srebrzysta_yenn
23.05.04, 10:18
Od ok. 4 tyg. dzieje sie ze mna cos zlego... Trzese sie, zoladek mnie okropnie
boli, chce mi sie
plakac w najmniej odpowiednich momentach, nie moge sie skupic i wszysto mi
leci z rak. Mam jakby dziury w pamieci, cos robie za chwile zapominam, ze to
zrobilam, przeczytalam... Boje sie... Nie iwem czemu... Wstaje z lozka,
srtarajac sie nie myslec o nieczym, bo wszystko wywoluje lek... Czasem nawet
pojscie w nocy do lazienki... NAwet wykonanie najzwyklejszych czynnosci jest
poprzedzone staraniami, wstac, pojsc do lazienki, umyc sie ubrac...
Najchetniej nie robilabym nic... Mieszkanie nie sprzatniete, planuje sobie ze
cos z tym zrobie, pisze na kartce co mam zrobic i po prostu tego nie jestem w
stanie zrobic... Co mnei wpedza w jescze wiekszy stres, ze wszystko zawalam w
pracy, w domu... W pracy zachowuje sie dziwnie, przynajmniej tak to odczuwam
jak rozmawiam z ludzmi... Czuje sie najgorsza, do kitu, ze nic nie umiem... I
nawet nie probuje... Boje sie, ze jestem i bede ciezarem dla rodziny.... Boje
sie, ze w ten sposob starce prace i nie znajde innej...
No i jakos ostatnio sie dowiedzialam, ze nasza szefowa dowiedziala sie, ze
ktos z firmy ma problemy natury psych. i leczy sie, no i lagodnie
mowiac, bardzo niepochlebnie sie wypowiedziala o tych osobachi o
wspolpracy z nimi... Boje sie, zeby sie dowiedziala...
Czuje sie przegrana, niepotrzebna, do niczego... Rano budzac sie widze obraz
moich nadgarstkow, ktore tne zyletka... I nie umiem tego zrobic na zywo...
Jestem tchorzem...
Nie iwem jak sobie pomoc... Nie iwem jak prztrwac...
Zyczliwe uwagi rodziny i przykjaciol w rodzaju "wez sie w garsc" nie skutkuja...
Y.