dziwne- lubie czuc sie zle???

02.10.11, 17:21
Zauwazylem pewien mechanizm u siebie. Wlasciwie dawno zauwazylem, ale doopiero odwazylem sie sam przed soba do niego przyznac. Mechanizm nie jest moze oryginalny, niby typowy sposob myslenia dla osoby z depresja czy alkoholika, ale u mnie jest to tak nasilone, ze az dziwne.
chodzi o to, ze kiedy analizuje sytuacje, albo mysle o czyms, albo kloce sie, jakos podswiadomie lubie ukladac i interpretowac wszystko tak, zeby wyszlo, ze nikt mnie nie lubi, ze ludzie sa zlosliwi wobec mnie, celowo mi szkodza. Z jednej strony na glowe rozumiem, ze przesadzam albo jestem bardzo subiektywny, ale to jest silniejsze ode mnie- i pre ku temu 'negatywnemu' rozwiazaniu.
Przyklad1 : ktos mowi cos do mnie i mam wrazenie, ze miedzy wierszami jest zlosliwy. On twierdzi, ze nie byl, a ja ze byl. i w tym momencie pojawia sie te parcie, by udowodnic mu, weprzec wrecz, ze byl zlosliwy, nie lubi mnie i nie szanuje.
Przyklad2: rozmawiam o jakims historycznym wydarzeniu, dotyczacym jakiejs trudnej sytuacji- ze ktos cos zlego zrobil wobec mnie, i ktos z zewnatrz kto slucha mojej opowiesci sugeruje, ze to nie bylo tak- ja sie buntuje. Na przyklad mowie znajomemu A o wizycie u znajomych X i ze byli wobec mnie chamscy bo zrobili to i to. Ten znajomy A mowi mi- a moze to nie bylo tak, a moze oni nie mieli na mysli byc chamscy- obiektywny fakt jest taki, ze moze mieli a moze nie- ale ja za wszelka cene chce przekonac do najgorszej wersji, gdzie zostalem skrzywdzony.
Przyklad 3 kiedy mowie o mozliwosciach zrobienia czegos, albo szansach na cos, zawsze wyszukuje najgorszych scenariuszy, i bronie ich jakby moje zycie od tegoo zalezalo. wszelkie pozytywne kontrargumenty zbijam negatywnymi. i czuje sie w jakis dziwny sposob zadowolony.

Mam tak od paru lat zauwazylem, jest to dziwne i niekomfortowe, niczemu nie sluzy, a zarazem po cos to robie, tylko nie wiem, po co?
Nie jestem w stanie sie dogrzebac do zrodel.


    • leni26 Re: dziwne- lubie czuc sie zle??? 02.10.11, 18:20
      Robię to samo. Choć wcale nie odczuwam z tego przyjemności. Nie wiem po co to robimy, ale chyba po prostu nasz "organizm" nie zna innych schematów postępowania. Dlaczego? Cholera jedna wie.
      • beka.smiechu-w.sali.obok Re: dziwne- lubie czuc sie zle??? 02.10.11, 18:48
        leni26 napisała:

        > Robię to samo. Choć wcale nie odczuwam z tego przyjemności. Nie wiem po co to r
        > obimy, ale chyba po prostu nasz "organizm" nie zna innych schematów postępowani
        > a. Dlaczego? Cholera jedna wie.


        no tak, ciezko to nazwac przyjemnoscia, ale na pewno 'chce sie' tego- tylko po co?

        Jakie hipotezy by nie byly- sa bez sensu.
        - pouzalac sie- ale to maslo maslane- bo po co sie uzalac?
        - obwinic kogos za wlasne nieszczescia- ale co jesli nieszczescia nie ma, tylko sie je 'wywoluje'?
        - jak sie ma niska samoocene- to to ja jeszcze onbiza

        co to daje? bo cos musi, nawet chorego, ale po cos to robie.
        tym bardziej, ze sie zloszcze jak to robie, coraz bardziej.

        • leni26 Re: dziwne- lubie czuc sie zle??? 02.10.11, 20:05
          Skutki są mi znane. Po prostu życie w depresji. Wolałabym wiedzieć jak z tego wyjść niż się doszukiwać przyczyn.
          • beka.smiechu-w.sali.obok Re: dziwne- lubie czuc sie zle??? 02.10.11, 21:12

            • leni26 Re: dziwne- lubie czuc sie zle??? 02.10.11, 21:30
              Ja mam chłopaka, który przeciętnie raz dziennie mówi, że mnie kocha, a zasypiam zazwyczaj z myślą w głowie:"Jesteś sama, zawsze będziesz, nikt cię nigdy nie pokocha...". To co piszesz znam od podszewki. Jakoś jeszcze nikt nic mądrego mi na to nie poradził.
            • mskaiq Re: dziwne- lubie czuc sie zle??? 02.10.11, 22:02
              Bo chcesz cierpieć, sprawia Ci to radość. Możesz to zmienić, bo rozumiesz że masz
              problem.
              Zwykle takie dzialania prowadza do tego ze ludzie beda Cie traktowac w taki sposob
              jak tego chcesz. Mozesz nawet narzekać na to, skarżyć sie na takie traktowanie ale
              będziesz się z tym czuł dobrze ale również bardzo źle. Będziesz chcial to zmienic i rownoczesnie nie bedziesz chcial tego zrobic.
              Serdeczne pozdrowienia.


              • beka.smiechu-w.sali.obok Re: dziwne- lubie czuc sie zle??? 02.10.11, 22:14

                • mskaiq Re: dziwne- lubie czuc sie zle??? 03.10.11, 07:51
                  Znów, na szczęście zdajesz sobie z sprawę że przyciągasz takich ludzi,
                  bo przyciagasz.
                  Będziesz wykorzystywany, będziesz cierpiał ale bedziesz usprawiedliwial
                  ludzi sklonnych do dzialan sadystycznych w stosunku do Ciebie.
                  Wszystko to dlatego żeby pojawilo się to dziwne uczucie zadowolenia że
                  za tą cenę nie zostaniesz odrzucony.
                  Bo tak naprawde, kiedy byłeś dzieckiem to robiłeś to dlatego żeby nie
                  zostać odrzucony, wierzyleś że to cena za to żeby nie zostać odrzuconym.
                  Wierzyłeś że kiedy jesteś bity, kiedy się na Ciebie krzyczy to o wiele lepiej
                  niż kiedy jesteś niedostrzegany, ignorowany. To dostrzeganie, choćby bylo
                  ono biciem i poniewieraniem wywoływało uczucie zadowalenia, poczucie
                  bezpieczeństwa.
                  To uczucie zadowolenia zostało zapamiętane i kiedy spotykasz się ze złym
                  traktowaniem wtedy pojawia się w Tobie.
                  To uczucie wykrzywia Ci calą rzeczywistosc. Pracując nad nim, możesz się
                  go pozbyć ale to wymaga dużej dyscypliny, odrzucania go kiedy się ono
                  pojawia. Moze Ci w tym pomóc psychoterapeuta, ja bym wybral behawioralno
                  poznawczego.
                  Jesli nie zmienisz tego bedziesz zawsze dązył do cierpienia i cale życie bedziesz
                  cierpiał, będziesz otoczony przez ludzi sadystycznych ktorzy beda niszczyli Ciebie
                  z przyjemnością.
                  Serdeczne pozdrowienia.




                  Za
                  • lucyna_n Re: dziwne- lubie czuc sie zle??? 03.10.11, 17:17
                    o poczuciu bezpieczeństwa w razie bicia i poniżania wogóle nie może być mowy.
                    • beka.smiechu-w.sali.obok Re: dziwne- lubie czuc sie zle??? 03.10.11, 18:19
                      Poczucie bezpieczenstwa to niepasujace na oko slowo, ale cos w tym jest. znany, teren.
                    • leni26 Re: dziwne- lubie czuc sie zle??? 03.10.11, 20:02
                      Mylisz się. Niesie to ze sobą bezpieczeństwo nie musienia uczenia się innych reakcji, no nie wiem, jak to powiedzieć, ale zdarzało mi się poznać ludzi, którzy tęsknili za rodzicami pijakami, jak przestali pić nagle zrobilo się tak dziwnie, w domu panowała nieznana dotąd atmosfera.
                      • lucyna_n Re: dziwne- lubie czuc sie zle??? 03.10.11, 22:42
                        rozumiem o co Ci chodzi, ale to nie jest poczucie bezpieczeństwa, to jest oswojona sytuacja czy coś w tym rodzaju. Godzenie się na znane zło w obawie przed zmianą. Jest to moim zdaniem właśnei efektem ogromnego braku bezpieczeństwa, dziecko które ma zapewnione poczucie bezpieczeństwa chętnie podejmuje nowe wyzwania i poznaje coraz to nowe miejsca i ludzi, dziecko pozbawione poczucia bezpieczeństwa będzie tkwić ukryte i "niewidoczne" jak osamotnione, przyczajone ze strachu małe zwierzątko, nie będzie widziało w nowej sytuacji możliwości poprawy tylko będzie odczuwało lęk przed choćby najmniejszą zmianą bo nei spodziewa się żadnej zmiany na lepsze tylko zawsze i wszędzie widzi zagrożenie.
                        • leni26 Re: dziwne- lubie czuc sie zle??? 04.10.11, 14:34
                          No tak, w sumie może masz rację. Bicie to nie to samo, co moja sytuacja, w której czuję się właśnie bezpiecznie, a w której trwanie nie przynosi mi nic dobrego, ale boję się zmian.
                          • mskaiq Re: dziwne- lubie czuc sie zle??? 04.10.11, 16:21
                            U Ciebie moze byc troche inny problem Leni26. Ty boisz sie zmian, być moze
                            jestes osoba bardzo załeżną.
                            Taka osoba ma trudnosc i z podejmowaniem decyzji, niechetnie bierze
                            odpowiedzialność, ma problemy z wyrażaniem odmiennego zdania, kiedy
                            jest sama czuje się niepewnie i bezradnie.
                            To co napisałem to tylko zgadywanka, bo nie wiele napisałaś o sobie.
                            Nie mniej warto poszukać pomocy, te problemy można usunaąć.
                            Serdeczne pozdrowienia.
                            • lucyna_n Re: dziwne- lubie czuc sie zle??? 04.10.11, 17:35
                              o i tu trafiłeś moim zdaniem w sedno
                              • leni26 Re: dziwne- lubie czuc sie zle??? 04.10.11, 19:17
                                Znam i poznaję coraz lepiej mechanizmy moich powtarzalnych zachowań. W gruncie rzeczy prawie wszyscy takowe posiadamy, nie wszystkie są jednak autodestruktywne. Nie poznałam jeszcze osoby, która powiedziałaby mi co z tą wiedzą, którą o sobie już posiadam zrobić, by ciągle nie reagować tak samo, nie tkwić w tych samych martwych punktach. Próbuję na ten moment -psychocybernetykę.
                                • lucyna_n Re: dziwne- lubie czuc sie zle??? 04.10.11, 20:21
                                  na pytanie "jak?" trzeba sobie samemu odpowiedzieć, siedzenie z otwartym dziobem jak młody pelikan kończy się łykaniem cudzych recept i byciem podatnym na ludzką pazerność i różne nadużycia.
                                  Nie wiem co to psychocybernetyka ale wiem jedno , odpuść to sobie:)
                        • mskaiq Re: dziwne- lubie czuc sie zle??? 04.10.11, 16:12
                          To jest Lucynko odzwierciedlenie patologicznej przeszłosci. Ta patologia
                          sie wlecze za człowiekiem tak dlugo az się ktoś jej nie pozbędzie.
                          Wybiera się partnera sadystycznego bo jego sadyzm jest komuś potrzebny.
                          Taka osoba potrafi przezywać ulge ze jest dostrzegana, że nie jest obojętna
                          a kiedy otrzymuje miłość, to wywoluje onas w niej drazliwość i zlość.
                          Serdeczne pozdrowienia.
    • mskaiq Re: dziwne- lubie czuc sie zle??? 02.10.11, 18:52
    • mskaiq Re: dziwne- lubie czuc sie zle??? 02.10.11, 19:18
      Ten Twój trzeci przykład to typowe zachowanie człowieka o osobowości
      masochistycznej.
      Osoba o takiej osobowości dąży ku niepowodzeniom, odrzuca pomoc,
      unika korzystnych dla siebie zdarzeń lub sytuacji, reaguje rozdrażnieniem
      kiedy wydarzy się coś pozytywnego.
      Te interpretacje że nikt Ciebie nie lubi mogą sprawiać Ci przyjemność lub
      satysfakcje bo u osob masochistycznych przyjemność czerpana jest z bólu.
      Dobrze że jestes świadomy tego, moze Ci ona pomóc radzić sobie z takimi
      odczuciami.
      Zwykle te problemy są związane z dzieciństwem. Dzieci wierzą że jeśli będą
      dostatecznie cierpieć to moga liczyc na trochę troski i stąd bierze się ta
      sklonność do cierpienia a nawet poszukiwanie cierpienia.
      Warto z tym pójść do psychoterapeuty, moglby Ci pomóc się pozbyć tych
      problemów.
      Serdeczne pozdrowienia.

      • zoliborski_goral Re: dziwne- lubie czuc sie zle??? 02.10.11, 19:40
        To nie takie dziwne. Słyszałem o zdarzeniu jak jakiś degenerat katował swojego psa. Stłukł go kijem tak że pies miał przetrącone łapy ale jeszcze się przyczołgał do niego jako do swojego pana. Ten na koniec go zabił (na marginesie, dostał potem za to pół roku). Takie są nasze nawyki - ślepe uwarunkowania z dzieciństwa. Kogoś pogłaskali po główce bo się przyznał do winy. Brawo! Teraz będzie szukał tego głaska obwiniając się o wszystko do końca swoich dni...Chyba że sobie to uświadomi. Tworzy sie to dość ślepo, nawet poprzez przypadkowe wysłuchanie jakiejś szkodliwej opinii jak gdzie indziej przytoczyłem.
    • beka.smiechu-w.sali.obok Nowy aspekt- rodzice 05.10.11, 17:19
      tak pomyslalem a raczej uswiadomilem sobie nowy dziwny aspekt tego.
      Otoz ja zawsze bylem psychicznie odrzucony przez matke (nie lubila mnie, nie chciala mnie, i dawala to odczuc codziennie).
      Otoz, ja tez jakos perwersyjnie lubie czuc sie zle 'na zlosc matce' a im bardziej mi w zyciu nie wychodzi/sypie sie, im gorzej- tym lepiej- to przynajmniej 'zemszcze sie' na matce albo nie dam jej satysfakcji ze mnie meczyla i nic z tego zlego nie wyniklo.

      Wiem, ze krzywdze glownei siebie, ale mam taka sile wewnetrzna, ktora mi tak podpowiada.

      Jest jakas obawa, ze jak mi sie zacznie 'udawac' i bede szczesliwy to po pierwsze, matka uzna to za argument, ze nic mi zlego nie zrobila i byla doskonala matka (co zawsze podkreslala) a dwa, ze matka jeszcze wyciagnie z tego korzysci i 'ukradnie mi' kazdy sukces.
      Ja ja znam i wiem, ze powie ' a widzisz, jednak jak chciales to mogles, do tej pory nie chciales, twoja wina".

      Sabotaz- ale skuteczny.
      • lafiorka-z Re: Nowy aspekt- rodzice 05.10.11, 20:12
        Jakiś zafiksowany jesteś na swoją Matkę. Ona zrobiła swoje, a reszta, to już Twoja zasługa. Możesz obwiniac ja o wszystko albo o nic.
        • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Nowy aspekt- rodzice 05.10.11, 23:58

          lafiorka-z napisała:

          > Jakiś zafiksowany jesteś na swoją Matkę. Ona zrobiła swoje, a reszta, to już Tw
          > oja zasługa. Możesz obwiniac ja o wszystko albo o nic.


          Nie bardzo rozumiem?
          Ze jestem 'zafiksowany' to wlasnie napisalem. Jak moge obwiniac o 'wszystko albo nic'? Tu teraz mniej chodzi o obwinianie a o 'zemste' w wewnetrznym poczuciu nalezna. Zemste paradoksalna, bo szkodzac sobie- pokazuje matce, ze mi zle zrobila, choc tak na logike to szkodzenie sobie powinno ja nawet cieszyc (ale nie cieszy pewnie bo czlowiek nie ma jednej natury).

          • lucyna_n Re: Nowy aspekt- rodzice 06.10.11, 02:23
            chcesz jej udowodnić coś, czego ona nie jest w stanie pojąć, gdyby była nie zachowywała by się tak jak to opisujesz. Ona prawdopodobnie nigdy nie dopuści do swojej świadomości co zrobila źle, nie jest w stanei zrobić takiego rozeznania. Krzywdząc siebie, krzywdzisz dokladnie po raz kolejny TYLKO SIEBIE, jakby już nie dość było złego w Twoim życiu. Musisz to przerwać, zmienić swoje myślenie o sobie samym, nie uzależniać całego życia od tego co poczuje czy nie poczuje matka, to jest ślepa uliczka.
            Jeżeli nie potrafisz matki w żaden sposób zaakceptować to zerwij kontakt.
      • mskaiq Re: Nowy aspekt- rodzice 05.10.11, 20:42
        Myslę że kiedy byłes jeszcze dzieckiem to odrzucanie przez matke mogłeś
        traktować jako objaw jej miłosci. Taka interpretacja chroniła Ciebie przed
        rozpaczą że nie jestes kochany.
        Mogłes sie nauczyć reagować radośnie kiedy byłes źle traktowany, to była
        w Twoim pojęciu jej milość. Dzięki temu uniknąłeś wiekszych i głębszych
        problemów.
        To co piszesz że teraz dzialasz na zlość matce to juz co innego. Dzisiaj
        rozumiesz że w domu było źle, że nie byłes kochany. Nie wiem czy nie
        byłeś kochany, mogłes być ale to była chora milość. Jak było naprawdę to
        tylko możesz dowiedziec się od matki.
        Twoja matka najprawdopodobniej nigdy nie działała przeciwko Tobie,
        nie chciała Ci dokuczyc. Ona nie wiedziała na czym polega miłość, mogla
        jej nigdy nie doznać sama.
        Jak przekazać komuś miłość kiedy sie jej nie zna.
        Serdeczne pozdrowienia.

        w chory sposób.
        • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Nowy aspekt- rodzice 06.10.11, 00:06
          mskaiq napisał:

          > Myslę że kiedy byłes jeszcze dzieckiem to odrzucanie przez matke mogłeś
          > traktować jako objaw jej miłosci. Taka interpretacja chroniła Ciebie przed
          > rozpaczą że nie jestes kochany.
          > Mogłes sie nauczyć reagować radośnie kiedy byłes źle traktowany, to była
          > w Twoim pojęciu jej milość. Dzięki temu uniknąłeś wiekszych i głębszych
          > problemów.
          > To co piszesz że teraz dzialasz na zlość matce to juz co innego. Dzisiaj
          > rozumiesz że w domu było źle, że nie byłes kochany. Nie wiem czy nie
          > byłeś kochany, mogłes być ale to była chora milość. Jak było naprawdę to
          > tylko możesz dowiedziec się od matki.
          > Twoja matka najprawdopodobniej nigdy nie działała przeciwko Tobie,
          > nie chciała Ci dokuczyc. Ona nie wiedziała na czym polega miłość, mogla
          > jej nigdy nie doznać sama.
          > Jak przekazać komuś miłość kiedy sie jej nie zna.
          > Serdeczne pozdrowienia.
          >
          > w chory sposób.
          >


          Nie wiem, czy nigdy ne chcial dokuczyc, to jest wlasnie moj problem.
          Pomijajac ze mnie fizycznie bila, wyzywala i izolowala od ludzi (zabraniala miec kolegow, przyprowadzac kogokolwiek do domu- bardzo rzadko i tylko 'zaaprobowani' przez nia) to takie ciekawe zdarzenia jak to,
          - ze jak mialem 10 czy 12 lat to straszyla mnie kilka lat ze ma silne podejrzenie raka i kazala chodzic do kosciola na msze modlic sie zeby wyzdrowiala i zeby to nie byl rak. Modlilem sie w kosciele i w domu do obrazu odzinami, zasypialem ze zmecszenia mowiac rozaniec za moje zdrowie, a nawet pamietam jak sie modlilem "panie boze zeslij na mnie wszystkkie nieszczescia jakie chcesz ale tylko ocal mamusie".
          - ze jak mialem 8 albo 10 lat to grozila, ze mnie wyrzuci z domu, wlasciwie to juz niemal mnie wyrzucala, mialem torbe w reku i juz sie mialem 'pakowac', oczywiscie to glupie z dzisiejszej perspektywy, ale ja wtedy naprawde sie tego balem i weirzylem, ze mnie moze wyrzucic. Wtedy rezygnowala z 'wyrzucenia mnie' i kazala mi pisac obietnice na kartkach, ze bede grzeczny, ze bede zawsze 'sluchal mammusi ' itp
          - ciagle mnie wysmiewala i porownywala do innych z jej rodziny
          - nie pozwolila mi isc na bal osmej klasy (bo niby mialem sie upic, chociaz ja nigdy nie pilem wtedy i 1 alkohol pilem jak mialem 18 lat), zabronila mi isc na 18tki do 2 najblizszych klumpli z boku, tak dla checy
          - musialem od 1 do 8 klasy podstawowki na kazde polrocze i koniec roku miec same 5, ani jednej 4- jak nie to bicie- dodam, ze matka sama akonczyla podstawowke na samych trojach

          i moglbym podac ze 300 przykladow.

          Kochala czy nie?

          • lucyna_n Re: Nowy aspekt- rodzice 06.10.11, 02:20
            Kochać pewnie kochała, ale że wiele z nią było nie tak to ta miłość była toksyczna, nienormalna, nie traktowała Cię tak jak powinno się traktować dziecko. Była jak wynika z tego opisu kobietą zaburzoną, chyba nie możesz jej oceniać przez ten sam pryzmat co osoby zdrowej psychicznie. Nie sądzę żeby działała z premedytacją, choć to prawda że krzywda się niewątpliwie stała.

            Może tak się działo dlatego że i Twoja matka miała jakieś złe doświadczenia jako dziecko, jakieś złe wzorce, złe traktowanie?
            Marna to pociecha, ale na tym forum mało kto miał normalne dzieciństwo, to w zasadzie jest wyjątek a nie reguła, normalny szczęśliwy dom rodzinny. Może Ty taki stworzysz, Ty rozróżniasz co jest właściwe od tego co nie jest. więc może przerwiesz ten blędny krąg? Bo jak wiadomo czasu cofnąć się nei da, i nadmierne zagłębianie się w dzieciństwo tak znowu za wiele nei daje, pozwala znaleźć przyczyny ale dłuższe tkwienie myślami w tych wspomnieniach niczemu nie służy. W pewnym momencie trzeba to przerwać i odciąć się od tego definitywnie, nie wracać już, nie rozpamiętywać tylko iść swoją własną drogą, do przodu, realizować swoje życie, swoje plany, zmieniać to co tu i teraz nadaje się do zmiany, a nie tracić próżno siły na to czego zmienić nie można. Niewielu ludzi wychodzi z domu bez obciążeń psychicznych, niestety.
          • mskaiq Re: Nowy aspekt- rodzice 06.10.11, 21:03
            To może być trudne do uwierzenia ale mogla to robić z milości do ciebie.
            Jest to miłość patologiczna ale nikt jej nie nauczył inaczej kochać.
            Ona miała matkę która najprawdopodobniej robila z nia dokladnie to samo
            do niej co ona do Ciebie. W ten sposób sie nauczyła że to jest miłość.
            Dla niej przytulenie, dobre słowo to nie miłość. Miłość to jest to co
            przeżyła jako dziecko czyli bicie, poniewieranie jej, straszenie. Ona nie
            rozumie nawet dzisiaj, że takie zachowania nie są miłością.
            Za co chcesz sie mścić ? Ona nic nie rozumie. Możesz jej pokazać czym
            jest naprawdę miłość. Bedzie zaskoczona że dobre słowa, przytulenie,
            szacunek to miłość. Kiedy zrozumie czym jest miłość to wtedy będzie
            w stanie zobaczyć jak wiele złego Ci zrobiła.
            Bez tego zrozumienia Twoja zemsta będzie brana przez nią jako objaw
            Twojej miłości do niej. Bedzie jeszcze bardziej zdezorientowana i
            zagubiona.
            Serdeczne pozdrowienia.
            • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Nowy aspekt- rodzice 06.10.11, 21:51
              Zrywanie kontaktu to nie taka sprawa, i praktycznie i emocjonalnie, wyrzuty sumienia itp.
              Czy tak wyglada milosc i czy tak matka 'wyrazala' milosc?
              Nie bardzo widze jak mialoby to byc. Wyganianie kogos, wyzywanie i bicie to milosc? Nie wiem, chyba kazdy czlowiek z ilorazem inteligencji ponad 75 wie, ze tak nie jest. Poza tym sa inni ludzie, rodziny- mozna porownac, zobaczyc.
              Zreszta matka zdawala sobie sprawe z tego, ze zle robi, bo raz ze robila to ze mna i rodzenstwem w tajemnicy przed ojcem (na ktorego zreszta zawsze mowila najgorsze rzeczy), dwa ze udawala gierki przed swoja rodzina i zawsze na pokaz malowala zupelnie inny obraz- czyli jakos musiala wiedziec.
              Mysle, ze byla psychiczna i to mocno, wiedziala ze robi zle ale to bylo silniejsze w niej, nie wiem czy zeby sie dowartosciowac, czy zemscic na swojej matce, czy leczenie frustracji, nie wiem. Moze mam mala wyobraznie, ale nie wyobrazam sobie zebym nawet kota czy psa mial kopac wyzywac i znecac sie i byc przekonany, z to dla niego dobre czy ze to milosc. To trzeba by chyba schizofrenie miec.

              Dzis oczywiscie nie chodzi juz o to by w tym grzebac, ale to ma wplyw na terazniejszosc a przede wszystkim wkurza mnie to, ze matka dzis, mimo ze lagodniejsza (bo i tak nie ma wyjscia, jestem dorosly i niezalezny, wiec laski nie robi, moze sobie najwyzej siebie sama powyzywac), to nadal odwala szopki.

              Z jednej strony ciagle rozlicza mnie z zycia, poniza ojca w moich oczach, poniza mnie, z drugiej ciagle uwaza, ze jest dobra, co prawda kiedys niby 'przyznala sie' ze 'wychowywala jak umiala' ale co z tego. Dwa, ze ona chce mi ukrasc nawet moje jedyne sukcesy. Jak sie nie udaje to mnie obwinia, a jak sie udaje to zaraz jest ; a nie mowilam zebys tak zrobil' albo 'widzisz jak matka cie dobrze wychowala' po prostu wpieprza sie i probuje sie dowartosciowywac moim kosztem non stop.

              Z drugiej strony, mam wyrzuty sumienia, ze ja obwiniam, sumienie mnie gryzie ze wymagam od niej wlasciwie czegos strasznego- zeby przyznala, ze zniszczyla mnie i rodzenstwo, ze nie sprawdzila sie w roli matki ( a to jej jedyna rola, bo tak ogolnie nic nie osiagnela, szkola podstawowa, cale zycie sprzedawczyni w sklepie, nie ma zadnych przyjaciol, pieniadze tez mimo ze oszczedzala caley zycie to nie wiem gdzie ma, ale ciagle oszczedza na wszystkim i zakreca wode jak ktos rece myje).

              Zarazem, jak Adas boje sie ze umrze, ze juz wtedy nic sie nie da naprawic, ze jak ja zostawie/zerwe kontakt to umrze i bedzie jej zal, wyrzuty sumienia mnie zra. Ona ma chyba silniejsza psychike niz ja i ona umie mna manipulowac, a ja nia nie.
              • lucyna_n Re: Nowy aspekt- rodzice 06.10.11, 22:50
                laczego się boisz tego " że jak umrze" , każdy umrze, Ty też umrzesz, a chesz marnować dni na coś czego nic ani nikt zmienić czy naprawić nie może.
                dlaczego masz wyrzuty sumienia,
                to jest dobry temat na psychoterapię, DDA mają bardzo podobne rany w psychice, poczytaj o tym zobaczysz, że twój przypadek nie jest wcale taki odosobniony, mechanizmy są znane i da się pozbyć tego poczucia winy, tego dziwnego emocjonalnego uwiązania do ludzi którzy w żaden sposób nie chcą się zmienić, poprawić, którzy manipulują tym właśnie poczuciem winy swoimi najbliższymi, potrafią zaszantażować kogoś swoją biedą, wywołać wspołczucie tylko po to że jak się zbliżysz na odległość kija to cię walną. Odetnij się chłopie, ja Ci mówię, nic nie zmiesz a swoje życie zmarnujesz.
              • mskaiq Re: Nowy aspekt- rodzice 09.10.11, 07:37
                Wyganianie, bicie, wyzywanie nie jest miłością ale można nauczyć dziecko że
                to jest miłość.
                To że robiła w tajemnicy przed ojcem to dlatego że się go bała a mówiła
                najgorsze rzeczy bo go kochała a dla niej mowienie źle o kims mogło oznaczać
                coś dobrego a nie złego.
                Ona nie jest świadoma tego że jej miłość jest patologiczna, tak jak żaden kat nie
                jest swiadomy swojego zachowania.
                Kiedy kat rozumie co zrobil swojej rodzinie wtedy pojawia sie u niego silna
                depresja, bardzo często związana z próbą samobójcza która ma być zadśćuczynieniem
                za to co zrobił.
                Piszesz że obecnie się trochę zmieniła. To dobrze, powoli zaczyna zdawać sobie
                sprawe że miłość oznacza cos zupelnie innego.
                A u Ciebie pojawia się poczucie winy bo kochasz ją też troche pokrętnie, z
                domieszką strachu i z poczuciem winy i złości.
                Zrozumienie jej pozwoli Ci kochać ją inaczej, bez strachu, złości, poczucia winy.
                Zobaczysz miłość taką jaka jest, tą dojrzałą ktora gdzieś głeboko jest w każdym
                człowieku.
                Serdeczne pozdrowienia.

Inne wątki na temat:
Pełna wersja