another_story
11.05.04, 20:48
Spotkałam się z koleżanką, którą bardzo lubię. Opowiedziała mi o swoim
dzisiejszym strasznym nastroju. Pocieszałam ją, rozśmieszałam, zasypywałam
anegdotkami. Udało się: w chwili pożegnania wyglądała już na całkowicie
zadowoloną. A ja, po powrocie do domu, usiadłam przy komputerze i jestem
bliska płaczu. Boję się samotności. Ludzi też się boję, ale jakoś inaczej. A
najbardziej przeraża mnie myśl, że nie wiem, kiedy gram, a kiedy zdobywam się
na szczerość. Zagadka charakteropatii?
A tak w ogóle - wróciłam z zaświatów. Tzn. z mojego łóżka puchatego, złymi
snami znaczonego (rym przypadkowy).