bratanek

14.04.11, 20:38
Chciałbym pomóc mojemu bratankowi,który od roku zamknął się w swoim pokoju i z niego praktycznie nie wychodzi.Kontakt zarówno z rodzicami jak i z rodzeństwem się urwał.Ma on 24 lata.Po zdaniu matury dostał się na Politechnikę i wyjechał do akademika,jednak jeszcze w tym samym dniu wrócił i stwierdził ,że nie będzie się tam uczył. W następnym roku była sytuacja podobna. Mój brat i bratowa są lekarzami jednak oni sami nie są w stanie mu pomóc,gdyż każda próba kontaktu z nim nie daje żadnych rezultatów.Nie chce z nikim rozmawiać,z pokoju wychodzi tylko w nocy ,kiedy wszyscy śpią.Jeśli ktoś może udzielić rady co robić byłbym wdzięczny.
    • berta-death Re: bratanek 14.04.11, 22:26
      Wezwać psychiatrę do domu.
      • ichnia Re: bratanek 15.04.11, 09:13
        berta-death napisała:
        > Wezwać psychiatrę do domu.

        Po co? Na kawę?
        • berta-death Re: bratanek 15.04.11, 09:26
          Na herbatę.
          • ichnia Re: bratanek 15.04.11, 09:54
            berta-death napisała:
            > Na herbatę.

            No chyba że tak.

            Lekarz (czyli również psychiatra) nie zbada pacjenta wbrew jego woli, chyba że ten będzie ubezwłasnowolniony. Tak więc wizyta nawet dziesięciu psychiatrów może być bezcelowa.
            • berta-death Re: bratanek 15.04.11, 10:13
              Zbadać nie zbada. Ale skąd pewność, że pacjent na to badanie się nie zgodzi, zwłaszcza, że jedyną formą badania jest rozmowa? Poza tym często samo rzucenie okiem na pacjenta pozwala rozeznać się w sytuacji i poradzić rodzinie coś sensownego.
              • ichnia Re: bratanek 15.04.11, 10:17
                berta-death napisała:
                > Zbadać nie zbada. Ale skąd pewność, że pacjent na to badanie się nie zgodzi, zw
                > łaszcza, że jedyną formą badania jest rozmowa?

                A stąd:

                kch5 napisał:
                > każda próba kontaktu z
                > nim nie daje żadnych rezultatów.Nie chce z nikim rozmawiać

                • lucyna_n Re: bratanek 15.04.11, 12:04
                  rodzice lekarze nie wiedzą co zrobić, a forum ma wiedzieć
                  nieźle....
                  ale to nie pierwsza "ofiara" rodzicielskiej "troski"
                • berta-death Re: bratanek 15.04.11, 19:02
                  Ale taki psychiatra to jednak ma większe doświadczenie z nawiązywaniem kontaktu z chorymi, niż rodzice. Poza tym może wystarczy mu, że zerknie na to co się dzieje, żeby postawił jakąś wstępną diagnozę. Od czegoś trzeba zacząć, a kto jak nie osoba, która na co dzień ma do czynienia z chorymi psychicznie, najlepiej będzie wiedział co robić?
    • zoliborski_goral Re: bratanek 15.04.11, 15:03
      To wygląda na schizofrenię. Muszą próbować.
    • lucyna_n Re: bratanek 15.04.11, 15:08
      24 lata to dorosły człowiek, przymus leczenia psychiatrycznego to ostateczna ostateczność.
      Czy nie mogłaby pani jakoś sprobować jakoś do neigo dotrzeć i na spokojnie z nim pogadać, co się dzieje i czy można mu jakoś pomóc, bo lekarz raczej do domu nie przyjdzie a jak przyjdzie to i pojdzie z kwitkiem skoro on nie chce żadnych kontaktów. Coś w tej rodzinie musi być bardzo nei halo, i Pani pewnei wie co, bo nie sądzę że z kimkolwiek dzieją się takie rzeczy zupełnie bez przyczyny, nawet jak ktoś ma depresyjne sklonności to coś musi wywołać ten pierwszy epizod, najczęściej jest to traumatyczne przeżycie lub bycie pod presją długotrwałego stresu (złe relacje w rodzinie są takim właśnei długotrwałym stresem) Może przerosły go oczekiwania rodziców? a może wchodzi w grę jakaś poważna choroba. Jest tyle może że naprawdę... teoretycznei można też wezwać zalogę dżi i zawieźć go na siłę do psychiatryka, ale to w zasadzie jest rowne ze złamaniem komuś życia i stygmatyzacją, a ten człowiek ma tylko 24 lata. Nie mogę uwierzyć że nie można mu pomóc bez takich drastycznych środków, no chyba że sprawy faktycznei zaszły już bardzo daleko.
Pełna wersja