martaaa777
17.10.11, 14:23
Witam,
mój problem jest złożony,sama nie wiem co o sobie myśleć,co robić. Problem pojawił się już dawno, ok. 3 lat temu nasilił się. Po skończonym liceum postanowiłam iść na medycynę, moje marzenie od lat, teraz sama nie wiem czy moje, rodziców, czy była chęć dorównania starszej siostrze,która wówczas skończyła studia.W każdym razie wierzyłam w to,że to jest to, co chcę w życiu robić. Niestety w pierwszym roku się nie dostałam, poszłam na inne studia zupełnie inne z postanowieniem,że spróbuję za rok. Nie mogę przecież zrezygnować i się poddać! Za rok udało się, zostałam przyjęta i czułam jakbym zdobyła świat, byłam jednak nieco przerażona,czy poradzę sobie. I niestety nie do końca poradziłam, nie uzyskałam zaliczenia z jednego przedmiotu, pani profesor zniszczyła mnie psychicznie, nie potrafiłam się zmobilizować do nauki, do walki, zgubnie odkładałam to na później, może się uda we wrześniu, później na tle nerwowym trafiłam do szpitala z podejrzeniem zapalenia wyrostka, okazało się,że była to kolka nerwowa, załamałam się zupełnie, nie wygrałam tej walki - zostałam skierowana do powtarzania roku. Postanowiłam zrezygnować ze studiów - przecież się nie nadaję, nie dam rady znów stanąć z ta su** twarzą w twarz. Rodzice i siostra jednak namawiali mnie,żebym spróbowała, przecież nie można się poddawać, nie jednej osobie powinęła się noga itd. Stwierdziłam, ok spróbuję! Popadłam w dół - zajęcia miałam 2 razy w tyg. i na nie jeździłam, pozostałe dni ukrywałam się w domu, prawie z niego nie wychodziłam, odizolowałam się od wszystkich znajomych (poczucie wstydu mnie paraliżowało), leżałam w łożku do 12, nic nie robiłam. Później napady sprzątania, pomagania w domu, pieczenia ciast,żeby coś robić. Zaliczyłam ćwiczenia z powtarzanego przedmiotu, ale ze wzgledu na sesje ciagłą odłożyłam egzamin na później - najpierw obiecałam sobie - pójdę na drugi termin - poszłam i go nie zdałam, później zdam w sesji wrześniowej - nie podeszłam, ok mam cały 2 rok na zaliczenie, uda mi się ! No i ok, drugi rok studiów - szło mi bardzo dobrze, mobilizowałam się,długo siedziałam nad książkami, zaczęłam wychodzić do ludzi, spotykać się ze znajomymi, było super. Koniec roku akademickiego egzaminy w tym jeden dodatkowy z powtarzanego przedmiotu - myślałam sobie, dam radę . Pierwszy egzamin niezaliczony, drugi i trzeci udało się, powtarzany przedmiot - nie zdałam a to już moja pierwsza poprawka. Oddaje indeks do wpisu a tu pani profesor zabrała mi jeden termin ( II poprawkę) i mówi,że mogę napisać podanie do dziekanatu o komis we wrześniu, bo nie przystąpiłam do jakiegos tam terminu w styczniu ( a teoretycznie nie musiałam) itd Załamka, płacz, zgrzytanie zębów, co ja zrobię, przecież tak nie można!!! Ok, zostały 2 egzaminy na wrzesień - myślałam,że dam sobie radę. Wrzesień - egzamin z drugiego roku ZDAŁAM - eksplozja szczęścia!!! A egzamin z powtarzanego przedmiotu tak mnie przeraził, nie napisałam nawet pisma do dziekana , nie podeszłam. Nie oddałam indeksu do dziekanatu, kilka dni temu przyszło pismo o skreśleniu z listy studentów. Strach mnie przezwyciężył. Miałam wolę walki, ale lęk był tak silny,że mnie paraliżował, nie byłam w stanie nic zrobić. Ani tam zadzwonić, ani poprosić o pomoc kogokolwiek mojego chłopaka, rodziców, siostrę. Płonę ze wstydu. Ukrywam się przed światem. Rodzice - nie chcesz studiować nie, nie musisz, nagle stwierdzenia przecież nikt Cię nie zmuszał,żebyś tam szła, widocznie to za trudne studia dla Ciebie . I znów wstyd i poczucie winy - zawiodłam ich, zawiodłam wszystkich a siebie najbardziej. Zmarnowałam tyle lat, tyle pieniędzy i jestem nikim. NIKIM!!! miałam być elitą społeczeństwa - lekarzem, a zostałam z niczym. I znów jest to samo - znów odizolowałam się od znajomych, jak wychodze z domu ukrywam się przed sąsiadami, żeby nikt sie nie dowiedział,że nie studiuje. Siedzę w 4 ścianach - albo u siebie, albo u chłopaka. Wszyscy chcą mi pomoć,ale nie wiedzą jak. Mama zapytała - może chcesz z kimś o tym pogadać? sugerujac psychiatre,psychologa - oczywiście powiedziałam nie! Chce pomocy,ale nie jestem w stanie pójść, otworzyć się przed kimś, opowiedzieć o wszystkim.Stoję w miejscu - nie umiem podjąć decyzji co chce robić w życiu,czy chcę iść na inne studia, czy do pracy. Jestem w matni.