Szpital na Nowowiejskiej

07.11.11, 12:20
Witajcie,

lubuję się w postach informacyjnych, więc będzie o w/w szpitalu.

Forum podczytuję ze względu na depresję trapiącą moją Mamę, która od miesiąca leży właśnie na Nowowiejskiej.

Mam pewne porównanie, bo Mama w 2004 roku była też w Tworkach. W każdym razie, do rzeczy. Warunki lokalowe bardzo kiepskie, ale może nie to najważniejsze. Niestety oddział to zbieranina nie tylko depresyjnych (nawet mam wrażenie, że są w mniejszości), ale głównie osób, które, z całym szacunkiem, mają dość nierówno pod sufitem - i szpital psychiatryczny jest dobrym adresem, tylko może nie oddział depresyjny. Piszę o tym, bo absolutnie fatalny ma to wpływ na depresyjnych na tym oddziale - człowiek został zaszeregowany do tej samej grupy, co mówiący do siebie, natarczywie spacerujący po korytarzu w tę i z powrotem, nie ogarniający rzeczywistości pacjenci psychiatryczni... To moja główna krytyczna uwaga do tego miejsca. A druga, i w sumie najważniejsza kwestia, to fakt, że leczenie i opieka nad pacjentem sprowadza się do podawania leków. W planie dnia są jakieś super "atrakcje" typu gimnastyka, terapia zajęciowa, itp., ale nic takiego nie jest organizowane. Skutek to Mama słaniająca się na nogach po miesięcznym pobycie spędzonym głównie na leżeniu i ew. wymuszonych przez odwiedzających spacerach... Można mieć zarzut, że aktywność fizyczna to już powinna być w gestii pacjenta, ale chyba nie pacjenta depresyjnego, który nie ma siły (i nie chodzi mi o fizyczną) się umyć, czy zjeść... Leki podawane codziennie inaczej i tekst lekarza prowadzącego: "nawet, jak został podany przez pomyłkę, to co..". Jakoś nie widzę światełka w tunelu, a przecież to nie ja mam depresję...

Trochę się właśnie zawahałam, czy w ogóle zamieszczać ten temat, bo może mocno podłamię kogoś chorego, kogo czeka tam pobyt, ale może opis będzie pomocny dla osoby, która zastanawia się nad umieszczeniem tam kogoś bliskiego w nadziei na leczenie - równie dobrze można się faszerować lekami w domu...

No nic, klikam "wyślij". Może komuś to pomoże.

Zdrowia!

SwS
    • lucyna_n Re: Szpital na Nowowiejskiej 07.11.11, 13:05
      Niestety bardzo często tak ludzie opisuja oddziały na które trafiają depresyjni, czasami jest tak że najpierw jest pobyt na oddziale obserwacyjnycm takim jakby wstępnym gdzie jest cała gama różnych zaburzeń + na oko sądząc jacyś łysi gangsterzy próbujący wyrobić sobie papiery niepoczytalnych. Dopiero po ok 2 tygodnich przenoszą na depresyjne.
      Jeżeli tak to wygląda jak opisujesz to może jednak warto rozważyć przeniesienie do inego szpitala, albo leczenie ambulatoryjne jednak bo jaki to ma sens? jak on ma tam wyzdrowieć? Chyba że ma zamiary samobójcze i boisz się że jej nie upilnujecie, ale sama nei wiem, ja bym matkę zabrała bo to koszmar jakiś. I te pomyłki w lekach!! przecież taka "pomyłka" to może zabić. Nie wyobrażam sobei otrzymać leków w dawkach przeznaczonych dla np psychotyka, to karygodne zaniedbanie. Ten lekarz co tak powiedział powinien sobei przez miesiąc posiedzieć na tych pomylonych lekach dawanych raz tak raz siak, ciekawe kiedy zacząłby błagać o litość.
      • studium_w_szkarlacie Re: Szpital na Nowowiejskiej 07.11.11, 13:54
        Jak tylko zobaczyłam, że to tak wygląda chciałam Mamę wypisać, ale:
        a) już się zdążyła przyzwyczaić i bała się nowego szpitala
        b) wypis na własne żądanie bardzo kiepsko wygląda we wniosku o rentę, a to nas czeka, bo pracodawca zamierza rozwiązać umowę, jak tylko będzie mógł (na marginesie, na szczęście w tej chwili dali zasiłek rehabilitacyjny na pół roku)
        c) opinie o innych szpitalach też są różne, więc trochę nie wiadomo, czy się nie wpadnie z deszczu pod rynnę...
        • lucyna_n Re: Szpital na Nowowiejskiej 07.11.11, 15:09
          a długo jeszcze zamiarują ją tam "leczyć" żeby kobiety już całkiem nie dobili.
          • blackglass Re: Szpital na Nowowiejskiej 07.11.11, 16:20
            Ja tam leżałam... no wiesz hotel to nie jest, ale warunki są naprawdę spoko, pewnie ze sa tam różni ludzie z rożnymi zaburzeniami, ale bez przesady pamiętajmy że to nie hotel ani prywatna klinika.Jak ja byłam byli gó...e depresanci z schizofrenikami.Terapia zajęciowa tam działała jak ja byłam. Rzeczywiście oni jedynie dobierają ci leki tak żebyś mógł wyjść na zewnątrz i miarę funkcjonować.

            • lucyna_n Re: Szpital na Nowowiejskiej 07.11.11, 16:54
              mnie przeraził ten tekst o lekach,
              wiem że psychiatryki w polsce to tak bardziej na stalinowskie więzienia wygładają jeśli chodzi o warunki lokalowe i nie wiem czy to się kiedykolwiek zmieni, a lekarze nic na to nie poradzą, ale żeby leki mylić i jeszcze tak lekceważąco to komentować?
              • studium_w_szkarlacie Re: Szpital na Nowowiejskiej 08.11.11, 10:58
                Gwoli ścisłości, to w sumie nie jestem pewna, już nie pamiętam, czy chodziło o faktycznie lek przeciwdepresyjny, czy jeden z takich, które Mama dostaje na trzęsące się ręce. Co nie zmienia faktu, że komentarz lekarza poniżej krytyki.

                Z lekarzem ciężko porozmawiać, bo zajęty, ale już była poprawa, potem się pogorszyło i lekarz w sumie sam nie wie, ile to może potrwać. Ale generalnie myśli samobójczych Mama nie ma, więc i w domu mogłaby się kurować...
                • blackglass Re: Szpital na Nowowiejskiej 08.11.11, 15:06
                  Na którym piętrze leży?
                  Na 1?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja