dobrzy/zli terapeuci

08.12.11, 16:08
Zdrowie psychiczne to delikatna sprawa. Jesli szukasz terapeuty, ważne, żeby byl to ktos, kto rzeczywiscie potrafi i chce pomagać. A bywa... różnie. Warto się wymieniać doświadczeniami.
Promowac terapeutow, ktorzy wiedzą, co robią i ostrzegać się przed takimi, ktorzy robią krzywdę.
Chyba najgorszą terapeutką, u ktorej bylam, byla Monika Jaroszyńska (Warszawa). Ostatnio dowiedzialam się, jak zachowala się wobec innej dziewczyny i zezłościlam się. Nie chcę, żeby ta kobieta dalej robila krzywdę innym. Oczywiście, jestem wściekła, trudno mi być calkowicie obiektywną. Ograniczę się więc do faktow. nie opiszę jej dzialań wobec mojej znajomej,bo nie jestem do tego upoważniona, ale doszlo do zlamania zasad etyki zawodowej. Co do mnie, pani Monika po prostu była niemiła i napastliwa, nie mialam wrażenia, że pracujemy, raczej, że ma ochotę mi "dowalić". Nie pamiętam szczegolow, to bylo dluższy czas temu, ale odpowiadam za to, co piszę. Przypomina mi się tylko jeden konkretny incydent - kiedy opowiadam jej o bardzo trudnej dla mnie relacji, płaczę i chyba nie trzeba mieć wyksztalcenia "terapeutycznego", żeby domyślić się, że jestem calkowicie rozkrochmalona. Mowię, że bylam i nadal jestem mocno związana z tym chlopakiem, ale mi się z nim nudzilo. Komentarz terapeutki, wypowiedziany mocno nieprzyjemnym tonem: On nie byl nudny, to pani jest nudna! Nie wiem, być może to byla terapia prowokatywna ;)
Tak czy inaczej - zdecydowanie odradzam.
    • tlenoterapia Re: dobrzy/zli terapeuci 08.12.11, 22:50

      haha - to jest wdzięk psychoterapeutów psychodynamicznych , gdy mówiłam o psującym się kaloryferze usłyszałam, ze sama jestem jak stary kaloryfer co zaraz będzie mieć awarie - haha
      • blackglass Re: dobrzy/zli terapeuci 09.12.11, 12:14
        E tam mój był najlepszy, kazał mi czytać książki o optymizmie tak chciał moja depreche i myśli samobójcze leczyć :P
        Ja o swoim książkę mogłabym napisać.
        Dla porówna mój drugi terapeuta oraz psychiatra dowiedziawszy się jak "leczył" mnie ten psychoterapeuta stwierdzili ze powinnam do zgłosić do prokuratury..ale jak to się mówi nie ruszaj gówna bo śmierdzi :P
        Jak ktoś chce mogę podać nazwisko tego pana. ( jest z wawy)

        Pomijając, że gdy dowiedział się o wszystkim ( pobyt w szpitalu po próbie S) i ze chce kartę leczenia- spreparował cały przebieg , jak potem to czytałam to nogi się pode mną ugięły. Jak można być tak podłym. Było tam kłamstwo na kłamstwie ( o tym co mówiłam) widać było że koleś zrobił wszystko aby się zabezpieczyć gdybym chciała go do sadu podać.
        • melancho_lia Re: dobrzy/zli terapeuci 09.12.11, 13:06
          Ja poproszę na priv (na gazetową) jesli to nie kłopot.
        • lucyna_n Re: dobrzy/zli terapeuci 09.12.11, 16:01
          ja dwa razy trafilam na naprawdę zmyślne bestie, jedna chciała żebym ulepiła pana strcha z plasteliny (zdezerterowalam), drugi bo pn to był zaparł się że on przerobi ze mną stres przedegzaminacyjny ( którego jako żywo nie miałam:) mówiąc "pani go ma ale sobie pani nie uświadamia że go ma". też takie dość oryginalne podejście. Jakby ktoś miał z tym problem to faktycznie mogę pana śmiało polecić bo bardzo był zaangażowany i wyraźnie dobrze się czuł w tym temacie:)
    • kobe_tai Re: dobrzy/zli terapeuci 09.12.11, 15:12
      oj, to babsko u którego ostatnio byłam jak nie było mojego lekarza, niestety nie pamietam nazwiska i troche też mam jakis opor żeby podawac, chyba że na priv...płacze, żalę sie ze nie moge spać, lęk mnie zżera, komentarz - człowiek z problemami musi nauczyc sie radzić sam, są ośrodki interwencji psychologicznej (czy jakoś tak to nazwała), gdzie sobie pani może bezpłatnie porozmawiać o swoich problemach, potrafi pani wyszukać sobie w internecie?...

      nie jestem jakas gwiazda intelektu, ale na kompletną idiotkę chyba tez nie wygladam:P

      do tego ciągle coś zapisywała w zeszyciku i wygłaszała protekcjonalne uwagi (mój tekst, że rozstaje sie z facetem - pani zapisuje sobie komentując na głos "kryzys w relacjach z partnerem" itd)., no masakra po prostu!

      pewnie gdybym jej sie zwierzyła że chce skoczyć z dachu, to by mi doradziła sie upewnić czy jest dostatecznie wysoko.
      totalny brak jakiejkolwiek empatii z niej wrecz emanował po prostu.

      wyszłam z rykiem, w stanie 100 razy gorszym niz weszłam. nigdy wiecej, grrrr
    • stndvl23 Re: dobrzy/zli terapeuci 19.01.15, 11:34
      Jest wielu niekompetentnych terapeutów. Gabinet terapeutyczny to doskonałe miejsce manipulacji pacjentem dla samej satysfakcji ranienia innych. Terapeuta to człowiek a nie święty i łatwiej jemu/jej odwrócić kota ogonem i obarczyć winą pacjenta. Jeżeli tylko pojawi się jakiś drobny sygnał o złych intencjach to należy zmienić terapeutę i nie liczyć na to, że nam pomoże !!!
    • sepulkarium Re: dobrzy/zli terapeuci 10.02.15, 07:16
      Hmm a czy wogóle można mówić o jakiejkolwiek pomocy terapeutycznej czy psychologicznej dla pacjenta tego najbardziej potrzebującego? Powiedzmy osoba samotna z najniższą krajową pensją albo na rencie chora na depresje to przecież dla niej marzenie ściętej głowy taka terapia w przedziale 60zł - 120zł za 45 min z zegarkiem w ręku 4x w tygodniu. Czy ta cała terapia to tylko luksus nie dla tych co najbardziej potrzebują tylko takich których na nią stać?. A z tego co się orientuje nie tylko z własnego doświadczenia a i znałam psychologów to w moim mieście porady na NFZ to często fikcja i kpina a nie jakakolwiek pomoc. Dokładnie jest tak jak napisał stndvl23. Dodam od siebie jeszcze, pewnie są chwalebne wyjątki ale w większości nie ma empatii ze strony psychologów wobec płaczących, z bólem często jest dokuczanie, irytacja, złośliwość że muszą zajmować się takim pacjentem. Nie chcą wspierać wysłuchiwać, tylko raczej aby brać się w garść a dla depresyjnego takie stanowisko tylko bardziej zdołuje.Pacjent jest traktowany karnie. Przerwy miedzy spotkaniami czasami 1miesiąc, czasami jak delikwent podpadnie czy jest za bardzo problematyczny to i 3 miesiące przerwy. Jak za trudny to czy się podoba czy nie wysyłają na grupy. Ogólnie dla wielu nie jest tajemnicą tez wśród psychiatrów że psycholodzy zatrudnieni w przychodniach państwowych nie chcą prowadzić terapii z ludźmi chorymi. Owszem niech ma jakieś problemy emocjonalne czy żona zdradza czy w pracy coś nie tak itp ale niech to będzie osoba która jakoś sobie radzi nie wymaga opieki. Każdy psycholog woli pracować prywatnie z wielu powodów ale i też dlatego że ci w najtrudniejszej sytuacji już do niego nie przyjdą.
      • sepulkarium Re: dobrzy/zli terapeuci 10.02.15, 07:57
        4x w miesiącu miało być a nie w tygodniu
        • lucyna_n Re: dobrzy/zli terapeuci 10.02.15, 10:26
          Myślę że takie odwlekanie wizyt może mieć źródlo w tym że nie mają pomysłu jak można danej osobie pomóc, co wiedzieli powiedzieli, a dalej sami nie wiedzą.
      • lucyna_n Re: dobrzy/zli terapeuci 10.02.15, 10:25
        z drugiej strony czy pacjent w stanie załamania jest w stanie sensownie podjąć pschoterapię?
        Czy psychoterapia w ciężkim stanei depresyjnym ma jakiś sens, mam wrażnei że nie. Żeby podejść do psychoterapii trzeba już jako takao stać na nogach. Pójście do psychoterapeuty po pociechę, po zrozumienie w takim potocznym znaczeniu skazane jest na głębokie rozczarowanie.
        Inna rzeczą jest niestety brak wiedzy (cos musi być nie tak z tymi studiami w Polsce, bo po tylu latch potrafią wypuścić człowieka z ograniczonym horyzontem i elementarnymi brakami w umiejętnościach za to obrytego w teoretycznych regułach, nazwiskach i datach) i brak zdolności do pracy z ludźmi, moje wrażenei jest takie że większość psychologów jest jednak z przypadku, bo modny kierunek, bo sami mieli jakieś problemy i chcieli się na studiach "wyleczyć", bo nie mieli pomysłu na inne studia a na kierunkach ścisłych nie daliby sobie rady itp. No i jest jak jest. Co zdolniejści i co bardziej pewni siebie otwierają własną praktykę, ale nie wylewajmy dziecka z kąpielą, zdarzają się i NFZ ludzie rozumni, ale mało ich.
        • kasandra122 Re: dobrzy/zli terapeuci 27.02.15, 11:44
          Ja też trafiłam do fatalnej terapeutki - miałam problemy z depresją i bóle o podłożu psychologicznym. Na ogól była miła, ale czasem dziwnie się wzbudzała tym, co mówię, pokrzykiwała na mnie. Wreszcie postawiłam wyraźnie granicę, gdy tak się zachowała, a ona mnie wręcz staranowała, przekraczając moje granice, przejeżdżając się po mnie i po moim mężu. Ale chodziłam już do niej długo i nie potrafiłam ot tak zerwać relacji, więc wróciłam, miałam do niej pretensje i spokojnie je wyraziłam - na następnym spotkaniu zakończyła terapię bez żadnego uprzedzenia mnie, obwiniła mnie o cały konflikt i powiedziała bardzo dużo złośliwych rzeczy - była po prostu na mnie wściekła, nie dawała mi skończyć żadnego zdania, ja sama byłam w SZOKU, że tak nagle przerywa. Dodam, że jest ona członkinią różnych stowarzyszeń i federacji zrzeszających psychoterapeutów i myślałam że obowiązują ją w związku z tym kodeksy etyki i normy, które regulują, jak przerwanie terapii przez terapeutę ma przebiegać (czyli zupełnie inaczej). Przeżyłam szok i ponowną traumę odrzucenia, którą u niej próbowałam przepracowywać. Nagadała mi jednak takie obciążające rzeczy, że nie potrafię o tym zapomnieć. Czy ktoś ma podobne doświadczenia? Po czym w ogóle poznać dobrego terapeutę, a kiedy na pewno można stwierdzić, że coś jest nie tak?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja