właśnie przestałam być pełnoetatową matką....

06.05.04, 22:33
Mam wspaniałą 15stoletnią córkę z dredami i z buzią przecudnie niewyparzoną...
(po mamusi? hihihihi;)... Niby dzieciak, a tak gada, że czasami wbija mnie w
podłogę, że takie to mądre i wrażliwe. Dzisiaj wyprowadziła się do mojej
przyjaciólki zeby "odpocząć od Cibie mamo"... dziwnie mi. Ktoś przeżył kiedyś
taką porażkę rodzicielską?
greta
PS. tak na prawde to wcale nie uważam, że przegrałam. Fajnie że Mloda ma
odwagę powiedzieć mi w twarz, że nie wytrzymuje już ze mną i chorobą. Ten
Dzieciak nie zginie!!! :))))
    • vinja Re: właśnie przestałam być pełnoetatową matką.... 06.05.04, 22:36
      No to..."wyjechali na wakacje wszyscy nasi podopieczni..."
      Kiedy imprezka ???
      • greta_30 Re: właśnie przestałam być pełnoetatową matką.... 06.05.04, 22:38
        Vinja, ja tu w duszy łkam nad losem mym przesranym, a Ty tylko o jednym? Ale
        pochwalam i doceniam troskę.
        pozdrawiam i ide to przespać.
        do juterka
        greta
        • vinja Re: właśnie przestałam być pełnoetatową matką.... 06.05.04, 22:46
          greta_30 napisała:

          > Vinja, ja tu w duszy łkam nad losem mym przesranym,

          Jaki przesrany ????
          Dziecię masz udane , zakwitł miesiąc maj , a Ty odzyskałaś pewną wolność !!!

          a Ty tylko o jednym?

          ...z drobnych przyjemności składa się radość życia...
          A tak wogóle to marzę o hedonistycznym podejścui do rzeczywistości.



          Ale
          > pochwalam i doceniam troskę.
          > pozdrawiam i ide to przespać.
          > do juterka
          > greta


          Greto , "górkę" mam !!!
          I życie widzę w kolorach ( no oby jak najdłużej...)
    • greta_30 pierwszy dzień niebycia matką 07.05.04, 08:29
      widzę, że wątek Was nie porwał, ale i tak napiszę że po przespaniu się z
      problemem czyję się całkiem OK z nową sytuacją. Mam pusty pokój w którym zaraz
      zrobię sobie pracownię i nie muszę gotować obiadu, i nie widziałam jak Młoda
      znowu zaspała do szkoły i... wogóle: zasłużona emeryturka! Niech żyje wolność!
      (choć nie myślałam że stanie się to tak szybko... ja to mam dopiero farta, co nie?
      niedzielna mamusia ;)
      • vinja Re: pierwszy dzień niebycia matką 07.05.04, 08:52
        greta_30 napisała:

        > widzę, że wątek Was nie porwał, ale i tak napiszę że po przespaniu się z
        > problemem czyję się całkiem OK z nową sytuacją. Mam pusty pokój w którym zaraz
        > zrobię sobie pracownię i nie muszę gotować obiadu, i nie widziałam jak Młoda
        > znowu zaspała do szkoły i... wogóle: zasłużona emeryturka! Niech żyje wolność!
        > (choć nie myślałam że stanie się to tak szybko... ja to mam dopiero farta, co
        n
        > ie?
        > niedzielna mamusia ;)



        A nie mówiłam ?
        Będzie o.k. !!!
    • anonim_ka Re: właśnie przestałam być pełnoetatową matką.... 07.05.04, 09:13
      Gretaaaaaaaaa ::) Milego dzionka !! Tez bym tak chciala.. Chetnie cie wspomoge
      w temacie niezagospodarowanego pokoju i swoich pyskatych stworow ci
      podrzuce..ihhihihi. moje sa wredniejsze !!
      Nie narzekaj ale slodko wykorzystaj okazje. Z pewnoscia corka i Ty nabierzecie
      dystansu do siebie .
      Fakt ten nie jest porazka , ale oznaka ze twoja latorosc dojrzewa .
      Pozdrawiam .
      • greta_30 dojrzewa..., cholercia 07.05.04, 09:22
        wszystko OK, tylko dlaczego tak wcześnie????? Ma, skubana, nade mną 3 lata
        przewagi (opuściłam dom w dniu 18stych urodzin). Ale taz Młodzi szybciej
        dojrzewają (przez kurczaki). Dzięki za słowa otuchy :)
        pozdrawiam
        greta
    • morgana_le_fay Re: właśnie przestałam być pełnoetatową matką.... 07.05.04, 09:37
      Greto,
      Jakże dobrze wiem, o czym mówisz... A mówisz o pięknym buncie, który zaczynam
      obserwować również u mojej córki. Jestem gorącą zwolenniczką buntu. Czekałam
      na ten moment, wiedząc jednocześnie, że nie będzie łatwy. Modląc się
      nieustannie, by był to bunt mądry, nie przekraczający cienkiej granicy
      bezpieczeństwa. Pierwsze symptomy są wtedy, kiedy dzieci zaczynają być od nas
      mądrzejsze, no... może powiedzmy "bardziej uczone", czyli wychodzą ze swą
      wiedzą poza tematy, w których to my do tej pory byłyśmy dla nich ekspertami.
      Później eksplozja twórczej energii, sto genialnych pomysłów na minutę, a my...
      zaczynamy nienadążać! Jeśli to przeszłyśmy bezboleśnie i z podniesioną głową,
      to zapracowałyśmy na dobry bunt naszych dzieci. Wrócą do nas już wprawdzie
      inne, ale za to ten "nowy związek" powinien być po stokroć pełniejszy. I
      piękniejszy. Może się zdarzyć, że taka "emerytura" będzie miała nawet siłę
      wyciągnięcia nas z depresji, bo każde z nas stanie na twardszym, samodzielnym
      gruncie, nie będąc jedno dla drugiego rodzajem uciążliwej protezy.

      Tego Wam życzymy. Pozdrawiamy Was. Szczególnie, że obydwie mamy niewyparzone
      paszcze, a jedna z nas-buntowniczek też ma dredy. Ha! I nie jest ona wcale
      córką... tylko tzw "Zdredką"
      • greta_30 Re: właśnie przestałam być pełnoetatową matką.... 07.05.04, 11:10
        Łał!!!!! Warto było się urodzić żeby przeczytać coś takiego i to jeszcze w
        związku z tym co samemu się wczesniej napisało.
        Love dla wszystkich Mądrych i Odjechanych Matek :)))
        greta
        PS. A ja niedawno nosiłam kucyki :)) buchacha :)))))
    • olicum Re: właśnie przestałam być pełnoetatową matką.... 07.05.04, 18:38
      A gdzie Twoje dziecko się wyprowadziło? Czy na długo? Ja też mam dzieci i mają
      dosyć choroby mojej żony. Jak znosiło (znosi) to wszystko Twoje dziecko, napisz
      coś więcej o jej stosunku do Twojej choroby. Sam jestem trochę w kropce, bo
      moje dzieciaki (jest ich 2) nie radzą sobie z tym wszystkim:( a ja nie wiem co
      robić. Pozdrawiam chorych i zdrowych.
      • greta_30 Re: właśnie przestałam być pełnoetatową matką.... 07.05.04, 20:19
        olicum napisał:

        > A gdzie Twoje dziecko się wyprowadziło?
        Do mojej przyjacółki, byłej opiekunki. Osoby związanej z domem od wielu lat.
        Można powiedzieć że do Zaufanego Przyjaciela Domu i Jedynego Dorosłego, który
        nigdy nie zawiódł mojej córki (mój mąż odzszedł od nas zanim zachorowałam).

        > Czy na długo?
        tego nie wiem. Tak długo jak bedzie miało to sens.

        > Jak znosiło (znosi) to wszystko Twoje dziecko?
        Nadspodziewanie dobrze, przez wiele lat (pomagała tutaj moja przyjaciółka, która
        cierpliwie tłumaczyła że to choroba, a nie moja niechęć) - aż do momentu, kiedy
        ją to przerosło. Moja Ania ma 15 lat, ale jest bardzo rozwiniętą dziewczyną. Nie
        tylko fizycznie. Obcowanie z tragedią zmusiło ją do przyspieszonego wydoroślenia
        (jak zdobyć pożywienie, na przykład)... I któregoś dnia powiedziała, że dłużej
        tego nie wytrzyma... że musi odetchnąć, że już dłużej tego nie zniesie bo będzie
        musiała mnie znienawidzieć...
        Zaczęło się kombinowanie,: jak odsunąć dziewczynę od wyniszczających kontaktów
        ze mną. Nie mam rodziny, więc zareagowała osoba spoza. I chwała jej za to, bo
        nie wiem jak by sie to skończyło (ucieczka z domu sama sie nasuwa, co nie?).
        Jeśli możesz - odizoluj dzieci i daj czas żonie żeby mogła spokojnie dojść do
        siebie. Niech się dzieciaki nie męczą. Szkoda ich.
        Pozdrawiam Cię serdecznie i trzymam kciuki za Was. Jak chcesz wyślij do mnie
        maila - odpowiem na wszystkie pytania.
        greta
        • miga12 Re: właśnie przestałam być pełnoetatową matką.... 08.05.04, 12:01
          Podejdż do tego spokojnie.Mam podobny problem, ale z synem /19lat/.Nauczyłam
          się jednego,że trzeba podchodzić do takich zachowań spokojnie. NIe można
          szaleć, z biegiem czasu się jednak wszystko jakoś uklada.U mnie jest tak od 3
          lat.
          pozdrawiam
    • carlabruni Re: właśnie przestałam być pełnoetatową matką.... 07.05.04, 21:02
      Droga greto.
      To, że córcia się od Ciebie wyprowadziła nie oznacza, że przestajesz być jej
      mamą. Ona poprostu jest młoda i chce nabrać troszeczke sił i dystansu do Twojej
      choroby.W prawdzie matką jeszcze nie jestem i najprawdopodobniej długo nie
      będe, ale myśle, że choc troszke rozumię Twój ból. Wiem jesnak, że nie oznacza
      to nic złego. Być może Tobie też potrzeba troche samotności. Głowa do góry.
      Będzie dobrze. Pozdrawiam Cię strasznie gorąco. Pa.
    • greta_30 Drugi dzień niebycia matką 08.05.04, 16:21
      wiecie co Wam powiem? Chyba całkiem jestem zadowolona. Wysprzątałam całe
      mieszkanie, powyrzucałam kupę niepotrzebnych rzeczy i urządziłam w pokoju Ani
      Studio DTP, w którym będę pracowała na "alimenty" ;). Jest super! Po prostu
      fantastycznie. Młoda jak wpadnie na internet, to się zdziwi :))))
      Ale jestem zadowolona, mówię Wam.

      "Aż wszystko, co się stało wreszcie się odstanie
      Co za ulga!
      Odetchnijcie którzeście tyle cierpieli".
      Czesiek Miłosz

      niech się stanie! zasłużyłam sobie na to. A co! :)))))
      pozdrawiam serdecznie wszystkich
      greta
    • greta_30 właśnie wpadła moja Córa i jej gały wyszly :) 08.05.04, 19:54
      słuchajcie Ludziska, słuchajcie. Jest BARDZO DOBRZE! Moja Córa wymyśliła mi nową
      ksywkę. PUSZKA (bo Ty mamo lubisz pisać, a pisał Puszkin, to Ty bedziesz
      Puszka)... co Wy na to? Zakosiła mi jedem mebel, dwa obrazki, butelkę i książkę
      Dalajlamy o Szczęściu (bo jej kolorystycznie do wnętrza sie będzie komponowała,
      hihihi... A oczka jej tak błyszczały, że aż się wzruszyłam... eh, życie ty moje,
      pokręcone...
      greta
Pełna wersja