz ona wymaga wspołpracy i trzeba byc w dobrej kondycji psychicznej, więc skierował mnie to psychologa. Nie wiem jednak czy rozmowa z psychologiem cos da, wiem, że bez tabletek nie dala bym rady, jednak one zlikwidują jedynie skutki depresji (straszne samopoczucie) nie przyczynę, przyczyny negatywnego myślenia trzeba szukac gdzie indziej, tylko nie bardzo wierzę w to, że ustalenie przyczyny coś da, bo ja sama wiem co jest przyczyną ( chyba), ale nic nie potrafię z tym zrobic i myśle ze psycholog tez nie będzie w stanie zmienic mojej osobowości, mojego toku myślenia, to tkwi głęboko w psychice, a zwykłe rozmowa z psychologiem chyba w niczym nie pomoże. Pozdrawiam wszystkich.
          • mskaiq Re: Moje zmagania z depresją, i nie tylko:( 17.02.11, 19:50
            Masz racje ze przyczyny patologicznego myslenia tkwia gdzies gleboko
            w umysle.
            Dobrze jest rozumiec skad sie biora takie mysli, w jakich okolicznosciach
            ich patologia zostala zaakceptowana i dlaczego.
            Kiedy sie juz wie ze takie myslenie jest bledne, ze podwaza samoocene,
            jest przeciwko nam wtedy mozna sprobowac pozbywac sie takiego
            myslenia. Mozna probowac zastepowac je myslami ktore wspieraja
            samoocene, ktore pomagaja rozwiazywac codzienne problemy i
            pomagaja uwierzyc w siebie.
            Z tego co piszesz wyglada ze gleboko zinternalizowalas w sobie
            przekonanie ze nie poradzisz sobie i kiedy probujesz przelamac to
            wtedy pojawia sie strach i pod jego wplywem wycofujesz sie i
            uciekasz.
            Terapeuta moglby ci pomoc przjsc przez ten strach, pokazac ze
            pomimo tego strachu mozesz radzic sobie w zyciu, ze ten strach
            niewiele jest ci w stanie zaszkodzic.
            Serdeczne pozdrowienia.
            • lucyna_n Re: Moje zmagania z depresją, i nie tylko:( 17.02.11, 20:48
              > Masz racje ze przyczyny patologicznego myslenia tkwia gdzies gleboko
              > w umysle.

              niezły początek

              > Dobrze jest rozumiec skad sie biora takie mysli, w jakich okolicznosciach
              > ich patologia zostala zaakceptowana i dlaczego.

              intrygujące

              > Kiedy sie juz wie ze takie myslenie jest bledne, ze podwaza samoocene,
              > jest przeciwko nam wtedy mozna sprobowac pozbywac sie takiego
              > myslenia. Mozna probowac zastepowac je myslami ktore wspieraja
              > samoocene, ktore pomagaja rozwiazywac codzienne problemy i
              > pomagaja uwierzyc w siebie.

              szokujące

              > Z tego co piszesz wyglada ze gleboko zinternalizowalas w sobie

              frapujące (z powodu użycia słowa zinternalizowałaś)

              > Terapeuta moglby ci pomoc przjsc przez ten strach, pokazac ze
              > pomimo tego strachu mozesz radzic sobie w zyciu, ze ten strach
              > niewiele jest ci w stanie zaszkodzic.

              a to to tak, nawet lekko prawdopodobne .
              • iwo79 Re: Moje zmagania z depresją, i nie tylko:( 18.02.11, 13:06
                Bardzo dziękuję Wam za wszystkie wpisy.
                Czy mógłby mi ktoś doradzic w jednej kwestii, mam ogromny problem z podjęciem decyzji odnośnie wpomnianej przeze mnie wyzej pracy w sklepie (staz 6 m-cy), czy powinnam isc czy moze powinnam się najpierw podleczyc, przyznam , ze chyba nie bardzo czuję się na siłach, okropny lek mnie ogarnia na sama myśl kontaktach z ludzimy, boję sie ze nie bede potrafila zmobilizowac się, skoncentrowac się na pracy i dobrze pracowac, boję sie ze współpracownicy bedą uważac mnie za dziwaka i wyśmniewac, a z drugiej strony jest to chyba dla mnie szansa, nie wiem jak ja znajdę później cos innego, a to wlasnie brak pracy i lęk o przyszlośc doprowadził mnie do depresji.
                Ja chyba naprawde mam fobię społeczną, okropnie boję się ludzi, nawet nie wiem czy bedę w stanie zapytac jak czegos nie będę wiedziec, ogarnie mnie jakis paniczny stres, lęk uniemożliwajacy jakiekolwiek działanie, ośmieszę się i wpadnę w jeszcze większego dola Poprostu nie wiem czy dam rade pracowac, a z drugiej strony co roku wyjeżdzam ( oczywiście nie sama) za granice na zbiory na m-c (praca nie wymagająca koncentracji )i szkoda mi to stracic bo wtedy zostanę calkiem na lodzie.
                Szoda jest mi iśc na staz do sklepu, wiem ze praca ta nie będzie mnie satysfakcjonowac moze udałby sie znaleśc jakis staz w zawodzie, a poźniej zostac dluzej, ale okropie boję sie ze nie dam sobie rady, boję się szukac.
                I na koniec boje się, ze nie będę umiała zorganizowac sobie pracy i opieki na dzieckiem tak aby to jakoś wszystko funkcjonowało. Ja to już chyba zwariowałam, mam psychikę zszarpana maksymalnie.
                Ja wszyskigo sie boję to moze jednak nerwica lękowa??
                • lucyna_n Re: Moje zmagania z depresją, i nie tylko:( 18.02.11, 13:32
                  Idź do pracy
                  zawsze przecież możesz z niej zrezygnować albo iść na chorobowe jak uznasz że nie dajesz rady, ale co Ci szkodzi spróbować, przecież to nie więzienie żeby trzeba bylo tam tkwić bez względu na wszystko?
                  w pracy czasami człowiek funkcjonuje o wiele lepiej niż mu się w domu wydawalo że będzie.
                  to że się boisz nowej sytuacji to jest normalne, każdy się boi i na początku w nowej pracy czuje się niepewnie, trzeba się przelamać, bo myślenie o tym gorsze niż działanie.
                  • iwo79 Re: Moje zmagania z depresją, i nie tylko:( 19.02.11, 12:23
                    Dziękuję Ci lucyna_n masz dużo racji, ale patrzac na siebie, na moje codzienne funkcjonowanie, tzn. wegetację jakos cięzko jest mi uwierzyc, ze w pracy będzie inaczej i jeszcze ten cholerny stres.
                    To ma byc staz taki z UP wiec z tego co sie orientuję chorobowe mi sie nie nalezy, a przerwanie grozi zwrotem kasy do UP. Ale bardzo dziękuję Ci za wpis, mam nadzieję, że podejmę odpowiednią dezyzje... ale ja mam problemy , pewnie dla niektórych śmieszne, a ja się cała częsnę bo nie wiem co zrobic .....czuję się jak małe dziecko:(.
                    • andori Re: Moje zmagania z depresją, i nie tylko:( 19.02.11, 14:03
                      Jeżeli masz możliwość odbyć staż z up, to może lepiej go odby c w takiej firmie w której moze chcialabys potem pracować. Jezeli nie chcesz pracować w sklepie to może niekoniecznie idź na staż własnie do sklepu. Może w up mają jakieś inne oferty, a jak nie to najlepiej na własną rękę znaleźć taką firmę gdzie chciało by sie pracować. Rozumiem właśnie, że Tobie może być z tym ciężko, ale jeżeli byś chciała i się zdecydowała to napewno Ci się uda! Najciężej jest zacząć, wiem, ale potem może być tylko lepiej. pozdrawiam:)
                      • iwo79 Re: Moje zmagania z depresją, i nie tylko:( 20.02.11, 20:44
                        Jeśli chodzi skierowanie na staż z UP to u nas trzeba miec znajomości. Jeśli sama znalazlabym pracodawce, to nie mam pewności ze dostanę od nich pieniądze, a bardziej prawdopodobne jest, ze nie powod jak wyżej. Mają popodpisywane jakies porozumienia z konkretnymi firmami i wysylają tam swoich. Zresztą to bedzie chciał taką panikarę jak ja:(
                        Chyba nawt nie jestem w stanie szukac, pewnie rozryczalabym się tylko, nawet nie wiem co mogłabym robic, ( z wykształcenie jestem ekonomistą - finanse i bankowośc) tak wszystkiego się boję, pewnie tylko bym się skompromitowała, bo nic nie umiem, a jak próbuję coś sobie poprzypominac to jeszcze bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nie jestem w stanie nic się nauczyc, że jestem do niczego:( Mam takie przekonanie, że w pracy nie będzie można liczyc na niczyją pomoc, w tym dzisiejszym wyścigu szczurów , każdy boi się o swoje stanowisko i tylko kłody pod nogi kladzie:( Moze się mylę , może macie inne doświadczenia??
                        Kotastrofa, ze mnie to już nic nie będzie, czy ktoś mi pomoże???????
                        • andori Re: Moje zmagania z depresją, i nie tylko:( 20.02.11, 20:59
                          To dziwne z tymi stażami u was. Jak ja miałam staż to sama właśnie znalazłam pracodawce i mi przyznali staż, no ale wiadomo jak działają urzedy pracy - co najmniej lekceważace podejście do bezrobotnych. Więc jeżeli masz możliwośc iść tylko na staż do sklepu lub innej firmy, którą poleca up to i tak radzę sprobować, wydaje mi sie że raczej nie masz nic do stracenia, a jeszcze możesz zyskać:) swoją drogą myślałaś może o wizycie u lekarza psychiatry? - może jakieś leki by przespisał. pozdrawiam cieplutko
                          • iwo79 Re: Moje zmagania z depresją, i nie tylko:( 20.02.11, 21:14
                            andori jestem od 3 dni na lekach, byłam u psychiatry, ale jakoś nie widzę poprawy, prawdopodobnie lek zaczyna dzalac po dwoch tygodniach, dawkę mam 3 x mniejszą niż , ta która brałam gdy leczyłam się za 1 -rwszym razem, to pewnie na początek, ale chyba jest zaslaba. Również serdecznie pozdrawiam.
                    • daisybeauty Re: Moje zmagania z depresją, i nie tylko:( 19.02.11, 14:10
                      Twoje problemy wcale nie są śmieszne.Ja jestem z zawodu sprzedawcą ale nie pracuję w sklepie ze względu właśnie na kontakt z ludźmi.Musiałabym się zmuszać do rozmowy z nimi a nie mam na to siły bo cierpię na depresję.Dlatego wybieram zawsze taką pracę gdzie jak nie trzeba to się nie gada tylko robi swoje.Tak jak teraz,pracuję na lini produkcyjnej.
                      Oczywiście Tobie nie radzę rezygnować bo może jesteś inna odemnie i dałabyś radę.Czasami warto przełąmać strach.
                    • kama0111 Re: Moje zmagania z depresją, i nie tylko:( 20.02.11, 20:00
                      Iwo, gdy czytam to co napisałaś to tak jabym czytała to co sama mogłabym napisać. Jestem w tym samym punkcie życiowym co Ty. Myślę dokładnie tak samo. Jedyne co nas odróżnia to fakt, że odszedł ode mnie mój partner życiowy, z czym się nie mogę zupełnie pogodzić. Nie mam pracy, sama wychowuję dziecko i jeszcze osoba w której miałam oparcie odeszła. Dosłownie nie chce mi się żyć. Cierpię na depresję od 10-ciu lat i tylko to, że mam dziecko trzyma mnie przy życiu. Tylko co to za życie, to wegetacja. Dziecko mnie pyta, mamo dlaczego ty ciągle płaczesz.
                      • iwo79 Re: Moje zmagania z depresją, i nie tylko:( 20.02.11, 21:03
                        kama0111, ja całe życie płacze, najpierw popoprane dzieciństwo, teraz koszmarne dorosłe życie. Musiałam wiele wysiłku włożyc w to żeby skończyc studia, nie mogłam liczyc na niczyją pomoc, a i w przypadku mojej osobowości naprawdę nie było łatwo, i co mogę sobie tyłek ( przepraszam za wyrażenie) wytrzec tym papierkiem, bo tak naprawdę osobowośc sie liczy, a już nie wspomnę o znajomościach.
                        Gdy moje dziecko zapytało kiedys czego płaczę, odpowiadam - bo mamusia jest do niczego -, a on - jak to do niczego przeciez musisz obiadki gotowac. Staram sie jednak nie mówic takich rzeczy dziecku, więc częściej odpowiadam mu, że płaczę ze szczęścia, że Cię mam. Ile można jeszcze łez wylac:???????(:(:(
                        Współczuję Ci kama, czy Twój partner odszedł ze względu na Twoją chorobę, to ojciec Twojego dziecka? Jeśli nie chcesz nie musisz odpowiadac, ale jesli odpowiedz brzmi tak, to zachował sie okropnie, nieodpowiedzialnie, podle:(:(
                • andori Re: Moje zmagania z depresją, i nie tylko:( 19.02.11, 14:10
                  a jeżeli chodzi o opiekę nad dzieckiem, to najważniejsze jest żeby ją mieć. Jakieś przedszkole, babcia, ciocia, opiekunka. Ja np długo nie pracowałam, bo nie miałam z kim dziecka zostawić. Potem poszło do przedszkola i codziennie je woziłam rano potem szłam do pracy i odbierałam sama, nie miałam raczej nikogo do pomocy. Staż nie trwa długo, niewiem na ile byś go dostała, ale min. 3 miesiące, może popracowałabyś i zobaczyła czy Ci odpowiada.
                  • iwo79 Re: Moje zmagania z depresją, i nie tylko:( 20.02.11, 21:44
                    andori Tobie udalo się zostac w firmie po stażu? Skoro sama znalazlaś pracodawce, to pewnie miałaś większe szanse. Nie wiem jak jest u Was, ale u nas nie można liczyc na dłuższe zatrudnienie gdy na staz kieruje UP . Są to przeważnie urzędy , budzetówki tam nie ma szans na zatrudnienie. Wiadomo kazde doświadczenie jest cenne, ale dla mnie najlepszym rozwiązaniem jest iśc na staz z perspektywą zatrudnienia, bo wiem , ze znów mialabym problem ze znalezieniem czegoś, dlatego to moje pytanie do Ciebie.
                    • ania_i_ja Re: Moje zmagania z depresją, i nie tylko:( 20.02.11, 22:42
                      Iwo- masz partnera,męża? Bo chyba nie doczytałam...
                      • iwo79 Re: Moje zmagania z depresją, i nie tylko:( 21.02.11, 08:40
                        Ania_i_ja mam partnera jestem z ojcem dziecka, ale chyba nie do końca czuję się w tym związku szczęśliwa, nie wiem czy to spowodowane jest moją choroba, ale odkąd wpadałam w tego doła wszystko widzę w czarnych barwach.
                        Zawsze chciałam byc osoba niezalezną i dlugo nie trzeba było mi aby się zalamac, dla mnie bezrobocie wiąze się z biedą i ciągłymi problemami, to chyba takie przkonanie wyniesione z dzieciństwa, moj partner tez nie ma stałej pracy wiec żyję w ciągłym stresie:(:(
                    • andori Re: Moje zmagania z depresją, i nie tylko:( 21.02.11, 10:55
                      niestety nie zatrudnili mnie po stażu, ale się z tym liczyłam i brałam to pod uwagę idąc na ten staż. Tak czy inaczej nie żałuje że poszłam..mam już jakieś doświadczenie. Teraz też szukam pracy- na początku bardzo intensywnie, teraz zapał mi zelżał, jak zobaczyłam jakie to trudne, ale staram się nie poddawać, choć to jeszcze trudniejsze niz szukanie pracy. Są takie dni,że sobie myśle że juz nie dam rady, ale są też takie kiedy mam nadzieję i wierz e ze mi się uda, też mam dziecko, sama je wychowuję - to wszystko dla niego
                      • iwo79 Re: Moje zmagania z depresją, i nie tylko:( 21.02.11, 16:28
                        :(Ja niestety nie wierzę, że mi się uda:(.Andori wysłałam wiadomośc do Ciebie na pocztę gazety odpisz jak możesz.
                • mar-y50 Re: Moje zmagania z depresją, i nie tylko:( 27.02.11, 18:22
                  Parę lat temu gdy sytuacje życiowe (rozwód, strata pracy) wprowadziły mnie w depresję miałam obawy przed wszystkim - wyjście z domu chociażby do sklepu. Po kilku miesiącach siedzenia w domu i "dołowania" się za namową przyjaciółki zdecydowałam się na wyjście(!!!) z domu do ludzi. Zapisałam się na kurs - to była dla mnie wtedy masakra - sama wśród obcych ludzi!!! Jednak oni mnie nie znali, nie wiedzieli kim jestem i jakie mam problemy ze sobą. Teraz z perspektywy wiem, że to było dla mnie dobre, to odważenie się.
                  Trzymam za Ciebie kciuki.

                  zdrowyduch.blogspot.com/ POLECAM
    • melania.po2 Re: Moje zmagania z depresją, i nie tylko:( 20.02.11, 15:49
      Hej!Mysle, ze nie masz co sie przejmowac tym, ze obawiasz sie pracy w sklepie.Ta praca jest specyficzna.Ten ciagly kontakt z ludzmi.Wczoraj spotkalam znajoma po politechnice, szuka juz rok pracy.I ma tylko 1 wymaganie- nie do sklepu.
      Mozesz sprobowac tej pracy, ale jak ktos tu napisal to nie wiezienie.
Pełna wersja