moonia7
04.06.04, 13:47
kiedys oddałabym za Niego wszystko...! Byłam naprawde szczesliwa, kochałam
i ...czułam się kochana. Myslałam ze to juz tak bedzie zawsze...zreszta tak
obiecywał. Planowalismy wspolna przyszłośc...chcielismy byc razem...ale...!!!
no własnie zawsze jest jakies ALE! po ponad roku znajomosci dowiedzielismy
się, że bedziemy rodzicami... byłam najszczesliwsza osoba na swiecie. Miałam
chyba juz wszystko...nie pragnełam niczego więcej...niestety mojemu
partnerowi opadły uszy. On chciał sie jescze czegos dorabiac...(do tej pory
nie wiem czego!!!) obydwoje pracujemy, mieszkanie na nas stało i
czekało...czego On chciał więcej???
Nie wazne! raptem w ciagu tygodnia została sama...tak po prostu mnie
zostawil...Nie interesowal sie zupelnie niczym...sama jezdzilam po lekarzach
( ciaza była zagrozona) sama kupilam cała wyprawke...byłam przerazona.
Wmawialam sobie ze jestem silna, ale czasami po prostu juz nie moglam...
Kiedys mialam wszystko , kogos na kogo wydawalo mi sie zawsze moglam liczyc,
studiowalam, pracowałam...i nagle wszystko prysło...kiedys odpowiedzialnosc
za siebie dzieliłam na dwa, a teraz nagle z dnia na dzien musiałm ją pomnozyc
przez dwa...Czy ktos to rozumie!?
Po prostu sie balam...byl to najgorszy okres w moim zyciu ...bylam jakby
rozbita na dwie czesci z jednej strony nienawidzilam go z calej siły...(jak
on mogl mi cos takiego zrobic!) a z drugiej dziekowałam mu za to ze mogłam
czuc w sobie mojego malutkiego Skarbka...az wstyd sie przyznac ale miewałam
chwile kiedy winilam tego malca w moim brzuchu za to wszystko i jego chyba
tez czasem nienawidzilam...
Gdy urodzil sie Gabrys, jego ojciec przyszedl jakby nigdy nic...chcial mu dac
nazwisko, chcial go widywac...Pozwolilam mu!
ale on strasznie sie zmienil...byl jakis taki agresywny, wulgarny Mówił ze
musze byc teraz dla niego mila zeby chcial sie ze mna zenic, mowil ze gdybym
go nie sluchała to by mnie cyt. codziennie lał po pysku...wydawało mu sie ze
skoro mam juz z nim dziecko to ze mu wolno robic ze mna co chce, ze i tak
bede chciala z nim byc...
w koncu go wygonilam z domu...nie moglam sobie dluzej pozwolic na takie
traktowanie!
Dlaczego kiedys byl taki miły, czuły i kochany a teraz potrafi byc taki
podły!!! Nie rozumiem!!!
Nie mam z nim juz zadnego kontaktu...
Kiedys dosłownie miał manie na punkcie naszego malca...rozpieszczal go,
wyglupial sie z nim...jakby mogl to by go zjadl z milosci...a teraz gdy go
wygonilam wogole sie nim nie interesuje! Nawet nie pyta czy moze sie z nim
zobaczyc...Boże! co to za człowiek!
Niech mi prosze ktos to wytłumaczy....
nie wiem co robic
Moj Gabrys konczy niedlugo rok...jest taki cudowny, sliczny...za nic w
swiecie bym go nie oddala...po mimo wszystko nie cofneła bym czasu...nie
zaluje Jest przeciez Moim malenstwem! Ma tylko mnie...i tak jestem
szczeliwa!!!